poniedziałek, 31 grudnia 2012

NASA

@Mikeregion

Przywołałem pana nie patrząc na dni świateczne dlatego,że wciąż mam w pamięci zarys pana hipotezy o związkach grawitacji z językiem/mową i myśleniem.

Wiem nie oficjalnie,ze źródeł prywatnych ,że na ISS realizowany jest projekt badawczy ,którego założenia[według mnie] mają koneksje z pana hipotezą.Ale czy opublikują wyniki badań? NASA prawie wszystko utajnia[ to co dotyczy fundamentów przyrody], a Rosjanie - wszystko.

Osobiście,wspieram pana słownie w tych - przecież nie z winy pana tylko teoretycznych- badaniach nad przejawami grawitacji nie uwzględnianymi przez Newtona lub Einsteina.

Penrose trochę mocował się z hipotezą wpływu grawitacji na wektor stanu układu "psi"[ z dalszą myślą by przejść do mózgu],ale nie wiem dlaczego nie pociągnął tych - też teoretycznych- badań,może zaawansowany jego wiek jest tego przyczną? mógł swoich uczniów na tym ustawić,nie słyszałem by to zrobił.

W konsekwencji ,nie wiem czy ktokolwiek zajmuje sie zagadnieniem "grawitacja a swiadomość" nie tylko człowieka,możliwe że psychika zwierzęta silniej podlega wpływowi pola grawitacyjnego.
Pozdrawiam i zapraszam niezmiennie.

EINE 57718373 | 26.12.2012 11:39

(http://autodafe.salon24.pl/)

wtorek, 25 grudnia 2012

Refleksje do artykułu Profesora Eine: (http://autodafe.salon24.pl/#)

Witam Panie profesorze!

Ten artykuł jest jak „woda na młyn” dla Teorii Słowa.

Zaskakująco odkrywczo brzmi stwierdzenie: Nie tylko masa jest źródłem grawitacji.
Jeżeli każda postać energii wytwarza grawitację to musi wytwarzać ją również myślenie.

Ale do rzeczy:
Od wielu lat zastanawiam się nad sensem iloczynu funkcji (sinus) okresów obiegu planet wokół Ziemi, który z punktu widzenia ziemskiego obserwatora, wygląda jak fala stojąca, dudnienie. (swego czasu Waldemar M. nazwał to jednoczesnością”)


Ten obraz „dudnień”, odwzorowuje niejako rozkład długości słów (myśli), z których zbudowane są wszystkie formy pisane (mówione) człowieka, mające swoje maksimum dla słów 6, 7, 8-literowycxh i silnie zanikające dla słów powyżej 15 liter.


Co więcej, jeżeli ta jednoczesność jest obrazem dudnienia, to musi istnieć matematyczna zależność w postaci złożenia (sumy) funkcji sinus „niewiele” różniących się częstotliwości.

Dla jednoczesności (iloczynu) trzech funkcji sinus potrzeba odpowiednio sumy czterech takich funkcji (tożsamość trygonometryczna). Dla przykładu: dla układu Ziemia – Księżyc – Słońce, otrzymujemy sumę sinusów czterech częstotliwości, które – paradoksalnie – „znajdują się” w przestrzeni znajdującej się między nimi!


Wydaje się więc, że o naszym myśleniu nie decyduje tylko materia ale także znajdująca się pomiędzy nią przestrzeń (Podobnie, w skali atomowej gdzie „pusta” przestrzeń stawowi większą „część” atomu, pomiędzy niewielkimi skupiskami materii).

Profesor Eine: Każdy rodzaj energii wytwarza oddziaływanie grawitacyjne.

Jeśli źródłem grawitacji są również nasze myśli, to koło przyczynowo-skutkowe się zamyka. Ponieważ wszystko to, co odkryto we wszechświecie jest tworem myśli. Innymi słowy świat przez nas tworzony jest efektem myślenia, i na odwrót - nasze myśli są efektem tego świata (nawiązanie do słów Johna Wheelera o dwoistości zależności miedzy przestrzenia a materią wydaje się oczywiste). Co więcej ten świat myśli dobrze obrazuje powierzchnia wciąż rozszerzającego się Wszechświata, która ”intuicyjnie” jest powierzchnią kuli. Nie mogliśmy tego inaczej wymyślić (wyobrazić sobie) – ponieważ wszystko co wymyślamy już w nas istnieje. Nie możemy wymyślić czegoś, czego by nie było już wczesniej w nas samych. A ponieważ są w nas myśli, warto zauważyć, że przestrzeń słów tworzy powierzchnię, stale powiększającej się kuli (liczba słów stale wzrasta). Na powierzchni kuli – od dowolnego słowa można dojść do dowolnego innego – i nawet jeśli słów (myśli) przybywa to nadal są one ograniczone tą powierzchnią.

Profesor Eine: Źródłem oddziaływania grawitacyjnego jest także ciśnienie.

Grawitacja powinna być zatem związana również z falą akustyczną, stanowiącą podstawę wymiany informacji (myśli). Co więcej, z cyklicznego obrazu jednoczesności obrotu planet i powstających dudnień, można uzasadnić istnienie sylab (w każdym języku innych, co wiąże się z położeniem geograficznym) jako fizycznego interwału kolejnych dudnień (patrz: pierwszy obrazek). Do tej pory nie ma żadnej pełnej naukowej teorii wyjaśniającej czym jest sylaba. Intuicyjnie wiemy jak wyrazy dzielić, ale nie wiemy dlaczego tak się dzieje. Otóż podział, który wyznaczony jest głównie przez „gniazda” samogłosek otoczonych spółgłoskami, może być wynikiem cykliczności nakładania się energii materii planet i znajdującej się pomiędzy nimi przestrzeni (dudnienia przestrzeni).

Profesor Eine: Grawitacja rodzi grawitację

To stwierdzenie nawiązuje do hipotetycznej indukcji grawitacyjnej – podobnej do indukcji elektromagnetycznej. Można przyjąć (to myśl), że nasze myśli powstają w wyniku indukcji grawitacyjnej pochodzącej od wszystkich ciał niebieskich (Wszak nigdy nie stoimy w miejscu). I teraz na odwrót – o paradoksie – ta grawitacja pochodząca od wszystkich ciał niebieskich, jest produktem naszej myśli! (John Wheeler, po raz drugi). Tym samym mówiąc: „grawitacja rodzi grawitację”, mam na myśli: „myśl rodzi myśl”.

Tylko jak myśl może pomyśleć sama o sobie? Hmm … tak samo jak idea o miłości, promieniście rozchodzącej się z materialnego serca, jest przyczyną „rzeczywistej” miłości, która jest tylko myślą.

Profesor Eine (cytat): „(…) ciała się nie rozbiegają, wszechświat ma strukturę stabilną bo istnieje Miłość kosmiczna. Jej symbolem były promienie tej Milości wybiegające ze serca na wszystkie strony równomiernie. Egipcjanie podobno wyliczyli że gęstość tych promieni Miłości maleje z kwadratem odległości od punktu centralnego serca. Jesteśmy bardzo blisko prawa grawitacji Newtona.”


Pozdrawiam serdecznie

http://globalscalingtheory.com/

Teoria globalnego skalowania
www.globalscalingtheory.com
Co to jest?

Skopiowano część AW-Verlag tekst www:

Przy pomocy tzw Mueller fraktalnej można znaleźć kompleksowe poglądy i wnioski o

Rozkład masy wszechświata
spowodować sił grawitacji, elektromagnetyzmu, jak itd.
Istota czasu
korzystne i unikać zakresów wymiarowych natury np. dla długości, częstotliwości, temperatury, itp.,
Rozkład liczb pierwszych
interakcji z DNA

Podstawowym założeniem tej teorii wydaje się bardzo prosta. W przeciwieństwie do - zazwyczaj w nauce używane - liniowych wag dla różnych właściwości fizycznych, teoria globalnego skalowanie zakłada, że ​​naturalna skala nie jest liniowa, ale w pierwszym przybliżeniu logarytmiczne i sekundy przybliżeń fraktali i hiperboliczne.
Kto je wymyślił?

Dr rer. nat. Hartmut Müller, dyrektor Instytutu na przestrzeń-energia-badawczych w pamięci Leonard Euler (IREF) Wolfratshausen
Co można z tym zrobić?

Komunikacja
Zapowiedź
Energia
Antygrawitacja
Biotechnologia
Medycyna

Linki

Teoria:

Teoria globalnego skalowania
Globalny Theory Skalowanie, krótkie podsumowanie (plik pdf)
Pobierz JAVA Globalny Kalkulator Scaling
Darmowe narzędzie Excel Globalny Scaling
Instytut Badań Kosmicznych Energii
AW-Verlag strona o Global Skalowanie

G-com komunikacji bezprzewodowej bez połączenia przetwornika:

Quantum-teleportacja Wolfratshausen - Krems
Der kosmos Provider als (niemiecki)
Neues drahtloses Kommunikationsverfahren: Global Scaling teleportacja kwantowa (niemiecki)
Mobilfunk ohne Radiowellen? (Niemiecki)
Universum als Internet Provider? (Niemiecki)
Grüne Streifen (niemiecki)
Firma lockt Anleger mit Wundertechnologie (niemiecki)
Pictures "Der Kosmos Provider als" 21 lutego 2004 r. w Berlinie

Globalny Scaling powiązane:

Alfred Evert - Global Scaling
Josef HasslBerger - wszechświat skali - krawędź stars bliżej
Wissenschaftlicher Förderverein Globalny Scaling eV
Ingenieurbüro für Globalny Scaling Köln
Felix Würth - silnik oomerang B
Fliehkraftpumpe i Das swastikaförmige Drehmoment - Verstärkungsgetriebes nach Würth i Fliehkraft als Energiequelle
i Evert - Würth-Schwung-Systemen (Nowe)
Energie der Natur (Nowe)
Graviflight (Nowe)
Dan Winter - Czy Golden Ratio w Spectrum (harmoniczne) Analiza doskonałe narzędzie do potwierdzania global scaling (skala Niezmienniczość)? (Nowe)

Ciekawe:

David Yarrow - PHI Boskiej Przełożenie
Dan Winter - Wróżby dla nowej fizyki grawitacji i wiedzę opartą na rekurencji
Profesor Fran De Aquino'S - System I (brak replikacji systemu G przez Institut für Gravitationsforschung i ponownie przez JLN Labs ) (nowa)
Tom Bearder - Nieruchomy Generator elektromagnetyczna (MEG) (nowa)

Znaki towarowe:

Globalny Scaling ®
G-Com ®

Patent:

DE 19849286 A1 - Getriebedrehwandler, Hilfsgetriebe ( PDF ) (nowa)
DE 10003367 A1 - Trägheitsaktives Schwungsystem ( PDF ) (nowa)
DE 10217529 A1 - Wirbelströmungskraftwerk ( PDF ) Zobacz także pracy + zdjęcia i budowania + Obrazki (Nowy)

Online niemieckiego na angielski tłumaczenia

Globalscalingtheory.com jest tylko link do strony, aby jakiś porządek w chaosie. Wyślij e-mail , jeśli znaleźli nowy link lub info.

