niedziela, 30 marca 2014

Przecinek i kropka

Świat, który obserwujemy, jest prostszy niż nam się wydaje. Powrócę do tematu punktów przestrzeni, reprezentujących grawitację, których zbiory, tworzą kształty elektromagnetyczne.

Każda nasza myśl, każde zdanie musi się zakończyć konkluzją - punktem - czyli kropką! Zawiły elektromagnetyczny kształt słów (symboli), wymaga zakończenia które jest jakby zamknięciem - punktem, do którego myśl dąży. Zauważmy, że przecinek (koma) jest często przedstawiana w postaci ramienia "wiru" zakończonego kropką - a więc fazy, w której myśl nie ma jeszcze zakończenia.

Czy ktoś, kiedykolwiek zastanawiał się nad tym, skąd wzięły się te znaki?

Człowiek tworzy różne malownicze ornamenty słowne, które jeśli nie są zakończone kropką - zawieszone są jakby w próżni. Przykładem takiego zawieszenia, jest poezja - rzadko stosująca znaki zakończenia - której sens, jako zamknięcie myśli, w postaci kropki znajdujemy w sobie. I dla każdego ten sens może być trochę inny.

Człowiek nie może wymyślić nic ponad to co ma w sobie. A konstrukcja zdań powstająca w myślach, czy na papierze, dowodzi, że każdy "wybryk" elektromagnetycznej myśli powstającej w mózgu, musi zakończyć się w punkcie, który jak wir wciągający i zamykający tą myśl - ma wymiar kropki.

PS. Myślę, że wielka litera na początku każdego zdania, w jakiś sposób odzwierciedla energię potencjalną myśli, która po niej nastąpi.

Punkty, których nie ma

Do rozważania:

Jeżeli był "Wielki Wybuch", to musi istnieć punkt, który jest centrum Wszechświata. Punkt wyznaczający środek, względem którego następuje ucieczka gwiazd, galaktyk ... Jeżeli rozszerzający się Wszechświat, jest układem zamkniętym (energetycznie) - to punkt ten powinien być w przybliżeniu środkiem jego masy, a więc, jakby środkiem grawitacji. (tak jak w przypadku pierścienia, którego środek masy, jest jednocześnie środkiem grawitacji, i znajduje się w poza jego masą.)

Jeśli takiego punktu nie ma, to można przyjąć drugą skrajność: środek Wszechświata, znajduje się wszędzie, a więc każdy jego punkt wyznacza środek mas i grawitacji.

W tym drugim przypadku, można przyjąć, że każdy obiekt obserwowany we Wszechświecie, utworzony jest z punktów grawitacji połączonych siłami elektromagnetycznymi (oraz silnymi lub słabymi siłami jądrowymi)

Wyjaśnienie: wszystko co obserwujemy w materialnym Wszechświecie, ma jakiś kształt, wynikający z wiązań elektromagnetycznych. Nasze zmysły interpretują świat, poprzez zmysły, których mechanizm działania wymaga istnienia impulsów elektromagnetycznych. Nawet odczucie grawitacji, jest od nich zależne.

Zatem, w przypadku braku jednego środka Wszechświata, (jaki powinien istnieć w wyniku Wielkiego Wybuchu), kształt każdego obiektu materialnego jest szczególną konfiguracją punktów - środków mas/grawitacji - wypełniających cały Wszechświat.

Dlaczego powstają szczególne konfiguracje punktów, nadające charakterystyczne kształty obiektom (bez ingerencji człowieka). Na myśl, przychodzi znane zjawisko cymatics, związane, z powstawaniem geometrycznych węzłów fal dźwiękowych.

Tak więc - przyjmując, że Wszechświat nie ma jednego środka, natomiast ma ich nieskończenie wiele, obrazy materii mogły by powstawać, w wyniku wibracji, "drżenia" całej wypełniającej go przestrzeni.

Według tej koncepcji, świadomość istnienia punktu - np. środka koła - jest odzwierciedleniem grawitacji, natomiast wyobrażenie dowolnego kształtu (który też jest zbiorem punktów) - ma podłoże elektromagnetyczne. W rzeczywistości odbieranej zmysłami - punkty o wymiarze zero nie istnieją. A więc grawitacja, którą odczuwamy zmysłami, jest jedynie zjawiskiem emergentnym - bitem informacji (zasada holograficzna).

