piątek, 18 grudnia 2015

Gdy nieskończoność staje się zerem

Fascynuje mnie obecnie coś nieprawdopodobnego, wynikającego z działania ludzkiego umysłu : Kiedy nieskończoność spotyka się z zerem? Na pozór wydaje się to niemożliwe! W świecie jednowymiarowym liczb, po każdej liczbie istnieje następna … i tak w nieskończoność! Ad infinitum!

Ale … wystarczy przejść do świata dwuwymiarowego i wyżej, by nieskończoność zbliżała się do zera!

Rzecz w tym, że w każdym obszarze zamkniętym – np. koła – znajduje się nieskończenie wiele punktów. Innymi słowy – każde koło, niezależnie od promienia – ma nieskończoną liczbę punktów! Łatwo to sprawdzić, gdy zapytamy, ile punktów mieści się w kole o promieniu r – pomiędzy dwa dowolne punkty można wstawić następny i proces ten nie kończy się nigdy!

A teraz spróbujmy zmniejszać promień koła … stopniowo, koło staje się coraz mniejsze i mniejsze i ciągle jest w nim nieskończenie wiele punktów … w granicy koła „prawie nie ma”, gdy jego promień stopniowo zbliża się do zera!

A więc … gry promień wynosi prawie zero, koła prawie nie ma, choć jest w nim nadal nieskończoność punktów. Ktoś zauważy, że przecież gdy promień wynosi zero, koło nie istnieje, więc nie ma w jego wnętrzu także punktów – ani jednego …

Ale to tylko w naszej wyobraźni, ponieważ w rzeczywistości nie istnieje punkt (koło) o promieniu zero!!! Nigdy nie można powiedzieć, że coś ma wymiar zero, ponieważ zawsze istnieje coś co ma wymiar mniejszy. Podobnie jest z nieskończonością: nigdy się nie kończy, ponieważ zawsze istnieje liczba (punkt) o jeden większy.

Tym samym w świecie dwuwymiarowym i trójwymiarowym istnieje sytuacja, w której nieskończoność zdąża do zera!!!

Problem w tym, że nasze myślenie jest liniowe a nie płaszczyznowe: słowa następują liniowo po słowie (przyczyna-skutek) tak jak liczby następują jedna po drugiej (1,2,3, …. ).

Takie myślenie jednak nas ogranicza i nigdy nie daje ostatecznej odpowiedzi (ostatecznej liczby). Ciąg przyczynowo-skutkowy myśli nie ma końca …

Gdybyśmy potrafili myśleć płaszczyznowo – nieskończoność mogłaby spotkać się z zerem, a więc "zatoczyć koło", w którym nie ma ani przyczyny ani skutku.



A teraz spójrzmy na ten problem z drugiej strony: jesteśmy pyłkiem we Wszechświecie, który jest ... NIESKOŃCZENIE WIELKI!
Każdy z nas jest całym WSZECHŚWIATEM!!!

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Bóg nie gra w kości! (Albert Einstein)

Obie teorie – względności i kwantowa - są produktem umysłu człowieka i obie są obrazem mechanizmu ludzkiego myślenia.
Świat opisywany przez Einsteina jest światem makro, w którym występuje ciągłość zdarzeń, opisywanych system przyczynowo-skutkowym. W miarę jak pomniejszamy świat badany, ciągłość obserwacji stopniowo przechodzi w nieciągły, skokowy świat mikro.

Słowa (myśli) w świecie makro nie wpływają na przebieg zdarzeń. W miarę zmniejszania wymiarów obiektu badanego, dochodzimy do sytuacji, gdy słowa (myśli) zaczynają wpływać na to, co badamy. Dochodzimy do zasady Heisenberga, w której słownie (myślowo) nie da się twierdzić jednoczesności dwóch zdarzeń, np. prędkości i położenia.

Co ciekawe, o kwantowości świata mikro decydują liczby naturalne, a nie ich ułamki. Tak jak w myślach nie decydują ułamki słów, ale pełne ich znaczenia.

Zatem to, co człowiek odkrył, wynika ze struktury jego myśli, a nie z obiektywności świata istniejącej od myśli ludzkiej niezależnie. Innymi słowy istoty obdarzone innym sposobem „myślenia” będą odkrywały świat zupełnie inaczej, dochodząc do zupełnie innych odkryć. Innymi słowy odkrycia Einsteina, czy Bohra (Schroedingera) mają charakter względny.

* * *

Kot Schroedingera nie jest ciągły (jego stany), bo zależy od zjawiska kwantowego. To tak jakby efekt w świecie makro związać z efektem w świecie mikro. Jak wiemy, nikomu nie udało się jeszcze tego zrobić: nie udało się połączyć teorii względności z mechaniką kwantową. Stąd niewytłumaczalny paradoks kota Sz. – myślowy! (w świecie myśli).

Świat myśli jest pośrednikiem pomiędzy stanem makro i mikro. Myśli mają obraz skokowy z dokładnością do jednego słowa, ważącego o sensie wypowiedzi.
Świat makro można opisywać „malowniczo” bez wpływania na jego obraz fizyczny. W świecie mikro, ciągłe (płynne) konstrukcje zdań, przestają działać – logika się załamuje. Świat mikro można opisywać jedynie z dokładnością do jednego słowa – jednej prawdy: albo potwierdzającej albo negującej. Obie prawdy są wzajemnie sprzeczne i występujące jednocześnie - ale tylko taki opis jest możliwy, gdy masa obiektu zbliża się do zera.

Albo jeszcze inaczej: skokowa, podzielona na słowa, konstrukcja myśli jest przyczyną paradoksów fizyki kwantowej. I jeszcze prościej: skokowy podział każdej myśli na słowa, jest przyczyną istnienia fizyki kwantowej!!!

* * *

Punkty przestrzeni euklidesowej są idealizacją, wyznaczającą jak przebiega, lub ma przebiegać realne życie. Tymczasem przestrzeń myśli wypełniają „punkty” słów, które maja strukturę ściśle z życiem związaną. Żaden punkt przestrzeni euklidesowej jej nie ma. Są bezosobowe, anonimowe, pozbawione życia. Punkty przestrzeni słów mają strukturę – każdy z osobna inną. Ponadto tak samo jak punkty idealizowane wypełniają przestrzeń „szczelnie”.

W przestrzeni słów, zjawiska obserwowane w laboratoriach, są od nich zależne. Badając obiekty mikro – o znikomej masie – natrafiamy na barierę poznawalności wyznaczoną przez punkty przestrzeni słów.

* * *

Einstein zatem, odczuwał ciągłość świata, jako coś naturalnego. A „skoki” Bohra – jako paradoks – który można wytłumaczyć „skokową” ograniczonością ludzkiej myśli.