czwartek, 21 stycznia 2016

Równoprawność postrzegania świata

W świecie zachodzi związek myśli z tym, co ta myśl wymyśla. Innymi słowy, myśl kreuje obraz samej siebie. Dlatego w Biblii powiedziane jest, że na początku było słowo.

To, co nauka, znajdzie na końcu swoich poszukiwań, będzie myślą (słowem), która tego końca poszukuje. Koło się zamknie – stąd przypuszczenie o sferyczności (kolistości) Wszechświata – czy to w mikro, czy w makro skali.

Ten sposób myślenia, uprawnia jednocześnie do nadania cechy „prawda”, każdemu – nawet najbardziej dziwacznemu – jej obrazowi myślowemu. Prawdą są zatem wszystkie pomysły na jej opis: zarówno te rodem z scince-fiction, jak i te tworzone przez naukowców w laboratoriach. Słuszna jest zarówno Astrologia jak i Astrofizyka. „Wystarczy” tylko mocno wierzyć w to … w co się wierzy. Wizja artysty ma ta samą wartość co wizja naukowca. Chociaż różne są narzędzia, które do danej prawdy prowadzą, mają one te same źródło – umysł, który na obraz każdej prawdy wpływa poprzez sprzężenie zwrotne (wzajemność).

To doprowadza nas do jednego z fundamentalnych praw przyrody: Wszystkie „prawdy” są równoprawne, a o ich prawdziwości, decyduje jedynie liczba zwolenników. Prawda zatem, ma rozkład Gaussa związany z każdym przyrodniczym zjawiskiem (rys. poniżej)

W nie znoszącej próżni naturze mamy liczne przykłady tej zasady: o tym, który szczep bakterii zdominuje nasz organizm, decydują warunki zewnętrzne. Nigdy nie jest tak, że bakterie znikają: jeżeli liczba jednego ich rodzaju zmniejsza się, zaczyna dominować inna – tak powstają choroby w rozumieniu ludzkim. Te choroby są jedynie chorobami dla nas – w naszym świecie i w naszej skali – w skali bakterii nie istnieje pojęcie choroby.

Innym przykładem wpływu myśli (słowa) na rzeczywistość ma pojęcie i działanie placebo. W homeopatii, coś czego prawie nie ma, co jest bardzo rozcieńczone, ma wpływa na nasz organizm. Wyniki badań potwierdzających „pamięć wody” – przeprowadzane w laboratoriach – zależne są od tak subtelnego czynnika, jakim jest wiara w to, czy to zjawisko istnieje*

Zatem, wszystko co myślimy jest prawdą, która ma obraz w otaczającej nas przestrzeni. Jeżeli mamy kompleks niższości – nasz odbiór rzeczywistości jest poniżej zrównoważonej skali 1 – wszystko co postrzegamy psychologicznie nas pomniejsza. Jeżeli przepełnia nas pycha w naszą doskonałość – wszystko czego dotkniemy, ślepo nas powiększa.

Trudno być i żyć w skali 1 do 1 – czyli być takim jacy jesteśmy - ani poniżej ani ponad oceny samych siebie. Kroczenie przez życie wąska ścieżką prawdy-równowagi jest bardzo trudne – łatwo jest wpaść w sidła niedowartościowania lub nad-pewności siebie.

Ponadto musimy uznać, że „prawdy” według których, żyją niedowartościowani i pyszni, też są słuszne – bo realizują się tu i teraz. Ich sposób bycia jest prawdą – i być może „prawdziwszą”, bo liczniejszą na świecie. Akceptowanie odmienności przynosi często cierpienie, ale jest to jedyny sposób, aby przez życie iść w skali prawdy 1 do 1.

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Pamięć_wody

środa, 20 stycznia 2016

Jednoczesność

To, co obserwuje człowiek jest związane ze skalą obserwacji. Jeżeli coś jest duże w skali, obserwacja czyni to jeszcze większym – jeśli małe – jeszcze mniejszym.

Taką właściwość ma iloczyn, który można określić jako jednoczesność przynajmniej dwóch zjawisk.

Przykładowo. Jeśli obserwujemy zjawisko w skali 2 i inne zjawisko w skali 3, to dostępne dla nas stają się zjawiska w skali 2*3 = 6. Można to odnieść do przestrzeni w skali kosmicznej, która stale powiększa się (stale przyspieszające rozszerzanie się Wszechświata).

I na odwrót: jeżeli obserwujemy zjawisko w skali 0,2 i inne zjawisko w skali 0,3, to dostępne dla nas stają się zjawiska w jeszcze mniejszej skali: 0,06.