* * *

Jeśli przyjmiemy, że nauka jest szczególną formą sztuki, a więc humanistycznej kreacji umysłu, to każde jej "dzieło" jest na swój sposób prawdziwe, a jedyne co te "dzieła" różni, to lepsze lub gorsze zastosowanie praktyczne.

Innymi słowy, istnieje nieskończony zbiór bardziej lub mniej praktycznych odkryć (teorii), które powstały, powstają i będą powstawać, tworzący wiecznie zmieniający się obraz świata. Nie istnieje zatem ta jedna, jedyna teoria prawdziwa. To samo można odnieść do innych dziedzin działalności człowieka - np. polityki.

piątek, 28 marca 2014

Myślenie nie jest czasem

Myślenie nie jest czasem - choć element czasu zawiera (orzeczenia).
Myślenie nie jest materią - choć element materii zawiera (podmioty).
Myślenie nie jest otoczeniem - choć element opisu zawiera (dopełnienia).

Myślenie jest poza atrybutem, 3-wymiarowej przestrzeni, ponieważ posiada jeszcze coś bardziej subtelnego i nieuchwytnego - ZNACZENIE. Innymi słowy - to nie konfiguracja słów, formalnie zgodna z gramatyką, ale nieuchwytny kontekst wyznacza inny, wyższy wymiar ... znaczenia.

Jeśli gotujesz zupę pomidorową, z podstawowych znaczeń: koncentrat, mięso, przyprawy i makaron + śmietana, to efekt tego gotowania, nigdy nie jest taki sam, ale zależy od rzemiosła, czyli wiedzy kucharza i ... wyrobionego smaku odbiorcy - w określonym czasie.

* * *

”Zanim użyjesz słowa, żeby coś opisać, przyjmij, że sam sposób użycia słowa, ten opis zmienia."
Mike

Na tym polega właśnie docieranie do granic poznawalności przyrody, bo to, co o niej stwierdzamy, znacząco wpływa na interpretację jej obrazu.

To co zgłębiasz, nigdy nie jest wolne od Twoich nawyków. Powiem brutalnie: nawet schemat wypróżniania wpływa na to, co powiesz za chwilę. Każdy grymas twarzy, każde bakteryjno-robacze działanie układu trawiennego, rzuca cień na to o czym myślisz.

Współczesna fizyka nie potrafi oddzielić obserwatora od zjawiska, które bada. Ponieważ poziom tych zjawisk w sensie energetycznym, jest zbliżony do procesów myślowych, więc trudno współczesnemu fizykowi rozstrzygać, czy to co postrzega jest prawdą, czy prawda jest złudzeniem postrzegania.

Te same energie, ktoś zapyta? Ależ tak, ponieważ, człowiek zawsze wymyśla coś co ma w sobie. Żeby ujrzeć świat swojej mikrostruktury wydaje miliardy, by poznać Teorię Wielkiego Wybuchu, ale tak naprawdę ta teoria jest tylko wykwitem jego umysłu.

Być może, każda inna cywilizacja, której człowiek tak usilnie poszukuje - nic takiego nie widzi. I nie ma problemu z ucieczka galaktyk, ciemną materią i czarną, energią.
... ponieważ nie posługuje się "prymitywnym" schematem, który tylko może wskazywać liniowo na istnienie Boga - i liniowy euklidesowy związek, żę przyczyna prowadzi do skutku.

* * *

Krzywe S-owate, to krzywe logistyczne, które miały istotny udział, przy opisywaniu m.in.*:
1. wzrostu populacji ludzkich (R. Peral, 1924);
2. modelu wspólzawodnictwa pomiedzy różnymi gatunkami, ujęte w tzw. równaniu drapieżnik-ofiara (A.J. Lottkaq, Volter 1925, 1926);
2. wzrostu logistycznego zastępowania starych technologii, nowymi (Z. Grillhes, 1957, J.C. Fisher 1971);
3. tempa w jakim przedsiębiorstwo wykorzystuje pracę wynalazaców (E. Mansfield, 1961);

