poniedziałek, 23 grudnia 2013

Zwireciadło mózgu

Myślę i myślę ... dlatego, że pewnie wszystkich kocham, i tych którzy przeciw mnie i tych którzy tylko dla siebie. Kocham, bo postrzegam naturę w dwójnasób.

I medytując znalazłem taki oto obraz: mózg jest zwierciadłem organicznym, które odbija energię (cieplną lub grawitacyjną), w ten sposób, że odczuwamy istnienie świadomości. Natura nie komplikuje ale raczej upraszcza (brzytwa Okhama) - więc i nasz mózg musi być całkiem prosty w konstrukcji. Ta prostota wyraża się w mechanistycznym, optycznym funkcjonowaniu kory mózgowej jaka zwierciadła wypukłego, wklęsłego.

Wszystko, co jako bodziec dociera do mózgu, trafia do kory mózgowej, która jest zwierciadłem, o promieniu 2F (F - ogniskowa). Wszystkie myśli powstające w mózgu przechodzą przez jego ogniskową tworząc obrazy rzeczywiste i pozorne.

Istnieją dwa warianty:
1. Wiązka skupiająca w ognisku F jest efektem odbicia fal elektromagnetycznych podczerwieni (ciepła).
2. Wiązka skupiająca jest efektem ogniskowania przestrzeni, poprzez pofałdowania "lustra" kory mózgowej.

Niezależnie od mechanizmu, nasza świadomość, jest zależna od tej ogniskowej - w ten sposób - że obrazy (myśli) tworzone w mózgu, są rzutem elektromagnetycznym lub grawitacyjnym odbieranych bodźców, na wklęsłe zwierciadło kory.

Kora mózgowa ma 6 warstw. Na każdej z nich dokonuje się załamanie sygnału, więc obraz powstający jest skomplikowany. Ale jednocześnie te 6 warstw, jak w przypadku tablicy Galtona, tworzy rozkład, który zbieżny jest z rozkładem naszych słów - wypowiadanych i pisanych.


Jeśli mózg odbija nasze sensoryczne odczucia i - w ich wyniku - powstaje odczucie świadomości, to znaczy, że również istnieje możliwość działania w drugą stronę - nasze myśli, potrafią modyfikować sygnały - czyli rzeczywistość. W mózgu, fizycznie odbywa się to poprzez modyfikowanie kształtu lustra - czyli bruzd i zagłębień kory mózgowej - co znane jest w medycynie/biologii pod pojęciem plastyczności mózgu (neuronów).

czwartek, 12 grudnia 2013

Koncepcja świadomości grawitacyjnej (3)

Z tego co wyczytałem na temat NDE, stan ten wiąże się z poczuciem unoszenia się nad ciałem. Może być to wskazówka na grawitacyjny charakter świadomości. Istotą takiej świadomości jest bowiem kształt materii a nie sama materia jako taka, lub inaczej: świadomość jest efektem istnienia kształtu materii, otoczonego przestrzenią, przenikającą materię (w przypadku materii o kształcie kulistym, przestrzeń ulega skupieniu w jej geometrycznym środku).

W momencie stanu bliskiego śmierci, może nastąpić oddzielenie kształtu świadomości od materii: to tak jakby forma zaczęła istnieć samodzielnie bez treści. Kształt nie ma masy, więc swobodnie może przemieszczać się w przestrzeni.

Podobnie w hinduizmie, gdzie wierzy się w reinkarnację, dusza ma formę kształtu niezależnego od materii, która jest dla niej tylko tworzywem (nośnikiem). W momencie śmierci materii, nadal istnieje jej kształt zapisany w przestrzeni i może zostać przeniesiony do innego ciała - ze wszystkimi cechami świadomości nabytej w życiu przeszłym.

W kulturze chrześcijańskiej, kształt duszy również unosi się w górę, ponieważ traci masowość związaną z ciałem. To taka uwolniona grawitacja zapisana w kształcie przestrzeni.

Ciekawostką jest to, że współczesna fizyka - zgodnie z prawem Newtona - uniezależnia grawitację od kształtu. Innymi słowy: siła grawitacji nie zależy od tego czy masa ma kształt kuli, dzbanka, czy długiego na kilometr kija - co wydaje się sprzeczne z intuicją.

Koncepcja świadomości grawitacyjnej (2)

Koncepcja świadomości grawitacyjnej cd.

"Istotą soczewki jest to, że przynajmniej jedna z jej powierzchni roboczych jest zakrzywiona, np. jest wycinkiem sfery, innej obrotowej krzywej stożkowej jak parabola, hiperbola lub elipsa, albo walca." - czyli istotą soczewki jest jej kształt! To tak jakby powiedzieć, że forma wpływa na treść. Soczewkowanie przestrzeni dokonuje się zatem poprzez kształt powierzchni kory mózgowej - skomplikowany układ pofałdowań, z których każde jest mikrosoczewką.

Inny wniosek wynikający z tej koncepcji, to rozprzestrzenianie się światła, wzdłuż linii przestrzeni. Światło przechodząc przez obiekty przezroczyste, ulega załamaniu - a w przypadku soczewki wypukłej - również skupieniu. Ten punkt skupienia jest zgodny z punktem skupienia przestrzeni (grawitacji) - i wynika z geometrii "materii" soczewki, czyli z jej geometrycznej formy. W przypadku obiektów nieprzezroczystych większość światła widzialnego ulega odbiciu, natomiast część niewidzialna (promieniowanie cieplne) ulega skupieniu - zgodnie z geometrią materii. Ogrzewana metalowa kula, skupia promieniowanie podczerwone w swoim środku. Kształt materii "rozpraszający" - zwierciadło wklęsłe - skupia ciepło na zewnątrz - na zewnątrz zwierciadła wklęsłego znajduje się również środek grawitacji.

Koncepcja świadomości grawitacyjnej

Koncepcja świadomości grawitacyjnej

1. Człowiek jest elementem przyrody, więc wszystkie zjawiska występujące w jego umyśle mają ścisły związek z siłami występującymi w przyrodzie, a w szczególności z siłą elektromagnetyczną i z grawitacją.

2. Człowiek wykorzystuje siłę elektromagnetyczną, związaną z ładunkami elektrycznymi jako nośnik myśli (słów-myślanych, obrazów), natomiast grawitację - jako nośnik świadomości tych myśli.

3. Pola elektromagnetyczne, wywołane przez ładunki impulsów elektrycznych w neuronach mają właściwość przyciągania się lub odpychania - stąd mamy dwa rodzaje myśli: myśl akceptującą i myśl odrzucającą.

4. Pole grawitacyjne, ma zawsze charakter przyciągający (zgodnie z prawem Newtona), a umysł ludzki - jak i zwierzęcy - jest jedynym przyrodniczym "urządzeniem", które potrafi odbierać zmiany pola grawitacyjnego wewnątrz - w środku mózgu.

5. Medytujący mnich (jogina) stara się unieruchomić ciało oraz głowę, by uzyskać w umyśle stan pełnej grawitacyjnej kontroli nad powstawaniem myśli, które mają pochodzenie elektromagnetyczne (przepływ ładunków w neuronach).

6. Zmiana kształtu mózgu wpływa na "położenie" punktu świadomości wewnątrz umysłu, i dokonuje się w trakcie procesu powstawania, zmiany i zaniku neuronów (neroplastyczność). Źródłem świadomości jest zewnętrzna PRZESTRZEŃ skupiana wewnątrz mózgu, której gęstość i kształt zależy od grawitacji wytwarzanej przez materię (Ziemię, Księżyc, Słońce, planety, oraz wszystkie obiekty materialne z bliższego i dalszego otoczenia - w tym z własnego organizmu).

