poniedziałek, 25 maja 2015

Myśl jest przestrzenią

Nie istnieje coś takiego jak przestrzeń obiektywna. Każda przestrzeń postrzegana przez człowieka zapisana jest przez niego językiem - np. matematycznym. Innymi słowy przestrzeń dzieje się w umyśle człowieka - lub w uproszczeniu - przestrzeń jest jedynie myślą.

Przestrzeń istnieje jedynie w umyśle człowieka. Każdy z nas tworzy własne wyobrażenie przestrzeni. Te wyobrażenia są podobne, ponieważ nasze myśli są podobne. Gdy patrzymy w niebo usiane gwiazdami widzimy "wnętrze" własnego umysłu.

Człowiek obserwujący przestrzeń, dokonuje zatem obserwacji własnych myśli.

Przestrzeń potrafi się zakrzywiać - tak jak potrafią "zakrzywiać" się nasze myśli. W przypadku szczególnym nasze myśli krzyżują się, prowadząc do wyobrażenia materii (zapętlona przestrzeń). Zauważmy, że fizyka od dawna uznaje, że każda materia jest w większości zbudowana z pustki - czyli w istocie więcej jest przestrzeni w materii niż tego - co zmysłami - określamy jako atrybut materialności.

Zatem myśli ludzkie, są odczytem przestrzeni, przez przestrzeń znajdującą się w człowieku - ich iloczyn (jednoczesność, krzyżowanie, zapętlenie) prowadzi do pozornych wyobrażeń (zjawisk) materialnych.

Iloczyn myślenia

Również poszukiwanie prawdy, nie jest prawdziwe a jedynie warunkowe. Bowiem wiemy coś pod warunkiem, że wiemy coś innego. Nieskończony łańcuch przyczyny i skutku nie ma ani początku ani końca. Taki obraz rzeczywistości przypomina zamkniętą kulę, po której można poruszać się bez końca. Zatem ... kolistość naszego mózgu jest przyczyną, niemożności znalezienia tego jedynego stwierdzenia prawdziwego, od którego zaczyna się wszystko. Chyba, że ... dokonamy obserwacji wewnątrz kuli mózgu i zauważymy, że jedynym nieruchomym punktem stałym jest jego środek. Jest to punkt leżący poza powierzchnią (myślenia), decydujący o jej zakrzywieniu. Punkt, który decyduje jak bardzo nasze myślenie jest zakrzywione. Temu nieruchomemu punktowi możemy nadać nazwę: Bóg.

Inną przyczyną niemożności poznania prawdy, jest sposób w jaki odbieramy rzeczywistość. Każda nasza obserwacja jest iloczynem (jednoczesnością) nieskończenie wielu zjawisk dziejących się na zewnątrz i wewnątrz nas samych. Iloczyn zjawisk jest nierozdzielny, tzn. nie można iloczynu rozdzielić na składniki (pierwsze) tak jak przy sumowaniu. Każda zmiana jakiegokolwiek czynnika, wpływa na wszystkie pozostałe - a więc i na wartość iloczynu. Widać to wyraźnie w przypadku zasady nieoznaczoności: w świecie kwantowym zmiana położenia cząstki uniemożliwia określenie jej ... położenia. Odbiór (obserwacja) energii powoduje rozmycie czasu. Gdy jest tylko energia - czas nie istnieje. W świecie makro często stwierdzamy, że dane zjawisko jest sumą pewnych zjawisk. Jest to uproszczenie (przybliżenie) opisu rzeczywistości. Gdy przechodzimy do mniejszych rozmiarów i skal lub do rozmiarów znacznie większych od rozmiaru mózgu człowieka, rzeczywistość jest iloczynowa.

Iloczynowy odbiór rzeczywistości jest fundamentalnym prawem ludzkiego myślenia. Fizyka nie dostrzega tego zjawiska, bowiem uznaje, że każde zjawisko jest superpozycją (złożeniem), sumą zjawisk np. grawitacja w danym punkcie, jest sumą grawitacji obiektów, fala elektromagnetyczna jest sumą fal, ciężar jest sumą ciężaru składników itp. itd. Tymczasem myśl ludzka jest sumą tylko w jego bezpośrednim otoczeniu. Jak bardzo jest to myśl niedoskonała, świadczy niedoskonałość ludzkiego języka - który jest obrazem myśli. Gdy zgłębiamy zjawiska przyrodnicze, gdy poszukujemy myślą istoty Wszechświata nieskończenie wielkiego lub nieskończenie małego - do głosu dochodzi iloczyn wszystkich zjawisk (zachodzących) jednocześnie.

czwartek, 21 maja 2015

Są granice ...