Tylko widzisz (...), moja opinia jest taka: krzywa S-owata (logistyczna)** wynika z tego, że granica pomiędzy hiperbolicznym światem zewnętrznym, odbieranym grawitacyjnie zmysłami, a wewnętrznym światem umysłu o liniowej grawitacji, nie jest ostre, ale raczej zachodzi płynnie, w postaci zakrzywienia w kształcie S***

Tak więc to czego poszukujesz i co tak skrzętnie próbujesz zdefiniować, jest w Tobie - w Twoim, niezależnym od świata zewnętrznego, mechanizmie (schemacie) myślenia. To co wymyślasz, jest Twoje i wyłącznie Twoje. Jeden z dowodów, potwierdzających to twierdzenie, właśnie ukazał się na Salonie: Tadeusz Tumalski, niesiony pewnie energią wiosennej kopulacji, skojarzył Twoje wywody z: q-(ch)ciała, q-siła, q-m*a(ć) i tak na próżno!****
I niestety, nie możesz mu zabronić "pomerdać" ogonkiem, bo skoro nie uzyskał spełnienia, zaproponuj mu q-porno, w q-zbiorniku*****



* http://www.qol.ue.wroc.pl/p/Wyniki_projektu/Krzywa_S/Krzywa-S.pdf
** http://pl.wikipedia.org/wiki/Wzrost_logistyczny_liczebności_populacji
*** http://www.teoriaslowa.com/2009/12/rzeczywistosc-i-model-matematyczny.html
**** http://tadeusz.tumalski.salon24.pl/576145,q-ch-ciala-q-sila-q-m-a-c-i-tak-na-prozno
***** http://zbiornik.com

czwartek, 20 marca 2014

Entropowa grawitacja dr. Verlinde

Dlaczego Entropia rośnie.

Pojęcie entropii związane jest z pojęciem informacji.
Natomiast informacji wszelkiego rodzaju wciąż przybywa. W przypadku człowieka ... "dla zbioru 26 liter alfabetu (n = 26) entropia, (H(x) = log (n) - log przy podstawie 2), entropia każdej z liter wynosi około 4,7, więc ośmioznakowy ciąg liter wykorzystywany np. jako hasło będzie miał entropię 37,6."*
Ile myśli-słów produkuje codziennie cały świat - a ile np. tylko ludzka polityka, nauka, wiara?

Zastanówmy się:
1. Zasada holograficzna** zamyka świat trójwymiarowy w dwuwymiarowej powierzchni, zawierającej kompletną informację o tym co się dzieje w trójwymiarowym obiekcie. (dr Verlinde dowodzi, że na tym polega właśnie grawitacja)***

2. Następnie, ta dwumiarowa powierzchnia informacji może być badana liniowym, a więc jednowymiarowym językiem myśli, określającym kolejność informacji na tej powierzchni.

3. ... żeby powstał liniowy układ myśli, musi istnieć punkt 0-wymiarowy, z którego myśli-słowa się wyłaniają.

... i koło się zamyka:

4. 0-wymiarowy punkt znajduje się na holograficznej powierzchni opisującej trójwymiarowy Wszechświat.

Rozszerzający się Wszechświat jest hologramem, z zapisaną na jego powierzchni (powierzchnia kuli o promieniu około 14 miliardów lat świetlnych) informacją. Rozszerzanie się Wszechświata jest wynikiem wzrostu entropii, a więc wzrostu ilości informacji.

Symetria jest integralną właściwością Wszechświata, można zatem na ten proces spojrzeć w ten sposób: myśl powoduje rozszerzanie się Wszechświata, rozszerzający się Wszechświat powoduje powstawanie myśli. Przy czym pod pojęciem "myśli", należy rozumieć, każdą zmianę dokonującą się w świecie ożywionym i nieożywionym.


* http://pl.wikipedia.org/wiki/Entropia_(teoria_informacji).
** http://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_holograficzna
*** http://www.science20.com/hammock_physicist/holographic_hot_horizons

niedziela, 16 marca 2014

Kształt i grawitacja

Myślenie ludzkie nie jest liniowe. Bo gdyby było, nie moglibyśmy tworzyć uogólnień, bezpośrednio z pojęć szczegółowych. Innymi słowy, np. pojęcie samochód, nie jest "długotrwałym i wielokrotnym" procesem liniowego następstwa przyczyna-skutek, ale jest uproszczonym skrótem myślowym: coś co ma silnik i jeździ.