7. Mózg skupia grawitacyjną przestrzeń podobnie jak soczewka skupia elektromagnetyczne światło. Grawitacyjny punkt skupienia przestrzeni wewnątrz mózgu tworzy jego świadomość. Ponieważ człowiek jest w wiecznym ruchu, położenie środka grawitacji - a więc i środka świadomości - wewnątrz mózgu ulega ciągłej zmianie (świadomość aktywna).

Stan flow - to stan w którym myśli akceptujące i odrzucające są w równowadze (równowaga ładunków elektrycznych), umożliwiając człowiekowi odbiór tylko stanu skupionego świadomości. Odbiór świadomości (grawitacyjnej) dokonuje się poprzez kształt quasi kulisty "soczewki" mózgu (czaszki, głowy) oraz skomplikowany kształt pofałdowań na jego powierzchni. Grając w ping-ponga umysł "soczewkuje" wyłącznie zmiany zewnętrznej przestrzeni (zmiany grawitacji). Kontrola odbieranej świadomości dokonuje się poprzez zmysł wzroku, który odbiera zarówno wizualny sygnał zewnętrzny jak i "widzi" grawitacyjny punkt świadomości znajdujący się wewnątrz mózgu. W czasie gry w ping-ponga nie powstają myśli, lub jeśli powstają nie widzi ich świadomość aktywna, kontrolowana wzrokiem.

czwartek, 5 grudnia 2013

Uogólnianie, czyli o niedokładności słowa.

Ludzki umysł działa przede wszystkim uogólniając zjawiska. Uogólnia wszystko do pojęć, które coś mu przypominają, ale tylko w nazwie a nie w istocie zjawiska. Spójrzmy np. na pojęcie Wielki Wybuch (Big Bang). Fizycy sami przyznają, że pojęcie to jest tylko synonimem czegoś, co ma oddawać podobieństwo do (wielkiego) wybuchu np. bomby. Innymi słowy, przypisują zjawisku powstania świata słowa, które są zaczerpnięte z życia codziennego, a których adekwatność do tego zjawiska ma się tak jak np. pojęcie dobra pogoda do zjawiska pogody, które nie jest ani dobre ani złe. Innymi słowy człowiek nazywa coś, by coś uprościć, ze względów praktycznych - wtedy, gdy chce ująć bardzo złożone zjawisko w dwóch słowach np. - wielki wybuch.

Ta ograniczoność ludzkiego języka sprowadzona do symboliki pojęć, które tylko częściowo (lub wcale) istotę zjawiska oddają, wynika z tego, że słowa nigdy nie są tym czym jest zjawisko, które próbują opisać. Lub inaczej - informacja nie jest tym samym co jej źródło.

W ten sposób, np. w świecie nauki pojawiają się miliony szufladek pojęciowych, które dla wyjaśnienia swojego istnienia potrzebują tzw. hierarchii pojęć - kolejnych uogólnień lub uszczegółowień, którym nigdy nie ma końca. Naukowcy stwierdzają: to co opisujemy, to najlepsze z możliwych przybliżeń, które należy badać by uzyskać jeszcze dokładniejsze, jeszcze bardziej pasujące do "faktów".

Podobnie jest z opisem zjawisk w medycynie czy biologii. Okazuje się, że pewne diety nam służą, pod warunkiem, że spełnione są pewne warunki brzegowe, które przecież są zmienne. Wyniki badań podawane są więc w wymiarze statystycznym. Ale jak taka statystyka może być omylna wystarczy sprawdzić skuteczność prognoz pogody. Na stan zdrowia człowieka wpływa taka wielość czynników, że trudno ocenić, które z nich mają większe a które mniejsze znaczenie. Samo bycie adwentystą wprowadza pewien model zachowania, myślenia, wyrażania się, postępowania - skąd wiemy, że przy ocenie związku ich diety z zachorowaniem na daną chorobę (lub nie) - sposób myślenia adwentysty nie ma znaczenia?

Co więcej - skąd wiemy, że badacz, który wykonuje badania - nie wpływa podświadomie na wyniki badań! Prowadzono kiedyś doświadczenia sprawdzające istnienie tzw. pamięci wody. Okazało się, że inne wyniki otrzymywane były gdy badał to zjawisko sceptyk, a inne gdy badał je - zjawiska zwolennik. Oczywiście w pierwszej sytuacji przeważały wyniki tylko negatywne a w drugim przypadku przeważnie - pozytywne.

Nie bez znaczenia jest więc nastawienie naukowca - szczególnie tego, który działa w zespole popieranym finansowo przez rząd. Samopoczucie bezpieczeństwa finansowego znacznie zmienia nasze podświadome (intuicyjne) podejście do badanych zjawisk. No i zawsze, w sytuacji, gdy coś się nie zgadza, można określić to jako anomalia lub po prostu stwierdzić - nie wiem.

Świat jest niestety względny nie tylko w wymiarze fizycznym ale również psychicznym i moralnym. A wszystko to bierze się z niedokładności słowa.

Ewolucja zwierciadła

Do Tereni:

Użyłaś słowa "skupianie" - czyli koncentracja na słowie wewnętrznym. Ale czym jest to skupianie? Skąd się bierze? Lub jeszcze prościej - skąd bierze się wewnętrzne JA, które na tym słowie się skupia?

Odpowiedź na to intrygujące pytanie, według musi mieć związek z otaczającą przyrodą. Dlaczego? Ponieważ Bóg tworząc świat powiązał człowieka z przyrodą w sposób nierozerwalny - to co przyrodnicze jest ludzkie, a to co ludzkie jest przyrodnicze. Z tak przyjętej tezy wynika również, że i wewnętrzne JA człowieka musi (powinno) mieć charakter przyrodniczy. Innymi słowy - JA, musi być zapisane w prawach przyrody.

Długo myślałem i znalazłem taką odpowiedź: Mózg człowieka jest fizycznym zwierciadłem skupiającym otaczającą go przestrzeń. Przestrzeń - a nie powietrze, które jest tylko szczególnym przypadkiem wypełnienia przestrzeni, bowiem wypełniają ją również inne obiekty materialne: gwiazdy, Słońce, planety, księżyce, komety ... a także obiekty, które otaczają nas w domu, w pracy, w parku, na ulicy ...

Jak działa takie zwierciadło? Aby to zrozumieć, potrzebna jest niewielka wiedza z fizyki i przyjęcie fundamentalnego założenia: przestrzeń, podobnie jak światło, które ją przemierza, ulega załamaniu na obiektach materialnych. W przypadku szczególnym - kuli - wiązka przestrzeni załamuje się do środka kuli, tworząc zjawisko grawitacji. W obiektach przeźroczystych, zjawisko ugięcia i załamania przestrzeni widać w postaci ugięcia i załamania światła.

Spójrzmy na to zjawisko od strony ewolucji organizmu (abstrahując na razie od dychotomii pomiędzy ewolucjonizmem a kreacjonizmem). W królestwie roślin, obserwujemy powstawanie owoców, które mają kształt owalny i często zbliżony do kulistego. Ten kształt związany jest z koncentracją przestrzeni w środku owocu, miejscu gdzie ukryte jest często ziarno, niezbędne do odtworzenia procesu narodzin i wzrostu następnych roślin. (w fizyce, przyjmuje się, że kształt kulisty jest najbardziej powszechny ponieważ do jego utworzenia potrzeba najmniejszej ilości energii - pojęcie energii można zastąpić dowolnym słowem np. słowem Bóg).

