wtorek, 29 kwietnia 2014

Semantyka fizyki

Prolog

Człowiekiem jestem, więc nic co ludzkie nie jest mi obce - to co powiedział komediopisarz rzymski Terencjusz, około 100 lat przed naszą erą, doskonale pasuje do stwierdzenia, że wszystko co pomyśli ludzka głowa, znajduje się w jej wnętrzu.

Cokolwiek człowiek uczyni wynika z jego wewnętrznej struktury, której człowiek nie zna do końca, ale która jest podstawą wszystkich jego osądów i stwierdzeń. Sprzeczność w oglądzie świata, osiągnęła apogeum, gdy człowiek zaczął badać strukturę mikroświata, i natknął się na tak niezrozumiałe zjawiska jak dualizm cząsteczkowo-falowy, czy interferencję masowego elektronu z samym sobą w eksperymencie z dwoma szczelinami. Zresztą - tych paradoksów umysłowych jest znacznie więcej.

Gdy człowiek wymyśla Wszechświat, gwiazdy, gwiazdozbiory, uciekające coraz szybciej, od domniemanego umysłem Wielkiego Wybuchu; gdy wymyśla czarne dziury, czarną materię i energię (prawie 95% Wszechświata), i gdy zagląda do mikroświata, atomów i cząstek - zawsze wymyśla coś co ma w sobie, bo nic ponad to co ma w sobie nie może wymyślić.

Nie istnieje świat zewnętrzny jeśli usunie się z niego obserwatora. Co więcej, każdy obserwator tego świata: roślina pies, ryba ... czy człowiek - widzi go inaczej. Oczywiście człowiek uzurpuje sobie najwyższy szczebel poznania tego świata - ale wynika to z jego zamiłowania łączenia wiedzy z konsumpcją. Im więcej komfortu wiedza daje jego istnieniu, tym bardziej jest prawdziwa.

Dualizm fizyczno-językowy

Człowiek wymyślił atom, który wbrew znaczeniu tego słowa okazał się podzielny. Ale sprzeczność ta utrwaliła się, choć znaczeniowo jest wewnętrznie sprzeczna.

Człowiek wymyśla wiele rzeczy na podobieństwo czegoś co zna z języka potocznego. W gruncie rzeczy, nie potrafi wyjść poza język porównań. I tylko to co określi ułomnym i zmiennym słowem liczy się dla niego jako prawda - pisana. Trzyma się tych słów, jak ostatniej szansy (deski) ratunku by zrozumieć o co tym całym Wszechświecie chodzi. Błądzi za słowem, a przecież słowo, jest ... tylko jednym z atomów jego myślenia.

Można to zachowanie nazwać dualizmem fizyczno-językowym. Albo jest obserwacja zjawiska, albo tego zjawiska opis. Gdy jest obserwacja nie istnieje opis. Gdy jest opis, świat obserwowany nie istnieje.

Spójrzmy na porównania:

1. W fizyce cząstek istnieją cząstki materii i cząstki oddziaływania.
- w języku człowieka ich odpowiednikami są spółgłoski (materia) i samogłoski (oddziaływania).
2. W fizyce określono niepodzielne (?) atomy.
- w języku, spółgłoski i samogłoski tworzą sylaby - czyli zespoły cząsteczek samogłosek i spółgłosek - do tej pory nie powstała żadna teoria wyjaśniająca mechanizm ich istnienia.
3. Atomy łączą się tworząc cząsteczki.
- sylaby łączą się tworząc słowa.
4. Cząsteczki tworzą polistruktury krystaliczne (uporządkowane) lub amorficzne (nieuporządkowane)
- słowa tworzą struktury zdań. Logiczne struktury myślenia odpowiadają związkom krystalicznym (przyczyna -skutek), artystyczne ( nie-logiczne) struktury myślenia, są "wyrazem" związków amorficznych.

Epilog

Wszystko co wymyśla człowiek, związane jest z jego językiem. Wymyśla to, co mu język podpowie, a to co jemu podpowie, "siedzi" w jego umyśle zgodnie z regułą: "człowiekiem jestem, więc nic co ludzkie nie jest mi obce".

Wszystkie odkrycia człowieka, wynikają z przywiązania do słowa pisanego, które spowalnia dynamikę języka jako takiego. Na około 6000 języków istniejących na świecie, tylko około 200 jest pisanych. Słowo zapisane, jest jak fetysz, które przyjmujemy jako wyznacznik obiektywnej ludzkiej wiedzy. Tymczasem dla większości ludzi, istnieje język mówiony, który powstaje i zanika, którego forma jest nietrwała, i tylko na tyle potrzebna, na ile trzeba wytłumaczyć codzienność istnienia.

Wniosek zatem nasuwa się taki: wszystko co wymyśla fizyka (i być może matematyka), wynika z reguł semantyki, która siedzi głęboko w krystalicznej - choć nie powszechnej - formie istnienia materii - zpisanej językiem pisanym, nie mówionym, który wciąż się zmienia - na przekór słowu pisanemu.

A to tylko słowa, słowa, słowa .... i moja brandy.

* * *

Pewne słowa pominąłem, pewnych nie użyłem i pewnie ktoś zarzuci mi ich bezsensowność, ale przecież każdy z nas, który chce cos wykazać, musi użyć słów, które mają ograniczoną strukturę i zawsze ograniczony - jak mój - sposób myślenia - na tym polega tolerancja pomiedzy zadartym nosem wiary i smarkiem ateizmu.

sobota, 26 kwietnia 2014

Historia języka

Lingwiści próbują znaleźć odpowiedź na pytanie jak powstał ludzki język. Zakłada się, że jego pojawienie związane jest z nagłym zjawiskiem, podobnym do "Wielkiego Wybuchu" w teorii powstania świata, a które miało miejsce około 50 tys. lat temu.

