środa, 9 października 2013

Na czym polega poezja ... czyli o elektronie, który "przemawia" wierszem.

Od pewnego czasu prezentuję i sprawdzam poprawność teorii, w której nasze słowa-myśli "toczą się kołem" - czyli dzieją się na powierzchni kuli (koła). Punktem wyjściowym tej teorii, jest obserwacja, że od dowolonego słowa można dojść do dowolnego innego, tak jakby leżały one na powierzchni kuli, która nie ma ani początku, ani końca.

Testem poprawności teorii, jest sprawdzenie, czy wyjaśnia ona zjawiska zachodzące (obserwowane) w naszym życiu.

Oto przykłady zjawisk, które ta teoria wyjaśnia:

1. zjawisko istnienia poezji;
2. zjawisko istnienia sylaby;
3. zjawisko istnienia muzyki;
4. zjawisko istnienia regularnej struktury DNA (podwójna helisa);

i wiele innych zjawisk o naturze powtarzalnej, harmonicznej.

* * *

Na czym polega poezja?

W modelu przestrzennym myśli, w któym myśli wypełniają nigdy nie kończącą się powierzchnię kuli, każde zaburzenie na tej powierzchni wywołane choćby perturbacją pola Higgsa, po jakimś czasie rozprasza się. Ale istnieją takie zaburzenia, które mają kształt sinusoidalny, powtarzający się, cykliczny - takie, które w efekcie prowadzą do powstania fali stojącej ... takiej, jaką wyobrażamy sobie np. przy opisie elektronu, "krążacego" wokół jądra atomu. Innymi słowy - cykliczność, jest stanem uprzywilejowanym w przyrodzie (kosmosie) - uprzywilejowanym przez to, że tworzy stałe struktury fali stojącej: wiersza, muzyki, sylaby ... Dlatego można powiedzieć, że elektron "przemawia" w atomie wierszem ...


Na czym polega sylaba?

Nikt nie wie na czym polega sylaba? No to teraz wiadomo: sylaba jest rytmicznym podziałem wewnątrz słowa i pomiędzy słowami, tworzącym falę stojącą na powierzchi sfery naszych myśli. Częstotliwość sylaby jest większa od częstotliwości strofy w wierszu (poezji) i każdej formie rytmicznej mowy.

Na czym polega, lub czym jest muzyka?

Zjawisko to, polega na powstawaniu fal stojących na powierzchni sfery naszych myśli. Lubimy fale stojące, prawda?

* * *

Tam, gdzie jest powierzchnia kuli (sfery) tam jest grawitacja ...

Szczególnego znaczenia dla postaci naszych myśli, nabierają zatem epicykle Ptolemeusza.

sobota, 5 października 2013

Kwantowa Teoria Boga (31)

Marudzisz ... wciąż zestawiasz dobro - jako oczekiwanie przebaczenia własnych "grzechów", ze złem, które siedzi w Tobie "jak diabli". Nie pyta ten o dobro, kto nie czuje zła w sobie. Ten, kto nie czuje nic (obojętny), jest prawdziwie szczęśliwy: wyspany, wypoczęty, wypróżniony, najedzony, pogłaskany przez publiczność i rodzinę, dotleniony, wyczyszczony i niech co mu tam jeszcze naj będzie ... szczęśliwy nie potrzebujący nic ...

To właśnie wiara w Boga "dobra", spowodowała pojawienie sie jeszcze groźniejszego Boga "zła" (Szatana?). Ale jeden drugiego jest warty. Bez obietnic - nic nie potrafią.

Ale, jest jeden Bóg - ten prawdziwy Bóg "oscylacji", którego mądrość obejmuje to co dobre i to co złe. I który na podobieństwo swoje człowieka stworzył, by upadał by się podnieść i by się podnosił, by znowu upaść. W takiego Boga wierzę.

* * *

To fakt, w miarę jak się starzejemy, śmierć przestaje być straszna. Jak się rodzimy i dojrzewamy, liczmy czas od momentu urodzenia. Gdy nam zaczyna brakować sił - czas jaki pozostaje nam do śmierci. I chociaż nie znamy ostatecznej daty, to malejąca różnica czasu staje się coraz wyraźniejsza. Wtedy, zaczynamy odczuwać potrzebę, by mówić jak najwięcej światu o naszych doświadczeniach, przemyśleniach - bo czujemy, że dźwignia czasu powoli zamyka drzwi do świata zrozumienia. I wcale nie jest nam źle z ta myślą, tylko czasami smutno jakoś, że dużo więcej mogliśmy zrobić ... dobrego ... dla innych.