Ha ... ! To jest wtedy, gdy człowiek "nikt" wychodzi na moment z morza zdarzeń, staje na brzegu i obserwuje fale, szamoczące się, kłębiące się - fale naszych pragnień. W tym jednym momencie jest obserwatorem samego siebie i wszystkich falujących kłębiącym się razem z nim pragnień innych.

... przez ten jeden moment - tu i teraz - poza morzem zdarzeń, rozumie, czym jest życie. Ale od życia nie można uciec, więc człowiek "nikt" do morza musi powrócić by falować razem z innymi - tak jak ryba, która nie ma wyboru, bo bez wody (życia) - zdechnie.

Oto świat człowieka, uwikłany w samego siebie.

Są granice poznania, których człowiek nie może przekroczyć. Te granice - w skali mikro - są wyraźnie widoczne: to co logiczne w świecie nas otaczającym traci swoją logiczność w wymiarze kwantowym. Stwierdzamy np. że coś bardzo małego może być jednocześnie falą i materią. Jeżeli chcemy obserwować właściwości materialne, konstruujemy urządzenie zaprzęgające nasze myślenie materialne - i wtedy stwierdzamy, że coś jest materią. Jeżeli myślimy, że coś jest falą, konstruujemy urządzenie, które potrafi to potwierdzić.
Wymyślamy zatem świat według swoich życzeń, ciągle jednak w skali makro, bo odrzucamy np. możliwość, że coś może być trochę fala i trochę materia jednocześnie. Na myślenie mieszane nie pozwala człowiekowi zasada wyłączności, która w najprostszym ujęciu stwierdza: albo coś jest, albo coś nie jest. Konstrukcja ludzkiego języka nie potrafi stwierdzić tych dwóch stanów jednocześnie.
Jak bardzo pojęcia ludzkie zbliżają się do siebie w świecie kwantowym, powodując mętlik logiczny, świadczą opisy zjawisk:
"pojedynczy elektron w doświadczeniu z dwoma szczelinami, przelatuje przez obie szczeliny jednocześnie" ???,
"elektron przechodzi przez barierę energetyczną" (przenikanie przez ścianę???),
"w skorelowanej parze cząstek (spin), każda wie co robi druga - nawet jeśli dzieli je nieskończona odległość".
W świecie kwantowym, stwierdzenie, że "coś jest" oraz stwierdzenie, że "coś nie jest" - zbliżają się do siebie tak bardzo, że zaczynają pomiędzy sobą oddziaływać i przenikać się wzajemnie. Co więcej - świat ciągły zaczyna się kwantować - na fragmenty z dokładnością do słowa-myśli. W efekcie nie można jednocześnie stwierdzić (pomyśleć) o położeniu elektronu i o jego ruchu, nie można jednocześnie stwierdzić energii i czasu w jakim działa (zasada nieoznaczoności).

A jeśli świat kwantowej myśli jest "rzeczywistym" światem, którego uproszczony obraz w skali makro przyjmuje formę niezależnych słów-myśli, które człowiek wypowiada?

"Wielkie umysły" wyrwały fragment prawdy z tego świata. Ale czy nie jest tak, że inne umysły (wielkie) mógłby wyrwać zupełnie coś innego. Każdy z nas wyławia jakiś fragment prawdy - jakąś część wazy, która pasuje do innego fragmentu, już wcześniej wyłowionego. I krzyczymy wtedy: Eureka!

... i może okazać się, że to co wyłowili Newton, Einstein, czy im podobni jest jedynie fragmentem wyrwanym z kontekstu pewnej większej prawdy - tylko pozornie prawdziwym.