Oczywisty wydaje się związek języka z rozwojem kultury człowieka, ale co do źródeł, lub przyczyn jego powstania istnieją różne teorie. Noam Chomsky zauważył, pewną wrodzoną predyspozycję dzieci do szybkiego uczenia się słów i zasad gramatycznych. Zaproponował teorię istnienia wrodzonych struktur wewnątrz mózgu, których istnienie ma swojej źródło w genetyce (odkryto m.in. gen FOXP2, odpowiedzialny za mowę). Ponadto odkryto obszary mózgu odpowiedzialne za tworzenie zdań gramatycznych - ośrodek Broka i sensownych - ośrodek Wernickiego. Uszkodzenie jednego z nich prowadziło, albo do mowy gramatycznie poprawnej, ale bezsensownej - albo sensownej, ale nie gramatycznej.

Niemniej teoria genetyczna Noama Chomskiego ma wielu przeciwników, którzy uparcie twierdzą, że jedynym źródłem języka, szczególnie u dzieci, jest imitowanie środowiska zewnętrznego, a więc przede wszystkim mowy rodziców. Zauważono również, że dziecko nie tylko szybko uczy się języka, ale także innych czynności motorycznych - jak np. wlewania wody do pojemnika, rzucania piłką. Dodatkowy problem pojawił się w związku z odkryciem tzw. neuroplastyczności mózgu, i związanej z nią "zdolności" kory mózgowej do przejmowania funkcji przypisanych obszarom uszkodzonym - choć jednak w stopniu ograniczonym.

Oczywistym wydaje się, że główną przyczyną szybkiego uczenia się języka przez dziecko, jest z fizyczne powiększanie się kory mózgowej i jednocześnie ... masy mózgu. Być może istotną rolę w tym procesie odgrywa zatem zmiana potencjału grawitacyjnego kory mózgowej względem środka masy mózgu.

* * *

(hipoteza)

Zwiększająca się masy mózgu powoduje stopniowe (liniowe) powiększanie się potencjału grawitacyjnego na powierzchni kory mózgowej. U człowieka dorosłego, proces przyrostu masy mózgu ulega zatrzymaniu, a wraz ze starzeniem się - mimo stałego dostarczania energii z pokarmu - proces uczenia się stopniowo ulega spowolnieniu. W wieku około 65 lat, następuje zjawisko zaniku kory mózgowej i zmniejszania się masy mózgu - a więc również potencjału grawitacyjnego na jego powierzchni.

* * *

Język człowieka nie jest czymś stałym - ulega ciągłej zmianie: pewne słowa powstają inne zanikają, np. poprzez proces łączenia słów. Podobnie stopniowej zmianie ulega ich znaczenie. Według lingwistów - języki fleksyjne - w których zmieniają się zakończenia wyrazów przy odmianie przez osoby, czasy lub przypadki, powstawały w procesie łączenia "rdzenia" słowa, z innymi słowami, które ulegały stopniowemu zanikowi w drodze ewolucji języka. Inną ciekawą tendencją jest stopniowe "przesuwanie się" dźwięków samogłosek i spółgłosek z tylnej lub środkowej wymowy do przedniej - ponieważ ten sposób wymowy wymaga mniejszej ilości energii (obserwowano już takie zjawiska w przeszłości: np. big vowel shift w Wielkiej Brytanii ok. 1300r.). Człowiek po prostu staje się coraz bardziej wygodny więc i jego język próbuje znaleźć, najmniej kosztowny energetycznie sposób wypowiadania słów.

Język pisany często odbiega znacznie od wymowy słów, i wydaje się, że nie może być odniesieniem dla wyjaśnienia powstania i ewoluowania języka. Zresztą, na około 6000 języków istniejących na świecie, tylko około 200 ma formę pisaną.

(na podstawie "The Story of Human Language" Prof. John McWhorter - oprócz wątku o grawitacji)

Ekran informacji

"Ilość informacji jakie możemy uzyskać z badania układu fizycznego, jest proporcjonalna do pola “Ekranu” zamykającego /zawierającego ten układ."

- prof. Eine (http://autodafe.salon24.pl/485509,zasada-holograficzna-w-fizyce-informatycznej).

W odniesieniu do mózgu człowieka:
Ilość informacji jakie może nasz mózg uzyskać, jest proporcjonalna do powierzchni kory mózgowej (ekran), która aktywnie uczestniczy w myślenia.
Jednakże to o czym pisał prof. Eine dotyczyło czarnych dziur, i emisji informacji - teoria Hawkinga - z parującej powierzchni czarnych dziur (Susskind i 't Hooft zaprzeczyli temu).

Gdybyśmy spojrzeli na umysł człowieka, jak na zjawisko wspierające istnienie "czarnych dziur" ( człowiek zawsze wymyśla tylko to, co ma w sobie), to zauważylibyśmy pewna charakterystyczna zależność: Gdy się skupiamy nad danym zagadnieniem, co jest związane ze wzrostem napięcia w okolicach przednich fragmentów kory mózgowej, łączymy pofałdowane fragmenty powierzchni kory mózgowej w "jedność". Czyli zwiększamy aktywną powierzchnię kory mózgowej, która jest zwinięta w mózgu o średnicy około 20-30 cm. Innymi słowy - nasze myślenie paruje - i wpływa na rzeczywistość - w ten sam sposób, w jaki istnienie czarnych dziur przez nasz mózg jest wymyślane. Lingwistycznie można ująć to tak: nasze "seplenienie" językowe, ulega ciągłej, ewolucyjnej zmianie, i jest jedynie efektem "odurzenia" językiem,. który przyjmujemy niezmienny a priori. Nic nie jest wieczne. Lingwistyka udowadnia, że nasz język również nie jest stały - gramatycznie, fonetycznie i ... przede wszystkim znaczeniowo.