Miłość modliszki

Tak, tak Mirku ...
Ty baranie jeden!
Czasy się zmieniły ...

Teraz nie ma już rączek całowania,
pokłonów uniżenia ...
Kobiety sa samowystarczalne, i ...
mężczyzna nie jest im potrzebny
- do zbawienia

Nie ma już rycerzy,
walczących o księżniczki
Bo w świecie wyzwolonych kobiet
Liczy się tylko ...
Miłość modliszki

... iszki
... iszki
... iszki

i ... znak zapytania

Zatem: oto, Panowie i Panie!

"Miłość Modliszki":
Wiersz stworzony dzisiaj
W czasie spaceru z Kajratem
... i jedną butelką ....
whisky

Dlaczego świat się rozszerza?

Przede wszystkim pewności, co do tego całkowitej nie ma, bo różne są modele kosmologiczne. Aktualnie obowiązujący w nauce jest model Wszechświata rozszerzającego się od momentu Wielkiego Wybuchu, czyli – jak niektórzy podają – od ponad 14 miliardów lat.

Fizycy, podbudowani osiągnięciami szczególnej i ogólnej teorii względności, mają jednak problem z tym rozszerzaniem. Jeżeli grawitacja wiecznie przyciąga, to świat powinien się kurczyć – pomyślał Einstein i ponieważ nie zgadzało się to z obserwacjami Kosmosu – wymyślił stałą kosmologiczną. Ale i to nie wystarczało – ponieważ analiza tzw. przesunięcia ku czerwieni (efekt Dopplera) wskazuje, że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej i szybciej!!! Nie pozostawało naukowcom nic innego jak uwierzyć, że jest jeszcze coś, czego nie wiedzą i w ten sposób wymyślono ciemną energię!

Ponadto zauważono, że ruch gwiazd w niektórych galaktykach nie zgadza się z prawami Newtona, które dobrze opisują ruch w naszym Układzie Słonecznym – więc, by te anomalia wyjaśnić, wymyślono także ciemną materię!!!

W gruncie rzeczy, jedno jest pewne, że zarówno ciemna materia jak i ciemna energia nie są z tego świata, tzn. z naszego świata, który obserwujemy. Ponieważ są już fizycy, którzy widzą związek grawitacji z informacją, więc wydaje się, że w niedługim czasie, uda się również połączyć grawitację z naszym myśleniem. I może okazać się, że ta cała masa dziwnych ciemnych materii i energii, które ponoć wypełniają aż 95% naszego Wszechświata – to nasze myśli! I to myśli „złowrogie”, przeciwne powszechnej grawitacyjnej, a więc przyciągającej - miłości danej przez Naturę.

Czy tej nienawiści na świecie jest rzeczywiście tak dużo … wystarczy zajrzeć do wiadomości – większość informacji nie mówi o miłości, ale o nieszczęściu – o zdradzie, o zabijaniu, o niewdzięczności, o braku zaufania, o zazdrości, o obłudzie, o fałszerstwie, o wszystkim co najgorsze w człowieku. I tylko czasami, może z 5%, jest wiadomości o czymś dobrym – dokładnie tak, jak rozkłada się grawitacja oraz ciemna materia i energia we Wszechświecie.

Może czas, by zrozumieć, że jedyną szansą by nam Wszechświat nie uciekł jest uwierzyć, w powszechną, wiecznie przyciągającą Miłość?

Skąd wiemy, że rozszerzający się Wszechświat tworzony jest tu i teraz.

1. Rozszerzanie się Wszechświata związane jest z powstawaniem przestrzeni! Tak – to nie materia przyczynia się do tego, ale wciąż rozszerzająca się przestrzeń – tak jakby „wypływała” z punktów przestrzeni np. z czwartego wymiaru.

2. Obiekty materialne w przestrzeni są powiązane kwantowo, tzn. splątane kwantowo. Dlatego to, co obserwujemy w odległych czasowo krańcach Wszechświata, ma bezpośredni związek z tym co dzieje się tu i teraz na Ziemi.