Gdyby człowiek poszedł inną ścieżką prowadzącą do morza prawdy, być może wyłowiłby z jego dna coś całkowicie innego. Minęło kilkaset lat istnienia paradygmatów wiedzy, których trzymamy się kurczowo, wierząc w ideał ludzkiego umysłu. Nie dopuszczamy myśli, że sama myśl, może wpływać na siebie. Nie dopuszczamy myśli, że na końcu krucjaty możemy znaleźć tą samą myśl, która ją poszukuje ... a więc, że prawda wszystkiego znajduje się ... w słowie.

środa, 20 maja 2015

Człowiek wyobrażeniowy

Człowiek jest istotą "wyobrażeniową", tzn. każdej koncepcji, teorii przez niego wymyślonej towarzyszy bardziej lub mniej wizualne jej wyobrażenie. I tak, powszechnie człowiek wyobraża sobie cząsteczki jako kulki: kulką w ludzkim wyobrażeniu jest proton, elektron, atom itp. - bo tak podpowiada mu intuicja.

Podobnie jest z wyobrażeniem Boga. Intuicja podpowiada człowiekowi, że ma on postać ludzką oraz wszystkie cechy (emocje) które posiada człowiek. Takie wyobrażenie ma swoje uzasadnienie np. w teorii wieloświatów, w której istnieje nieskończenie wiele wyobrażeń tej samej akcji. W jednym z wariantów tych wyobrażeń, Bóg ma postać ludzką.

Zasada wzajemności dopuszcza możliwość istnienia takiego świata jaki sobie wyobrażamy tzn. świat wygląda tak, jak chcemy żeby wyglądał. Fizycy wymyślili np. pewną wizualizację pod nazwą "czarna materia" lub "ciemna energia", żeby uzasadnić to czego nie można zobaczyć, a co ponoć wypełnia ponad 90% Wszechświata.

Przez stulecia człowiek wierzył, że Ziemia jest płaska - i ta wizualizacja mu wystarczała. Mówimy, że w owych czasach człowiek był zacofany. Mówimy też, że człowiek się rozwijał - rozwijał metody badawcze i udowodnił, że Ziemia jest okrągła. Dawną wizualizację zastąpiła nowa - człowiek jednak w swoim wnętrzu się nie zmienił. Pozostał tak samo zagubiony i poszukujący odpowiedzi o sens życia. Kolejne technologiczne wizualizacje nie są w stanie rozwiązać tego problemu.

Kiedyś zadałem takie pytanie: czy gdyby nie było Newtona, prawo grawitacji zostałoby odkryte? A teoria względności - czy istniałaby gdyby nie było Einsteina?
Wielkie mózgi kreują świat taki, jaki akceptujemy - i to one decydują o tym czego uczymy się później z podręczników.

Zasada wzajemności uczy nas, że spośród wielu wyobrażeń świata istnieje także ten, w który wierzymy. Jest tylko kwestią prawdopodobieństwa - większego lub mniejszego, czy nasz wyobrażeniowy świat jest bardziej czy mniej akceptowany. A akceptacja jest mierzona liczbą zwolenników. Obecnie duża liczba ludzi wierzy w świat technologii, a mniejsza np. w "czary-mary", ale może przyjść czas gdy te proporcje zostaną odwrócone ... nawet jeśli obecnie wydaje nam się to niemożliwe.

Zatem wszystkie teorie (wizje) świata są równoważne (czytaj: prawdziwe), a to co jedynie je różni, to liczba zwolenników, która poszczególne teorie popiera - i dla tych teorii-wizji - często wzajem się niszczy ...