Fala stojaca grawitacji!

http://iluminaci.com/ads/hartmut-muller-tworca-teorii-globalnego-skalowania-aresztowany/

Nie będzie „biotelefonów”. Hartmut Müller twórca Teorii Globalnego Skalowania został aresztowany

Nie będzie „biotelefonów”. Hartmut Müller twórca Teorii Globalnego Skalowania został aresztowany
Opis

Hartmut Müller jest twórcą Teorii Globalnego Skalowania. Wspólnie z Ralfem Otte oraz Martinem Nathansenem opracował mobilną technologię telekomunikacyjną (g-com), w oparciu o którą działa „biotelefon”.

Technologia g-com, wykorzystuje występujące w naturze zjawisko fizyczne tzw. „stojącą fale grawitacyjną”. Cechuje ją brak jakiegokolwiek obciążenia promieniami, w związku z czym wykorzystuje znikome ilości energii, jest całkowicie bezpieczna dla zdrowia i nie potrzebuje masztów nadawczych. Dodatkową niewątpliwą zaletą jest fakt, że może działać praktycznie wszędzie; również pod wodą i pod ziemią – w czasie rzeczywistym.

W 2001 r. roku zaprezentowany został pokaz tej technologii na targach „IT Tagen”, gdzie połączono się wówczas z Uniwersytetem w Sankt Petersburgu. Matematycy wspólnie w fizykami rozwinęli technologię g-com tak, by można było używać jej w komunikacji zamiast tradycyjnych telefonów komórkowych.

Hartmut Müller dążył do tego, by technologia ta stała się dostępna dla wszystkich tak szybko, jak to możliwe i by można było wszędzie kupić „biotelefony”. Jak twierdził, g-com korzysta z naturalnej energii, ale przedstawiciele świata biznesu niestety nie widzą możliwości osiągania wielkich zysków. Ponieważ „biotelefony” łączą się bezpośrednio ze sobą, nie istnieje też żaden centralny operator, który mógłby na tym zarobić.

Urządzenie do bezprzewodowej transmisji danych zostało zgłoszone jako wynalazek 2.02.2005r i zarejestrowane pod nr EP 01716651.

Hartmut Müller związał się z firmą GSDI, która gromadziła fundusze na rozwój technologii globalnego skalowania. Firma ta została oskarżona o oszustwo, a Müller stał się głównym oskarżonym o współudział w oszustwie. W lutym 2012r. wyjechał do Brazylii, ponieważ nie czuł się winnym zarzucanych mu czynów.
24.10.2012r., został aresztowany przez Agentów Interpolu w związku z wyrokiem wydanym przez sąd w Dreźnie, który skazał go na 4 i pół roku więzienia za używanie, nieprawdziwej zdaniem sądu, teorii globalnego skalowania wykorzystywanej w urządzeniach, które miały m.in. chronić przed smogiem elektronicznym i poprawiać stan zdrowia.

Sąd w Dreźnie uznał, że Muller oszukał ok. 3000 inwestorów, którzy zainwestowali w rozwój jego tchnologii. Muller nie przyznał się do winy, ponieważ twierdzi, że teoria ta jest prawdziwa, jednak biegły, który pojawił się na rozprawie w Dreźnie odrzucił teorię globalnego skalowania, mówiąc, że nie ma żadnego naukowego uzasadnienia.

Teoria globalnego skalowania zaliczana jest do pseudoauki opierającej się na ezoteryce, która nie ma potwierdzenia w badaniach naukowych.

W oparciu o tę teorię powstało jednak kilka urządzeń, które zostały zgłoszone jako wynalazki, a część z nich zarejestrowana.
1. Sposób i urządzenie do konwersji energii – proces konwersji energii kinetycznej przez wykorzystanie naturalnych efektów rezonansu, które zostały zoptymalizowane za pomocą globalnego skalowania, bardzo wysoka wydajność – Zgłoszone: 4 Sierpnia 2004 roku. Wynalazcy: Ralf Otte, Hartmut Müller, Vera Müller. Zgłaszający: Global Scaling Technologies AG, Uzwil, CH (wygasła rejestracja 2011). Zarejestrowane jako WO 2006/012762
2. Aparatura i metody konwersji energii. – wykorzystanie odpychania i efektów wirujących z wirnika magnetycznego dzięki czemu osiągnięty został efekt perpetuum mobile. Zgłoszony: 22 Grudnia 2004 roku. Wynalazcy: Hartmut Müller Vera Müller, Urs Bühler, Ralf Otte. Zgłaszający: Global Scaling Technologies AG, Uzwil (wygasła rejestracja 2009)
3. Sposób i urządzenie do bezprzewodowej transmisji danych. – urządzenie do bezprzewodowej transmisji danych („biokomórka”). Zgłoszone: 2 Lutego 2005 r. Wynalazcy: Ralf Otte, Hartmut Müller Martin Nathansen. Również zarejestrowany jako EP 01716651.

Publikacje na temat Teorii Globalnego Skalowania można znaleźć m.in. w kwartalniku „Postęp w dziedzinie fizyki” (Progress in Physics). Jest to alternatywny internetowy dziennik poświęcony tematyce fizyki i matematyki.

W czasopiśmie tym publikowane są tematy uznawane za „pseudo-naukowe”, czyli takie, które nie są jeszcze poparte badaniami naukowymi.

Można tam znaleźć wiele informacji na temat wolnej energii, perpetum mobile a także prace podważające teorię względności.

Jednym z autorów publikacji w „Progress in Physics” był bułgarski fizyk Stefan Marinov, ur. 1.02.1931r., zwolennik fal skalarnych, przeciwnik teorii relatywistycznych.

Twierdził, że możliwe jest zbudowanie perpetum mobile. W ostatnich latach jego prace zostały zaakceptowane również przez renomowane czasopisma.
Oficjalne źródła podają, że 15 lipca 1997 r., popełnił samobójstwo, skacząc z budynku biblioteki Uniwersytetu w Graz.

Gerhard Steinbach, niemiecki doradca inwestycyjny z Lipska, i jednocześnie przedstawiciel GSDI, dla Niemiec. Doradzał inwestowanie w wolną energię oraz komunikację za pośrednictwem fal grawitacyjnych.

W 2009 roku został aresztowany i jak podają oficjalne źródła w marcu 2010r. odebrał sobie życie.

Większość stron związanych z Teorią Globalnego Skalowania nie działa.

Teoria Globalnego Skalowania

http://www.morint.com
http://www.secureball.de
http://www.gsdi-cyprus.com/

Profesor Eine, o grawitacji

http://autodafe.salon24.pl/474618,czym-jest-grawitacja#logged


CZYM JEST GRAWITACJA?

Niektórzy bardzo się interesują tym, czym jakiś obiekt fizyczny, lub zjawisko - jest. Uzupełniają to pytanie innym : jaka jest natura tego zjawiska lub obiektu? Co jest jego istotą?
Są to pytania filozoficzne i dotyczą istniejącego bytu, odkrywanego w miarę rozwoju nauk szczegółowych.

Fizyka nie unika tych pytań, chociaż na wiele z nich nie potrafi odpowiedzieć, a gdy odpowiada, to musi skorzystać z języka charakterystycznego dla tej właśnie nauki.
I w tym miejscu pojawiają się oskarżenia pod jej adresem, że takie odpowiedzi [ językiem specjalistycznym, technicznym o własnościach zjawisk i rzeczy] niczego nie wyjaśniają, lub gorzej- zaciemniają myślenie o przedmiocie pytań.
Autorami tych oskarżeń są osoby, które odmawiają wysiłku i trudu zrozumienia i przyswojenia sobie aparatu pojęciowego nauki szczegółowej, jaką jest fizyka. I ich należy pozostawić w spokoju- na “aucie”.

Toteż pytanie “czym jest grawitacja” kieruję do tych moich czytelników, którzy już przed przeczytaniem obecnego artykułu wiedzieli, że:
Grawitacja jest powszechnie występująca siłą przyciągania między dwiema dowolnymi masami, a jej wartość określa prawo I.Newtona tzw. “ odwrotnych kwadratów odległości”:

F = G \frac{m_1 m_2}{r^2}

Kto rozumie prawo Newtona, ten musi odpowiedzieć na pytanie ”co to jest siła grawitacji, tak :
Siła, która podlega prawu Newtona zapisanemu powyżej.

Istota siły grawitacji jest zawarta w tym prawie. Nie znamy drugiej, innej siły, która by podlegała temu prawu. Prawo Newtona przedstawia naturę siły grawitacji.Dwie dowolne masy przyciągają się, czyli wszystko co ma masę, objawia wzajemne przyciąganie się.

Prawo jest bardzo stare, liczy sobie ponad 300 lat, ale biegli w historii myśli europejskiej sądzą, iż było znane już dwa tysiące lat temu [ miał już je wypowiedzieć Anaksymander ], w średniowieczu mówiono też o prawie "“odwrotnych kwadratów", jednak dopiero Issac Newton ujął go w formułę matematyczną i zastosował do budowy racjonalnej dynamiki Układu Słonecznego.

Do czasu wystąpienia Alberta Einsteina, taka była odpowiedź na pytanie tytułowe. Cała mechanika lotów satelitarnych ziemskich oraz planetarnych[ wyprawy na Księżyc, Marsa i dalej do krańców Układu S], to praktyczny triumf myśli newtonowakiej o grawitacji.
Ogólna Teoria Względności [ General Relativity – GR] ma równoważną nazwę [niezbyt popularną w Polsce] ,po prostu : Teoria Grawitacji [ Theory of Gravitation - TOG } Alberta Einsteina .

To znaczy, że Ogólna Teoria Względności daje odpowiedź na pytania : czym jest grawitacja? Jaka jest natura grawitacji? Co jest istotą grawitacji ? Przed tymi pytaniami Issac Newton się cofnął ,podając lapidarne usprawiedliwienie : “hypotheses non fingo”.

Zapytajmy więc : co Einstein mówi o grawitacji nowego w stosunku do Newtona?