3. Tylko pozornie odległość do gwiazd jest bardzo duża. To, co najbardziej nas od nich dzieli to nasza niewiedza – czyli forma informacji. Nie potrafimy odpowiedzieć, czym jest najmniejszy z najmniejszych świat kwantowy, tak samo jak nie potrafimy powiedzieć czym jest największy z największych świat Kosmosu.

4. Podobnie jak nasza myśl wpływa na obraz świata kwantowego - tak samo wpływa na obraz Kosmosu.

5. To, co powstaje w Twoich myślach tu i teraz, jest jak strumień wpływający do oceanu przestrzeni. Myśli wielu ludzi tworzą rzeki i nurty poglądów. Od czasu rewolucji w komunikacji (internet) te rzeki zaczynają płynąć wartko i szybko, tworząc rozlewiska zasilające przestrzeń w każdym jej punkcie.

Bo czwarty wymiar przestrzeni, tworzący myśli każdego z nas, zawiera w sobie cały obserwowany, 3-wymiarowy Kosmos.


No a czym jest światło w takim razie?

Aby wyjaśnić czym jest światło, przyda nam się wgląd w sposób działania naszego mózgu. Tu światło, a właściwie jego rozbłysk następuje w momencie, gdy dwa neurony się kontaktują. Gdy przez przestrzeń między synaptyczną przeskakują naładowane ładunki następuje rozładowanie elektromagnetyczne.

I nasz Kosmos jest takim wielkim mózgiem, mózgiem w którym materia w różnych punktach wybucha rozbłyskiem światła. Obserwujemy je jako gwiazdy, chociaż można przyjąć, że są to zakończenia neuronów, wysyłających „świetlną” informację w różne zakątki świata – w tym do nas – na Ziemię.

No, ale przecież myśl – w wyniku splątania kwantowego – dzieje się natychmiast, szybciej od światła? Myśl tak, ale jej efekt – czyli informacja – nie może przekroczyć prędkości światła.

Spróbuję to wytłumaczyć w inny sposób: Światło powstaje z materii nie odwrotnie. To procesy zachodzące wewnątrz materii powodują powstanie zjawiska nazywanego światłem. I może mieć ono postać widzialną i niewidzialną dla oka – jak np. ciepło.

Jednakże to, co obserwujemy poprzez światło, dociera do nas z prędkością ograniczoną, równą (około) 300 000 km/s. Myśl natomiast jest dużo szybsza – nie ma ograniczenia przestrzennego, które utrudnia światłu poruszanie się. Myśl dzieje się natychmiast i w jednym momencie jej zaistnienia znajduje się w każdym punkcie przestrzeni. Stąd się bierze splątanie kwantowe myśli. Ale myśl, to przecież nie jest jeszcze informacja: myśl staje się informacją wtedy, gdy ją wyślemy: np. w postaci dźwięku lub obrazu. Czyli wtedy, gdy w czasie rozbłysku (przeskoku) na synapsach, zostanie odebrana z przestrzeni i przetworzona w zmienny impuls elektromagnetyczny.

Dlatego jest tak, że potrafimy odbierać myśli nawet bez światła, światło jedynie ten świat naszych myśli poszerza, przez przekształcanie ich w mowę i pismo, muzykę i poezję, naukę i wiarę.

Grawitacja

Grawitacja jest jedną z czterech podstawowych (odkrytych) sił przyrody. Oprócz niej istnieją dużo silniejsze siły elektromagnetyczne (związane z ładunkami elektrycznymi), potem jeszcze silniejsze - słabe siły jądrowe (odpowiedzialne za rozpad promieniotwórczy), oraz te najbardziej silne wiążące jądra atomów a więc – silne przyciągania jądrowe.

W zasadzie, wszystkie te siły przyciągają, tylko w różny sposób. Siły jądrowe np. przyciągają tak, że im dalej są od siebie jądra – tym mocniej! Oczywiście tylko do pewnej granicy, poza którą ich rozstanie odbywa się z wielkim hukiem … Te słabsze siły jądrowe rozstają się wręcz atomowo! A gdy wchodzimy w zakres sił elektromagnetycznych, oprócz przyciągającej „miłości” pojawia się również odpychająca „nienawiść”. Plus i minus kochają się wprawdzie, ale już pomiędzy ładunkami tego samego znaku istnieje niechęć – czyli odpychanie.