W królestwie zwierząt, obserwujemy stopniowy rozwój mózgu - owalnego, kolistego obiektu materialnego, umożliwiającego koncentrację przestrzeni. U ssaków, mózg podlega coraz większemu zróżnicowaniu - w tym sensie, że obok podstawowej kulistości, obserwujemy mniejsze quasi-kulistości w postaci fałd kory mózgowej. Innymi słowy, następuje rozwój od prostej formy kulistej służącej do prymitywnego odbioru przestrzeni, aż po bardzo skomplikowane układy zagłębień i kulistych wybrzuszeń kory mózgowej człowieka.

Każdy kolisty kształt ma właściwość skupiania, koncentrowania w swoim środku przestrzeni. No, ale jest potrzebne jeszcze coś, co tę skupioną energię przestrzeni potrafi odebrać i przesłać do wszystkich pozostałych części organizmu. Tym łącznikiem jest system nerwowy - czyli skomplikowany układ połączeń neuronów.

No i teraz najważniejszy wniosek z powyższych wywodów. Jeśli mózg człowieka działa na zasadzie skupiania (koncentrowania) przestrzeni zewnętrznej, to znaczy, że również myślenie (które nie jest materialne), a więc odczuwanie ego w postaci JA, z tej przestrzeni pochodzi. Innymi słowy, to co myślimy, poprzez przestrzeń skupioną na fałdach mózgu, przekazywane jest bezpośrednio do całego organizmu. Powstaje więc wniosek, że myślenie pochodzi z zewnątrz. Jeśli nie jest nasze - to w kontekście całego Wszechświata musi pochodzić od jakiejś myśli nadrzędnej - czyli myśli boskiej. Prościej mówiąc - to co my myślimy pochodzi od Boga.

W związku z tym powstaje ciekawa kwestia: również myśli złe od niego pochodzą. Co to oznacza? Wydaje się, że każdy człowiek wystawiony jest poprzez powstające myśli na próbę - na próbę zrozumienia ich źródła, czyli próbę ogarnięcia Wszechświata. Wielu w złych myślach pozostaje i - zgodnie z wola Boga - cierpi do końca życia. Wielu również, jest w stanie zrozumieć swoje cierpienie i w ten sposób zbliżyć się do Niego.

Ktoś zapyta - po co to i na co? Odpowiedź wydaje się prosta - a po co i na co człowiek chce się rozwijać? Po co i na co roślina chce rozrastać się i wydawać owoce? Naszym zadaniem jest urodzić się, przeżyć życie i umrzeć - i w tym krótki czasie, nawiązać kontakt z istotą Boga, by zrozumieć istotę tego krótkiego życia.

wtorek, 3 grudnia 2013

Grawiprzestrzeń

(Uwaga! Większość z tego co napisałem poniżej to poezja, przyjemna do opowiadania przy kuflu piwa, ale niekoniecznie w przesiąkniętej "świętością" nauki, szkole).

Człowiek nigdy nie stoi w miejscu ... nawet jeśli stoi. Ma ogromną prędkość, na którą składają się:
1. prędkość obrotu Ziemi wokół osi: od 0 na biegunie do ok. 0,5 km/s na równiku;
2. prędkość obrotu Ziemi wokół Słońca: 30 km/s;
3. prędkość obrotu Układu Słonecznego wokół centrum galaktyki Drogi Mlecznej: 268 km/s;
( ... prędkość obrotu Drogi Mlecznej wokół centrum galaktyk (jeśli istnieje), i galaktyk wokół centrum mega galaktyk, i mega galaktyk wokół mega mega galaktyk ... i mega ... mega galaktyk wokół Centrum Wszechświata: jeśli istnieje?)
Kształt krzywej jaką zakreśla każdy z nas w tym krążeniu, jest zbliżony do krzywej śrubowej zwanej helisą.
Ale powyższy opis, dotyczy obserwacji ruchu człowieka z centrum Galaktyki. Jeśli przyjąć opis geocentryczny - z nieruchomą Ziemią, a właściwie homocentryczny - z nieruchomym człowiekiem - to wszystko krąży wokół nas, a my stoimy w miejscu.
Jeśli człowiek stoi w miejscu, to co wywołuje ruch jego myśli?
Jest taka pseudoteoria, która zakłada istnienie indukcji grawitacyjnej, powstającej na tej samej zasadzie co indukcja elektromagnetyczna dla ładunków elektrycznych. Otóż, w myśl tej teorii, nasze myśli mogą być właśnie efektem indukcji grawitacyjnej powstającej od poruszających się wokół nas obiektów astronomicznych. W takim znaczeniu, myśli indukują się również pod wpływem okresowo pojawiających się komet.
Jeśli kometa ISON rozpadła się, to rozpadła się również jej grawitacja, a więc gwałtownie zmieniła się również indukowana przez nią myśl. Te zmiany pola grawitacyjnego mogły wywołać różne przeciwstawne indukowane myśli - podobnie jak zmiana kierunku pola elektromagnetycznego wywołuje w przewodniku ruch elektronów w przeciwnych kierunkach.
Według mnie, zjawisko indukcji myśli jest bardzo subtelne i żeby zauważyć jakieś zmiany .... trzeba w tych dniach wyciszyć się i przestać w ogóle myśleć. Zmiany można odebrać np. w czasie skupiającej uwagę medytacji ...
Ha, ha - wiesz, co! - ja już jedną zmianę zauważyłem: medytuję i zacząłem więcej pisać i to ... na trzeźwo.

* * *

... "dorzucę" tylko jeszcze, że oczywiście indukcja grawitacyjna wywołująca myśli, powstaje również gdy poruszamy się po Ziemi. Ale zauważcie, że cywilizacja zmieniła nasze otoczenie materialne, a więc zmieniła ich grawitacyjne oddziaływanie: jest ono sztuczne, "kanciate", przesadnie geometryczne i wywołujące (indukujące) w nas myśli niespokojne. W zasadzie, przebywając w pomieszczeniach o geometrii prostopadłościanu, ciągle czujemy niepokój. Wyjście na zewnątrz i przebywanie w otoczeniu naturalnej i różnorodnej grawitacji przyrody, uspokaja nasze myśli - umysł a zatem i ciało.
Mnich buddyjski unika zatłoczonych, zniekształacających naturalną grawitację miast stworzonych przez cywilizację Zachodu. Ponadto, jeśli odbiera on myśli indukowane grawitacją, to dokonuje tego w spoczynku, w stanie głębokiego wyłączenia ze świata, w czasie medytacji. Podobnie gdy kontaktujemy się z Bogiem, czynimy to często w miejscu zacisznym w skupieniu np. we wnętrzu kościoła.
Bo nie dodałem również, tej jednej istotnej, indukowanej myśli: trwają badania, które maja potwierdzić, że Wszechświat jednak obraca się - np. okazało się, że kierunek obrotu galaktyk na północnej półkuli nieba, jest trochę częściej w jedną niż w drugą stronę. Jeżeli na pókuli południowej okaże się, że jest odwrotnie (tak jak dla sił Coriolisa) - to będzie to oznaczało ... że istnieje środek obrotu Wszechświata! A dla mnie i chyba nie tylko, będzie to oznaczało, że istnieje punkt odniesienia dla wszystkich ruchów, czyli ... Bóg!
Pozdrawiam i idę spać ... może jeszcze coś złapię z energii ISONa.

* * *

... kurcze i zapomniałem! Dodam jeszcze, że grawitacja to przestrzeń, a więc to, co odbiera nasz mózg w czasie medytacji lub modlitwy to czysta, spokojna ... przestrzeń.