środa, 13 maja 2015

Polemiki

Z liczbami jest tak - dopóki są małe, wszystko wydaje się człowiekowi oczywiste, jak również to, że na co dzień, żyje na płaskiej powierzchni a nie na kuli. Wystarczy jednak nadać liczbom wymiar skali Wszechświata i zaczynamy się gubić: ile to jest nieskończoność razy nieskończoność? Nieskończoność? Większa niż przed mnożeniem? A może taka sama?
Czy więcej jest liczb nieparzystych czy parzystych? Nie no, to proste - każdych z tych liczb jest nieskończenie wiele. A ile jest wszystkich liczb naturalnych - też nieskończenie wiele - ktoś wykrzyknie! ... ale czy więcej niż liczb parzystych albo nieparzystych? Nikt nie wie ... więc przyjmuje, że nieskończoność to nieskończoność i nie da się określić, która nieskończoność jest większa. Nie da się umysłowi człowieka.
Wszystko jest proste, gdy zagadnienie liczb dokonuje się w trójwymiarowej przestrzeni Euklidesa, ale ... np. prosty wzór Pitagorasa dla trójkątów prostokątnych, nie jest spełniony w przestrzeni zakrzywionej, którą upodobał sobie Einstein. W takiej przestrzeni, dosyć powszechnej we Wszechświecie, 3x3 + 2x2 nie zawsze równa się 13.
Jak bardzo ślepo zapatrzeni jesteśmy w prawdziwość praw wymyślanych tu na Ziemi, niech świadczy kolejny, niezaprzeczalny "fakt" z fizyki. Nasz Wszechświat - tej normalnej materii palców na których liczymy np. jajka - to tylko około 5% całego Wszechświata. A reszta to nieznana nam co do istoty "czarna" materia lub "ciemna" energia, w których ... 2 + 2 nie równa się 4 ...

* * *

... hmm ... idę po piwo ... ale najpierw myśl taka:
Człowiek zawsze ma rację ... swoją. Ale czyż nie dowodzi to egocentrycznego "myślenia" - właściwego człowiekowi i wszystkich istnień na tym świecie - które jak grawitacja ciągną do swojego środka "krzycząc": ja zawsze mam rację? I czy dla tej grawitacyjnej racji własnej nie poświęcono na tym świecie milionów istnień ludzkich?
Ha, ha ... "gdzie dwóch Polaków się spiera tam trzeci ma rację" jest humorystycznym ujęciem tej idei, ale tak naprawdę ... człowiek nie może nie mieć racji, bo tak jak każda materia ożywiona - straciłby sens istnienia.
Wniosek: ludzkość doskonaląc umiejetność wymiany informacji, zachowała pierwotny chrakter siły, która kształtowała jego umysł - siły grawitcji, która zawsze ciągnie do siebie! - o ile teoria ewolucji jest prawdziwa ... a jeśli człowieka stworzył Bóg, to wypełnił go ego-grawitacją - tą samą siłą, której powodem jest obrót ciał niebieskich.
... Boże ... nie mogłeś wymyślić tego inaczej?? ...

* * *

Refleksja przy piwie ... pierwsza
Każda prawda znaczona jest fałszem ... a każdy fałsz ... o zgrozo! ... znaczony jest PRAWDĄ!
Innymi słowy rację ma każdy ... nawet ten który racji nie ma. W świecie ludzi panuje zatem zasada prawdy większościowej: prawda jest "prawdziwsza" jeśli ma więcej zwolenników. Prawda jest mniej prawdziwa, jeśli ma mniej wyznawców. W świetle praw logiki, oba stany prawdy są prawdziwe.
Tak jak to powiedział/przewidział Josef Goebbels: "Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą."

* * *

Rozumiem. Jeśli tylko zaakceptuję umowność ludzkiego założenia, że -5 x -5 = 25. Człowiek tak się umówił, żeby mu pasowało do łamigłówki, którą w warunkach Ziemi rozwiązuje, a która nazywa się matematyką.

Aby wyjaśnić sobie pewne podstawowe zjawiska fizyczne, wymyślił np. liczbę urojoną, czyli taka, której kwadrat jest ujemny. Euklides wymyślił np. płaszczyznę, prostą i punkt, które w realu nie istnieją, i zaczął określać relacje pomiędzy tymi fantomami.

Prawdą natomiast jest, że nikt nie ma minus 5 palców! Ale w wyobrźni, wszytsko jest możliwe ...

No i tu dochodzimy do jednego z fundamentalnych stwierdzeń (mojej - a co? nie mogę?) - teorii. Proces myślenia jest takim samym procesem fizjologicznym jak wszystkie pozostałe człowieka: wydalanie, moczu, kału, potu, czy skażonego CO2 powietrza, niczym nie różni się od wydalania myśli - no może poza odbiorem estetycznym. Człowiek trawiący pokarm musi wydalać myśli tak samo jak inne produkty przemiany materii. Stąd taka jej różnorodność filozoficzna, którą Wittgenstein nazwał choroba umysłu.