I tak jak dobrze myślał Bruce - pomiędzy tym co makroskopowe i mikroskopowe istnieje jedność dążenia - mikrocząsteczki elementarnych cząstek tak jak krople wody, dążą do centrum leju wirowania, którą jest grawitacja. Grawitacja więc działa jak utylizator elektromagnetycznych śmieci umysłu.

* * *

Ulmed - Twoja reakcja jest emocjonalna, czyli ludzka. Ale prawda o której mówisz jest oczywista - nic w przyrodzie nie dzieje się bez przyczyny, więc i wyrostek robaczkowy ma tym szeroko pojętym pojęciu przyrody znaczenie.

Problem wiedzy człowieka sprowadza się do dzielenia przyrody jak przysłowiowego włosa na czworo, by następnie z sumy elementów tego dzielenia uzyskać pogląd na całość. Bo przecież tak wynika z elementarnych zasad logiki: jeżeli będziemy rozważać naturę element po elemencie, uzyskamy prawidłowy jej obraz. Tymczasem suma elementów, w logicznym rozumowaniu, nie jest tym samym co całość. Na tym polega błąd m.in. współczesnej nauki. redukując wszystkie zjawiska do pojęć podstawowych, "wierzy się", że składając je w logiczny ciąg następstw, uzyska się wiarygodny obraz świata.

Wystarczy spojrzeć na życie tych, którzy tak myślą: niby wszystko jest w nim logiczne i poukładane, ale przecież, nie są oni w stanie uniknąć nieprzewidzianych efektów, tkwiących w nawet najlepiej poukładanym małżeńskim związku. I odpowiedź jest prosta: miłość nie jest sumą logicznych następstw. Podobnie szacunek, szczerość, uczciwość, nienawiść i inne zachowania ludzkie, wymykają się ramom ludzkiej logiki. A wszystkie nieporozumienia są efektem tego, że np. racjonalista redukuje życie do prostych stwierdzeń co jest - a co nie jest prawdą. A przecież to nie ma nic wspólnego z prawdziwym życia obrazem, które nie jest zwykłą sumą faktów.

Bóg dał nam 6 sekund

Pomiędzy tym co pomyślimy, a tym co jest myślą w naszym mózgu istnieje 6-cio sekundowe opóźnienie - lub jak kto woli - wyprzedzenie*. Zanim wykonasz jakąkolwiek czynność, która wymaga umysłu, ta myśl już "siedzi" w Twoim umyśle, przynajmniej od 6 sekund.

Zatem zanim pomyślisz, już wiesz o czym pomyślałeś ... 6 sekund wcześniej. Więc to co wydaje się być twoją wolną wolą nie istnieje, ponieważ zanim nastąpi fakt działania, jego przebieg "siedzi" już w głowie wcześniej. I nawet ateista, zanim chce opluć wiarę, czyni to z przykazania mózgu, który doznaje słów, zanim zostaną wypowiedziane. Dlaczego tak się dzieje?

... człowiek nie żyje w odosobnieniu od Wszechświata. Każdego dnia i nocy podlegamy grawitacyjnemu oddziaływaniu Wszechświata, który ryje ścieżki poznania w naszym mózgu, niczym igła elektromagnetyczna ryjąca ścieżki w płycie CD. Jest w tym działaniu powtarzalność, do 5, 6, 7 ... 10 zdarzeń, ponieważ w każdym naszym życiu, wszystkie fakty naszego działania są powtarzalne - z dokładnością do liczby palców naszej ręki, lub co najwyżej dwu rąk. Gdy budzisz się, zawsze wiesz co jest przed tobą zadaniem do wykonania. I nie wykonujesz ich więcej, niż liczba palców twoich rąk (choć istnieją wyjątki od reguły, które tylko ją potwierdzają).

Bóg dał nam 6 sekund by nie zwariować, i wciąż odczuwać ból, że jest się człowiekiem.


* Dr. Dean Radin, Saybrook Graduate School, University of Massachusetts, USA
Prof. John Hynes, Bernstein Center for Computational Neuroscience, Germany

(https://www.youtube.com/watch?v=vU6yCD_sEvU)

* * *

Problem polega na tym, że ci co narzekają, czynią tak, ponieważ brakuje im przedmiotu narzekania. Ten któremu brakuje miłości, krzyczy, bo jej nie ma. Ten kto nie wierzy, utyskuje, że nie ma wiary. Tak jak dziecko, które zarzuca wszystkim innym, że nie ma tego co inne dzieci mają.

Dlatego uważam, że wszelkie ateistyczne bóle wynikają z zazdrości względem tych, którzy wierzą i dzięki tej wierze są szczęśliwi.

Więc nie żałujmy im dobrego słowa. Nie żałujmy nawet przyznania, że mają rację. Ponieważ, ze swej natury braku czegoś, są to osoby upośledzone.

Tak czynił Chrystus, obrzucany kalumniami i dla tej niewyobrażalnej miłości bliźniego - umarł na krzyżu.

sobota, 19 kwietnia 2014

Zmiana potencjału grawitacyjnego dziecka.

