środa, 22 kwietnia 2015

Ha, ha!

Ha 1!

Hipoteza:

W ludzkim ciele jest to, co człowiek je badający chce zobaczyć. To jest piekielnie genialne: naukowiec odkrywający prawa natury, dokonuje samoindukcji praw, które chce odkryć. Szczególnie "widoczne" jest to na poziomie kwantowym. Jeżeli "wierzymy" w istnienie jakiegoś zjawiska to zjawisko to się "staje". Dlatego też, wiele zjawisk dziejących się na tym poziomie ma charakter indywidualny, właściwy tylko danej osobie, lub grupie osób z nią związanych.

W istnienie pamięci wody wierzył francuski immunolog Jacques Benveniste - on i jego współpracownicy obserwowali zjawiska z ta pamięcią związane. Jego krytycy, z góry zakładający, że jest to bzdura, nie byli oczywiście w stanie tego zjawiska zaobserwować, bo w nie, nie wierzyli!!!

Myśl, która dzieje się na poziomie kwantowym, może dokonywać cudów z naszym organizmem, bo jedyne co nam jest do tego potrzebne, to wiara, że ta myśl może czynić cuda!

Zatem placebo jest nie mniej skuteczne niż rzeczywiste lekarstwa na dana chorobę, co potwierdzają badania naukowe (http://supernowosci24.pl/place(...)arstwa/).

Ha 2!

Powstaje zatem pytanie: co to jest myśl i gdzie jest jej źródło.
A oto odpowiedź jaką otrzymałem:

Żegnaj Ziemio!
Matko przybitych do krzyża życia

Żegnaj Ziemio!
Pełna zmagań od świtu do zmroku
Ziemio smutków i radości,
wykręconych udawaniem

Żegnaj siedlisko więźniów
skutych łańcuchem pragnień

... odchodzę

w pustkę przestrzeni
w pustkę błogiego
nie-istnienia

Witaj!

Boże!

Witaj!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Przemyślenia

Teoria to nazwanie tego, co człowiek swoją dociekliwością odkrywa w swoim otoczeniu i łączy z innymi zjawiskami tego otoczenia. Buduje te teorie posługując się językiem, który rozdrabnia na niezliczone pomniejsze i powiększe pojęcia.

Na przykład - wymyślił słowo materia, dla uproszczonego opisu tego co postrzega, słyszy i dotyka, po czym okazało się, że tak zdefiniowana materia jest w "środku" prawie pusta. Podobnie wymyślił atom - co oznacza niepodzielny - by następnie podzielić ten atom na elektrony (niepodzielne?), protony i neutrony. Udało mu się nawet wymyślić "mniejsze" pojęcia takie jak kwark - przy czym wyznaczył je posługując się pojęciem energia, o której - czym jest - nic nie wie, poza badaniem jej różnic.

Przykładowa definicja energii określa ją, jako zdolność do wykonywania pracy. Aby ją wykonać potrzebne jest paliwo materialne, które na poziomie kwantowym jest prawie pustką. Czy oznacza to, że pustka jest źródłem energii? A czyż pustka nie jest kojarzona ze słowem nic?

Słuszna wydaje się zatem myśl Sokratesa: "wiem, że nic nie wiem".

Twierdzenie Wittgensteina że zasób języka wyznacza granice ludzkiego poznania, prowadzi do myśli, że na końcu każdego badania materii i budowanych o niej teorii, są tylko słowa, słowa, słowa ...

A więc ... najmniejszym elementem Wszechświata, mniejszym niż wszystkie możliwe cząstki, łącznie z Bozonem Higgsa - jest słowo. Bo przecież, zawsze można słowami zapytać: a skąd wziął się Bozon Higgsa (?) nie mówiąc już o bardziej podstawowym pytaniu: a skąd wziął się Bóg?

Bowiem, w ludzkim, ograniczonym sposobie pojmowania świata, zawsze tak jest: jeśli tworzy nowe pojęcie (teorię), zawsze istnieje pytanie skąd one się wzięło. System przyczynowo-skutkowy pytań i odpowiedzi nie ma zatem, ani początku ani końca.

* * *

Większość ludzi ... a właściwie wszyscy ludzie, wybierają taką wiedzę, która najlepiej służy ich naturze ... czytaj: zbiorom słów, które rezonują z wewnętrzną materią - czyli pustką.

Pustka człowieka jest wypadkową pustki (przestrzeni) Wszechświata. Ludzie mówią, że są materią, a w istocie, co w nich gra i co ich urzeka, wynika z całej przestrzeni poza nimi.

Nie szukałbym zatem prawdy w "materialnym" człowieku, który z racji swojej fizyczności zawsze musi garnąć dla i do siebie. Jeżeli pozbędziemy się tego przywiązania zapatrzonego we własne ciało i jego uczynki, otworzy się przed nami pustka, nieskończenie przestrzenna i nieskończenie bardziej prawdziwa, niż kupka komórek i kości, które rozkładają się w nas aż do śmierci.

Miłość, która nas wypełnia, nie jest nasza .... to miłość Kogoś kto jest przestrzenią przestrzeni ... Kogoś, którego słowo nie dotyka.

Człowiek w swoim "materialnym" życiu ma tylko parę podstawowych funkcji do wykonania: wyspać się, najeść, wysrać, rozmnożyć i wymyślić coś, co zarówno da mu zadowolenie jak i ogrom cierpienia.

Materia psuje się i powoli, systematycznie rozkłada do przestrzeni ... do pustki Boga, która nie zna miłosnych uniesień, mówienia prawdy czy kłamstwa, nienawiści, uprzedzeń, narzekań i nadziei ... ale która daje poczucie jedności i wspólnoty bezsłownej, nieograniczonej, wiecznej ... w ten sposób Bóg przytula swojego człowieka.

Człowiek nikt to rozumie, bo człowiek nikt jest człowiekiem wszystko.