1.Grawitacja jest zjawiskiem nieliniowym

Najpierw zadajmy pytanie :co to znaczy, że jakieś zjawisko jest nieliniowe? Możemy, ale nie musimy wkraczać na teren matematyki.Nie pytam bowiem o nieliniowość jakiegoś równania ,tylko nieliniowość występującą w pewnych zjawiskach fizycznych.
Nieliniowość zjawiska fizycznego polega na tym, że jeśli w danym miejscu czasoprzestrzeni już wcześniej zachodzi zjawisko Z(1) ,a my teraz, w tym samym miejscu, wywołujemy dodatkowo to samo[co do natury] zjawisko Z(2), to wypadkowy skutek, nie jest prostą sumą skutków, gdyby te same zjawiska zachodziły odrębnie, bez “nakrywania się”.
Obecność Z(1) zmienia w nieprzewidywalny sposób zjawisko Z(2) i odwrotnie.Jeżeli w punkcie A działają jednocześnie grawitacje pochodzące od dwóch różnych mas, to każda z nich zmienia tej drugiej, jej parametry.Grawitacja (1) zmienia się, gdy w tym samym obszarze czasoprzestrzeni jest druga grawitacja (2) i na odwrót. Oprócz oddziaływania mas, opisanego prawem Newtona, dochodzi jeszcze grawitacja energii potencjalnej układu [szczegółowo o tym niżej, w punkcie 2A ].
Nieliniowość zjawiska grawitacji jest trudno mierzalna w eksperymentach ziemskich, natomiast dla silnych i bardzo silnych oddziaływaniach grawitacyjnych[ osobliwości czasoprzestrzeni w rodzaju czarnych dziur] może prowadzić nawet do kreacji “nowego” we wszechświecie.
Szkoda, że taki istotny objaw grawitacji [to jest –nieliniowość jej natury ] umyka uwadze dydaktyki fizyki na poziomie średnim.
Jest to niezwykły fenomen przyrody martwej, tej fizycznej, którą bada fizyka. Powtórzę: z nieliniowości fenomenu grawitacji wynika, iż grawitacja może kreować nowe światy, nowe byty nieprzewidywalne dla racjonalnej myśli.

A przecież nie każdy rodzaj poznanego przez nas oddziaływania ma taką własność, taką naturę.Na przykład ,zjawisko oddziaływania elektrycznego [pole elektryczne] jest liniowe: oddziaływanie elektryczne podlega superpozycji ,nie “czuje” innych oddziaływań elektrycznych założonych wcześniej, w tym samym obszarze czasoprzestrzeni, jego parametry nie zmieniają się. Dla tego oddziaływania jest obojętne, czy spotyka w jakimś elemencie objętościowym czasoprzestrzeni drugie pole elektryczne, czy nie.

2.Nie tylko masa jest źródłem grawitacji

Oczywiście, prawo grawitacji Newtona jednoznacznie mówi nam, że źródłem grawitacji są masy ciał.Każda dowolna masa – według Issaca Newtona- jest źródłem oddziaływania grawitacyjnego. Ale jest to prawda tylko częściowa, cząstkowa.
Ogólna Teoria Względności formułuje następujące hipotezy odnośnie źródeł powstawania oddziaływania grawitacyjnego.

A. Każdy rodzaj energii wytwarza oddziaływanie grawitacyjne.

Dokładniej pisząc :pewna wielkość będąca kombinacją energii i pędu[ tzw. czterowektor energii-pędu] jest źródłem oddziaływania grawitacyjnego.Hipoteza ta znalazła potwierdzenie w empirycznie zmierzonym efekcie ugięcia promienia świetlnego w pobliżu Słońca[ i ogólnie- w pobliżu wielkiej masy astronomicznej].

Efekt ten nie może być wyjaśniony poprawnie w ramach newtonowskiej teorii grawitacji, gdyż foton nie posiada masy, a i sam wynik rachunków nie zgadza się z pomiarem.

Z punktu widzenia Szczególnej Teorii Względności [ SR ] nie ma w tym nic zaskakującego.
Według słynnej formuły:
E = m*c^2
masa ciał jest równoważna energii, energia równoważna masie.
Tam gdzie jest energia – tam pojawi się oddziaływanie grawitacyjne. Grawitacja jest więc energią, a nie siłą. Tymczasem na co dzień, potocznie mówi się ; siły grawitacyjne.
W ramach GR nie ma sił grawitacyjnych !

B.Źródłem oddziaływania grawitacyjnego jest także ciśnienie.

Jest to szokujące twierdzenie Ogólnej Teorii względności. Sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.
Jednak, jeśli napiszemy definicję ciśnienia :
p = F/s gdzie F-siła, s-pole powierzchni, na której rozkłada się siła.
I ułamek w prawej stronie równania podzielimy i pomnożymy przez ten sam element długości l, to dostajemy
p = F*l/s*l
No ale
F*l = praca czyli energia ,oraz s*l = objętość
i w końcu dostajemy
p= E/V ,co jest gęstością przestrzenną energii.

Ostatecznie : ciśnienie wytwarza grawitację, albowiem ciśnienie jest gęstością energii [ a energia ...itd.].Jednak sytuacja jest znacznie poważniejsza.
Ciśnienie dodatnie wytwarza dodatkowo [oprócz wkładu pochodzącego od gęstości energii] grawitację przyciągającą.

Identyczne, pod względem masy, dwa układy fizyczne z identycznymi sprężynami , znajdują się w takiej samej odległości od środka planety M - nie mają tych samych ciężarów!
Ściśnięta sprężyna, na skutek naprężenia wewnętrznego ,wywiera ciśnienie na ścianki zbiornika i ten właśnie układ podlega większej grawitacji.
Pojawia się grawitacja ciśnienia!
Ciśnienie jest na zewnątrz układu ,czyli dodatnie i jego grawitacja jest przyciągająca.
Natomiast ciśnienie ujemne [ do wnętrza układu fizycznego] wytwarza grawitację ujemną , czyli nie przyciągającą ciał, lecz odpychającą !

Tym samym muszę napisać kategorycznie: ciśnienie nie tylko wytwarza grawitację pośrednio, przez gęstość energii, ale także samo z siebie jest źródłem dwojakiego rodzaju grawitacji: przyciągającej wzajemnie masy i także odpychającej te same masy.

Nie sądzę, by niewątpliwy geniusz Newtona, mógł odkryć taki fakt ,że ciśnienie [między innymi] jest źródłem grawitacji. Teoria grawitacji Alberta Einsteina istotnie otworzyła nowe horyzonty dla myślenia o strukturze i harmonii wszechświata.

3. Grawitacja rodzi grawitację

Istnieje głęboka różnica między oddziaływaniem elektro-magnetycznym, a oddziaływaniem grawitacyjnym.
Oddziaływanie elektromagnetyczne nie wytwarza , nie rodzi pola elektrycznego, lub pola magnetycznego.Fale elektromagnetyczne z dwóch różnych źródeł przy spotkaniu, przenikają przez siebie bez żadnych wtórnychefektów. Jedna porusza się tak ,jakby tej drugiej nie było.

Grawitacja ma przeciwną naturę.
Pole grawitacyjne może wytworzyć nowe pole grawitacyjne. Fale grawitacyjne podlegają rozpraszaniu ,jedna na drugiej. Fale te nie są grawitacyjnie neutralne, ponieważ niosą energię, a tym samym masę toteż mogą być źródłem oddziaływania grawitacyjnego. Grawitacja jest fenomenem samo-sprzężonym.

4. Grawitacja jako oddziaływanie między ciałem, a czasoprzestrzenią.


Newtonowska teoria grawitacji określała grawitację , jako siłę przyciągania miedzy dwoma-co najmniej- ciałami obdarzonymi masami różnymi od zera.Einstein te teorię wzbogacił nie tylko przez odkrycie innych [ oprócz mas] źródeł grawitacji .
Równie niezwykłą i bardzo płodną, jest jego hipoteza działania masy ciał na strukturę czasoprzestrzeni.

Dla Newtona taka hipoteza, byłaby potworną herezją. Przestrzeń teorii grawitacji Newtona jest niby nieskończone, puste naczynie, w którym zanurzona jest materia. Przestrzeń mechaniki Newtona nie wpływa na materię i sama nie podlega oddziaływaniu materii.

Ogólna Teoria Względności A.Einsteina przestrzeń Newtona zastępuje czasoprzestrzeń ,która jest obiektem fizycznym i oddziaływuje z materią[ciałami obdarzonymi masą]. Oddziaływamie polega na zmianie tzw. metryki ,czyli odległości dwóch zdarzeń w czasoprzestrzeni.Czasoprzestrzeń nie jest już płaska, lecz objawia krzywiznę.

Najkrótszą odległością między dwoma punktami czasoprzestrzeni nie jest już odcinek prostej, lecz odcinek krzywej.Czasoprzestrzeń o takiej strukturze/geometrii wpływa zkolei na materię ,a mianowicie: na jej kinematykę i dynamikę. Swobodne ciała nie poruszają się po liniach prostych, na skutek wewnętrznej krzywizny czasoprzestrzeni.

A jaką strukturę ma czasoprzestrzeń w pobliżu centrum tej gromady kulistej? [ESO 1252]

O tych relacjach między czasoprzestrzenią, a materią John Wheeler miał powiedzieć zwięźle i trafnie:“czasoprzestrzeń mówi materii jak ma się poruszać, a materia mówi czasoprzestrzeni jak ma się zakrzywiać”.
To zdanie jest jednocześnie odpowiedzią Wheelera na pytanie : czym jest grawitacja?
Całość obecnego mojego wpisu jest zawarta w jednym równaniu : równaniu pola Alberta EinsteinaG_{\mu \nu} + \Lambda g_{\mu\nu} = {8\pi G\over c^4} T_{\mu \nu}\,

Jeżeli jednak jakiś czytelnik uprze się i zażąda krótszej odpowiedzi na tytułowe pytanie, to nie zawaham się napisać do niego tak:

Grawitacja, to aktywność dynamiczna wszechświata założona w nim od samego jego początku i wszystko co istnieje, jej zawdzięcza swoje bycie. Wszystkie inne poznane oddziaływania fundamentalne, są wtórne ,pochodne względem tej aktywności wszechświata.

sobota, 8 grudnia 2012

Bełkotanie ciszy

Czy jest możliwe życie z ciszy ...
Podszedłem do tego tematu, z punktu widzenia procesów fizjologicznych zachodzących w organizmie, a szczególnie w mózgu. Otóż, za brak ciszy w mózgu odpowiedzialny jest ciągły proces spalania pokarmów w nim zachodzący. Nie da się myśleć bez jedzenia - i nawet głodówka, nie oznacza, że mózg się nie odżywia. Przy dłuższej głodówce, organizm zaczyna odżywiać się samym sobą. Aż do fizycznej smierci i ... zaniknięcia procesu myślenia.