Lingwiści próbują znaleźć odpowiedź na pytanie jak powstał ludzki język. Zakłada się, że jego pojawienie związane jest z nagłym zjawiskiem, podobnym do "Wielkiego Wybuchu" w teorii powstania świata, a które miało miejsce około 50 tys. lat temu.

Oczywisty wydaje się związek języka z rozwojem kultury człowieka, ale co do źródeł, lub przyczyn jego powstania istnieją różne teorie. Noam Chomsky zauważył, pewną wrodzoną predyspozycję dzieci do szybkiego uczenia się słów i zasad gramatycznych. Zaproponował teorię istnienia wrodzonych struktur wewnątrz mózgu, których istnienie ma swojej źródło w genetyce. Ponadto odkryto obszary mózgu odpowiedzialne za tworzenie zdań gramatycznych - ośrodek Broka i sensownych - ośrodek Wernickiego. Uszkodzenie jednego z nich prowadziło, albo do mowy gramatycznie poprawnej, ale bezsensownej - albo sensownej, ale nie gramatycznej.

Niemniej teoria genetyczna Noama Chomskiego ma wielu przeciwników, którzy uparcie twierdzą, że jedynym źródłem języka, szczególnie u dzieci, jest imitowanie środowiska zewnętrznego, a więc przede wszystkim mowy rodziców. Ponadto zaobserwowano, że nie tylko szybko uczy się ono języka, ale również innych czynności motorycznych - jak np. rzucanie piłką. Dodatkowy problem sprawiło odkrycie tzw. neuroplastyczności mózgu, i związanej z nią "umiejętności" przejmowania specjalizowanych funkcji uszkodzonych ośrodków mózgu, przez obszary nie uszkodzone - choć jednak w stopniu ograniczonym.

Wydaje się, że główna przyczyna szybkiego uczenia się języka przez dziecko, związana jest z rozwojem - fizycznym powiększaniem się kory mózgowej i jednocześnie ... masy mózgu. Czyli może mieć również związek, ze zwiększaniem potencjału grawitacyjnego mózgu. U człowieka dorosłego, proces ten ulega zatrzymaniu, stąd maleje również dynamika uczenia się. Można to porównać do powstawania wirów na wodzie - początkowo rozpędzają się aż do uzyskania stabilnej rotacji ograniczonej warunkami zewnętrznymi - dynamika wirów jest identyczna z grawitacją - wzór Renkine'a.


Na podstawie: "The Story of Human Language", prof.John McWhorter

wtorek, 15 kwietnia 2014

Pytanie dla prof. EINE

Panie Profesorze.

Wzór Newtona na grawitację, można przekształcić tak, że odległość występującą w mianowniku - która nie jest wielkością wektorową - można wyrazić jako iloczyn prędkości (wektor) i czasu (skalar) - podniesioną do kwadratu.

Zatem siła grawitacji pomiędzy Słońcem a Ziemią, zależna jest od prędkości liniowej Ziemi wokół Słońca (a dokładniej względem barycentrum). Podobnie siła grawitacji każdego obiektu w Układzie Słonecznym wynika z prędkości periodycznego ruchu ciała, wokół ciała o większej masie. Jedyna różnica pomiędzy teorią Newtona, a tą okresową interpretacją, wynika ze zmiany wartości G, na G/4pi^2. A jedyną zmienną - jest wymiar czasu, który dla ruchu okresowego, przyjumuje wartość stałą!.

Stąd następujące wnioski:

Grawitacja istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy zachodzi ruch okresowy jednego ciała wokół drugiego. I dalej: jeśli ciała znajdują się w "spoczynku", grawitacji pomiędzy nimi nie ma!. To ostatnie zdanie jest hipotetyczne, ponieważ, tak naprawdę wszystkie ciała niebieskie (w tym człowiek) są w wiecznym ruchu - okresowym. Nawet przysłowiowe jabłko Newtona spadające na Ziemię, mknie z prędkością obrotu Ziemi wokół osi, i dodatkowo z prędkością Układu Słonecznego wokół centrum Galaktyki ... a może również - Układu Galaktyk, wokół centrum Megagalaktyk, itd.

No i teraz spójrzmy na człowieka, na jego umysł. Jest on w wiecznym ruchu, więc to co istotnie wpływa na kształt mózgu - a więc również pośrednio procesu myślenia - wynika z prędkości (okresowych) ciał niebieskich wokół niego krążących. Naukowiec obserwujący Kosmos, z perspektywy nieruchomego obserwatora na płaskiej Ziemi, nigdy nie powinien mieć zatem problemu z tzw. nieskończonościami, ponieważ nigdy, to co mierzy - nie stoi w miejscu.

Gdzie jest błąd w tym rozumowaniu?

środa, 9 kwietnia 2014

Myślenie po okręgu

... no i jeszcze trochę o zasadach myślenia:

Po pierwsze myślenie przyczynowo-skutkowe jest liniowe tylko w krótko następujących po sobie słowach-myślach (stwierdzanie faktu).

W rzeczywistości następstwo przyczyna-skutek myśli rozbudowanych, dzieje się krzywoliniowo, a środek krzywizny wyznacza środek świadomości myślenia. W przypadku szczególnym nasze myślenie dzieje się po okręgu.

Po drugie myślenie krzywoliniowe, tworzy pętle zamknięte, w których myśli powtarzają się. W przypadku myślenia po okręgu, charakterystyczna jest tzw. fiksacja - czyli częste powracanie, nawiązywanie do tej samej myśli.