No i na końcu, nasza najsłabsza, wypełniająca cały Kosmos, nieograniczona przestrzenią i czasem – jest siła grawitacji! I Natura tak chciała, że siła ta zawsze przyciąga – do siebie!

Żeby zrozumieć, co ma miłość wspólnego z grawitacją, nie można jej wyłącznie porównywać do chłodnej pustej przestrzeni, której obce są uczucia typowe dla człowieka, roślin i zwierząt. Ale już poeci, Kosmos rozumieją inaczej. I ja takim poetą po trosze jestem.

A więc, to co cechuje człowieka, to przede, nade i pode wszystkim – miłość do siebie! W gruncie rzeczy każdy z nas, tak jak ta grawitacja – przyciąga wyłącznie do siebie. Cały świat! Począwszy od cycka mamy, poprzez różne życiowe potrzeby aż po trumny wieko, gdy nam się odejść już należy. No i w tym naszym zapatrzeniu w siebie, i bezdennej potrzebie miłości dostrzegamy te inne osoby, które nam jej mogą dostarczyć. I znowu – takaż jest grawitacja: nie istnieje tylko dla jednego ciała, ale jest wynikiem istnienia przynajmniej dwóch! Więc szukamy tej miłości jedynej, bywa, że przez całe życie, a po drodze spotykamy różnych ludzi i wymieniamy z nimi uczucia – bywa że są to uczucia także wrogie. I wtedy pomiędzy tymi, których Natura stworzyła, żeby kochać – czyli się przyciągać – dzieje się źle i toczy się wojna.

A przyczyna wojen tkwi w naszych umysłach – bo tam istotniejszą rolę grają siły elektromagnetyczne, które jak wiemy mogą się przyciągać, ale również odpychać. Gdy opanuje nas żądza odpychania, przestajemy zwracać uwagę na dużo słabszą siłę grawitacji, która istnieje zawsze i która nakazuje nam wzajemnie się kochać. Więc umysł człowieka sięga w nienawiści podsycanej odpychaniem po najgłębiej drzemiące siły Natury o straszliwym działaniu – siły wiązań jądrowych! Człowiek już wie jak niszcząca potrafi być ich siła i od czasu, gdy ją odkrył, żyje w wiecznym strachu, że czyjaś nienawiść wyzwoli ich moc.

No, ale nie czas o wojnie, ale pokoju myśleć nam trzeba i pielęgnować tą słabiutką siłę utrzymującą cały Kosmos w równowadze.

Ogrodnik i róże

Skoro dzisiejszym tematem są róże, to opiszę, jak to wygląda, z pozycji ogrodnika.

Otóż, każdy ogrodnik wie, że częste przycinanie dobrze wpływa na rozwój krzewów. Im częściej trymujemy ich pędy, tym bardziej są dorodne, gęste, częściej kwitną.

Tak samo jest z człowiekiem. Każdy dla każdego jest ogrodnikiem przycinającym wzajemnie - nadmiernie wybujałe poglądy. I nie ma w tym nic złego ani nadzyczajnego. Po prostu "przycinanie" myśli innych jest naszą wrodzoną cechą.

Dlaczego? Ekosystem, jest układem w którym cały świat roślinny i zwierzęcy żyje w równowadze. Nadmiar jednego z gatunków, regulowany jest przez inne - tak,aby ich wzajemna liczebność pozostawała w równowadze. Gdybyśmy np. wybili ptaki, nastąpiłby nadmierny rozwój owadów i cały ekosystem uległ by zachwianiu.

Podobnie jest z myślami człowieka. "Przycinamy" sobie wzajemnie, aby eko stan myśli był w równowadze. Nie ma w tym nic złego, nic złośliwego - takie jest prawo natury. (I nie ma znaczenia, czy ktoś w coś wierzy, czy nie, żeby przycinanie się działo).

Przycinanie zaczyna się już od najmłodszych lat, gdy dorośli mówią dziecku - nie rób tego, nie rób tamtego. Po co to robią? Ano chcą, aby z dziecka wyrósł "krzew" dobrze rozwinięty, z pędami wiedzy równomiernie rozłożonymi, bo to gwarantuje zdrowie a więc i odporność "rośliny" na wpływy środowiska. W miarę jak wzrastamy, te regulacje rodziców, powiększone zostają o regulacje społeczne: prawo karne, prawo cywilne. Uczymy się żyć w "przycinającym" regułami społeczeństwie. Poznajemy na czym polega życie "przycinane" ograniczoną przestrzenią życiową M-3, czy zatłoczonego tramwaju.