Następstwo liniowe: przyczyna-skutek, właściwe jest dla geometrii euklidesowej. Natomiast następstwo, w którym szczegół łączy się bezpośrednio z uogólnieniem, wymaga przestrzeni zakrzywionej - np. takiej jaką ma nasza kora mózgowa. Wniosek jest taki, że na sposób naszego rozumowania ogromny wpływ ma kształt - zakrzywienie kory mózgowej, a nie tylko liczba połączeń neuronów.

Co więcej - to właśnie krzywoliniowość procesu myślenia, może prowadzić do sytuacji, gdy z dwóch różnych założeń początkowych dochodzimy do tego samego wniosku: tak jak dwie proste równoległe, które w geometrii przestrzeni zakrzywionej (Riemanna) przecinają się.

Jeszcze bardziej widoczne to jest w twórczości artystycznej, gdzie skojarzenie (wniosek), może powstać z zupełnie banalnych "założeń" wstępnych.

Zauważmy, że wypowiedź logiczna (zdanie), jest raczej krótka - i odpowiada liniowemu następstwu przyczyna-skutek w przestrzeni Euklidesa. Rozbudowane wypowiedzi, zawierają więcej wniosków - czasami krzyżujących się (jak fabuła powieści), by doprowadzić do zakończenia, które mimo obocznych wątków autora - było jego pierwotnym celem.

Tak więc - myślimy kształtem kory mózgowej - a kształt to grawitacja.

sobota, 8 marca 2014

"Umysł" Riemanna

Być może problem, ze zrozumieniem mechaniki kwantowej wynika ze sposobu postrzegania rzeczywistości przez umysł, który w pierwszym przybliżeniu jest "euklidesowy".

Człowiek postrzega zjawiska w ten sposób jakby każdy z nas znajdował się w centrum Wszechświat - taki homocentricus, stojący nieruchomo na Ziemi i postrzegający rzeczywistość przez pryzmat geometrii euklidesowej, w której są "proste" ustalające liniowe następstwa przyczynowo-skutkowe.

W świecie postrzeganym przez pryzmat geometrii riemannowskiej, zwykłe euklidesowe następstwo przyczyna-skutek - załamuje się. Np. proste równoległe przecinają się, a więc to co intuicyjnie uznajemy za oczywiste prowadzi do odmiennego, niespodziewanego "skutku".

Kształt naszego mózgu, a konkretnie kory mózgowej bliższy jest geometrii Riemanna - i to zarówno w zakresie obszarów wypukłych (bruzdy) jak i obszarów wklęsłych (rowki) - a więc powstające w nim myśli, mogą generować sprzeczności niezgodne z intuicją.

Jeżeli powstające w wyniku ukształtowania kory sprzeczności są immanentną cechą umysłu, to nie pozostaje nam nic innego tylko z nimi się pogodzić i przyjąć - tak jak to zrobił Niels Bohr - "że świat kwantowy już taki jest i basta!"

Einstein wierzył, w powszechnie obserwowaną "euklidesową" ciągłość następstwa przyczyna-skutek - i nie mógł się z opinią Bohra pogodzić, ponieważ uważał, że to co obserwujemy zawsze musi mieć logiczne wytłumaczenie.

Parafrazując do odkrycia Kopernika - należy odrzucić statyczny euklidesowy sposób postrzegania świata i zacząć "ruszyć" postrzeganie natury przez pryzmat "umysłu" Riemanna.

W ten sposób powstaje np. abstrakcyjna poezja, malarstwo, rzeźba i wszelka inna sztuka, oraz ... wiara - która nie potrzebuje uzasadnienia.

czwartek, 6 marca 2014

Świat "płaszczaków"

Jest (...) pewien błąd w naszym rozumowaniu, który polega na utożsamianiu wyobrażania z myśleniem. To, że efekt stroboskopowy tworzy obraz fizyczny, który jest złudzeniem, nie ma nic wspólnego z następującym po tym fakcie rozumowaniu przyczynowo-skutkowym. To zupełnie inna jakość. Bo przecież "sposób" rozumowania nie jest już stroboskopowy - jak każda wypowiedź, moja czy Twoja, czy innego uczestnika Salonu 24.pl.