Po trzecie intensywność myślenia krzywoliniowego, działa na pojedynczą myśl odśrodkowo. Zbyt intensywne myślenie, może doprowadzić do stanu utraty myśli, odczuwanego jako wewnętrzne "rozbicie" (środek świadomości przestaje istnieć, jeśli wytrącimy nasze myśli z ich krzywoliniowego obiegu).

Wszystko co powyżej powiedziane, wskazuje na to, że myśl jest cząstką, a proces myślenia polega na krzywoliniowym obiegu myśli wokół środka świadomości.

Środek świadomości myśli w mózgu człowieka, znajduje się w grawitacyjnym środku ciężkości. Natomiast krzywoliniowy obieg myśli, związany jest z przebiegiem impulsów elektromagnetycznych, na kolistej, pełnej pofałdowań, powierzchni kory mózgowej.

* * *

Myślenie krzywoliniowe, jest tylko szczególnym przypadkiem procesu myślenia.

Uogólniona zasada myślenia, wynika z zasady holograficznej, która wskazuje, że informacja o dowolnym obiekcie trójwymiarowym może być zapisana (odczytana) na powierzchni kuli, obiekt otaczającej*. Nasze przyczynowo-skutkowe myślenie krzywoliniowe może zatem zmieniać kierunki na powierzchni kory mózgowej. W przypadku szczególnym, może zaistnieć myśl "prostopadła" do następstwa przyczyna-skutek, sprzeczna całkowicie z "torem" logicznego rozumowania. Taki gwałtowny przeskok myśli, ma charakter nagłego olśnienia, przebłysku myśli - który tylko częściowo ma swoje źródło w fiksacyjnym obiegu myśli pierwotnej. Takich olśnień doznają prawdopodobnie wszyscy wielcy odkrywcy praw natury.

*Szczególnie interesujące w tym zakresie, są prace fizyka teoretyka Erika Verlinde (http://arxiv.org/abs/1001.0785).

Wiarygodność logiki

No tak, jesteśmy skazani na logikę ... dnia codziennego, bo przecież, trzeba jeść, trawić i wydalać, by życie trwało. Logika jest w tym znaczeniu liniowa: każdy efekt działania ma swoją przyczynę. Gorzej z tą "liniowością" myślenia jest przy badaniu praw natury mikroświata, a więc ... i w zakresie samego procesu myślenia.

Świat mikro, jest dualny: falowo-materialny, co więcej przynosi wiele paradoksów logice zaprzeczających: kot Schroedingera, splątanie kwantowe, czarna materia, ciemna materia, nieoznaczoność Heisenberga i wiele, wiele innych.

Według mojej teorii, te nielogiczności nie są cechą świata zewnętrznego, lecz wynikają jedynie ze sposobu naszego myślenia: zastosowania liniowego następstwa przyczyna-skutek do badania świata o geometrii zakrzywionej. Człowiek boryka się z efektami obserwowanymi w mikroświecie, nie dlatego, że istnieją one obiektywnie, ale właśnie dlatego, że stosuje do ich wyjaśnienia ludzką logikę - uzasadnionego racjonalnie następstwa zdarzeń, znanego z życia codziennego.

Stosowanie "liniowej" logiki ludzkiej przypomina mi trochę, stosowanie epicykli do wyjaśniania ruchu planet, przed odkryciem Kopernika.

Zauważmy: logika jest tak samo wiarygodna, jak płaskość Ziemi po której stąpamy na co dzień - choć wiemy, że jest ona w ciągłym ruchu wokół osi i krąży wokół Słońca z ogromną prędkością. Człowiek nie potrafi myśleć krzywoliniowo (płaszczyznowo), więc logika (liniowa) jest wystarczająca do interpretacji zjawisk, które dzieją się w jego zasięgu.

Działanie każdej siły (pola) w krótkim zasięgu można uznać za liniowe - podobnie myślenie ludzkie. Jeżeli ktoś ma wyobraźnię sięgającą poza krótki zasięg liniowej logiki, potrafi dostrzec zjawiska w których logika jest krzywoliniowa (lub płaszczyznowa), dopuszczająca zapętlenia, dająca futurystyczne obrazy rzeczywistości - choćby takie, które były dziełem Picasso, czy Schoenberga w muzyce (tzw. muzyczne "plamy").

wtorek, 8 kwietnia 2014

Jadwiga Magnuszewska i OSTW

Piszesz, "zmiana jest centralnym pojęciem OSTW" ... zmiana to efekt lub wprost: dzianie się, które w języku człowieka przyjmuje postać orzeczeń (czasowników).

Piszesz: "WYMIARY" - a te w języku człowieka wyrażane są przez podmioty, a szczególnie dopełnienia.

Twój świat to świat słów, który zamyka jakąkolwiek możliwość poznania rzeczywistości, ponieważ dzieje się tylko i wyłącznie w Twoim umyśle. Innymi słowy OSTW nie może być teorią obiektywną.

W każdym Twoim stwierdzeniu - i moim też - tworzymy elementy czasu, materii i przestrzeni. To my stwarzamy rzeczywistość, która zależna jest od tego co pomyślimy, napiszemy, czy powiemy. Zależności gramatyczno-składniowe sklejamy tak, że powstaje wrażenie o przyczynowo-skutkowym modus vivendi poznania.

Ha, jest to chyba najzabawniejsza obserwacja: przekonanie o nadrzędności systemu przyczyna-skutek nie wynika z tzw. obiektywnej rzeczywistości istniejącej poza nami, ale ze struktury gramatycznej, naszego języka. Bingo!

