piątek, 6 marca 2015

Trzy problemy

Problem 1

Czy nie zastanawiało każdego z nas, skąd się bierze i czym jest muzyka? Dlaczego akurat określone interwały dźwięków tworzą akordy a ich następstwo - melodię. Jeśli muzyka jest dla nas czymś oczywistym, podstawowym, to z jakimi innymi podstawowymi zjawiskami w przyrodzie się wiąże?

Nie jestem odosobniony w twierdzeniu, że Kosmos i jego prawa odkrywane przez ludzi na Ziemi muszą te relacje określać.

Co więcej - te relacje mogą mieć tylko charakter lokalny, tzn. to że człowiek odbiera tak muzykę jak odbiera, nie musi być wcale uniwersalna zasadą w Kosmosie - lub inaczej: być może istoty pozaziemskie, odbierają "muzykę" zupełnie inaczej, jeśli w ogóle ...

... istoty pozaziemskie istnieją.

Problem 2

Jeżeli wszystko w przyrodzie jest powiązane pomiędzy sobą, to czyż mowa wynikająca z myślenia nie ma związku z muzyką - i na odwrót. Pytanie podstawowe: co było wcześniej: mowa, czy muzyka? - wydaje się retoryczne ... oczywiście, zanim powstało ludzkie myślenie, istniała muzyka. Zatem relacje tonalne w muzyce były czymś immanentnie istniejącym w przyrodzie i stopniowo odkrywanym i regulowanym przez człowieka.

Zasada przyczyny i skutku, właściwa ludzkiemu sposobowi rozumowania, wskazuje na pierwszeństwo muzyki przed mową i myśleniem. Innymi słowy, nawet jeśli mowa i myślenie rozwijały się ewolucyjnie, musiały w sobie zawierać podstawowe zasady muzyki, w tym zasadę interwału.

Można też przyjąć twierdzenie zupełnie przeciwne: to człowiek wymyślił muzykę i jej podziały (Pitagoras), a więc jest ona tworem sztucznym, wykreowanym przez człowieka. W takim znaczeniu muzyka nie ma żadnego związku z przyrodą i jest od niej niezależna.

Gdybyśmy jednak zgodzili się z tą tezą, nadal zastanawia niezwykły wpływ muzyki na nasz organizm, który jest tworem przyrody. Dlaczego akurat pewne wibracje działają na nas szczególnie - i skoro człowiek współgra z przyrodą, to czy te wibracje (tony, akordy) nie współgrają z przyrodą również?

Widzimy zatem, że odrzucenie lub przyjęcie istnienia muzyki jako podstawowego elementu przyrody - prowadzi do tych samych wniosków i tych samych pytań.

Problem 3

Nawet jeśli odrzucimy, grawitacyjny charakter muzyki - relacja między przebiegiem melodii a sposobem naszego myślenia wydaje się istnieć.

Czym mogą być zatem interwały myśli:
1. Upieranie się, bezwzględne przypisywanie sobie racji i odrzucanie racji innych - to trzymanie się prymy, sekundy lub co najwyżej tercji. Myślenie dogmatyczne jest zatem ograniczone w zakresie interwałowym i mocno skierowane do interwału podstawowego: prymy.

2. Tolerancja, akceptacja poglądów innych to wyjście poza schemat interwałów podstawowych, a więc myślenie kwartą, kwintą, sekstą ... wyższe interwały to wyższe wibracje akceptujące odmienność poglądów, czasami niezgodnych z naszymi (podstawowymi).

3. Przejście od septymy do oktawy (= pryma), to przyjęcie kolejnego wyższego sposobu rozumienia świata, w którym dostrzega się już tylko miłość - bezwarunkową do i dla wszystkich. W odniesieniu wiary (w) Boga - to miłość do wszystkich ludzi.

Zatem: starajmy się wyzwolić z niskich interwałów. Starajmy się myśleć interwałami wyższymi - one dają wolność do i od siebie.

wtorek, 3 marca 2015

Interwały myślenia

Czym jest ludzka mowa?
Ciągiem następujących po sobie słów.

A czym jest melodia?
Ciągiem następujących po sobie dźwięków.

Istnieje zatem pomiędzy nimi podobieństwo następstwa.
Ale czy istnieje również podobieństwo odniesienia?

Każda melodia ma odniesienie do prymy - dźwięku podstawowego wokół którego, następstwo dźwięków się "rozgrywa". Każda melodia zawarta jest w oktawie, zbudowanej z interwałów: pryma, sekunda, tercja, kwarta, kwinta, seksta, septyma ... oktawa - czyli kolejna pryma.

Oktawy melodii nie mają ani początku ani końca. Przed każdą oktawą istnieje inna oktawa ją poprzedzająca i inna po niej następująca.

Czy mowa ludzka, która odwzorowuje proces myślenia - również ma odniesienia interwałowe? Podniesiony głos jest wyrazem emocji: niepokoju lub szczęścia - i dzieje się "słyszalnie" w naszej mowie. Zatem można powiedzieć, że "wysokość" naszego głosu jest interwałowa i ma odniesienie do podstawowej prymy wynikającej z budowy naszego ciała.

Natomiast myśli nasze dzieją się w niemym świecie, niesłyszalnym dla nikogo. Czy w naszym myśleniu istnieją interwały? I jeśli tak, to czym jest w nich zasada odniesienia do prymy?


Przyjmijmy taki obraz:

Myśl zaczyna się od prymy. Wzrost jej wibracji przebiega przez kolejne ustalone interwały ... sekunda, tercja, kwarta ... Jeśli ten przebieg jest bliski prymy, oznacza to, że myśl zmienia się niewiele. Tkwimy jakby w tej samej upartej myśli, którą jak fiksację - ciągle w ten sam sposób przerabiamy.

Gdy wznosimy się na wyższe wibracje: tercji, kwarty, kwinty ... nasze myślenie odrywa się od "przyziemnego" stereotypu. Myślimy ponad dławiące, podstawowe standardy np. ciągłego narzekania.

Ale uwaga - im bardziej myśl się nasza wznosi, tym bardziej jest bliska, seksty, septymy i ... oktawy - która jest powrotem do prymy - początku wyższego cyklu myślenia ... ?

Myślenie w tym modelu, nie jest zatem procesem ciągłym, ale odbywa się skokowo pomiędzy kolejnymi stanami - czyli interwałowo. Zauważmy, że również w hinduizmie, czakry, znajdują się w określonych miejscach ciała ludzkiego i skokowo wzrasta ich energia, w miarę, gdy oddalamy się od źródła ziemskiej grawitacji ...

Czy zatem również myślenie ludzkie nie jest efektem interwałów istniejących w grawitacji?


W melodii istnieje charakterystyczny układ interwałów oktawy, który ma związek z charakterystycznym układem ciał niebieskich i istniejącą pomiędzy nimi grawitacją, określoną w regule Titiusa-Bodego (http://pl.wikipedia.org/wiki/Reguła_Titiusa-Bodego).

Myślenie - czy to w wyniku aktu stworzenia czy w drodze ewolucji - musi mieć związek z Ziemią oraz wszystkimi ciałami materialnymi Kosmosu. Ponieważ dzieje się interwałowo, więc również siła która myślenie wytworzyła (grawitacja?) powinna mieć interwałowy charakter.

Czy istnieją zatem interwały grawitacji - na podobieństwo kwantów światła?