No i ku własnej uciesze człowiek wymyśla w ten sposób rzeczy, które ułatwiają mu życie i które go od życia-myślącego uzależniają, a nawet ... zabijają.

poniedziałek, 11 maja 2015

Crazy mind

" Jeśli mówimy "prędkość obiektu zależy od ośrodka w jakim się znajduje", kosmita może powiedzieć to w zupełnie inny sposób, ubrać w inne słowa, ale sens zachowa gdyż to jest prawda i fakt sprawdzalny."
Jest to prawda i fakt sprawdzalny w ramach aparatu myślenia właściwego człowiekowi. Sposób postrzegania świata przez człowieka, narzuca wygląd świata rozumiany (pojmowany) przez człowieka. Mrówka postrzega świat inaczej, a zatem pojęcia "obiekt", "prędkość" oraz "ośrodek" mają dla niej inne znaczenie - a więc inne też mogą być prawa postrzeganej przez nią przyrody.
Mrówka odczuwa to co nazywamy grawitacją i to co nazywamy falami elektromagnetycznymi, ale np. taka bakteria, siły grawitacji nie odczuwa. Jeśli tak - to i prawa rządzące światem są dla bakterii inne.
(doświadczenia potwierdzają niezależność bakterii od grawitacji. Zarówno super duże obciążenia np. w wirówce jak i mikrograwitacja w Kosmosie - nie wpływa na rozwój bakterii - a szczególnie jej rozmanażanie).
Kosmita zbudowany z nie-materii nie będzie rozumiał znaczenia "światło" i "ośrodek" w ten sam sposób co człowiek. Istota wielowymiarowa będzie operowała pojęciami niezrozumiałymi dla trójwymiarowego człowieka.
Stwierdzenie, że człowiek wymyśla tylko to co chce (może) wymyślić - wydaje się zasadne. "Tylko to rozumiem, co własnym aparatem myślenia mogę zrozumieć" wyróżnia człowieka w świecie przyrodniczym i jednocześnie go ogranicza. "Homocentricus" nazywa te rzeczy i zjawiska, które możliwe są do nazwania przy użyciu umysłu, zdolnego postrzegać tylko trzy wymiary i czas.
Język matematyki to tylko inna forma komunikacji w której słowa mają formę symboli. Również w przypadku matematyki (geometrii) istnieją ograniczenia "pojmowania" - człowiek nie rozumie pojęcia nieskończoności, niezrozumiała jest dla niego nieskończona geometria samopowtarzalnych struktur (teoria chaosu), niemożliwe do wyobrażenia wyższe wymiary. Człowiek nie potrafi rozwiązać zagadnienia ruchu trzech ciał, równań nieliniowych itp. Dla uproszczenia posługuje się ... uproszczonymi modelami, które nie są w stanie opisać rzeczywistych zachowań przyrody ... a jedynie je naśladują.
Wszystko co człowiek opisuje w przyrodzie ma formą przybliżoną. To czego nie potrafi zmierzyć - uznaje za pomijalne - np. w fizyce kwantowej.

Zagadnienie 1: A czy nie jest tak, że wiedza jaką mamy wynika z gramatyki jaką się posługujemy?

Aby przekazać treść wiedzy, musimy używać określonego klucza gramatycznego. W języku ludzkim jest on w większości przypadków taki sam: podmiot, orzeczenie, dopełnienie. Wyobraźmy sobie, że "ktoś" dla wyrażenia myśli stosuje, dwa różne podmioty, dwa orzeczenia np. wzajemnie sprzeczne i dopełnienia "z kosmosu"? Dla sposobu opisu świata tych istot, ta różnorodność gramatyczna, będzie oczywista. Czy prawa przyrody (wiedza) tych istot będzie taka sama jak człowieka?

Zagadnienie 2: Czy to co jest kwadratowe może odkryć to co jest okrągłe?