Udaje nam się momentami uzyskać tzw. ciszę pozorną, która w rzeczywiści polega na niedopuszczaniu myśli, wciąż się tworzących. Chwila nieuwagi - i już ponownie wpadamy w ocean myśli ...

Zresztą ocean jest tu dobrym przykładem. A właściwie żyjące w nim ryby, dla których ocean jest całym światem. Cokolwiek "pomyśli" ryba jest z wody i o wodzie. Podobnie człowiek jest zanurzony odwiecznie w oceanie myśli. Czasami, powodowana ciekawością, ryba wyskakuje nad powierzchnię oceanu i przez moment widzi świat jakby inny. Ale trwa to tylko chwilę - bo żeby nie zginąć - ryba musi powrócić do wody. Tak samo jest z ludzkim myśleniem - możemy na moment przestać mysleć, ale ... w końcu musimy wypowiedzieć (wykrzyczeć) to co w głowie powstało, bo inaczej myśli nas zatrują. Tak jak zatruwają nas inne produkty przemiany materii jeśli ich nie wydalimy. Dlatego niemyślenie może trwać niedługo (tak jak niedługo trwa zatrzymanie oddychania).


Oczywiście, znamy przykłady joginów, którzy wprost ćwiczą przebywanie w stanie milczenia. Ale zauważmy - jest to związane z wydatkowaniem energii do minimum! W danej pozycji assany (np. kwiata lotosu), jogina przebywa tak długo, aż całkowicie wyciszy organizm - spowolni bicie serca i oddech. A to oznacza, zmniejszenie ciśnienia krwi pompowanej do mózgu - a więc w rezultacie zmniejszenie procesu spalania w nim produktów.

Ha ... i w tym momecie pojawia się pytanie: którym z produktów przemiany materii w mózgu jest nasze myślenie?
Odpowiedź wydaje się oczywista: nasze myślenie to energia powstająca w czasie spalania (np. cukrów). Bo czymże jest energia?
Jest to słowo, opisujące pewną potencjalność do wykonania pracy - ale w rzecywistości czym jest energia (poza mglistą definicją) - nikt nie wie. Bowiem wymyślono pojęcie energii by tłumaczyć zjawiska zachodzące w przyrodzie. Tak jak wymyślono pojęcie Boga, by tłumaczyć człowiekowi to ... co sam wymyślił (co jest produktem jego myśli).

Nie można przestać myśleć ... ale w pewnej wizualizacji znajduję w sobie punkt (rozciągłość), który jest poza materią - a właściwie jest tej materii środkiem. To punkt w którym skupia się nasza grawitacja. Lecz tych punktów, w rzeczywistości jest nieskończenie wiele - więc moja świadomość odczuwania ma nieskończenie wiele punktów zaczepienia! I w tych punktach próbuję odnaleźć ciszę ... choć nie jest to łatwe ... bo mój mózg ciągle ... trawi.

piątek, 7 grudnia 2012

Trawię, więc jestem?

"Z trawienia się wziąłem, w trawienie się obrócę"

parafraza: z jedzenia się wziąłem, w jedzenie się obrócę.

Przyrzyjmy się, ile procesów trawienia jest w ludzkim organizmie, i zastanówmy się, czy nasze myślenie też nie jest tego procesu produktem.

MOMENT ZAPŁODNIENIA
Za pomocą akrosomu, plemniki wytwarzają enzym zwany hialuronidazą. Enzym ten trawi osłonkę komórki jajowej. Po jakimś czasie jeden z plemników przebija się przez błonę komórkową jaja. W tym momencie wszystkie pozostałe plemniki próbujące dostać się do wnętrza komórki jajowej zostają odrzucone. (1)

Hialuronidaza
- to enzym zlokalizowany w przednim odcinku akrosomu plemnika, biorący udział w reakcji akrosomalnej, niezbędnej do wniknięcia i zapłodnienia komórki jajowej. Podczas reakcji akrosomalnej plemnik uwalnia z akrosomu enzymy trawiące.
Hialuronidaza uwalniana jest również przez neutrofile. (2)

Neutrofile
– komórki układu odpornościowego. Pełnią zasadniczą rolę w odpowiedzi odpornościowej przeciwko bakteriom, ale nie pozostają obojętne również względem innych patogenów. (Neutrofile są składnikiem krwi)

Neutrofil (żółta komórka) fagocytujący pałeczki wąglika (SEM)

Jednym z głównych procesów, które umożliwiają eliminację patogenów przez neutrofile jest fagocytoza. Proces ten polega na pochłonięciu całych patogenów lub też dużych cząstek pochodzących w wyniku ich rozpadu i praktycznie całkowitym strawieniu ich we wnętrzu komórki. (3)

Zobacz filmik pokazujący jak działa neutrofil:
http://www.youtube.com/watch?v=5o3pAGS-aoQ

Fagocytoza
W drodze fagocytozy komórka pochłania duże cząstki pokarmowe np. bakterie. Gdy receptory błonowe wykryją obecność cząstki pokarmowej na powierzchni błony tworzy się wgłębienie, do którego wciągana jest cząstka pokarmowa. Wgłębienie przybiera postać pęcherzyka, który oddziela się od błony i zaczyna wędrować razem z cytoplazmą. Dołączają się do niego lizosomy i przelewają swoją zawartość, czyli enzymy trawienne. Od tej pory mówi się o wodniczce pokarmowej. Cząstka pokarmu zostaje strawiona i wchłonięta do cytoplazmy, a niestrawione resztki są wyrzucane na zewnątrz, gdy wodniczka z powrotem łączy się z błoną komórkową. (4)

MOMENT ŚMIERCI
"Pierwsze fazy rozkładu następują krótko po śmierci i trwają do kilku dni. W tym czasie nie obserwuje się zewnętrznych zmian w wyglądzie ciała jednak od wewnątrz rozkład już postępuje. W związku z brakiem dostarczania tlenu i składników odżywczych tryliony komórek budujące ludzki organizm umierają. Rozpoczyna się proces zwany autolizą polegający na uwolnieniu enzymów zawartych w lizosomach do cytoplazmy komórki, która niejako trawi się od środka. W tym czasie ciało stopniowo obniża swoją temperaturę aż do wyrównania jej z otoczeniem w etapie określanym jako algor mortis."(5)

Autoliza
– proces rozpadu komórek i narządów wewnętrznych spowodowany przez lityczne enzymy wewnątrzkomórkowe. Pod wpływem zewnętrznego bodźca przerwana zostaje ciągłość wszystkich błon lizosomalnych, enzymy lityczne wydostają się do wnętrza komórki i rozkładają (trawią) zawarte w niej substancje. Komórki mózgu, śledziony, wątroby, nerek ulegają rozpadowi do kilku minut po zgonie. Hemoliza krwi następuje po trzech godzinach. Wzrasta przepuszczalność naczyń krwionośnych, przenika przez nie barwnik krwi i powoduje brunatne zabarwienie błony wewnętrznej tętnic. Serce, macica, ścięgna i węzły chłonne ulegają rozpadowi najpóźniej." (6)

MÓZG
"To pokarmy uruchamiają setki mechanizmów wpływających na intelektualne funkcje mózgu. Stymulują produkcję enzymów, hormonów i chemicznych substancji zwanych neuroprzekaźnikami. Zwłaszcza neuroprzekaźniki odgrywają znaczącą rolę w procesach zapamiętywania i przypominania. Są to substancje chemiczne potrzebne do przesyłania sygnałów między komórkami nerwowymi - neuronami. Bez tych impulsów niemożliwe byłoby myślenie, kojarzenie, przyswajanie wiedzy.
Sam mózg wykorzystuje prawie połowę krążącej we krwi glukozy. Reszta zaspokaja zapotrzebowanie innych komórek, także komórek nerwowych, na energię. Bez glukozy i tlenu obumierają już po 10–15 minutach." (7)

Neuroprzekaźnik
– związek chemiczny, którego cząsteczki przenoszą sygnały pomiędzy neuronami (komórkami nerwowymi) poprzez synapsy, a także z komórek nerwowych do mięśniowych lub gruczołowych. Neuroprzekaźnik służy do zamiany sygnału elektrycznego na sygnał chemiczny w synapsie. Odbywa się to poprzez egzocytozę. (7)

EGZOCYTOZA
To proces uwalniania z komórki eukariotycznej do przestrzeni poza komórkowej różnego typu makrocząsteczek, m.in. enzymów trawiennych, białek osocza, hormonów, neurotransmiterów, toksyn, wirusów, dla których błona komórkowa jest nieprzepuszczalna. Egzocytoza odgrywa istotną rolę w wielu ważnych procesach zachodzących w komórkach np. neurosekrecja, neurotransmisja, reakcja akrosomalna, krzepnięcie krwi, synteza ściany komórkowej w komórkach roślinnych, w wydalaniu zbędnych produktów przemiany materii (wodniczka tętniąca), w usuwaniu niestrawionych resztek pokarmu (wodniczka pokarmowa). Transport i usuwanie na zewnątrz komórki związków chemicznych i cząstek zawartych w pęcherzykach otoczonych błoną cytoplazmatyczną odbywa się w następujący sposób. Błona pęcherzyka po zetknięciu z błoną komórki łączy się z nią, a zawartość pęcherzyka wydostaje się na zewnątrz komórki. Połączenie pęcherzyka z błoną komórkową umożliwiają specjalne białka łączące, tzw. białka fuzjogenne, wbudowane w błonę pęcherzyka. (8)

Tak wygląda egzocytoza np. u orzęska:
http://www.youtube.com/watch?v=E_fLwOsf2zY

Wygląda jakby robił kupę … W ten sam sposób następuje przekazywanie informacji w synapsach neuronów:


Jest to dowód pośredni na to, że myślenie może być produktem ubocznym trawienia.

(1) http://trymestr.pl/momentpoczecia.html
(2) http://pl.wikipedia.org/wiki/Hialuronidaza
(3) http://pl.wikipedia.org/wiki/Neutrofile
(4) http://pl.wikipedia.org/wiki/Fagocytoza
(5) (http://odkrywcy.pl/gid,11993856,img,11993903,page,2,title,Co-sie-dzieje-z-cialem-po-smierci,galeriazdjecie.html?smg4sticaid=6fa86)
(6) http://pl.wikipedia.org/wiki/Autoliza
(7) http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/dieta-w-chorobie/dieta-na-myslenie-i-dobra-pamiec-co-jesc-by-poprawic-prace-mozgu_33683.html
(8) http://pl.wikipedia.org/wiki/Neuroprzeka%C5%BAnik
(9) http://www.bryk.pl/s%C5%82owniki/s%C5%82ownik_biologiczny/85924-egzocytoza.html

środa, 5 grudnia 2012

Historia pewnego milczenia

Teoria Słowa. Materia zbudowana jest z myśli. Ich ludzką postacią są słowa. Myśli stają się świadome pod wpływem grawitacji. To, co nie wytwarza grawitacji nie jest świadome. Higgs to jeszcze jedno pojęcie w niekończącym się łańcuchu słów-pojęć przyczynowo-skutkowych. Nawet gdyby go odkryto, powstałoby następne pytanie - skąd się wziął? Przestrzeń słów nie ma ani poczatku ani końca, więc ostatetcznej odpowiedzi nie ma.