Nie wiem zatem, jaki jest powód, żeby odmawiać płaszczakowi myślenia, które prowadzi do wyższych wymiarów. Człowiek w wielu swoich teoriach nie może się obyć bez wymiarów większych niż 3 (4) - teoria Kaluzy, czy Superstrun.

Płaszczak, może stroboskopowo rozróżnić zwykły odcinek od tego, który reprezentuje koło - inny jest przecież wizualny (zmysłowy) odbiór jego środka od jego końców. Obchodząc ten "dziwaczny" odcinek na około, płaszczak może dojść do wniosku (myślowo), że obiekt ten ma dodatkowy wymiar. Ba - na podstawie rozumowania "z innego wymiaru" - może nawet wyliczyć jego powierzchnię! Idąc dalej drogą rozumowania przyczynowo-skutkowego, może nawet sobie wyobrazić (myślowo), że istnieją obiekty w wyższych wymiarach, których rzutowanie na jego przestrzeń jest tylko skutkiem, wpływającym na sposób postrzegania rzeczywistości.

Inny błąd rozumowania ludzkiego już wskazałem - to idealizm. Podobnie jak nie ma koła idealnego - bo przecież liczba pi, nie jest dokładna - podobnie nie istnieje płaszczyzna o grubości zero. Lepiej w tym momencie sprawdza się teoria "boga", bo przecież - my ludzie z 3 wymiaru - moglibyśmy falą dźwiękową (podłużną w płaskim świecie) podpowiadać płaszczakowi, wiele rzeczy o których on nie wie, a które traktował by jak objawienia.

Grawitacyjna moc Boga

Świat widzialny - postrzegany zmysłami - jest światem względnym, ponieważ zmysły każdego z nas trochę inaczej postrzegają rzeczywistość, a to z kolei prowadzi do różnych interpretacji na poziomie wyższym - umysłowym.

Natomiast poziom umysłowy wypełnia świat platońskich idei - a więc ideałów - np. takich jak punkt, czy koło - których w rzeczywistości nie ma, bo są tych ideałów tylko przybliżeniem.

Mówimy, że coś ma długość 1 metra - ale taka długość poza jej ideałem nie istnieje - nawet w przypadku wzorców w Sevres pod Paryżem.

Mówimy, że czyjeś działanie jest dobre albo złe, ale tylko w odniesieniu do własnych przekonań, które nigdy idealne nie są, choć chcielibyśmy mocno w to wierzyć.

Człowiek zanurzony jest w dualnym świecie elektromagnetyzmu, który wypełnia świat zewnętrzny i wewnętrzny. Dualizm z samej swojej natury jest układem wzajemnych odniesień: pojęcie dobra jest względne i zawiera w sobie większościowe elementy dobra i mniejszościowe zła, a te z kolei na głębszym poziomie odbioru świata, zawierają również elementy większościowe i mniejszościowe. Analiza dualizmu pojęć prowadzi do nigdy nie kończących się rozważań, w których "coś" zawsze istnieje w odniesieniu do "czegoś".

Jedyny ideał - Bóg - wydaje się być również w sprzężeniu zwrotnym z człowiekiem - bo przecież pojęcia dobra i zła, tego co moralne a co nie - zależą od położenia geograficznego i są często rozbieżne dla różnych kultur. Pojęcie Boga można interpretować jako środek koła naszego świata, którego kształt ciągle się zmienia wpływając również na położenie środka. Właśnie dlatego, że prawdziwe koło nigdy nie jest ideałem, prawdziwy Bóg również ideałem nie jest - przynajmniej w świecie dualnym elektromagnetyzmu.

* * *

"Słowo kiedyś stanie się ciałem - tylko czym będzie to słowo?"

Słowo jest li tylko wytworem ludzkiej konieczności porównywania rzeczy i zjawisk. Słowo nie pomaga zrozumieniu rzeczywistości, ponieważ na każde słowo "tak" istnieje zawsze słowo "nie" i odwrotnie.

To nie w słowach zatem należy poszukiwać prawdy o świecie, choć słowa spisane w testamentach, i te medialne mają tak ogromny wpływ na nasze postawy i zapatrywania. Przecież każdy z nas wewnętrznie wie - że słowu nie można wierzyć.