Prostokąt poznaje swoje otoczenie poprzez odczuwanie styku z innymi obiektami. Styk z obiektem zakrzywionym (np. kołem), "poinformuje" prostokąt o istnieniu punktu (punktów). W dużym przybliżeniu prostokąt (tak jak człowiek), przyjmie istnienie odcinka prostego pomiędzy dwoma punktami koła. To przybliżenie jest wystarczające, żeby prostokąt mógł poprawnie opisywać (rozumieć - tak jak człowiek) świat zewnętrzny.
Przybliżony charakter mają również słowa, którymi człowiek próbuje przyrodę opisać. Pojęcia: "koło" i "prosta" nie istnieją w świecie zewnętrznym - bo nie istnieje w przyrodzie taki obiekt, który spełniałby geometryczną "idealność" tych pojęć. Odniesieniem pojęć "koło" i "prosta" jest dwuwymiarowy świat człowieka znajdującego się na płaskiej Ziemi - tymczasem Ziemia jest okrągła (elipsoidalna?), a więc nic co jest okrągłe nie jest okrągłe i nic co jest proste nie jest proste. Szczególnie gdy uwzględnimy, że świat człowieka, pędzi wokół Słońca, a Słońce wokół środka Galaktyki - w obrazie tym koło staje się spiralą, a prosta - jest krzywą.
Innymi słowy człowiek w życiu codziennym posługuje się złudzeniami które uznaje za prawdziwe i dla wygody stosuje w komunikacji. Każde pojęcie-słowo jest zatem jedynie przybliżeniem tego co nazywamy myśleniem - nie dającym się słowem ogarnąć. Za niedokładność słowa wszyscy płacimy niezrozumieniem.

Zagadnienie 3: Człowiek tak myśli jak chodzi.

Przyczyna i skutek w ludzkim rozumowaniu wynikają ze sposobu w jaki człowiek się porusza. Każdy następny krok jest konsekwencją poprzedniego - sposób chodzenia człowieka, określa (również) jego sposób myślenia. Jeśli przyjąć tę analogię, to wydaje się oczywiste, że podobnie jak chodzenie, ludzkie myśli zataczają różne krzywe, spirale itp. W przypadku szczególnym ludzkie myślenie zatacza koło - odpowiednik podróży dookoła okrągłego świata.
A teraz zobaczymy jak chodzi mój kolega wyobrażeniowy: kosmita Boguś. W przestrzeni n-wymiarowej dokonuje jednego kroku we wszystkich kierunkach, a nawet kroki bez kroku!!! Kurcze! Wszystko staje się skutkiem i zarazem przyczyną. Boguś! Czy ty wiesz co ty robisz? W sensie ludzkim - ty nie masz sensu! Bo trudno ustalić u ciebie jakiekolwiek następstwo!
- Ha, ha ... Wiem Głuptaku, że trudno ci zrozumieć moje cele, ale ty jesteś tylko człowiekiem, a ja ... Bogusiem! Twoja percepcja świata nigdy nie pozwoli ci zrozumieć o co mi chodzi ...
- No ... jak mówisz do mnie po ludzku, to wszystko jest jasne! Ale Boguś ... nadal nic nie rozumiem!
- Poczytaj Biblię to może coś złapiesz między wierszami ... Na przykład jest coś takiego, co określasz pojęciem "miłość", coś co nie ma ani przyczyny ani skutku, a tylko po prostu jest. Wtedy się rozumiemy. Jasne?!
- To mi się w głowie nie mieści!!!
- Myśl SERCEM!
- Boguś! ... jesteś ... niepoznawalny!!!

czwartek, 7 maja 2015

Błędne koło przyczyny i skutku

"Człowiek badając relacje istniejące w otaczającym go świecie, dochodzi do wniosku, że wszystko ma przyczynę i skutek."

To zadnie - wymyślone przeze mnie - samo w sobie jest "zagadką" co do zasadności istnienia.

Po pierwsze: cechą charakterystyczną ludzkiego języka jest trójdzielność: podmiot, orzeczenie, dopełnienie. Wszystko co opisuje człowiek podlega tej zasadzie. Czy istota posługująca się bardziej skomplikowanym układem gramatycznym, może wiedzieć o świecie więcej?

Po drugie: system wypowiedzi człowieka, jest liniowy tzn. po każdym słowie następuje kolejne słowo. Każda myśl, którą wypowiada człowiek ma następstwo liniowe: słowo po słowie. Czy istota, która potrafiłaby wypowiadać myśli równolegle tzn. jednocześnie wszystkie słowa na raz, wiedziałaby o świecie więcej?