Przykładowo: odkrycie atomu doprowadziło do odkrycia jądra i elektronu, a następnie kwarków, ozonu Higgsa, i innych bardzo małych obiektów jak struny w teorii strun wielkości 10 do potęgi minus 30. I na tym z pewnością nie koniec.

Oczywiście skala 1:1 jest skalą odniesienia, w naszym wypadku jest to skala (wymiary) człowieka.

Zobaczmy jak zjawisko jednoczesności działa w psychologii. Czy nie jest tak, że duża dawka optymizmu, powoduje jeszcze większy optymizm, a duża i długotrwała dawka pesymizmu, jeszcze większy pesymizm?

Coś co postrzegamy jako wielkie staje się jeszcze większe, a to co malutkie – jeszcze mniejsze.

Jaka jest relacja zjawiska jednoczesności (iloczynu) do zmysłów człowieka? Większość zjawisk, a szczególnie tych fizycznych odbieramy jako sumę oddziaływania (suma pól grawitacyjnych, elektromagnetycznych itp.). Natomiast jednoczesność - iloczyn tych zjawisk – odbieramy w postaci intuicji: nie dającego się zredukować do pojedynczych składników - silnego, wewnętrznego odczucia (przekonania) co do istoty wszystkiego tego co się jednocześnie dzieje w danym miejscu i danym czasie.

Jednoczesność oddziaływania ciał układu słonecznego wydaje się znikoma, ponieważ ich iloczyn wartości (np. pola grawitacyjnego) jest bardzo mały. Jeżeli jednak zmniejszymy skalę obiektu do wielkości naszych komórek i mniejszej, to tak znikome oddziaływanie może mieć istotne znaczenie. Coś co jest w skali 1:1 do tych oddziaływań, to ma swoje autonomiczne istnienie. Coś co jest mniejsze od tego – stale się pomniejsza, a co większe – stale powiększa. A przyczyną jest zjawisko jednoczesności czyli iloczynu zjawisk zachodzących w przyrodzie.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dlaczego komórki się dzielą?

Jednym z podstawowych sposobów rozwoju materii ożywionej jest podział komórki. Jaka jest przyczyna tego podziału?

Mikrobiolodzy studiując proces rozwoju mikroorganizmów wskazują na skomplikowane procesy biochemiczne powodujące wydłużenie a następnie podział komórki*. W badaniach tych brak jednak odpowiedzi, dlaczego w ogóle tak się dzieje, że komórka „chce” się dzielić?

Istota tego procesu, istniejącego na Ziemi od prawie 4 miliardów lat**, na gruncie teorii ewolucji jest niewytłumaczalna. Wiemy, że energia Słońca jest energetycznym stymulatorem rozwoju życia, ale dlaczego właśnie w ten sposób przez podział? – pozostaje zagadką.

Istotnym i często pomijanym aspektem rozwoju życia jest relacja życia do otaczającej przestrzeni – przy czym nie przestrzeni wypełnionej atmosferą, ale stricte tej wypełniającej cały Wszechświat. Przestrzeni wynikającej z opisu matematycznego, który jest produktem umysłu człowieka.

Kartezjański opis przestrzeni nadaje jej formę statyczną i niezmienną. Opis według geometrii Riemanna, czyni ją zakrzywioną – wykorzystał to m.in. Einstein, opisując grawitację jako zakrzywienie przestrzeni. Jednak nadal jest to opis statyczny, nie uwzględniający wiecznego ruchu obrotowego ciał w Kosmosie.

Zatem do pełnego obrazu przestrzeni potrzebny jest nam dynamiczny – a nie styczny - opis jej zmian. W tym wypadku z pomocą przychodzi umysł ludzki i wymyślona przez niego matematyka. Przy czym, ta wymyślona matematyka nie może opisywać nic ponad to, co człowiek ma w sobie – a jako, że człowiek jest integralną częścią Wszechświata: nic ponad to, co jest we Wszechświecie.

Zacznijmy od Keplera i jego elips, opisujących ruch planet w Układzie Słonecznym. Istotną cechą elips – w odróżnieniu od koła - są dwa ogniska, przy czym w wypadku elipsy suma odległości dowolnego punktu na tej elipsie od jej ognisk jest stała.

Krzywa, w której nie suma a iloczyn tych odległości jest stały odkryta została przez Giovanni Cassiniego***. Krzywa ta – zwana owalem Cassiniego – ma ciekawą właściwość: w zależności od parametrów jest całością lub przekształca się w dwa odrębne obiekty (owale). Podobną cechę ma krzywa odkryta przez Arthura Cayley’a****, która jest krzywą opisującą punkty o stałym potencjale grawitacyjnym (lub elektrycznym).

W obu przypadkach, w zależności od wzajemnej odległości punktów przestrzeni, występuje „scalenie” lub „rozdzielenie” owalu na dwa niezależne obiekty (rys.)