Całuski! i dziękuję za inspirację!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Wielcy inspiratorzy: Profesor Eine

"Dobry seks", resetuje umysł i przebiegi elektromagnetycznych impulsów na korze mózgowej. Tzw. zagnieżdżone myślenie, skupione "fanatycznie" na jednym naukowym zagadnieniu, którego nie możemy rozwiązać uzyskuje - w wyniku resetu - świeże, często nowatorskie wejrzenie prowadzące do niestandardowych odkryć. Niezmienna pozostaje jedynie grawitacyjna świadomość, dzięki której te nowe wejrzenia zagnieżdżonego problemu udaje się odczytać.

Tak wygląda proces twórczy artysty-naukowca, którym pewnie był również Schroedinger.

Istnieje również inny typ naukowca "ciułacza", który mozolnie gromadzi i analizuje fakty. Ten typ charakteryzuje ludzi pragmatycznych, i jest powszechnie akceptowanym modelem naukowca - nie artysty.

Są różne metody resetowania mózgu artysty-naukowca:

1. seks
2. alkohol
3. narkotyki
4. silne przeżycia emocjonalne np. pod wpływem muzyki
i wiele innych sposobów, "wyczyszczenia" kory, poprzez zależność od nałogowych dewiacji - często nie akceptowanych społecznie.

Myślę, że wielu naukowców - podobnie jak artystów - uzyskuje stan "prawdy objawionej", właśnie w ten sposób. Jest wiele przykładów - szczególnie w literaturze, autorów, których dzieła powstawały pod wpływem nadużywania alkoholu lub oddawania się rozpuście.

Osobiście również z tych metod resetowania, często korzystam. Mam raczej artystyczną duszę niż umysł "ścisłego" naukowca, chociaż z wykształcenia jestem fizykiem - i wiele moich wizji, powstawało w następstwie zatracania się w oczyszczającym resetowaniu. Oczywiście, większość z nich to wyobrażeniowe bzdury.

Wydaje mi się jednak, że takie "eksperymentowanie" na własnej osobowości, może prowadzić do całkowicie nowych, czasami sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem wejrzeń w naturę, ukazujących jej prawdziwe oblicze. Jest to "artystyczna" metoda "intensywnego" poszukiwania prawdy, wynikająca bardziej z intuicji, daleka od "ekstensywnej", mozolnej metodologii, opartej na naukowej "poprawności".

W ten sposób np. Picasso odkrył w malarstwie kubizm.

Prawdziwa wydaje się zatem teza, że aby dokonać znaczących wielkich odkryć, trzeba być trochę "szaleńcem", dziwakiem (Einstein?).

* * *

Myślenie obleczone słowami nauki nadinterpretuje zjawiska zachodzące w przyrodzie. Naukowiec uzurpuje sobie prawo do rozstrzygania o celowości przyrody, zgodnie z liniową metodą dowodzenia faktów - przyczyna, skutek. Tymczasem obraz przyrody jest bliższy geometrii Riemanna, w której nie ma ani początku ani końca, a wszystko, co obserwujemy i analizujemy, może być zarówno skutkiem jak i przyczyną.

Każde, nawet najbardziej absurdalne rozumowanie prowadzi do jakichś wniosków tworzących cząstkową prawdę o świecie, a prawda naukowa jest raczej tylko fraktalnym fragmentem obrazu, który uzupełniają również inne - nienaukowe - ścieżki poznania.

Do tzw. prawdy można zatem dojść z różnych niezależnych ścieżek jej poszukiwania: poezji, muzyki, malarstwa, rzeźby, filozofii, wiary, biologii, botaniki, fizyki czy matematyki. Niezależnie z której "strony" wiedzy ludzkiej zaczniemy tą wiedzę zgłębiać, uzyskamy ten sam efekt - poznanie prawdy o życiu.

* * *

To wszystko, to tylko logika i tylko logika, bardziej lub mniej wyrobionego w temacie mózgu. To tylko paskudna przypadłość człowieka, której na imię: liniowość rozumowania przyczyna-skutek ...

Wyobraź sobie, że już dawno odkryto, że Ziemia nie jest płaska - tak samo jak dawno powinniśmy odrzucić, myślenie liniowe. Cóż - to siła przyzwyczajenia - w końcu każdy z nas stoi na płaskiej Ziemi, więc uzasadnione wydaje się myślenie: fakt wynika z faktu.

Tymczasem, nasze myślenie, które daje wolność jest płaszczyznowe, a dla bardziej odważnych: wielowymiarowe. W takim myśleniu skutek, krzyżuje się z przyczyną i na odwrót. W takim myśleniu, ból jest często szczęściem, a radość bywa upokorzeniem. Nie ma w nim reguł, nie ma zasad - o czym życie nas uczy - lecz tylko chwilowy odbiór wrażeń, impresji, które często nie wymagają słów.

Dlatego nie wierzę liniowym słowotokom logicznym. To tylko ścieżki służące nakazom i zakazom, jak żyć by się nie przewrócić. Myślenie płaszczyznowe - jak bezkresny step - nie ma tych ograniczeń. Myślenie płaszczyznowe (przestrzenne) - daje wolność.

* * *

Podziwiam Jadwigę, za jej odwagę bycia "szaloną", bo jej forma działania, odróżnia głupców dnia codziennego od lotności umysłu, która sięga poza światy nam na co dzień znane. Każdy umie jeść, a potem wydalać, i nie każdy jest w stanie wyjść poza schemat pełnego brzucha i ubikacji.

Ona wierzy w coś, co pierwociny ludzkiej myśli omijają. Skoro wierzy, to jest to prawdą.

Otóż.

Myślenie logiczne, przyczynowo-skutkowe, jest tylko jedną z nitek poznania, łączącą nasz umysł z chaosem deterministycznym. Zobacz jak wspaniałe są Julia sets, czy Mantelbrot sets, w teorii chaosu.