Czy istnieje istota, która potrafiłaby odczytać Biblię jednocześnie tzn. rozumieć i odczytać słowa Biblii wszystkie na raz?

Po trzecie: język ludzki, którym próbujemy wyrazić to co myślimy jest narzędziem niedoskonałym, kreującym różnorodne formy znaczeniowe, z dokładnością do słowa które stosujemy. Przy czym znaczenie słów używanych, jest różne - różne są ich definicje, a co za tym idzie znaczeniowe interpretacje. Czy istnieje istota, która potrafiłaby uwzględniać wszystkie znaczenia (barwy) słów, które wypowiadamy?

Czy nie jest zatem tak, że odkrywamy tylko to co chcemy odkryć? Lub inaczej: czy nie odkrywamy tylko to, co można ograniczonym ludzkim językiem opisać? Każde zwierzę, ptak, owad postrzega oraz zmienia świat wokół siebie korzystając z ograniczonych "narzędzi" jakimi dysponuje. Czy narzędzie myśli człowieka, również poznanie tego świata nie ogranicza?

Na te i tym podobne pytania odpowiadam: nie wiem. Ale jednocześnie mam świadomość, że wszystkie zjawiska w świecie dzieją się jednocześnie. W każdym momencie tworzenia myśli zachodzi nieskończenie wiele jednoczesnych działań (iloczyn zdarzeń). Człowiek często uznaje, że jego myślenie w dużym stopniu jest od nich niezależne - myślenie odbywa się niezależnie od tego co dzieje się na zewnątrz. A jeśli ... wszystko co myśli człowiek jest całkowicie zależne od tej zewnętrzności?

Teza, o wpływie wszystkich jednoczesnych zdarzeń na to co w danym momencie myśli człowiek, prowadzi do stwierdzenia: myślenie pochodzi z zewnątrz - co wydaje się uzasadnione, jeśli przyjąć, że to kim jesteśmy teraz, zależało i zależy od naszego otoczenia - już od momentu narodzin (a nawet wcześniej).

Wolna wola jest zatem wyborem (?) pomiędzy stanami, które wynikają z oddziaływań zewnętrznych. Subtelna zmiana zewnętrzna, może spowodować duże zmiany jakościowe w myśleniu człowieka (teoria chaosu - efekt motyla).

Jeżeli zewnętrzność decyduje o każdej naszej myśli, każdym działaniu - to co jest jej źródłem? Wierzący posługują się punktem odniesienia, którym jest pojęcie: Bóg. Ateiści wybierają punkt odniesienia: wielki wybuch. Oba znaczenia są niewytłumaczalne i wskazują na ograniczoność myślenia ludzkiego opierającego się na systemie przyczyna - skutek.

piątek, 1 maja 2015

Kim jesteś

Umiesz wchodzić tylko po własnych schodach. Ale czy umiesz wchodzić po schodach innych?
Twoja lampka świeci tak jasno, że wszystko co poza Tobą wydaje się ciemne.

Piszesz od siebie i dla siebie, wyrażając bunt w Tobie i Tobie podobnych, których lampki świecą tak jasno, że nic nie widać.
Ani ten który mówi "tak", ani ten który mówi "nie" - nie ma racji, dopóki nie nauczy się wchodzić po cudzych schodach - nie własnych - ofiary, ale także oprawcy.

Lubimy zawsze tylko siebie, to co sobie wyobrażamy i wygłaszamy wobec innych. Czujemy swój ból, a niekoniecznie interesuje nas to co boli innych - tak długo jak długo nie zagraża to naszej autonomii. Bylibyśmy także oprawcą, gdyby tylko okoliczności wewnętrzne lub zewnętrzne nas do tego zmusiły. Udajemy poprawność społeczną, bo tak czujemy się bezpieczniej. Niezagrożeni przemykamy przez życie, trzymając w zębach "nasze musi być na wierzchu".

Oto człowiek materialny, który nie rozumie przestrzeni.
Wyobraź sobie, że jesteś tym oprawcą. Zajrzyj do jego wnętrza i zrozum .... kim jest i dlaczego cierpi.