No więc, wracając do róż. Jeżeli pozwolimy rosnąć różom "dziko", wyrosną wybujałe, powykręcane we wszystkie strony, z wieloma przerośniętymi pędami (myśli). I niech takim ogrodem róż będzie eioba. Przychodzi do niej ogrodnik (a każdy jest ogrodnikiem) i myśli - ale fajnie rosną, ale jakoś tak dziko - więc próbuje, co poniektóre pędy przerośniętej (myśli), przyciąć. Ale dokonanie tego zabiegu wcale nie jest łatwe. Bo zarośnięty ogród, ma również różne chwasty: pokrzywy, które parzą, osty, które kłują, jeżyny, które drapią, a i same róże - jak wiemy, liczne kolce mają. Więc ten zabieg, zawsze wiąże się z bólem.

Ale największy paradoks polega na tym, że ten ogrodnik przychodzi do tego ogrodu, by ktoś jego przerośnięte pędy poglądów również przyciął! To jest właśnie jedyna droga do poznania prawdy - wzajemne sobie przycinanie, tego co w nas przerosło, lub jest chore, a czego nie widzimy. A po takim cięciu - czasami równo z ziemią! - piękne kwiaty-ludzie wyrastają! Bujne wiedzą różnoraką i światopoglądem.

No, to na tyle.
A teraz proszę mnie również przyciąć, jeśli coś "za bujnie" powiedziałem. A powiedziałem na pewno ...

Swinburne i łamigłówki słowne

Richard Swinburne, jeden z najbardziej wpływowych filozofów chrześcijańskich w świecie anglosaskim, ponownie sformułował niektóre tradycyjne argumenty na rzecz istnienia Boga. W swojej książce „Czy istnieje Bóg?” ( wydanie w przekładzie Ireneusza Ziemińskiego, wydawnictwo "W drodze", Poznań 1999 ) Swinburne przywołuje klasyczny argument kosmologiczny:

„Niezwykłe jest to, że w ogóle cokolwiek istnieje. Z pewnością najbardziej naturalnym stanem jest po prostu nicość: żadnego wszechświata, żadnego Boga, nic w ogóle. A jednak coś istnieje.”


Stwierdzenie Swinburne'a jest rodzajem "łamigłowki" słownej, której można zarzucić nieprecyzyjność wszystkim zawartym w niej stwierdzeniom:

"Niezwykłe jest to, że w ogóle cokolwiek istnieje" - w jakim kontekście rozumiane jest tu istnienie: jako przejaw życia, czy jako metafizyczny przejaw materii, przestrzeni i czasu. A jeśli chodzi o istnienie w ogóle: to, co nie istnieje? Przecież cokolwiek, co stwierdzimy, że nie istnieje, istnieje właśnie poprzez formę stwierdzenia: "nie istnieje".

"Z pewnością najbardziej naturalnym stanem jest po prostu nicość" - co to jest niocość? Przecież nicości nie można stwierdzić, bo jeśli można ją stwierdzić, to nicością nie jest. Nie można stwierdzić braku czegoś, ponieważ stwierdzenie braku, ten brak powołuje do istnienia. Innymi słowy, o czymś co nie wiemy, nie można powiedzieć nic - i nawet to "nic", to za dużo powiedziane.

"A jednak coś istnieje" - no właśnie, co istnieje, poza słownym opisem, że istnieje? Gdyby nie formułować dźwiękowo-myślowej konstatacji, w opraciu o pięć zmysłów - nie można byłoby powiedzieć, że coś istnieje. Innymi słowy - dopóty nie padnie słowo - nie istnieje nic. I nawet to już za dużo powiedziane.

Inaczej: czy mucha, kot, pies, małpa, zadają takie pytania? Więc, czy te pytania nie są jedynie właściwe człowiekowi? A czy ta właściwość nie jest tylko jakimś zjawiskiem fizycznym, bez którego takich pytań by nie było? Zatem, czy nie jest tak, że słowo samo dla siebie jest pytaniem o słowo - tak jak woda sama dla siebie jest wodą, a ogień sam dla siebie ogniem?