A więc porzućmy je, porzućmy wewnętrzne spory które są ich wynikiem. Bo przecież patrząc na konflikt obecny - czy jego przyczyną nie jest szowinizm, rodem z "trzech palców Kargula/Pawlaka", za które jeden każe drugiego, tylko dlatego, że narusza fikcyjne granice świata?

W sferze prawd podstawowych - jak miłość, braterstwo a nawet nienawiść - nie ma granic, więc dlaczego fizyczność granic jest dla nas tak ważna?

... mam takie marzenie, że przyszły świat nie będzie bronił odrębności narodowych ale scali nas wszystkich w jednym dążeniu poszanowaniu istnienia człowieka. Co nam po nacjonalizmie, skoro ono nie leczy problemów pojedynczego człowieka ...

* * *

Analiza słowo po słowie nic nie znaczy. Bo emergentne znaczenie takiego analizowania, może prowadzić od różnych wniosków, które są źródłem następnych stwierdzeń, które poprzez analizę , sugerują emergentnie następne wnioski, które prowadzą do sformułowań ... które emergentnie ... ukazują nasze wnętrze, które lubi dominować "wiedzą" ... czyż tak właśnie nie jest-dzieje się?

Tylko czy ta wiedza, a właściwie spieranie się, które towarzyszy wszelkim dyskusjom, nie jest li tylko wyłącznie wynikiem praw natury? Co, jeśli okazało by się, że spieramy się tylko dlatego, że elektromagnetyzm, w który wierzymy, sadystycznie zmusza nas do przyjmowania odmiennej opinii?

W dyskusjach nie ma zmiłuj się - i choć nie giną jej uczestnicy jak żołnierze broniący niepodległości - to przecież jej celem jest zadać równie celny cios "przeciwnikowi". O ile kula może zabić natychmiast, o tyle człowiek zraniony słowem, pokonany w dyskusji - cierpi poniżenie przez całe życie.

Więc komu i dlaczego, chcemy zadawać komuś ból słowem ...?

* * *

Drogi xqg, próbuję analizować to o czy piszesz, a szczególnie doświadczenia pokazane na youtube. To, czego nie uwzględniasz we wszystkich swoich stwierdzeniach, to relacja Twojego umysłu do zjawiska. I to zarówno w zakresie zdroworozsądkowy, właściwym nam wszystkim, którzy życie uśredniają bo tak działa "obronnie" mózg, i również w zakresie szczególnej "wrażliwości" Twojego umysłu na zjawiska obserwowane.

To jest właśnie tak, że konsumpcjonizm narzuca myślenie nie dbające o szczegóły. I jest również tak, że są umysły, które bardziej odczuwają margines "niedokładności" tego świat i niż idący w ciemno - za uśrednieniem - konsumpcjonizm.

Masz akurat taki kształt pofałdowań kory przedniej, że widzisz świata inaczej niż ten, który goni za dobrami potwierdzającymi wartość jego umysłu - w nieskończoność, ponieważ nigdy ślepego umysłu pragnienia, nie mogą być zaspokojone.

Wygrać, znaczy zapomnieć o blichtrze elektromagnetyzmu, który za każde tak stawia słowo przeciw i poddać się grawitacji, która w spokoju i uszanowanie poprowadzi nas do śmierci - a jak wierzą hindusi - do reinkarnacji.

* * *

Matematyczny obraz świata, ciągle tkwi w jaskini i cieniach Platona. Idealizacje matematyczne, są podstawą konstruowania obiektów rzeczywistych, które zgodności z ideałem matematycznym, nie są w stanie osiągnąć. Ale, prawie wszyscy z tego powodu są zadowoleni, ponieważ nie liczy się odstępstwo od matematycznego ideału, ale skuteczność działania w dążeniu do celu.

Można zatem zadać pytanie. Czym jest te odstępstwo rzeczywistości od matematycznego ideału rodem z jaskini Platona? Czy ta niewielka różnica, istniejąca przy obliczaniu obwodu koła z powodu niewymierności liczby pi, nie jest fragmentem nieznanego oblicza umysłu, pomijalnego i zaniedbywanego w imię realizacji świętej zasady przyczyna-skutek?

Istnieją zjawiska, które nie poddają się tej metodzie "zbywalności". Człowiek, nie do końca potrafi sobie poradzić z Teorią Chaosu, z fraktalnością, z istnieniem wymiarów ułamkowych.