Posłuchaj:
To co dokonuje nauka, jest jedynie znajdywaniem jednej ze ścieżek, rozgałęzień w skomplikowanym i powtarzalnym schemacie setu teorii chaosu. Ale, przecież tych ścieżek prowadzących do prawdy jest wiele - a nawet nieskończenie wiele. Z tego co znam są to: sztuka filmowa, rzeźbiarstwo, poezja, malarstwo, pisanie poezji i prozy, rzemiosło i wszelka kreatywna działalność, której celem (nie wprost) - jest przyniesienia szczęścia jej twórcy.

* * *

No, mój (tekst) ... Pana teksty Profesorze inspirują mnie nawet na trzeźwo.

Jest coś fascynującego w sprzeczności pomiędzy kreowanym przez społeczeństwo wizerunkiem naukowca prawego, a jego osobowością skrywającą zachcianki przysłowiowego zboczeńca. Ostatnio, w wyniku rozwoju środków komunikacji, słowo "prawy" bardziej kojarzy się ze słowem "komercyjny". I ta druga nazwa nie odbiega już tak znacząco od pojęcia zboczenia "ku czemuś", przyjmującego np. formę umiłowania pieniądza .... za wszelką cenę. Tytuły, posadki, egzaltacja uznaniem i cytowaniem w pracach naukowych ... napędzające "obłęd" bycia kimś w nauce - za wszelką cenę?

Minęło ponad 28 lat od książki "Doktor Jekyll i pan Hyde", a my wciąż wątpimy, że w każdym z nas - nie tylko naukowcu - tkwią dwa równoważące się oblicza osobowości.

Czy jest to prawda naukowa? Wątpię, ponieważ nie da się jej zmierzyć.
Natomiast prawdą jest, że każda nasza wypowiedź, której efektem jest książka, podlega pewnej nauce.

Jeśli tak .... to nie ma zdań (książek), które nie miałyby znaczenia ... naukowego.

* * *

PS. Panie Profesorze, czy prawdą jest że nowe odkrycia, powstają w wyniku ścierania się poglądów? A czy oczywistą prawdą jest również to, że aby istniała grawitacja muszą istnieć przynajmniej dwa ciała przyciągające się na przekór wzajemnie, to znaczy zawsze do wnętrza (środka) "własnej" grawitacji"?

Apogeum szczęścia i rozpaczy

Nie trzeba zbytnio przejmować się ateistami. To ludzkie prototypy przyszłych robotów, którym wystarczy wstawić w pamięć encyklopedię np. Britannica, by na każde nasze pytanie potrafiły bezbłędnie, racjonalistycznie odpowiedzieć.
Ateista, to taki król Midas, który cokolwiek dotknie swoją logiką, zamienia to w pusto brzmiącą poprawność logiczną - bez ducha czyniącego z nas człowieka.
Bo przecież, dlaczego ateiście płyną łzy, skoro jest to tylko proces fizyko-chemiczny, którym - jako obiektywny - nie powinniśmy się, według wykładni racjonalizmu - przejmować? Po co im uczucia do rodziny, skoro jest ona jedynie kombinacją atomów nad którą nie warto rozpaczać?
Co znaczy dla nich przeżycie czyjegoś cierpienia, skoro jest to tylko akt natury biologicznej związanej z wydzielaniem hormonów?
Ateista jest pusty w sobie, jak każdy złoty przedmiot dotknięty logiką Midasa. W przyszłości zostaną odstawieni do lamusa, ponieważ każdy "niegłupi" robot, wyposażony w "inteligentny procesor" będzie potrafił więcej.
W gruncie rzeczy ateista jest martwy za życia, a jedyne co potrafi powiedzieć, to że prawdą jest logika.
Ale logika (przyczyna-skutek), jest takim samym uproszczeniem świata, jak geometria Euklidesa wobec geometrii Riemanna.
To co prawdziwe (zdroworozsądkowe) w świecie przyczyna-skutek, w którym racjonalista siedzący na nieruchomym krześle przed ekranem komputera, stojącym na nieruchomej płaskiej Ziemi - nie ma nic wspólnego z rzeczywistym obrazem świata. W geometrii Riemanna np. to co równoległe może przecinać się - więc to, co logiczne, może być jednocześnie nielogiczne (?!)
... pędzimy z ogromną prędkością wokół osi Ziemi, która z jeszcze większą prędkością okrąża Słońce, które wprost pędzi wokół centrum Drogi Mlecznej ... Dlatego uważam, że przeciętny ateista to idiota, odnoszący swoje wrażenia, jedynie do nieruchomej Ziemie ... takiej która była ideą epicykli, przed odkryciem Kopernika.
A tymczasem ...
Bóg stale krąży - albo my krążymy wokół Niego - i każdemu z nas daje moment apogeum szczęścia i ... rozpaczy.

piątek, 4 kwietnia 2014

Poznanie fraktalne

Myślenie obleczone słowami nauki nadinterpretuje zjawiska zachodzące w przyrodzie. Naukowiec uzurpuje sobie prawo do rozstrzygania o celowości przyrody, zgodnie z liniową metodą dowodzenia faktów - przyczyna, skutek. Tymczasem obraz przyrody jest bliższy geometrii Riemanna, w której nie ma ani początku ani końca, a wszystko, co obserwujemy i analizujemy, może być zarówno skutkiem jak i przyczyną.
Każde, nawet najbardziej absurdalne rozumowanie prowadzi do jakichś wniosków tworzących cząstkową prawdę o świecie, a prawda naukowa jest raczej tylko fraktalnym fragmentem obrazu, który uzupełniają również inne - nienaukowe - ścieżki poznania.
Do tzw. prawdy można zatem dojść z różnych niezależnych ścieżek jej poszukiwania: poezji, muzyki, malarstwa, rzeźby, filozofii, wiary, biologii, botaniki, fizyki czy matematyki. Niezależnie z której "strony" wiedzy ludzkiej zaczniemy tą wiedzę zgłębiać, uzyskamy ten sam efekt - poznanie prawdy o życiu.