Ponieważ słowa to materia, więc czasami mogą zachowywać się jak cząstki a czasami jak fale (dualizm korpuskularno-falowy). W momencie gdy myśl-słowo jest falą, rozciąga się na całą niskończoność - a więc dla tych którzy wierzą - ma kontakt z Bogiem. Falowa natura myśli to odpowiednik duchowości odrębnej od materialnego ciała, które je wytwarza.

* * *

Dla mnie - fizyka i filozofa amatora ... Stachura, w książce "Fabula Rasa" (rzecz o egoizmie) - wskazał na olbrzymie podobieństwo pomiędzy prawem powszechnego egoizmu i prawem powszechnego ciążenia, czyli ... grawitacją. Obie "siły" istnieją niezależnie od nas (naszej woli) i tłumaczą dlaczego materia zawsze "garnie do siebie".
Dlatego nadal uważam, że jest on największym fizykiem wśród ... poetów.

* * *

Dobre jest każde słowo - i to zauroczone pięknem i to przypominające o przemijaniu. Słowa optymizmu i melancholii splatają się nawzajem. Emocja jest tym silniejsza im większy kontrast odkrywamy pomiędzy nimi. Po deszczu smutnych myśli zawsze następują słoneczne myśli radości - i na odwrót. Im bardziej są zróżnicowane - tym wieksze wywołują emocje. Po "dużej porażce" lepiej "smakuje" zwycięstwo.

* * *

Państwo to ludzie - w krajach demokratycznych - wybierani przez nas. Ale nie w tym rzecz również. Istota każdego człowieka ma tę samą potrzebę ochrony tylko własnych interesów. Nawet chroniąc interesy innych, w rzeczywistości myśli o sobie. I nie ma tu znaczenia sprawa gdzie w jakim kraju i pod jaką szerokością geograficzną żyjemy. Zasada wzajemności jest prosta - to co dajesz innym ludziom to od innych ludzi otrzymujesz. Zawsze jest coś za coś. Nie ma nic za darmo. Bywa jednak tak, że nawet wtedy gdy mamy "dobre" intencje, otrzymujemy zupełnie coś przeciwnego - ale dzieje się tak dlatego, że intencje innych ludzi są od naszych silniejsze (głośniej wykrzyczane). I nie można powiedzieć, że ci co krzyczą głośniej, nie mają racji albo są w błędzie. Ich intencje są tak samo dobre jak nasze - tylko "głośniejsze".

* * *

Zabrać kogoś dla siebie, tylko dla siebie ... i z nikim innym się tym kimś nie dzielić ... A może lepiej być wszystkim dla wszystkich bez światów ograniczonych tylko do ty i ja. Nieposiadanie, niewiązanie się z tym jednym, czy z tą jedyną jest drogą poznania wolnego, niezależnego wszechświata. Wtedy gdy jesteśmy dla wszystkich, wszystko staje się dla nas.

* * *

Śmierć, to proces rozpadu struktury uporządkowanej w strukturę chaotyczną. Bóg przekształca słowa w ciało (materię) uporządkowana, którą można nazwać. Moment śmierci komórki (ciała) rozpoczyna proces odwrotny - materia przekształca sie w słowa (myśli) nieuporządkowane. A gdy materia ulegnie już całkowitemu rozpadowi, bezimienne słowa-myśli krążą chaotycznie w kosmosie, w postaci atomów, które niby podobne są do siebie, a jednak są inne - bo w każdym zapisana jest inna myśl, w postaci różnych - tych atomów - kształtów.

* * *

"Myśl jest największym wrogiem miłości."

Miłość nie istnieje bez pomyślenia o niej, bez skonstatowania, że właśnie dzieje się tu i teraz. Myśl o miłości jest obserwacją odkrywającą jej pewnien przelotny przejaw, podczas gdy sama miłość jest dzianiem się poza jej obserwacją. Można zastosować tutaj analogię do fizyki kwantowej: moment obserwacji ujawnia tylko z pewną dokładnością stan mikrocząski (fali) - gdy znamy położenie cząstki niewiele możemy powiedzieć o jej ruchu i odwrotnie: gdy mierzymy ruch, niewiele możemy powiedzieć o jej położeniu.

Myśl zakłóca stan odczuwania zwany miłością. Gdy piszemy o miłości lub o niej myślimy: wtedy prawdziwej miłości (stanu) nie ma, bo powstaje tylko jej opis. Gdy przestajemy o niej myśleć, stajemy się - jesteśmy miłością. Te podobieństwa zachowań do fizyki kwantowej, wskazują, że nasz świat myśli i świat odczuć jest nieoznaczony - podobnie jak nieoznaczony jest świat kwantowy. Nasuwa się również sugestia, że oba światy: myśli i odczuć - dzieją się w przestrzeni mikrocząstek naszego ciała (mózgu) - w świecie atomów i cząsteczek naszych własnych i tych docierających do nas z Kosmosu.

* * *

Moc to energia w czasie. Energia to siła w drodze. A więc z drogi w czasie bierze się moc. Długo trzeba iść, przemierzając niezmierzone przestrzenie poznania, by nabrać mocy. Co więcej - moc jest tym większa im szybciej naszą drogę przemierzamy. Największa energia jest błyskiem poznania, a nie mozolnym trudem rozpoznawania co dobre a co złe. To w nagłych objawieniach jest moc a nie w niezliczonych przekazach skażonych słowem. Dla tej jednej chwili uniesienia, dla tej jednej niewysłowionej chwili pochłaniania całej mocy Wszechświata i Boga - żyjemy.

* * *

Miłość ... znajduje się pomiędzy słowami dobre i złe. Te słowa wyznaczają granice ludzkiego poznania. Coś co jest dobre jest jedną granica tego świata, granicą do której dążymy, coś co jest złe - jest granicą drugą, której unikamy. To są dwie krańcowości które obejmują (wartościują) wszystkie ludzkie pojęcia - w tym miłość. Więc jest miłośc dobra i miłośc zła. A pomiedzy nimi jest ta zwykła, codzienna, która jest mieszaniną dobrego i złego. Słowa wzięły się z obserwacji przyrody. Człowiek widział coś co rozkwita - i nazwał to dobre. I widział coś co umiera i nazwał to złe. Gdy miłość rozkwita jesteśmy szczęśliwi, gdy umiera zapadamy się w mroku rozpaczy.

Warto jeszcze dodać, że każde słowo o tym co dobre i złe jest kombinacją samogłosek i spółgłosek, a ich liczba jest ograniczona możliwościami mięśni ust, języka i podniebienia, które odtwarzają dźwieki przyrody. Więc to co zwykliśmy nazywać miłością wzięło się z szelestu liści, szumu strumyka, powiewu wiatru ... - wtedy gdy dźwięki te towarzyszyły wzrostowi (rozwojowi). Z dźwięków tego co umierało, wzięły się słowa smutku i rozpaczy.

* * *

Szukam fizycznej interpretacji stanu smutku (lub radości). Wydaje się, że obie emocje znajdują się poza środkiem równowagi człowieka. Równowaga oznacza punkt "zero", w którym nie występuje żadna emocja. Jest to stan "nic" w środku każdego z nas - odpowiada newtonowskiemu punktowi grawitacji, w którym zbiega się przyciąganie wszystkich zewnętrznych ciał.

Stany emocjonalne znajdują się poza punktem zero, co można zaobserwować w konstrukcji akordów - mol (stan smutku) i dur (stan radości). Żaden z tych akordów nie ma środka. Tercja w akordzie mol leży trochę bliżej prymy, natomiast w akordzie dur - trochę bliżej kwinty. Oba akordy brzmią dla nas naturalnie i oba są efektem naturalnej relacji człowieka z przyrodą (Wszechświatem).

Powstaje więc pytanie - dlaczego przyroda unika punktu "zero" idealnej równowagi? Dlaczego to, co jest dla nas odczuciem estetycznym znajduje się jakby poza naszym środkiem?

Jest wiele możliwych odpowiedzi. Jedna z nich tkwi w samej interpretacji środka. Zwykło się przyjmować, że środek jest jakimś punktem przestrzeni. Jeśli natomist zaczniemy tego punktu szukać, okaże się że takowy nie istnieje. Bowiem jeśli coś nawiemy punktem, to zawsze można znaleźć punkt od niego mniejszy - i tak ad infinitum. Bardziej prawdopodobna wydaje się interpretacja punktu jako wiru przestrzeni. Wiru który nie ma końca i w efekcie tworzy ... dziurę w przestrzeni. Poprzez te niewielkie wiry (punkty) dokonuje się kontakt z innym - leżącym poza wirem - wymiarem. Taka interpretacja wyjaśnia w jakiś sposób, dlaczego nie możemy fizycznie opisać źródła naszego myślenia i wskazuje, że musi ono pochodzić z zewnątrz.

* * *

"Szatan lubi hałas, bezmyślną paplaninę."

Bezmyślna paplanina, oddaje permanentny stan nierównowagi, któremu podlega umysł człowieka. Bezmyślna paplanina dzieje się pomiędzy skrajnościami euforii i rozgoryczenia. Jakże trudno, choć przez chwilę pozostać w stanie "nic" - nic nie potrzebuję, nic nie pragnę, nic nie chcę. Taki kompletny stan wewnętrznej ciszy, wyłączenia, daje możliwość usłyszenia Boga, nie zakłócaną wytwarzaniem ciągłych pragnień podsuwanych przez Szatana.

Pragnienie czegoś jest w istocie ciągłą próbą budowania stanów uporządkowanych - wbrew naturze, która zgodnie z prawem entropii dąży do rozproszenia, unicestwienia. W istocie Bóg kiedyś zamienił słowo w ciało, a teraz to ciało stopniowo i nieodwracalnie przekształca się w słowa. W słowa rozproszone - wracające do Boga.

Kiedy świat przestanie istnieć, wszystkie słowa-myśli będą na powrót Jego.