Każdy pomiar niesie w sobie element niepewności wyniku, który mieści się w rozkładzie Gaussa. Dla uproszczenia, właśnie z tych praktycznych względów - przyczyna-skutek - dokonujący pomiaru wykorzystuje "podstęp" uśrednienia. Za niedokładne i różne wyniki tego pomiaru, obciąża "czynniki zewnętrze" - nigdy własny umysł. A tymczasem ... to właśnie umysł jest przyczyną dlaczego różne wyniki powstają.

Otóż nasza wiedza o świecie, ma zawsze postać rozkładu Gaussa. Badając różne języki tego świata, zawsze otrzymujemy rozkład gaussowski. Innymi słowy, to w procesie myślenia, "zawiera się" błąd pomiaru. a nie w świecie zewnętrznym.

Jedna myśl, jedno dodatkowe słowo - wpływa na efekt tego co mierzymy - szczególnie w skali mikro - natychmiastowo. Co więcej - jeśli naukowiec chce falsyfikować teorię (np. kwantową), to ta teoria jak odbicie w lustrze tą falsyfikowalność pokaże. Jeśli natomiast wierzy w swoją teorię, wszystko, nawet to co falsyfikowalne, zdaje się ją potwierdzać.

A potem, to już tylko sprawa przekonania sponsorów, którzy są też tylko ludźmi żyjącymi w elektromagnetycznym blasku.


Związek orzeczenia-czasu z podmiotem-przestrzeni

Teza: to co łączy zasady względności Einsteina ze światem kwantowym wynika ze struktury naszego języka.

Zauważmy, że w każdym naszym zdaniu (poza wyjątkami), zawsze istnieją słowa wyrażające dzianie się, czyli czas - orzeczenia - które łączą się ze słowami - podmiotami opisującymi przestrzeń lub materię. Połączenie orzeczenia z podmiotem jest tak "silne", że każda zmiana jednego lub drugiego istotnie wpływ na sens zdania.

Związek struktury naszego myślenia, a konkretnie struktury zdań, które tworzymy w myślach, widoczny jest na poziomie kwantowym, w interpretacji zasady nieoznaczoności Heisenberga. Gdy znajdujemy się w skali mikro, nasz umysł potrafi "obserwować" albo dzianie się (ruch), albo położenie (przestrzeń) elektronu, ale nie obie cechy jednocześnie. Innymi słowy, na poziomie kwantowym dostrzegamy z osobna orzeczenia które reprezentują czas, lub podmioty, które reprezentują przestrzeń.

Natomiast w świecie makro, Einstein odkrył powiązanie przestrzeni i czasu, które nazwał czasoprzestrzenią. Innymi słowy odkrył nierozerwalny związek orzeczenia z podmiotem w zdaniach oraz ich wzajemną zależność - zmiana jednego z nich wpływa na sens zdania (czasoprzestrzeni).

Zatem świat ludzkiego języka (myśli) rozciąga się od świata kwantowego, gdzie można obserwować, orzeczenie lub podmiot osobno, aż do świata makro, w którym są wzajemnie połączone w formie czasoprzestrzeni - czyli związku orzeczenia-czasu z podmiotem-przestrzeni.

Zauważmy również, że największe odkrycia w fizyce dokonały się w kulturze Zachodniej, gdzie struktura języka wyraźnie rozgranicza orzeczenia od podmiotów. W kulturze Wschodu, język operuje symbolami, które zbudowane są z połączeń orzeczeń i podmiotów. Dlatego być może w kulturze tej odkrycie tych praw fizyki było/jest trudniejsze.

Powyższa teza potwierdza istnienie prawidłowości, że człowiek może wymyślić tylko to co ma w sobie. Co więcej - wskazuje, że nowe prawa fizyki powinniśmy szukać również poprzez analizę struktury gramatycznej języka, np. analizę funkcji dopełnienia i jego związku z prawami natury.

* * *

Stwierdzenie: "Zrozumieć czas" jest błędne w swojej strukturze. Czas jest dzianiem się, więc nie może być traktowany podmiotowo. Słowo "zrozumieć", jest aktem dziania się, jest więc czasem. I ten czas zawarty w słowie zrozumieć, jak gdyby zadaje pytanie o swoje dzianie się, o swój czas. To tak jakby woda pytała się samą siebie: co to jest woda, ogień pytał - co to jest ogień, lub masło: co to jest masło?