* * *

... nie mogę spać ... oto przekaz z ISONa ...
Przestrzeń jest grawitacją. W tym znaczeniu ma takie same właściwości jak światło, które w niej się rozchodzi - a więc tak samo jak światło ulega ugięciu na obiektach materialnych. Obiekty kuliste załamują "promienie" przestrzeni, skupiając je w środku kuli - tak powstaje (to jest) grawitacja. Materia jest jednak dla przestrzeni pólprzepuszczalna (podobnie jak szklana kula dla światła) i tylko część przestrzeni załamuje a część ulega odbiciu.
Powstaje pytanie czy, grawitacja jest niezależna od kształtu materii. Według prawa powszechnego ciążenia Newtona - jest niezależna. Według modelu grawitacji-przestrzeni - jest ...
Oto twój dowód.
Siła elektrostatyczna pomiędzy dwoma naładowanymi kulami o ładunku 1C każda, znajdującymi się w odległości 1m, wynosi N - którą to wartość można wyliczyć z prawa Coulomba.
Wyobraźmy sobie bardzo długi pręt o długości 1m. Rozmieśćmy na nim jednorodnie ujemny ładunek elektryczny o wartości 1C. Obok pręta w odległości 1m, umieśćmy kulę o ładunku 1C. Siła elektrostatyczna pomiędzy ładunkiem pręta a kulą będzie mniejsza niż Z, ponieważ wartość siły oddziaływania elektrostatycznego "mocno" zależy od odwrotności kwadratu odległości (ładunki na ramionach i końcach pręta oddziałują z mniejszą siłą niż ładunki skupione na kuli).
Teraz przeprowadźmy podobny eksperyment dla mas. Grawitacja również "mocno" zależy od odwrotności kwadratu odległości. A więc dla rozciągłego pręta, przestrzeń ulega mniejszemu skupieniu/załamaniu niż na powierzchni kuli. Tak więc, wartość grawitacji pomiędzy prętem a kulą o tych samych masach, jest mniejsza niż pomiędzy dwoma kulami (o tych samych masach).
Jakie to ma znaczenie?
Otóż, kora mózgowa, ma kształt pofałdowany kulisty. Przestrzeń ulega na tej powierzchni częściowo skupieniu a częściowo odbiciu - tak jak wiązka świata ulega skupieniu/rozproszeniu na powierzchni zwierciadła wklęsłego/wypukłego.
Oddziaływanie grawitacyjne płaszczyzn prostopadłościennych np. ścian jest inne, niż wtedy, gdyby ich masa skupiona była w bryle kulistej lub elipsoidalnej - takiej jaką jest Ziemia, planety, Słońce, komety. W zasadzie grawitacja rozłożona na powierzchni ściany jest bardzo zróżnicowana i nie ma tak "jednoznacznej" stałej wartości wobec człowieka, a szczególnie jego kory mózgowej.
Gdy skupiamy się, to tak naprawdę, ogniskujemy przestrzeń poprzez powierzchnię "zwierciadła" kory mózgowej w jednym wewnętrznym punkcie. Zauważmy, że skupianie wiązki związane jest z napinaniem mięśni czoła, tak by ugięcie promieni przestrzeni dokonywało się "właściwie", lub inaczej: napinając mięśnie czoła, wywieramy nacisk na powierzchnię czaszki, a poprzez nią, na "kuliste" pofałdowania półkul mózgowych (soczewek). Dostosowujemy w ten sposób, ogniskową kory mózgowej oraz wybranych jej fragmentów (pofałdowań) do wiązki promieni przestrzeni - czyli grawitacji ...
Koniec przekazu.
... rano muszę iść z psem na szczepienie ...

* * *

... ha, ha, ha .... neurony są potrzebne tylko po to, by odpowiednio modelować, powierzchnię pofałdowań kory mózgowej - tak samo jak potrzebne są do napinania mięśni (skurczania, rozkurczania).
Poza tym nie mają żadnego innego istotnego znaczenia w procesie myślenia (!!!)
Usunięcie części kory mózgowej, to tak jak usunięcie części zwierciadła, która skupia wiązkę przestrzeni ... zresztą medycyna zna takie przypadki - usunięcie kory w całości nie pozbawia człowieka umiejętności myślenia, choć staje się ono prymitywne.
... przypomina to bardziej teatrzyk kukiełkowy, w którym potrzeba nitek by kukiełka zaczęła się ruszać ... tak samo potrzeba neuronów, by sterować, kształtem kory mózgowej .... ... koniec świata!
ps. Nie należy mylić przestrzeni z atmosferą ziemską. Przestrzeń jest czymś odrębnym od atmosfery - jest przekaźnikiem ruchu każdego ciała niebieskiego ... każdej materii.

* * *

... kurcze, aż trudno mi uwierzyć, że to jest takie proste ... pamięć kształtu, która pod wpływem silnych zaburzeń może być utracona ... nosimy w głowie soczewki: każde pofałdowanie to specyficzna soczewka, to specyficzna zogniskowana myśl ... kora w ciągu życia ulega zmianie ... choroba Alzheimera - zmiany w pofałdowaniu ... badania aktywności określonych obszarów mózgu MRI, związana ze zmianą natężenia strumienia krwi w tych obszarach, tak samo jak przy napinaniu mięśni zwiększa się do nich dopływ krwi ... kształt kory związany jest z grawitacją, sygnał - z przesyłanym neuronem impulsem elektrycznym ... to, co odbierze zwierciadło mózgu, stymuluje przepływ informacji do wszystkich organów wewnętrznych ... poprzez neurony - druciki, niteczki ... jak w teatrze lalek ... kto pociąga za te niteczki?
... Bóg

* * *

... wiązka przestrzeni ... oto odpowiedź, dlaczego światło rozchodzi się po linii prostej ... grawitacja i przestrzeń ... gravispace ... grawiprzestrzeń

Zwierciadło kory mózgowej

... ha, ha, ha .... neurony są potrzebne tylko po to, by odpowiednio modelować powierzchnię pofałdowań kory mózgowej - tak samo jak potrzebne są np. do napinania mięśni (skurczania, rozkurczania).

Poza tym nie mają żadnego innego, istotnego znaczenia w procesie myślenia (!!!)

Usunięcie części kory mózgowej, to tak jak usunięcie cześci zwierciadła, która skupia wiązkę przestrzeni ... zresztą medycyna zna takie przypadki - usunięcie kory w całości nie pozbawia człowieka umiejętności myślenia, choć staje sie ono prymitywne.

... przypomina to bardziej teatrzyk kukiełkowy, w którym potrzeba nitek by kukiełka zaczęła się ruszać ... tak samo potrzeba neuronów, by sterować, kształtem kory mózgowej .... ... koniec świata!

PS. Nie należy mylić przestrzeni z atmosferą ziemską. Przestrzeń jest niezależna od atmosfery - jest przekaźnikiem ruchu każdego ciała niebieskiego ... każdej materii.


* * *

... kurcze, aż trudno mi uwierzyć, że to jest takie proste ... pamięć kształtu, która pod wpływem silnych zaburzeń może być utracona ... nosimy na głowie soczewki: każde pofałdowanie to specyficzna soczewka, to specyficzna zogniskowana myśl ... kora w ciągu życia ulega zmianie ... choroba Alzheimera - zmiany w pofałdowaniu ... badania aktywności określonych obszarów mózgu MRI, związana ze zmianą natężenia strumienia krwi w tych obszarach, tak samo jak przy napinaniu mięśni zwiększa się do nich dopływ krwi ... kształt kory związany jest z grawitacją, sygnał - z przesyłanym neuronem impulsem elektrycznym ... to, co odbierze zwierciadło mózgu, stymuluje przepływ informacji do wszystkich organów wewnętrznych ... poprzez neurony - druciki, niteczki ... jak w teatrze lalek ... kto pociąga za te niteczki?