* * *
Posłuchaj jak grał i śpiewał o niej jeden z moich ulubionych zespołów Wishbone Ash:
http://www.youtube.com/watch?v(...)9Z13eSg
There's a light that shines on persephone,
Always a fire in her eyes,
And the last time that I went to her
I could tell things weren't right.
* * *

Kiedy pragniesz czegoś, czego nie możesz dostać. Kiedy pragniesz kogoś, nie pragnącego ciebie. Kiedy jesteś otulona mgłą krzykliwych pragnień - wtedy tracisz milczący głos słońca, które mówi, że to właśnie Ty jesteś jedynym słońcem na niebie.

* * *

Filozofów i fizyków zawsze frapowało pytanie: czym jest materia? Kiedy na początku XX w. Niels Bohr oraz inni fizycy zaczeli ją badać, okazało się, że w większości zbudowana jest z ... pustki. Co więcej, tzw. położenia elektronów w atomie odpowiadają kolejnym liczbom naturalnym.
Czym więc jest materia? Jak to się dzieje, że na wskroś ciągłe prawa natury ulegają załamaniu w świecie kwantowym? Jedną z odpowiedzi jest teza, że to co wypełnia atom, to myśli. To one ograniczają możliwe stany energetyczne atomu, z dokładnością do kolejnych liczb naturalnych - czyli kolejnych słów-myśli. Te najbardziej odległe od centrum (jądra), są z nim najsłabiej związane, więc łatwo je wydobyć i "paplać o wszystkim i o niczym". Te bliżej centrum związane są mocniej i trudniej je wydobyć na światło dzienne.
Jądro atomu - czyli centrum - też nie jest jednorodne i też są w nim stany energetyczne odpowiadające myślom. Jak potężna może być ich moc, pokazują doświadczenia z bronia jądrową. To co Einstein nazywał ubytkiem masy jest więc energią związanej w atomie myśli. Te najbradziej potężne i tajemnicze myśli Boga są ukryte najgłębiej - w samym jej centrum, który odpowiada stanowi "zero".
W ten sposób Bóg przekształcał słowa w materię - tworząc hierarchię ich znaczeń i odpowiadającą im hierachię mocy (energii). Potęga Miłości i Nienawiści, stanowiąca wykładnię moralności człowieka,, tkwi w samym centrum materii i jest silniejsza niż największa moc rozumowania.
* * *

A może ten teatr, o którym piszesz, jest czymś naturalnym, czymś co dotyczy naszych wszystkich zachowań - bez wyjątku (?!) Prawdą jest, że cenimy szczerość, ale prawdą jest również to, że grając oszczędzamy ludziom cierpienia. A grać musimy codziennie - różne role - ludzi uczciwych, ludzi zatroskanych, czasami złych, czasami złorzeczących. Która z tych ról jest naszym prawdziwym obliczem? Wydaje się, że wszystkie! W realnym życiu dostosujemy słowa do sytuacji, która tego od nas wymaga. I tylko fanatycy tak nie postępują ... czyli są najbardziej szczerzy?

* * *

To, co można wydobyć z materii, to ... nasze myśli o niej. Stąd wniosek, że materia musi być zbudowana z myśli - wszystkich możliwych myśli istniejących jednocześnie. No i można zadać pytanie - skąd się wzięły myśli w materii? Teorie spiskowe mówią, że ich źródłem są obcy, Biblia mówi że ich twórcą jest Bóg. Niezależnie od źródła, fizyka wskazuje, że proces powstawania myśli jest wzajemny - tzn. myśl powstaje (z materii) tylko wtedy, gdy istnieje jej odbiorca - obserwator (znana analogia do zależności zjawiska od obserwatora, w fizyce kwantowej). Więc i obserwator istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje o nim myśl.

* * *

Tylko ten ma rację, który ma rację. Inny racji nie ma.

W potoku słów służebnych nam samym, kreujemy wyroki o życiu innych. A przecież wystarczy zatrzymać sie w tym jałowym wymyślaniu epitetów i pozwolić energii boskiej by przeniknęła naszą nicość i stała się łaska miłosierdzia dla wszystkich tych, których słowem obrażamy.

Jakże obłudna jest dusza, która ustami Szatana zadaje rany, po to by wynosić Boga nad ołtaże.

* * *

Ha, ha, ha ... Ryszardzie. Nawet, gdy pisałeś swój artykuł, Twoje kolejne myśli dążyły do złotego podziału ... który jest liczbą niewymierną, nigdy nie kończącą się. Złoty podział powstaje poprzez kolejne ilorazy liczby słów ujętych w Twoich wypowiedziach: 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89 ... to ciąg liczby słów zawartych w Twojej wypowiedzi, które dążą do ilorazu 1,6180339887. I tak jest w całej przyrodzie. Nasze myśli, a więc również teorie które są ich wynikiem - podlegają tej zasadzie.
Ale zapytajmy: czym jest złoty podział? No więc prawdą jest, że jest jeden Bóg (1) i jeden Szatan (6), który jest z Boga (1). I twozrzą oni świat oktaedru (8), za którym stoi nicość (0), dlatego w naszym życiu musimy być po dwakroć trzy (33), by osiągnąć doskonałość (9), by znowu nastały czasy długiego prawdziwego życia (88) i śmierć (7).
Trzeba (byłoby) zrozumieć, że liczby reprezentują geometrię. 1 - to dopiero zarys postaci (punkt), 2 to jej wydłużona postać (odcinek), trzy - to trójkaty jego zarysu, które przechodzą w kolejne wieloboki o coraz większej precyzji opisującej kształt. Ideałem (którego nie ma) - jest koło - czyli wielokąt o nieskończonej liczbie boków.
Tak więc Bóg jest jeden, bo to jest punkt, z którego powstały odcinki świata, a z nich kolejne coraz bardziej złożone figury dażące do koła.
Lecz nastanie czas, gdy złoty podział zaniknie - i każdy nawet najbardziej złożony i kolisty kształt, ulegnie destrukcji, aż wróci do Boga - czyli punktu, czyli 1. (Mówi o tym zasada entropii, czyli druga zasada termodynamiki).
Pozdrawiam koliście.
* * *

1.6180339887 ... i nic więcej nie można zrobić myślą. Budjemy świat wyobrtażeń w oparciu o ciąg ilorazów liczby słów (myśli) dażący do złotego podziału. Możemy więc w nieskończoność zdawać pytania, coraz bardziej szcegółowe i coraz bardziej zbliżające nas do złotego podziału - ale nigdy w istocie nasz umysł nie znajdzie na tej drodze odpowiedzi. Bo tak jak po każdej cyfrze w złotym podziale jest następna cyfra, tak po każdej wypowiedzi jest następny argument za lub przeciw (więcej, mniej albo równa się). Na tej zasadzie działa redukcjonizm, który z całości wyszukuje coraz drobniejsze i coraz bardziej finezyjne szczegóły. Holizm - jemu przeciwny - w istocie jest tylko domianą redukcjonizmu.
Istotne jest zatem zrozumienie, co oznaczają kolejne cyfry złotego podziału ... albo kolejne cyfry liczby pi, która odzwierciedla koło - idealny kształt pochodzący od punktu jeden - czyli Boga. Bowiem wszystko o czym mówimy, próbujemy "zakorąglić" ładnymi, zgrabnymi zdaniami ...

* * *

No tak, całkowicie się z Toba zgadzam w zakresie argumentacji, której używasz. I nie chcę wskazywać jej słabych stron, bo i w mojej argumentacji je znajdziesz. Wszak jesteśmy tylko ludźmi. Ale ... właśnie w tym stwierdzeniu tkwi odpowiedź - bo zarówno Twoje pełne znaków zapytania wyobrażenie jak i moje - są poprawne. I poprawne jest każde inne wyobrażenie - każdego innego. Na tym polega pozorny paradoks - każdy świat, który stwarzamy swoją wyobraźnia jest równoprawny.

Wyobraźmy sobie, że życie na tzw. jawie jest tylko przedłużeniem snu - tyle, że dziejącym się w świetle słonecznym. Nie ma żadnej podstawy by twierdzić, że to co dzieje się w czasie marzeń nocnych jest czymś innym od tego co dzieje się w czasie marzeń dziennych. Oba sny przeżywamy, oba traktujemy poważnie i tak dogłębnie jakby były zżyte z naszą naturą. W oba wierzymy, że są prawdziwe.

A oto mój sen na jawie: Spójrz na kwiat i jego dążenie do światła - w ciągłym, przeciwnym temu dążeniu polu grawitacyjnym. On nie myśli według naszych norm. Obie enrgie przepływają przez niego decydujac o wielkości i kierunku jego wzrostu. Człowiek może tak samo. Tylko to, co mu uniemożliwia "czysty" odbiór tych energii - to myślenie. Prostym źródłem tego myślenia jest nasze pożywienie. Ponadto chcemy myśleć, bo wierzymy, że to myślenie daje nam (może dać) jakieś dobrodziejstwa. Mówisz, że świat rozwija się ku coraz doskonalszym formom - ale rozwój cywilzacyjny przynosi ludzkości także cierpienia. Więc we wszystkim co wymyślamy tak naprawdę tkwi zarówno dobro jak i zło.

I tak samo jest z naszymi teoriami. Zawsze obok silnych - mają słabe punkty. I wcale nie wynika to z naszej ułomności, a raczej z niedoskonałości przyrody - którą stworzył Bóg - po to byśmy błądzili i w tym błądzeniu odnaleźli drogę do Niego.

pozdrawiam

* * *

Więc przestańmy mysleć i wymyślać! Pozwólmy by energie niosły nas bezwolnie - a przekonamy się, że mają przeogromną moc sprawczą.
Ostatnio postanowiłem umrzeć dla świata. Wejść w niebyt i całkowicie poddać się obcym energiom. I powiem Wam, że radość była niewysłowiona. Bo w środku mnie, gdzieś wewnątrz zaczęły dziać się rzeczy dziwne ale jakże zbawienne dla spokoju i radości ...
Człowiekiem nikt zostaje się tłumiąc wszelkie pragnienia (Stachura). Człowiekiem wszystko staje się, gdy całego siebie oddaje się mocom Wszechświata. I tylko myślenie może ten spokój zakłócić. Umrzeć za życia .. to naprawdę nie oznacza śmierci - ale życie w łasce Boga.
* * *

Ta nieśmiertelność drogi Świstaku niesie z sobą cierpienie. Czyli Bóg zgadza się byśmy miłowali i cierpieli zarazem. Co więcej - w cierpieniu możemy odnaleźć drogę do zbawienia. I tym stwierdzniu, Bóg ... jest nadzwyczaj ludzki! To tak, jakbyśmy odczytywali jego intencje przez pryzmat ludzkiego jestestwa. I być może innego, możliwego odczytania Boga nie ma. Bo to, kim Bóg jest - określa człowiek!