Zjawiska dziejące się nie są w stanie na to odpowiedzieć, bo każda odpowiedź będzie podmiotowa, a więc znajdująca się poza czasem - będzie jak stopklatka, która z czasem - dziejącym się nie ma nic wspólnego

Rzeka płynie i czas płynie. Płynąć znaczy dziać się, a więc być czasem (być zjawiskiem czasowym), który odbieramy jako zmiany w postaci podmiotowych różnic położenia.

Trochę przypomina to zasadę nieokreśloności Heisenberga, według której nie można jednocześnie stwierdzić dokładnego położenia elektronu i jego ruchu - który jest związany z czasem, a więc dzianiem się. W przypadku czasu, zasada ta obowiązuje również w świecie makro. Albo jesteśmy czasem - dzianiem się, albo stwierdzamy efekty tego dziania się w postaci pomiaru odnotowującego zmiany położenia.

niedziela, 2 marca 2014

Katastrofa w "nadfiolecie"

Pomiędzy naszym myśleniem, a światem zmysłów istnieje fizyczna zależność, opisywana prawami, które nasz umysł ... wymyśla.

Im bardziej pochłonięci jesteśmy fizycznym odbiorem świata, np. naszymi zmysłami zaangażowanymi w dokonywanie pomiaru, tym mniejsza jest skala naszego myślenia. W momencie gdy przystępujemy do analizy otrzymanych wyników, angażujemy umysł, a odczuwanie świata zmysłami sprowadza się tylko do kontrolowania odruchowych reakcji organizmu. W uproszczeniu można powiedzieć, że gdy myślimy intensywnie, świat zmysłów ulega ograniczeniu i na odwrót - gdy pochłonięci jesteśmy światem zmysłów (pomiarów)- myślenie staje się szczątkowe.

Graficznie można przedstawić tę zależność w postaci hiperboli.


Natura jednak ogranicza nasze możliwości myślenia, gdy świat zmysłów maleje do zera. Człowiek nie jest w stanie myśleć w nieskończoność, gdy zmysły - szczególnie te odpowiedzialne za autonomiczne, odruchowe działanie organizmu - takie jak bicie serca, oddychanie - maleją do zera.

Zatem nasza zależność przyjmuje postać graficzną podobną do tej, jaka obserwowana jest dla promieniowania ciała doskonale czarnego. Następuje odpowiednik "katastrofy w nadfiolecie" - myślenie, w miarę ograniczania zmysłów zewnętrznych, maleje do zera.


Jeśli istnieje taka analogia, to można zastanowić się czy nie jest to spowodowane "kwantowym" sposobem myślenia. Podobnie jak dla Plancka - jedynym wytłumaczeniem kształtu emisji ciała doskonale czarnego było przyjęcie kwantowej natury światła - można przyjąć, że myślenie dokonuje się w postaci słów, a więc odpowiedników kwantów, tworzących "ciągłe" zdania. Powstaje więc sugestia: Planck odkrył prawo emisji, ponieważ to prawo "miał w sobie" - w kwantowej strukturze ludzkiego myślenia.

* * *

W powyższym wywodzie próbuję dowieść, że istnieje ścisły związek pomiędzy tym co odkrywamy w świecie "zewnętrznym", a sposobem naszego myślenia. Oznaczać to może, że wszystkie odkrywane przez nas prawa fizyczne wynikają ze sposobu działania naszego umysłu - a więc są zrozumiałe, tylko dla człowieka. Jeśli istnieją, istoty pozaziemskie, dysponujące innym umysłem, to prawa przez nie odkrywane mogą wyglądać zupełnie inaczej.

W ten sposób obiektywna rzeczywistość świata łączy się z subiektywnym umysłem istot ludzkich.

Stawiam zatem tezę, że w każdym prawie fizycznym, które człowiek odkrywa, znajduje się element wynikający ze struktury ludzkiego myślenia - a więc każde prawo, ma związek - opisuje również - zachowanie pojedynczego człowieka jak i całych społeczeństw.

Zatem, możliwe jest, że odwieczna zagadka grawitacji, tkwi w samym mechanizmie działania naszego umysłu.