Rozdzielenie owalu Cassiniego

Czy proces podziału komórek na Ziemi może mieć związek ze zmiennym położeniem ciał niebieskich np. jak Księżyc lub Słońce – traktowanych jak dwa ogniska owalu (elipsy) w zmieniającej się przestrzeni? Innymi słowy, czy podział komórek nie jest wynikiem dynamicznych zmian przestrzeni w wyniku obrotu ciał niebieskich? Owale Cassiniego czy Cayley’a opisują krzywe z dwoma ogniskami. W przypadku wielu ognisk, „rozdział” i „scalanie” komórek (przestrzeni) jest bardziej skomplikowane*****

W czasie jednego obrotu Ziemi wokół własnej osi, wszystkie jej punkty podlegają wieloogniskowemu, oddziaływaniu obiektów astronomicznych znajdujących się w „chwilowo stałym” położeniu. W trakcie obiegu niektóre wzajemne położenia tych ognisk „rozdzielają” przestrzeń na powierzchni Ziemi. Właściwość tę wykorzystują organizmy ożywione (bakterie) i nieożywione (wirusy), w procesie rozmnażania – przez podział.

To tylko hipoteza, która wskazywałaby na kosmiczne pochodzenie życia, sterowanego nie przez proces ewolucji, ale przez geometrię – wytwór umysłu, pochodzącego od ... Boga.

* http://mbio.asm.org/content/5/3/e01219-14.full.pdf
** https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_życia_na_Ziemi
*** http://metamatematyka.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?440034
**** http://www.2dcurves.com/octic/octicc.html
***** https://vimeo.com/56488884

czwartek, 14 stycznia 2016

Tylko to, co masz w sobie

W małym, cichym pokoju przy oknie
Wciąż marzę roztargniony
I patrząc w obłoki wędrujące po niebie
Jeszcze widzę ten obraz upragniony …


* * *

Czy twór jakim jest wiersz poezji, nie ma związku z zachowaniem społecznym zamieszkujących nas bakterii?

Aby odpowiedź na to pytanie, posłużę się analogią pomiędzy matematycznym modelem automatów komórkowych a zbiorowym działaniem bakterii w zjawisku quorum sensing:

Czy bakterie działają jak automaty komórkowe?

Jeśli przyjąć za prawdę zasadę, że człowiek nie może wymyślić nic ponad to, co ma w sobie, to wynalezienie automatów komórkowych (matematyka) również tę regułę powinno spełniać.

Przykładem może być istnienie zjawiska quorum sensing, polegającego na podejmowaniu jednoczesnej reakcji przez wszystkich uczestników społeczności bakterii tworzących biofilm. (w człowieku jest 10 razy więcej bakterii niż jego własnych komórek - 10 do potęgi 14 - przy czym w każdej komórce człowieka znajdują się mitochondria – źródło energii - które również od bakterii pochodzą)

Podobnie jak w przypadku automatów komórkowych w dużym przybliżeniu można przyjąć, że każda bakteria otoczona jest przez tę samą liczbę bakterii o tym samym kształcie. Przekazywanie informacji jest dyskretne i automatycznie zmienia stan całej społeczności – przy czym nie istnieje żaden środek spełniający rolę „centrum dowodzenia”.

Zatem, czy pojedyncza komórka bakterii nie jest jedynie graficznym obrazem (wzorem) ziarnistej – matematycznie modelowanej - przestrzeni?

Warto dodać, że bakterie – podobnie jak człowiek, potrafią przekazywać informację złożoną, która nie jest zwykłą sumą informacji prostych (tzw. combinatorial communication). Dla przykładu znaczenie pojęcia „królewna śnieżka”, jest inne niż osobne pojęcie „królewna” i osobne ”śnieżka”. Pojęcie „królewna śnieżka” nie jest więc, zwykłą sumą pojęć prostych. Do tej pory sądzono, że taką właściwość ma jedynie umysł człowieka – najbardziej rozwiniętej formy istnienia. Badania pokazują jednak, że taką właściwość odbierania i przekazywania informacji (myślenia?) mają również bakterie*.

Biorąc powyższe pod rozwagę można zaryzykować stwierdzenie, że automat komórkowy formy abstrakcyjnej jaką jest matematyka, ma dużo wspólnego z „fizycznym” tworzeniem wiersza poezji – a więc jest powtarzalną, rytmiczną strukturą, powstająca z pozoru chaotycznej (przypadkowej) struktury zachowań identycznie komunikujących się komórek bakterii.

http://sciblogs.co.nz/tag/combinatorial-communication/

* * *

Dzień piękny, ziemia słońcem zalana
Przez ulicę przechodzi dziewczyna
Piękna, kochana …
Z miłym na ustach uśmiechem