* * *
"Myślę więc jestem"
Proponuję:
"Nie myślę, więc istnieję".
Dużo ludzi "się namyślało" w historii ludzkości, by wymyśleć mądre sentencje, usprawiedliwiające człowieka istnienie.
A tu baaaaach!!!!!!!!!!!! .... jest zupełnie odwrotnie: Nie-myślenie, jest drogą do największego, najczystszego poznania - odkrycia w sobie istoty Wszechświata ....
Pozdrawiam serdecznie!
* * *

Zaskakujesz mnie Elbo wnikliwością, z łatwością wypowiadanych stwierdzeń. Zyć na FULL oznacza również rozpasanie, nieograniczone obżarstwo i kipiel rozkoszy seksualnych. "Wszak żyje się raz... potem drugi i trzeci...i znów." - więc nie warto sie zastanawiać kiedy, dlaczego i z kim? Jestęs bardzo postepowa w swoim mysleniu, niczym Joanna Darc ...
... tylko w tym wszystkim, nie zapomnijmy o odczuwaniu. Jest sen, w którym Twoja zmęczona głowa jest na moim ramieniu. Przytulam Ciebie i mówie Tobie ciepłe słowa. I jesteś spokojna i taka .. radosna wewnętrznie ... i nic więcej już nie chcesz ... tylko zasnąć wgłębiona w ciepło mojego ramienia .... I myślę: jesteś szczęśliwa - nie martwiąca się o nic ... bo gdy nastaje sen myśli znikają ... i chciałbym byś była tak samo "bezmyślna" - gdy się obudzisz - na FULL!

* * *

Kroczenie ścieżką "złotego środka" ma posmak obłudy. Ani w tę ani we w tę. Czyli uśmiech dla nieobyczajnych i obyczajność dla przekrętów. Chroń nas Boże przed podejmowaniem odważnejszych kroków! Ja tu tylko sprzątam - to najlepsza zasada życiowa! Wielu Polaków nią kroczy. Nawet tutaj (i szczególnie) w Anglii.

* * *
- ... Te, chcesz, to ci coś załatwię ...
- Nie, nie potrzebuję - wolę uczciwe metody ..
- To spadaj ... do mamusi ... ona pogłaszcze po głowie
- ale ... ja chce być uczciwy!
- A kogo to obchodzi!!!!

No to się już nie wychylam i wtedy, następna sytuacja wygląda tak:

- ... Te, chcesz, to ci coś załatwię ...
- (uśmiech)
- coś dobrego dla mamusi i nie tylko ...
- (uśmiech)
- No co ty, głupi jesteś? Nie skorzystasz?
- (uśmiech)

... właśnie dokonałem kroczenia ścieżką "złotego środka" ...

Pozdrawiam

* * *

No więc zobacz albo lepiej posłuchaj Ryszardzie. Gdzie jest Twoja myśl gdy myślisz? Czy odczuwasz ją na zewnątrz, czy raczej w środku siebie? A w którym miejscu Twojego mózgu owa myśl sie dokonuje (ujawnia)? Neurolog odnotuje pena aktywność elektrochemiczną neuronów np. w pasmie Brocca. Hmm ... ale jest to tylko przejaw elektryczny myselnia - nie sama myśl. Więc gdzie jest jej źródło? Gdzie jest punkt z którego wypływa? W lewej półkuli czy w prawej? No dobrze - załóżmy, że w prawej ...
A gdzie jest Twoja świadomość tej myśli? Czy ona rozgranicza świat na lewy lub prawy? Czy raczej - jest ona pośrodku Ciebie - np. w 3 komorze mózgu, w której znajduje się również jej środek ciężkości. Zważ, że gdyby nie było grawitacji, nie powstałaby świadomość materii - swiadomość jej istnienia.
I powiesz - przecież w stanie nieważkości, astronauci też są świadomi tego co robią ... Ale przecież w Kosmosie, świat gwiazd, gromad galaktyk, nie przestaje na nas oddziaływać. To, co ktoś nazwie zaniedbywalnym w tych warunkach oddziaływaniem grawitacyjnym - jest wystarczającą homeopatycznie - dawką, by świadomość istniała.
owiem grawitacja nie ta z Ziemi, ale ta z każdej zmiany położenia ciał zewnętrznych - tu na ziemi - ma dla nas znaczenie.
* * *

Każda odpowiedź jest dobra - i tego, który dał się oszukać - czyli głupiego - i tego który był mądrzejszy. Przecież ten, który jest mądrzejszy jest nim dlatego, że istnieją głupcy, którzy za jego poczucie mądrości płacą. Obaj są związani nierozerwalnie. Tym bardziej ktoś mądry jest im bardziej głupi są ci, którzy którzy chcą być mądrzy jak on.
Zauważmy, że mądrość wynika z istnienia różnic - a te z kolei istnieją, ponieważ człowiek ma naturalną, "przyrodniczą" predyspozycję do dzielenia: więc najpierw dzieli wszystko na dobre i złe. Potem, gdy już wie co dobre, dzieli to dobro na jeszcze coś bardziej dobrego i mniej dobrego. A gdy wie co jest bardziej dobre, szuka jeszcze bardziej dobrego od tego, co już i tak dobre jest - i tak aż do usr ... śmierci. Nigdy mu za mało dobrego - czyli nigdy mu za mało mądrości. A im bardziej staje się on madry, tym bardziej głupi są ci, którzy nie są nim (lub z nim).

* * *

Znam taki jeden stan, który rzeczywiście daje (mi) spokój i poczucie zadowolenia - stan nieistneinia.
Nowy Świat zbudowany na gruzach starego? - będzie jego kontynuacją tylko z innymi wzorcami. Aby go spełnić, nadal potrzebne będą wzorce odniesienia, czytaj: ludzie oraz ich zachowania, które nie są akceptowane. Bowiem by wiedzieć co jest dobre, musi istnieć coś co wiemy, że złe. To proste. Tylko w ten sposób możemy rozróżnić jedno od drugiego. A podpowiedzi, że tak jest dostarcza nam sama przyroda. Najprostszy przykład z życia: dotknięcie wrzącej wody parzy nas, więc rękę cofamy. Oczywiście możemy założyć jakieś termiczne, ochronne rękawice - ale zauważmy: taka forma ochrony nie bedzie naturalna. I podobnie jest z wszystkimi ludzkimi zachowaniami. Nasze zmysły działają bo istnieją różnice. Gdy nie będzie różnic - przestaniemy odczuwać, cokolwiek. No chyba, że o taki stan właśnie chodzi: śmierci (wszystkich pragnień) za życia. Pozdrawiam.
* * *

No, chyba nie jesteśmy w stanie uniknąć wibracji Tereniu. Materia drga wiecznie. I nawet w temperaturze 0 st Kelvina, będzie zachowana wystarczająca informacja, która potencjalnie może pobudzic "coś" do życia. Ale prawdą jest też, że 0 st. Kelvina i tak osiągnąć się nie da.
Piszesz o wibracji jako medium do kontrolowania swoich myśli, zachowań. Wibracje zawarte są też w słowach. Pewne kombinacje liter (spółgłosek i samogłosek) zwane mantrami, mogą np. korzystnie wpływać na nasz organizm, powodując odblokowanie jego węzłów energetycznych - czakr. Wiedza o tym zawarta jest m.in. w naukach jogi, istniejącej od paru tysięcy lat.
Wiele słów ma wibracje dla nas niedobre. Ich używanie wywołuje w nas "negatywne" reakcje chemiczne. Cząsteczki materii, nawet tej z pozoru dobrej, przyjmują wtedy kształt, który działa destrukcyjnie na inne cząstki organizmu. Wspaniałym "narzędziem" oczyszczania organizmu - resetowania jego ustawień - jest więc cisza. Całkowita, pozbawiona jakiejkolwiek myśli cisza. Odzyskujemy wtedy wewnętrzną równowagę, która oznacza idealne dopasowanie się do sił zewnętrznych: grawitacji, pola magmnetycznego i elektromagnetycznego.
Jesteśmy wtedy jak "bezmyślne" drzewa, nastawieni jedynie na odbiór energii z zewnątrz. I stajemy się przepełnieni nieograniczoną mądrością drzew, które chłoną energię nie rozmyślających o niczym. Bo każde myślenie zakłóca. Gdy zrozumiemy milczenie drzew przestajemy bać się życia, i tego, że kończy się ono śmiercią - bo każde drzewo musi kiedyś upaść, po to by wyrosło po nim drzewo następne.
Pozdrawiam.
* * *

A nie zastanawia Ciebie Tereniu fakt, że wszystkie te prawa zapisane są ludzkim językiem? Językiem - który z codzienniego doświadczenia wiemy - że jest niedokładny i omylny? Jeżeli zaczniemy bezwględnie postępować tak, jak Bóg w tych prawach nakazuje, to w rzeczywistości będziemy postępować w myśl tego co zostało zinterpretowane jako myśl Boga i zapisane ludzkimi - omylnymi - słowami. W takim rozumieniu koza opisuje świat w swoim kozim języku, drzewo w swoim drzewiastym, a woda ... poprzez wodę. I każdy świat, każdej z tych istot, materii - jest równoprawny. I każdy jest wspaniały.
Nasz musi być bardzo zbliżony do świata wody, a więc zawiera pojęcia opisujące wodę - mamy przecież jej dużo w organizmie. Zatem w prawach m.in. hyrdotechniki powinniśmy zlaneźć odpowiedniki większości praw biblijnych.
* * *

A więc Tereniu, jest jeszcze prościej niż myślisz. To co powiem jest myśleniem bez złudzeń, za to z odrobiną nadziei:
Myślenie ludzkie, jest produktem ubocznym spalania materii w naszym organizmie. To odpad - czasami nazywany energią endo- lub egzotemioczną reakcji. Człowiek nauczył się korzystać z wielu róznych form odpadów: ropa, gaz, węgiel - przecież to były kiedyś żywe organizmy! Teraz, to co nich zostało - ich zmunifikowane, przetworzone w wyniku rozkładu ciała, są napędem całej ludzkiej cywilizacji.
Podobnie nasze myślowe odpadki są pokarmem, dla tworzenia i wymyślania innych myśli. Nie bez przyczyny, aby ziemia wydała owoce, powinno się ją dobrze nawozić ... gnojem. Oto prawda o naszym myśleniu. Być może "brzydko pachnąca", ale to przecież z rozkładającej się, gnijącej myśli, rodzi się nowa - która również ulegnie kiedyś rozpadowi, i zostanie zastąpiona przez jeszcze myśl "jeszcze dorodniejszą".
Zresztą ludzkość coraz częściej sięga po sztuczne środki, by to co jałowe, uczyni wydajniejszym ... i ta sama zasada dotyczy myślenia i w efekcie: sposobów kontrolowania go.
* * *
Piszę artykuł pod tytułem: "Recycling myśli", ale ciężko mi idzie, bo jestem po paru Stones'ach ... A wiesz, że alkohol powstaje z przemiany cukrów? One to dopiero mają dużo do powiedzenia. Szczególnie dnia następnego ...