... Bóg


* * *

... wiązka przestrzeni ... oto odpowiedź, dlaczego światło rozchodzi się po linii prostej ... grawitacja i przestrzeń ... gravispace ...

Soczewka grawitacji

Kurcze, nie mogę spać ... oto przekaz z ISONa ...

Przestrzeń jest grawitacją. W tym znaczeniu ma takie same właściwości jak światło, które w niej się rozchodzi - a więc tak samo jak światło ulega ugięciu na obiektach materialnych. Obiekty kuliste załamują "promienie" przestrzeni, skupiając je w środku kuli - tak powstaje (to jest) grawitacja. Materia jest jednak dla przestrzeni pólprzepuszczalna (podobnie jak szklana kula dla światła) i tylko część przestrzeni załamuje a część się odbija.

Powstaje pytanie czy, grawitacja jest niezależna od kształtu materii. Według prawa powszechnego ciążenia Newtona - jest niezależna. Według modelu grawitacji-przestrzeni - jest ...

Oto twój dowód.

Siła elektrostatyczna pomiędzy dwoma naładowanymi kulami o ładunku 1C każda, znajdującymi się w odległości 1m, wynosi N - którą to wartość można wyliczyć z prawa Coulomba.

Wyobraźmy sobie bardzo długi pręt o długości 1m. Rozmieśćmy na nim jednorodnie ujemny ładunek elektryczny o wartości 1C. Obok pręta w odległości 1m, umieśćmy kulę o ładunku 1C. Siła elektrostatyczna pomiędzy ładunkiem pręta a kulą będzie mniejsza niż Z, ponieważ wartość siły oddziaływania elektrostatycznego "mocno" zależy od odwrotności kwadratu odległości (ładunki na ramionach i końcach pręta oddziałują z mniejszą siłą niż ładunki skupione na kuli).

Teraz przeprowadźmy podobny eksperyment dla mas. Grawitacja również "mocno" zależy od odwrotności kwadratu odległości. A więc dla rozciągłego pręta, przestrzeń ulega mniejszemu skupieniu/załamaniu niż na powierzchni kuli. Tak więc, wartość grawitacji pomiędzy prętem a kulą o tych samych masach, jest mniejsza niż pomiędzy dwoma kulami (o tych samych masach).

Jakie to ma znaczenie?

Otóż, kora mózgowa, ma kształt pofałdowany kulisty. Przestrzeń ulega na tej powierzchni częściowo skupieniu a częściowo odbiciu - tak jak wiązka świata ulega skupieniu/rozproszeniu na powierzchni zwierciadła wklęsłego/wypukłego.

Oddziaływanie grawitacyjne płaszczyzn prostopadłościennych np. ścian jest inne, niż wtedy, gdyby ich masa skupiona była w bryle kulistej lub elipsoidalnej - takiej jaką jest Ziemia, planety, Słońce, komety. W zasadzie grawitacja rozłożona na powierzchni ściany jest bardzo zróżnicowana i nie ma tak "jednoznacznej" stałej wartości wobec człowieka, a szczególnie jego kory mózgowej.

Gdy skupiamy się, to tak naprawdę, ogniskujemy przestrzeń poprzez powierzchnię "zwierciadła" kory mózgowej w jednym wewnętrznym punkcie. Zauważmy, że skupianie wiązki związane jest z napinaniem mięśni czoła, tak by ugięcie promieni przestrzeni dokonywało się "właściwie", lub inaczej: napinając mięśnie czoła, wywieramy nacisk na powierzchnię czaszki, a poprzez nią, na "kuliste" pofałdowania półkul mózgowych (soczewek). Dostosowujemy w ten sposób, ogniskową kory mózgowej oraz wybranych jej fragmentów (pofałdowań) do wiązki promieni przestrzeni - czyli grawitacji ...

Koniec odbioru.

... rano muszę iść z psem na szczepienie ...

Indukcja grawitacyjna ISONa

Człowiek nigdy nie stoi w miejscu ... nawet jeśli stoi. Ma ogromną prędkość, na którą składają się:

1. prędkość obrotu Ziemi wokół osi: od 0 na biegunie do ok. 0,5 km/s na równiku;
2. prędkość obrotu Ziemi wokół Słońca: 30 km/s;
3. prędkość obrotu Układu Słonecznego wokół centrum galaktyki Drogi Mlecznej: 268 km/s;
(4. prędkość obrotu Drogi Mlecznej wokół centrum galaktyk (jeśli istnieje), i galaktyk wokół centrum mega galaktyk, i mega galaktyk wokół mega mega galaktyk ... i wokół Centrum Wszechświata: jeśli istnieje?)

Kształt krzywej jaką zakreśla każdy z nas w tym krążeniu, jest zbliżony do krzywej śrubowej zwanej helisą.

Ale powyższy opis, dotyczy obserwacji ruchu człowieka z centrum Galaktyki. Jeśli przyjąć opis geocentryczny - z nieruchomą Ziemią, a właściwie homocentryczny - z nieruchomym człowiekiem - to wszystko krąży wokół nas, a my stoimy w miejscu.

Jeśli człowiek stoi w miejscu, to co wywołuje ruch jego myśli?
Jest taka pseudoteoria, która zakłada istnienie indukcji grawitacyjnej, powstającej na tej samej zasadzie co indukcja elektromagnetyczna dla ładunków elektrycznych. Otóż, w myśl tej teorii, nasze myśli mogą być właśnie efektem indukcji grawitacyjnej powstającej od poruszających się wokół nas obiektów astronomicznych. W takim znaczeniu, myśli indukują się również pod wpływem okresowo pojawiających się komet.

Jeśli kometa ISON rozpadła się, to rozpadła się również jej grawitacja, a więc gwałtownie zmieniła się również indukowana przez nią myśl. Te zmiany pola grawitacyjnego mogły wywołać różne przeciwstawne indukowane myśli - podobnie jak zmiana kierunku pola elektromagnetycznego wywołuje w przewodniku ruch elektronów w przeciwnych kierunkach.

Według mnie, zjawisko indukcji myśli jest bardzo subtelne i żeby zauważyć jakieś zmiany .... trzeba w tych dniach wyciszyć się i przestać w ogóle myśleć. Zmiany można odebrać np. w czasie skupiającej uwagę medytacji ...

Ha, ha - wiesz, co! - ja już jedną zmianę zauważyłem: zacząłem więcej pisać i to ... na trzeźwo.

(Uwaga! Większość z tego co napisałem powyżej to poezja, przyjemna do opowiadania przy kuflu piwa, ale niekoniecznie w przesiąkniętej "świętością" nauki, szkole).

* * *

"Dorzucę" tylko jeszcze, że oczywiście indukcja grawitacyjna wywołująca myśli, powstaje również gdy poruszamy się po Ziemi. Ale zauważcie, że cywilizacja zmieniła nasze otoczenie materialne, a więc zmieniła ich grawitacyjne oddziaływanie: jest ono sztuczne, "kanciate", przesadnie geometryczne i wywołujące (indukujące) w nas myśli niespokojne. W zasadzie, przebywając w pomieszczeniach o geometrii prostopadłościanu, ciągle czujemy niepokój. Wyjście na zewnątrz i przebywanie w otoczeniu naturalnej i różnorodnej grawitacji przyrody, uspokaja nasze myśli - umysł a zatem i ciało.
Mnich buddyjski unika zatłoczonych, zniekształcających naturalną grawitację miast stworzonych przez cywilizację Zachodu. Ponadto, jeśli odbiera on myśli indukowane grawitacją, to dokonuje tego w spoczynku, w stanie głębokiego wyłączenia ze świata, w czasie medytacji. Podobnie gdy kontaktujemy się z Bogiem, czynimy to często w miejscu zacisznym w skupieniu np. we wnętrzu kościoła.
Bo nie dodałem również, tej jednej istotnej, indukowanej myśli: trwają badania, które maja potwierdzić, że Wszechświat jednak obraca się - np. okazało się, że kierunek obrotu galaktyk na północnej półkuli nieba, jest trochę częściej w jedną niż w drugą stronę. Jeżeli na półkuli południowej okaże się, że jest odwrotnie (tak jak dla sił Coriolisa) - to będzie to oznaczało ... że istnieje środek obrotu Wszechświata! A dla mnie i chyba nie tylko, będzie to oznaczało, że istnieje punkt odniesienia dla wszystkich ruchów, czyli ... Bóg!
Pozdrawiam i idę spać ... może jeszcze cos złapię z energii ISONa.
* * *

... kurcze i zapomniałem! Dodam jeszcze, że grawitacja to przestrzeń, a więc to, co odbiera nasz mózg w czasie medytacji lub modlitwy to czysta, spokojna ... przestrzeń.