* * *

... to wszystko - nasze myślenie - to tylko logika i tylko logika, bardziej lub mniej wyrobionego w temacie mózgu. To tylko paskudna przypadłość człowieka, której na imię: liniowość rozumowania przyczyna-skutek ...
Wyobraź sobie, że już dawno odkryto, że Ziemia nie jest płaska - tak samo jak dawno powinniśmy odrzucić, myślenie liniowe. Cóż - to siła przyzwyczajenia - w końcu każdy z nas stoi na płaskiej Ziemi, więc uzasadnione wydaje się myślenie: fakt wynika z faktu.

Tymczasem myślenie, które daje wolność jest płaszczyznowe, a dla bardziej odważnych: wielowymiarowe. W takim myśleniu skutek, krzyżuje się z przyczyną i na odwrót. W takim myśleniu, ból jest często szczęściem, a radość bywa upokorzeniem. Nie ma w nim reguł, nie ma zasad - o czym życie nas uczy - lecz tylko chwilowy odbiór wrażeń, impresji, które często nie wymagają słów.
Dlatego nie wierzę liniowym słowotokom logicznym. To tylko ścieżki służące nakazom i zakazom, jak żyć by się nie przewrócić. Myślenie płaszczyznowe - jak bezkresny step - nie ma tych ograniczeń. Myślenie płaszczyznowe (przestrzenne) - daje wolność.

* * *

Gdyby nie eter Boga, nawet teoria Ensteina nie miała by bytu. Wszystkie byty które wymyśla człowiek wymagają "punktu" odniesienia" do czegoś. Gdybyś nie zapoznał się z teoriami istniejącymi wcześniej, nie mógłbyś wyrokować o rzeczywistości - i nawet Einstein przyznawał, że wiedza to tylko metafizyka, bardzo odległa od rzeczywistości, dziejącej się poza nami.

Nie ufaj więc swoim myślom, bo są jak lakier na kruchej powłoce organizmu, któremu tylko trudniej przez to swobodnie oddychać i być. Polakierowany mózg wie, że pasuje jak mebel do zestawu wiedzy obowiązującej. Ale nie wie nic o prawdziwej naturze istnienia.

środa, 2 kwietnia 2014

Grawitacja w Jaskini Platona

Jest jaskinia, której czasza sklepienia i ściany pokryte są wgłębieniami i ostrymi wybrzuszeniami skały. I jest w jej centrum człowiek, który skalne sklepienie ścian obserwuje. Przez oczodoły otworów jaskini docierają do jej wnętrza cienie obrazów, które opisują świat zewnętrzny. I tylko tyle wie, ile światła dociera o zewnętrznym świecie, uwięziony w jaskini człowiek


* * *

Jest człowiek, którego burza myśli, dzieje się na sklepieniu jego kory mózgowej. Oczodoły wzroku, przesyłają światło, które koncentruje się na płacie potylicznym kory, gdzie ulega "odbiciu" tworząc wzory wyobrażenia rzeczywistości na sklepieniu kory mózgowej, pokrytej wzniesieniami i zagłębieniami wiązek neuronów. I tylko tyle wie o świecie zewnętrznym człowiek, na ile zmysł wzroku go nie oszuka.*


* * *

Kto, lub co jest obserwatorem tego co dzieje się na ścianach jaskini i powierzchni kory mózgowej?

Zgodnie z zasadą holograficzną wszystkie zjawiska w przestrzeni trójwymiarowej przyjmują formę informacji na zakrzywionej powierzchni dwuwymiarowej. Innymi słowy, takie zjawisko jak np. grawitacja, jest tylko emergentnym, powierzchniowym obrazem informacji tego co dzieje się w środku krzywizny kulistej, środek obejmującym.

Tak samo dzieje się w jaskini Platona i tak samo dzieje się w naszym mózgu. Ich "kulista" krzywizna wewnętrzna wyznacza środek - czyli źródło myślenia. W pierwszym wypadku jest nim obserwator w jej wnętrzu, a w drugim - właściciel każdego mózgu (jego świadomość).

W takim ujęciu łatwiej zrozumieć, dlaczego każda melodia musi zakończyć się toniką, a każda wiosna jesienią. Są to tylko wzburzenia (elektromagnetyczne) dziejące się na powierzchni kulistej: w pierwszym wypadku mózgu, a w drugim Ziemi.

Jasne staje się również, dlaczego każda nasza myśl kończy się tak, jak każde nasze zdanie i każde słowo. Każde wzbudzenie elektromagnetyczne musi bowiem powrócić do stanu równowagi grawitacyjnej.

Dlatego zacznijmy cenić te chwile milczenia, gdy nic nie zakłóca naszego mózgu. Te wszystkie blichtry elektromagnetycznej myśli przemijają, jak zachód, który jest następstwem wschodu Słońca. To co trwa, to Ziemia i spajająca nas z nią grawitacja. Zawsze bezpieczna. W jaskini Platona.


* pomijam znaczenie innych zmysłów, np. dotyku, węchu ...