Więc tak jak woda w swoim ograniczonym świecie odpowiada wodą, ogień - w swoim świecie ogniem, tak człowiek znajduje odpowiedź tylko we własnym ograniczonym świecie wyobrażeń, opisywanym słowami. A przecież słowa, to jeszcze nie cały Wszechświat, a nawet jego połowa.

Słowa, nieporadnie i często niedokładnie opisują rzeczywistość. Mówimy, że coś jest białe - ale prawdziwej bieli nie ma, mówimy, że czarne - ale 100% czerni nie istnieje, mówimy, że istnieje liczba 1, ale to fikcja, której bez praktycznego odniesienia nie ma. A co znaczy "praktyczny" - np. jeden palec? Jeśli powiększymy go do skali atomowej, jedność palca zniknie - a więc i jedność jest tylko złudzeniem, opisanym niezdarnym, przybliżonym słowem dnia codziennego.

4 wymiar

Wszystkie obrazy, wspomnienia człowieka, przechowywane są w w czwartym wymiarze. Czwarty wymiar jest skła dowiskiem naszych wspomnień. Stąd symboliczne znaczenie liczby 4 i jej wielokrotności.

W świecie istot dwuwymiarowych, trzeci wymiar, niewidoczny fizycznie dla tych istot, jest światem ich myśli. Chronologia zapisu myśli w tym wymiarze związana jest z czasem. Dlaczego istoty dwuwymiarowe, mają wgląd w trzeci wymiar? Ponieważ żaden świat nie jest w istocie dwuwymiarowy. Dwuwymiarowa płaszczyzna jest fikcją umysłową. W rzeczywistości każda nawet najbardziej płaska płaszcyzna ma grubość przynajmniej wielkości długości Plancka.

Podobnie nasz świat trójwymiarowy, ma pewną nieoznaczoność w skali Plancka, łączącą nas z czwartym wymiarem. Nieoznaczoność ta nie jest widoczna gołym okiem, ani przez najsilniejszy z możliwych mikroskopów, natomiast dostępna jest nam w postci tak subtelnego zjawiska jakim są nasze myśli.

Dam jeszcze jeden przykład, gdzie coś co wydawało się niemożliwe okazało się prawdą. Steven Hawking, analizując czarne dziury, które pochłaniają wszystko, doszedł do paradoksalnego odkrycia, że one jednak parują - z powierzchni czarnej dziury wydobywa się niewielka ilość energii. Podobnie jest z naszą trówymiarowością - ona nie jest idealna, a w mikroskali przechodzi (paruje) do czwartego wymiaru. Z kolej z czwartego wymiaru musi być przejście do wymiarów wyższych ... Wszystkie wymiary tworzą powierzchnię równą liczbie pi, w której zawarta jest informacja (przekaz) od Boga.

Czwarty wymiar myli ma inne właściwości nić rzeczywistośc trójwymiarowa w której żyjemy, ponieważ, łatwo możemy wydobywać z niej wiadomości, w dowlonej kolejności i dowolnym wymiarze - tak jak wydobywa się obrazy z pamięci komutera.

Jestem i nie jestem

Super! Właśnie tak to odbieram - jako fizyczną równowagę pomiędzy dobrym i złym. Grawitacja wszystkich obiektów astronomicznych równoważy się.

... i jest jeszcze coś: gdy czujesz się lepszy, znajdź w sobie coś gorszego; gdy czujesz się gorszy - znjadź w sobie coś lepszego. Aby być w równowadze ze światem, trzeba poskramiać, zarówno nasze przerosty ambicji jak i poczucie niedowartościowania. Więc nigdy nie powiem, że wiem lepiej i nigdy również, że wiem gorzej.

W praktyce wygląda to tak: słucham i wzmacniam czyjeś poglądy, niezależnie od tego kim ten ktoś jest. Gdy natomiast sam ulegnę fascynacji czyimiś poglądami - natychmiast je tłumię w sobie.

Dlatego lubię i nie lubię każdego. Dlatego ufam i nie ufam nikomu.