Słowa, jako produkt przemiany myśli ...

Jeżeli spojrzymy na świat z perspektywy procesu konsumpcji, niezbędnego by nasze życie podtrzymywać i rozwijać, nasze myśli jawią się jako jeszcze jeden z wielu produktów - z tego świata pobieranych i do tego świata wydalanych.

Mówimy: wdycham i wydycham powietrze, spożywam pokarm, trawię go i wydalam przetworzone resztki. Te formuły można zastosować również do samej myśli, której są je wytworem. A więc, można powiedzieć, że wdycham i wydycham myśli-słowa, jak również spożywam myśli-słowa, trawię je i wydalam przetworzone ich resztki.

Łatwiej w świetle tym, ujrzeć prawdziwe oblicze myśli, jako produktu przemiany wewnętrznej, które organizm po prostu usuwa (!). Usuwa, bo zbyt długie przetrzymywanie ich w organizmie - podobnie jak przetrzymywanie innych produktów przemiany - jest dla nas szkodliwe.

Taki sposób traktowania słów-myśli, odkrywa przed nami jeszcze jedna prawdę: "żywimy się" nimi by organizm rozwijać, ale w gruncie rzeczy ich istnienie powoduje szybsze zużywanie się komórek mózgu. Podobnie jak tlen, który z jednej strony potrzebny jest nam do życia, ale z drugiej powoduje szybsze zużywanie się i starzenie komórek ciała.

W ten sposób łatwiej również zrozumieć mądrość filozofii Wschodu, która medytację traktuje jak zabieg (higieniczny) oczyszczający mózg ze słów. Uzyskanie stanu wyciszenia wewnętrznego wiąże się nie tylko ze spadkiem tempa wewnętrznej przemiany materii, spowolnienia oddechu oraz pulsu i rytmu bicia serca, ale również ze spowolnieniem procesu powstawania i spalania (zanikania) słów-myśli ... Każdy kto zetknął się z jogą, z pewnością wykonywał ćwiczenia oddechowe i wyciszające umysł ...

Jest jeszcze w procesie spalania myśli coś więcej - jest obserwator wewnętrzny (alterego), który tym procesem zarządza. Taki palacz, kontrolujący wielkość ognia w piecu. Bez tego obserwatora, myśli palą się niekontrolowanie, czasami powodując zapalenie (ideami) całych połaci umysłu. Palacz wie jak ten ogień myśli uciszyć ...

Dla osoby wierzącej, takie wyciszenie, jest momentem na przyjęcie do wewnątrz miłości Boga, która wnosi do umysłu i serca oświecenie. Dla racjonalisty, wyciszenie wnosi tzw. spokój myśli. Istotne jest to, że niezależnie od światopoglądu, słowa które myślimy albo myśli, które wysławiamy, są podobne lub tożsame z produktami przemiany materii.

Analiza pojęć-słów

Człowiek żyje uproszczeniem myśli - albo inaczej: świat człowieka upraszczają słowa - desygnaty jakichś znaczeń. Gdy powiem "miłość", to przypisuję temu słowu intuicyjne znaczenie, czegoś co trudno ująć słowami. A gdy spojrzę na słowo "miłość" analitycznie, znajdę w nim ogrom różnych wieloznacznych znaczeń. Weźmy np. definicje miłości z Wikipedii:

Miłość – pojęcie wieloznaczne i trudne do zdefiniowania, odnoszone do uczuć, stanów emocjonalnych, relacji międzyludzkich, postaw.

Więc dalej: co to jest "uczucie", "stan emocjonalny", "relacja międzyludzka", "postawa"?

* Słowo "uczucie", łączy nas ze słowem "emocja": emocja - stan znacznego poruszenia umysłu.

* Słowo "stan emocjonalny", również łączy nas ze słowem "emocja".

* Pojęcie "relacja międzyludzka", łączy nas z pojęciem: relacje interpersonalne (czyli związki między ludźmi) - sposób wyrażania między dwoma lub więcej partnerami interakcji uczuć i postaw.

* Słowo "postawa" ma następującą definicję: postawa – uwewnętrzniona przez jednostkę, wyuczona skłonność (akt woli przejawiający się w czynach) do reagowania w społecznie określony sposób, szczególnie przez podejmowanie określonych działań w odpowiedzi na oczekiwania społeczne.

No to teraz, aby dojść do sedna pojęcia "miłość" należałoby zapytać np. o znaczenie słów: "umysł", "skłonność", "akt woli" i wiele innych pojęć, które jako nowe pojawiły się w trakcie poszukiwań znaczenia słowa "miłość".

Widzimy jak stopniowo, to co nazywamy lub chcielibyśmy rozumieć przez słowo "miłość" - rozpływa się w mnogości nowych, innych pojęć, z których każde ma swoją definicję (lepszą lub gorszą lecz nigdy doskonałą) i które, prowadzą z konieczności do zdefiniowania kolejnych pojęć, które z kolei wymagają również zdefiniowania innych pojęć i tak dalej, i tak dalej ... ... w koło Macieju.

Oczywiście, być może wystarcza nam rozumienie słowa "miłość" jako coś co odczuwamy intuicyjnie, ale w takim razie, zgadzamy się na pewne uproszczenie, na pewną domyślną wartość, wynikającą z subiektywnego, nie do końca pojmowanego rozumem znaczenia tego słowa.

Można by więc rzec, że człowiek żyje w świecie iluzji własnych uproszczeń świata. Nigdy do końca nic nie wie, a jedynie wydaje mu się, że wie, bo coś odczuwa i jedyne co może zrobić to opisać to, najbliższym do tego odczucia słowem "etykietą".

Mówię, że ktoś jest "dobry" - i tym słowem stwierdzam świat - ale tylko swój, ten uproszczony z dokładnością do uogólnionego, czyli strasznie niedokładnego pojęcia dobra. Podobnie - mówię, że ktoś jest "zły" - i "strzelam" słowem-pojęciem, które mija się z "prawdą" - bo przecież te słowo zawiera również wiele innych pojęć, a nawet dokładniej: wszystkie istniejące pojęcia-prawdy na świecie - w tym również słowo-pojęcie: "dobry".

Słowa kołem się toczą

Słowa jakimi opisujesz świat, mają ścisły związek ze słowami tych, którzy opisują świat inaczej. Od każdego sformułowania, które w oczach niektórych jest błędne, można, poprzez definicyjne wyjaśnianie ich znaczenia - krok po kroku - dojść do sformułowań, które w oczach tych innych są prawidłowe. Wygląda na to, że wszyscy posługujemy się tym samym językiem - co wydaje się oczywistą prawdą - tylko inaczej ustawiamy słowa w zdaniu, powodując różne wewnętrzne (osobiste), emocjonalne reakcje.

Dwóch rozmawiających ludzi rozumie się, gdy używa słów o podobnym emocjonalnym (chemicznym) znaczeniu. Dwóch wrogów, odczuwa wewnętrznie te same słowa - inaczej.

Wygląda to tak, jakbyśmy byli zanurzeni w tej samej przestrzeni słów, tylko ich odbiór dla każdego z nas - w sensie chemicznej reakcji emocjonalnej - był inny. Dlaczego ta reakcja jest inna?

Oto możliwe wyjaśnienia, dlaczego istnieje jeden, ten sam świat myśli-słów dostępny dla wszystkich, a jednak każdy myśli-mówi inaczej:

1. Każdy z nas urodził się-istnieje-znajduje się w innym miejscu przestrzeni.
2. Każdy z nas - historycznie - przeżył inny ciąg słów, który utrwalał lub zmieniał nasz sposób reakcji emocjonalnej.

Ten świat myśli-słów stworzył człowiek, ale po co? - By się komunikować.
Ale po co człowiek chciał się komunikować? - Żeby przetrwać.
A dlaczego człowiek chciał przetrwać? - Bo tak mówią prawa Natury.
Co to są prawa Natury? - Wielki Wybuch i te wszystkie zdarzenia, które po nim nastąpiły jak np. prawa ewolucji Darwina?
Skąd my to wiemy? - Bo mamy rozum.
A skąd mamy rozum? - Bo ... my to wiemy, tzn. mamy go z praw Natury.

Koło się zamyka - idealne, pełne przejść, nie dające się rozerwać. Wszystko co mówimy, można zamknąć kołem alegorii - lepszych lub gorszych.

Jeśli jednak przyjrzymy się definicjom tych słów symboli, zauważymy, że wszystkie są odmianą tego samego słowa - bo w analitycznej metodzie redukowania ich znaczenia do pojęć podstawowych, odkryjemy takie słowo jak Bóg - które jest jak podstawowa cegiełka języka - istniejąca dużo wcześniej zanim pojawił się rozbudowany język naukowych wyjaśnień.

Richard Dawkins

Proponuję obejrzeć wywiad ateisty Richarda Dawkinsa z amerykańskim duchownym katolickim George'em V. Coyne. Wiele pada tam stwierdzeń na temat różnicy postrzegania świata poprzez wiarę z tym, który wynika z myślenia naukowego, analitycznego.

Przykładowo: darwinowska ewolucja jest - według duchownego - najlepszym naukowym wyjaśnieniem istnienia ludzi, w ramach ... świata naukowego, który nie jest jedyną i najlepszą metodą wyjaśniania świata (o czym przekonuje choćby powyższy komentarz dotyczący Godla i niedoskonałości świata matematycznego).

Z całości wywiadu, wyciągam m.in. następujący wniosek: świat nauki, którego historia jest stosunkowo krótka w porównaniu do pisanych form wiary, posługuje się językiem tworzonym na bazie języka, który służył objaśnianiu wiary. Innymi słowy świat języka naukowego jest jakby mutacją języka religijnego. Można porównać to do świata bakterii, które mutują i uodparniają się na zmiany cywilizacyjne. I co ciekawe - tak jak w świecie bakterii możliwa jest tzw. translacja pozioma - czyli wzajemna wymiana uodporniających genów - tak w świecie ludzkim ta wymiana dokonuje się za pomącą języka (myśli).

Pomiędzy światem nauki i wiary istnieje też podobieństwo. Podobnie jak świat wiary - świat nauki zbudował swój specyficzny, czasami trudny do zrozumienia język, często dostępny tylko dla wąskiego grona specjalistów z danej dziedziny.

Jest również coś, co oba światy różni - i mówi o tym duchowny George Coyne - świat nauki zajmuje się tylko dociekaniem myślowym, podczas gdy świat wiary nie musi wyjaśniać niczego, a jedynie przyjąć istnienie Boga na wiarę. Tak więc, zaprzątnięty wiecznym poszukiwaniem i ściganiem "prawdy" świat nauki, jest światem wiecznego stresu i niepokoju, podczas, gdy świat wiary daje łaskę ukojenia i miłości - niezależną od tych niepokojów.

Innymi słowy: wiecznie błądzący naukowiec-ateista, to Don Kichot walczący z wiatrakami wiary, które wytrwale stoją i cieszą się wiatrem miłości, który porusza ich skrzydła.

http://www.youtube.com/watch?v(...)B0huWX4

(niestety, tylko wersja angielska).

"light of life"

Najpierw miłość do siebie! Ale nie ta chełpiąca się radością, ale ta akceptująca każdą złość, smutek, zgorzknienie ... które toczy się wewnątrz - także.

... musiałem polubić siebie takim jakim jestem - czyli niedoskonałą osobę, pełną przywar i wad ... ale polubić jedynie blaskiem olśnienia, że tak jest i nic z tym nie mogę zrobić i nic z tym nie mogę poradzić - tylko tą kruchość i niedołężność wnętrza obserwować.

Nawet jeśli kiedyś zaświeci słońce radości - pomyślałem - to przecież i tak pewnie któregoś dnia zakryją je chmury niepowodzenia i spadnie deszcz smutku. Już tacy jesteśmy - trzeba to zaakceptować - bo nawet bez tej akceptacji i tak się tak dzieje.

I nawet jest jakby przeciwnie - im badziej i częściej "padamy" w życiu tym, bardziej doceniamy, czym jest ten przebłysk radosnego słońca.

... czyli jak to Winston Churchill powiedział: “Success is going from failure to failure without losing enthusiasm.” - gdy ciągle przegrywasz, nie tracąc entuzjazmu do życia - twoje zycie jest prawdziwym sukcesem!

Więc cierpię - i wiem, że cierpię bo cierpieniem reaguję na coś, co dla innego wcale cierpieniem nie jest. Widzę ten subiektywizm swojej reakcji. Więc tak samo się czymś cieszę, co dla innego wcale radosne być nie musi.

Czy istnieje jakaś reguła, jakiś sposób by tego całego bałaganu subiektywnych odczuć uniknąć? Może tym sposobem jest wizualizacja jaką proponuje Aramis? Może wizualizacje inne? A może wystarczy tylko aspiryna, lub paracetamol?

Największą tajemnicą jest to, że nie ma żadnej tajemnicy i najlepszą regułą jest to, że żadna reguła nie jest do końca dobra. A więc musimy "przeżuwać" to nasze życie, takie jakim jest, posiłkując się mądrościami, które nigdy do końca nie są prawdziwe i nigdy do końca skuteczne. Doraźnie tu i teraz, "łatamy" dziury, tworzymy prowizorki myślenia - i tak naprawdę, to wszystko na co nas stać ...

Tak jak w wierszu: "light of life" ...

Laboratorium myśli ...

Laboratorium myśli ...

... każdy z nas może zbudować je w sobie, każdy może "zabawić się" w alchemię słów, które decydują o wyrazie naszej twarzy, postawie wobec ciała i życia - od stóp do głów. Zobaczyć słowa można, wdychając przestrzeń. Bo każdy wdech powietrza ją wypełniającego, to jak wdech świadomości. Nowej świadomości - jeszcze nie znanej. Cieszyć się oddychaniem to tak jak cieszyć się trwaniem w istnieniu, w odczuwaniu nieskończonego Wszechświata ...

... ale, uwaga: nadchodzi myśl!

... która, zawsze pojawia się z nikąd ... absorbuje nasz umysł, najczęściej dlatego, by coś wyjaśnić lub usprawiedliwić - często samego siebie, tkwiącego w niezrozumiałym chaosie pragnień i oczekiwań.