* * *

Ciągle rozważam wzajemną zależność, trzeciego i czwartego wymiaru. I tak, w nocy doszedłem do takich wniosów:

1. Myśli człowieka, można traktować jako układ mikroczasteczek spełniających prawa termodynami. Jeśli tak, to przepływ myśli pomiędzy przestrzenią 3-wymiarową i 4-wymiarową powinien spełniać równanie Cyperona. Objętość wymiaru czwartego jest około 1,2 większa niż objętość naszej rzeczywistości. Nasz Wszechświat zatem rozszerza się by uzyskać równowagę termodynamiczną z czwartym wymiarem.

2. Czwarty wymiar jest wymiarem naszych myśli. Każdy punkt przestrzeni 3-wymiarowej, uzyskuje dodatkowy 4 wymiar, który jest myślą (znaczeniem) tego punktu w naszym Wszechświecie. A więc, zachodzi ciągły proces wymiany informacji pomiędzy materią i przestrzenią trzech wymiarów, a czwartym wymiarem myśli.

3. Rozszerzanie się naszego Wszechświata, jest zatem wynikiem myślenia generyjącego (objętość) czwartego wymiaru i na odwrót - powiększająca się objętość myśli czwartego wymiaru, czyni nasz świat trzech wymiarów, coraz większy. Zauważmy: nasz Wszechświat zależy od stanu dynamiki naszych myśli.

* * *

Z myślą człowieka, jest tak jak z odczuwaniem przez nas Ziemi. Wydaje się nam, że Ziemia jest płaska, tak samo jak wydaje się nam, że każda nasza myśl porusza się po linii prostej. Tymczasem w rzeczywistości, myśli poruszają się po różnych krzywych, a zwykła myśl ziemska, porusza się po kole więc często wraca do nas. Na tym polega pamięć wszytskich prostych myśli.

Są jednak myśli obdarzone dużą mocą (energią) - te potrafią poruszać się po hiperbolii, która opuszcza nasz umysł, wzlatuje w kosmos - do Boga - i nigdy nie wraca. Takie myśli mamy w chwilach natchnień, gdy czujemy szczególny związek ze Wszechświatem. A jest to wtedy myśl nie wyobrażalna, nie możliwa do określenia, która przepełnia umysł mocą - myśl hiperboliczna.

Te myśli ziemskie, które zataczają okrąg lub elipsę, mogą ulec zatarciu i rozproszeniu gdy zderzą z inną, czyjąś myślą. I dowodzi to materialnego charakteru myśli. A krzywe, które zakreślają i ich podobieńswto do ruchu planet i księżyców, dowodzi że podlegają grawitacji opisanej prawem Newtona.

Ta myśl ma dużą energię, a przez to duży promień (półoś wielką), dlatego tak szybko pewnie do mnie nie wróci ...

* * *

To dotycz każdego z nas, gdy ... powtarzamy te same lub podobne frazy, te same lub podobne wyrażenia - to znaczy, że tkwimy w zamkniętym kręgu myśli. Żeby wyjść z niego, trzeba czasami wewnętrznego "szoku", zaprzeczenia samemu sobie ... Takie zjawisko dobrze opisuje zderzenie materialnych kul, w wyniku którego jedna z nich uzyskuje większą energię, pozwalającą na opuszczenie orbity zastanych, tych samych, starych myśli.

... ale to wymaga "szoku", prawdziwego zaprzeczenia sobie, stanu bycia i nie bycia, gdy nasze stare, zatęchłe od powtórzeń ja, zostaje rozbite na kawałki, dając wolną przestrzeń dla nowych myśli prowadzących ku nieznanemu. To tak, jakby na moment podpalić-zapalić siebie inną myślą i spłonąć, by ... narodzić się na nowo. Nie każdy ma odwagę to zrobić ...

* * *

... gdy słuchasz wciąż tej samej muzyki, piszesz te same wiersze,
nosisz te same ubrania i pijesz ... tą samą whisky
- tkwisz w zamkniętym kręgu działań i myśli.

W twoim życiu, nie dzieje się nic
poza powtarzaniem tych samych schematów,
które czujesz jako "bezpieczne".

Dlatego trzeba szokować, tak jak szokuje się
perwersyjnym seksem, strachem podszytym odwagą,
skromnością zatrutą zdradą, rozpustą myśli rozwiązłej,
która nie zna granic ...

Dlatego lubię i nie lubię każdego.
Dlatego ufam i nie ufam nikomu.
Dlatego jestem i nie jestem.