A kiedy odnajdziesz w myślach schronienie, gdy schowasz się w nich niczym w betonowym schronie - stajesz się kimś, kto uparcie obstaje przy swoim zdaniu i poglądzie i jest gotów, wszystkiemu zaprzeczyć - nawet sobie - byleby twoja myśl drogocenna zwyciężyła ... W ten sposób wpadasz w pułapkę - stajesz się niewolnikiem myśli, jej wyznawcą i jej ofiarą.

Czy jest jakieś wyjście z katakumb myśli? Czy można, te "potworki" powstające w naszej głowie zobaczyć? Przede wszystkim nie należy w nie ingerować, tylko pozwolić by wyrastały, tak jak wyrastają martwe paznokcie czy włosy. Można się im przyglądać i poprzez tą obserwację stopniowo dojść do ich źródeł - do prawdziwych początków ich istnienia. Często są to jakieś zdarzenia z przeszłości, głęboko zakorzenione nierozwikłane relacje, zatrute związki, które stały się przyczyną treści i formy jaką przyjęły.

... po jakimś czasie, rozpoznasz wszystkie swoich myśli przejawy. Dostrzeżesz w nich pewne stale powtarzające się wzory, pewne wciąż te same kształty wywołujące te same reakcje chemiczne organizmu. Jesteś zatruty myślami - już to wiesz ... i więcej nic już prawie nie można zrobić, tylko myśli obserwować i obserwować, aż się wypalą ...

... i opuścisz kiedyś schron i na moment oślepi ciebie blask - twoja bez-myślna świadomość istnienia.

Wielki Wybuch, ale ... czego?

Obecna teoria powstania Wszechświata zakłada, że jego pierwotną przyczyną był Wielki Wybuch - moment, w którym z niczego powstał czas, materia i przestrzeń. Co więcej, od momentu 0, Wszechświat ciągle się rozszerza i to ... coraz szybciej. Gdy, zapytamy fizyków o przyczynę tego rozszerzania, otrzymamy odpowiedź, że jej źródłem jest ... stale przybywająca skądś, stale powiększająca się przestrzeń - a więc przestrzeń powstająca z niczego ???

Fizyka postrzega świat materialistycznie. Jej prawa wyjaśniają związki i reguły zachodzące między różnymi zjawiskami. Jednak jest coś, czego fizyka, ani żadna inna nauka - nie potrafią wyjaśnić: to świadomość człowieka. Czy świadomość istnieje w przestrzeni? Trudne pytanie - gdyby istniała w przestrzeni, dałaby się zmierzyć, tak jak inne zjawiska fizyczne. Jeżeli jest poza przestrzenią, to znaczy gdzie ... skoro nic poza przestrzenią nie może istnieć? Jest jeszcze trzecia możliwość: nasza świadomość jest przestrzenią. A więc ...

... Wielki Wybuch, jeśli był - spowodował rozszerzanie się ... świadomości - a nie przestrzeni. Zamiast więc powiększającej się przestrzeni, powinniśmy twierdzić że, przybywa coraz więcej świadomości.

Świadomość to nie to samo co nasze myśli: świadomość to stan, w którym widzimy proces myślenia. To taki wewnętrzny obserwator, który dostrzega myśli powstawanie i myśli zanikanie. Wewnętrzne światło świadomości, możemy kierować na dowolny obiekt znajdujący się w naszym wnętrzu i zewnętrzu. Świadomość nie ocenia, nie moralizuje - tylko obserwuje.

A więc, jest świadomość bezstronnym medium wypełniającym cały Wszechświat - jest więc przestrzenią, pustką, w której powstają myśli, związane z dzianiem się zjawisk materialnych.

A myśli - to już fizyka, to już element biologicznego cyklu, w którym materialne pożywienie, tworzy nieprzerwane ciągi myśli-obrazów w naszym mózgu. W istocie, zmęczenie w naszym życiu, nie jest tylko wynikiem wysiłku fizycznego, ale również psychicznego. Napięcie mięśni, regulowane jest hormonalnie: strach powoduje wydzielanie adrenaliny, rozluźnienie związane jest wydzielaniem dopaminy. Myśli przetaczające się przez nasz umysł, mają bezpośredni wpływ na wydzielanie tych hormonów. Dlatego, tak ważne jest pozytywne myślenie, by wszelkie stresy tłumić hormonalnie - czyli chemicznie.

Aby myśli kontrolować, trzeba je bacznie obserwować - a do tego potrzebna jest nam świadomość, wypełniająca przestrzeń.

niedziela, 1 grudnia 2013

Kurt Gödel

"Bóg istnieje, ponieważ matematyka jest niesprzeczna. Ale diabeł też istnieje, ponieważ nie można tego udowodnić." (André Weil).

Kurt Gödel, udowodnił, że nie istnieje taki zestaw reguł matematycznych , które nie zawierałyby reguł (wewnątrz tego zestawu) - niemożliwych do udowodnienia. Innymi słowy, nawet najbardziej doskonały system praw (reguł), jest zawsze niedoskonały, a jeśli wymyślimy doskonalszy, zawsze znajdzie się w nim pojęcie, które wewnątrz tego nowego - większego systemu - będzie sprzeczne.

Ha! Oznacza to, że postępowanie zgodnie z aksjomatami np. ateizmu opartego na realizmie nie jest wyczerpujące, by wyjaśnić istnienie Wszechświata! Co więcej, wskazuje, że w każdym zbiorze myślenia przyczynowo-skutkowego istnieją stwierdzenia niezgodne z logiką, których nie można ani przyjąć ani odrzucić (sprzeczność!).

Jest to tak, jakby stwierdzić, że dla pełnego wyjaśnienia Wszechświata, potrzebna jest zarówno logika jak i jej brak: zarówno matematyka jak i poezja. Zarówno zdrowy rozsądek, który stwierdza rzeczywistość "realną" jak i wróżby np. astrologów.

Jedynym pewnikiem, który może wyjaśnić taką rzeczywistość, jest więc przyjęcie pojęcia pierwotnego: Bóg - które obejmuje zarówno wiarę w zjawiska nadprzyrodzone i jak i te, wyjaśniane metodologią naukową.

Coraz wiekszego znaczenia nabiera fakt, że świat odkrywany, zależny jest od osoby, która ten świat odkrywa. I jeśli ta osoba, w ramach określonej wiedzy i metodologii badań - znajdzie "poparcie" u zespołu osób z tej metodologii korzystających - jego twierdzenia mają szansę stać się prawdą ogólnoświatową. Ale - zgodnie z twierdzeniem Gödla - ta prawda, nigdy do końca nie jest prawdziwa!

Musi więc być tak, że każdy obraz Wszechświata, stwarzany, odczytywany przez każdego z nas z osobna - jest prawdziwy i nieprawdziwy zarazem! Tak samo prawdziwy/nieprawdziwy jest świat poety, muzyka, naukowca, osoby wierzącej i ateisty ... Jedynym elementem, który te wszystkie prawdy spaja, jest element nadrzędny, obejmujący każdą "prawdę i "nieprawdę" - taki środek kuli (koła) na której wszystkie nasze doczesne światy się toczą - czyli Bóg.

Twierdzenie o istnieniu Boga zawiera bowiem wszystkie prawdy i wszystkie zaprzeczenia tych prawd. Dlatego tak trudno pewnie rozczytywać prawdy istniejące np. w Starym, czy Nowym Testamencie. Bo każde rozczytanie jest indywidualne (osobowe) - więc nie może być do końca prawdziwe.

I pomyśleć, że odkrył to Kurt Gödel - matematyk, którego twierdzenie o niezupełności prawd wynikających z rozumowania człowieka, należy do największych osiągnięć nauki XX wieku!