* * *

No to możemy sobie pogadać: meeeeeeeeee - beeeeeeeeee!!!! Stołu z tego nie będzie! Ale ... zagroda marzeń! A nasz pasterz - czyli Bóg .... co to ja chciałem powiedzieć???? Mówi, że bacowanie to ciężki chleb! Trzeba by pomóc starowince, on już nie może czasami słuchać tego beczenia .... a wszyscy beczą równo: bee daj mee miejsce w miebie ... bee nie mee skneruj miee beeca ...

* * *

No cóż - człowiek ma prawo być głupim. Taka już jego natura. I mądrość!
Przecież stwierdzając głupotę (czyjąś lub własną), wyrażamy mądrość (czyjąś lub własną). Więc mądrość nie może istnieć samodzielnie. Zawsze musi jej towarzyszyć głupota. I na odwrót.
Oj, to by się UFO zdziwiło! - szybko zmądrzało by z naszej głupoty i równie szybko ... ogłupiało by z naszej mądrości! Ale skoro jedno i drugie od siebie zależy, to znaczy, że jedno i drugie to prawie to samo - jak dwie różne strony, tej samej monety (człowieka).
* * *

Nie warto być szczęśliwym, bo szczęście leży blisko nieszczęścia. Żebyś mógł być szczęśliwy potrzebne są tobie dobra duchowe i materialne. Aby poznać dobra duchowe potrzebne są ci podstawowe dobra materialne. A te mamy bogacąc się w patriotycznym kraju i nie dbając o to, że gdzieś w Azji, komuś nie starcza na miskę ryżu. Ba - dzięki taniej sile roboczej - nasze dobra są bardziej dostępne. Każdy z nas, przynajmniej raz w zyciu korzystał z tego "dobrodziejstwa".
Samozadowolenie i samouspokojenie sumienia - oto co nam w rzeczywistości potrzebne jest do szczęścia. I nawet gdy "cierpimy za narody świata", robimy to czyniąc gesty teatralne nie mające nic wspólnego z głosem sumienia ...

* * *

Droga Elbo - Wiara jest odbiciem potrzeb człowieka, próbującego zrozumieć Naturę. Problem w tym, że Natury zrozumieć się nie da - ona się ciągle zmienia. Są takie "pieczęcie Boga" - zwane w biologii molekuranej chaperonami - które powodują, że kształt powstających białek, jest stały (pamiętajmy - nie tyle budowa, co kształt białka jest dla nas ważny). A więc i stałe jest dążenie człowieka do przyjmowania myśli konserwatywnej, zachowawczej. Bóg jednak uzależnił swoje pieczęcie od natury i jej zmian. A te dzieją się m.in. w rytmie zmian "wibracji" grawitacyjnych (jeden z prekursorów tego myślenia - Ireneusz C., nazwał je wakuolami, a wibracje nazwał: tłem grawitacyjnym).
I teraz zobacz - nie poprzez słuchanie tego co zachowawcze, bo broni pozycji i korzyści z tego płynącej po wieki - ale poprzez poddanie ciała naturalnemu, wszechobecnemu oddziaływaniu Kosmosu, ustalonemu przez Boga, tkwi ... rzeczywista Wiara. Nie doktryny, które są wybujałym produktem wszystkowiedzących (w tym Kościoła), ale to co naturalnie z serca Boga wypływa i jest możliwe do odczuwania, w każdym momencie tu i teraz - jest prawdziwą miarą wielkości Boga, przez nas oczekiwaną - bo naturalną!
I wiesz co - złapał mnie dzisiaj niesamowity ból mięśnia łydki (nadwyrężyłem) - w pracy. I gdy wróciłem do domu, położyłem się i odpocząłem ( z małą butelką whisky) - i pozwoliłem Bogu i jego grawitacyjnym wibracjom, by to co się uszkodziło - poprzez jego pieczęcie (chaperony) - powróciło do normalności. I stał się cud - ból ustał - więc, mimo wszystko - poszedłem z psem dzisiaj na spacer ... ha, ha, ha ...
* * *
He,he, he ... zawsze lepiej!
No dobrze, załozmy, że masz już to życie pełne "tego co lubisz". No ale - jak to w zyciu bywa - nie zawsze tego samego chcą ci, którzy zapspokajają Twoje potrzeby "lubienia". I tak, walcząc z przeciwnościami - aby Twoje lubiane ideały realizować - w koncu popadasz w frustrację i komkludujesz - zycie spedzam nieszczęśliwie ...
Ale odczego jest nasza ambicja podpowiadająca: dasz radę - mozna osiagnąć wszystko co chesz!
A tu bach! - znowu, ktoś nie zrozumiał Twoich oczekiwań i spowodował, że wróciłeś do kolejki ludzi oczekujących na szczęście w życiu - a więc ludzi nieszczęśliwych! I tak w-koło-Macieju.
Pozdrawiam serdecznie!

* * *

"Jesteśmy jedynie naczyniami do przechowywania słów żywych zapisanych w księgach życia (...)"
Wiesz Tereniu, dzisiaj w pracy otrzymałem taką informację od Boga:
" ... mówisz, że życie jest twoje, ale ono nie jest twoje. Serce nie bije dlatego, że ty żyjesz - ono bije dlatego, że istnieje Wszechświat"
O kurcze! - pomyślałem - że też ja tego wcześniej nie zauważyłem! Czy nie powinno zastanawiać nas dlaczego bije serce? Ależ oczywiście ono nie bije, tylko dlatego, że jesteśmy żywym organizmem - ono drga w rytm tła grawitacyjnego pochodzącego od Wszechświata. Gdyby tego zewnętrznego rytmu (tła) zabrakło - serce przestałoby bić. Ha! - chyba pojąłem słowa (podpowiedź) Boga, bo przecież ten Wszechświat to On sam! Teraz rozumiem, dlaczego uczucia (słowa, myśli) pochodzą od serca! Ono przenosi drgania - czyli słowa, myśli - Boga!
No, fenomenalne! Nasze serce to rezonator Kosmosu!
Teraz rozumiem również dlaczego Świstak napisał:
"Modlitwą dla Boga, jest odczuwanie przez naszą świadomość, Jego żywej obecności. Wystarczy mówić o sobie My, a mamy Jego opiekę i łaskę."
No właśnie poprzez My - ja i Bóg - realizuje się odbiór jego myśli - a także rozmowa z nim - czyli rozmowa z Wszechświatem!
I pomyśleć, że na trop tego odkrycia (objawienia) naprowadziła mnie teoria wakuoli i tła grawitacyjnego Irka C. - to też była podpowiedź Boga!
(tutaj jest jego wpis na forum naukowym:
file:///C:/Documents%20and%20Settings/mike/Desktop/bialka%20i%20grawitacja/viewtopic.php.htm)
pozdrawiam
* * *
To fakt - świat ludzi trzeźwych jest czasami nie do zniesienia. Skrzywienia moralne, przekręty, kłótnie, wytyki, przetyki, podtyki ... a po whisky wszystko się jakoś prostuje i uśmiech ciepła wraca do serca - więc może niedługo znowu zacznę grać, tak jak kiedyś:
http://webmuzyka.pl/Community/(...)ng.html

* * *

A niby normy zdrowia to kto wyznacza? Ludzie chorzy psychicznie, maniakalnie próbujący ustalić co chorobą psychiczną nie jest! A co nie jest? Według tej tabelki już dawno jestem wariatem (co poniekąd w moim pisaniu słychać i widać).
Ale co Wam powiem, to Wam powiem: bycie wariatem wcale nie jest takie złe! Da się z tym żyć, choć o korzyści materialne w tym stanie trudno. Najgorsze co mnie gnębi, to poczucie wewnętrzego zagrożenia, że jacyś "zdrowi na umyśle" psychiatrzy chcą mnie "zrobić w konia" ... i na tym zarobić. A nie mówiłem, że jestem wariatem!? Ha, ha, ha (śmiech to zdrowie).

* * *

Według mojej teorii ...
Każda nazwa jest kombinacją spółgłosek i samogłosek (lub fonemów). A każda kombinacja ma określony "kształt" oddziaływania.

Skąd się ten kształt bierze? Ano z wibracji jakie dana nazwa (słowo) wywołuje. Jest takie zjawisko - cymatics - w którym określone wibracje uwidaczniają się w postaci rozmaitych, symetrycznych kształtów ... i warto zauważyć, że nie tylko nazwa, ale także krój czcionki i cała grafika ją otaczająca oddziaływują na człowieka.

Według teorii spiskowych, illuminati próbują nas właśnie kontrolować poprzez symbolikę (grafikę) ukrytą w nazwach produktów. (np. jest tutaj w Tesco woda Evian - czytając od końca otrzymujemy: Naive - czyli naiwny).

No ale, nawet jeśli chcielibyśmy pominąć te teorie, to nadal nie da sie pominąć faktu, że wibracje słów działają na nas. Każdemu słowu można nadać taką intonację (energię), że jej kształt, może wywołać reakcję pozytywną lub negatywną organizmu. Bo w gruncie rzeczy: każdy kształt jest słowem ("Teoria Słowa").
* * *
W ten sposób Jezus pokazał, że miłość Boga, może ujawniać się także poprzez ludzką złość. To jest dualizm o którym pisała Elba - niekończące się spory o to co dobre, a co złe. Spory zaczęły się w momencie, gdy człowiek odkrył w sobie mżliwość dzielenia świata i redukowania go do pojęć podstawowych, często przeciwnych. Natomiast gdy wsłuchamy się w tę mowę dobra i zła, przkonamy się, że istnieje jedno źródło ponad jej wewnętrznym podziałem i że tym źródłem jest sam Bóg ...
* * *

To tylko w naszym ziemskim świecie.
Są światy, w których akcji i reakcji nie ma ... które nie dają się pojąć naszym ludzkim umysłem. Światy, w których nie ma dzielenia na dwa i nikt nikogo "nie robi w konia". Te światy znajdują się blisko nas, w samych nas - wystarczy posłuchać ... szeptu gwiazd.

* * *

Ej, to nie takie proste, bo ... świadomości nie można się pozbyć. Ona istnieje w nas permanentnie - niezależnie od tego czy śpimy, czy nie ... Inną sprawą jest jej "użytkowa" definicja - ta np. z wikipedii, a inną - powiązanie jej z rzeczywistym procesem fizycznym, któremu podlega każdy organizm. Oczywiście mam na myśli grawitację - to ona odbierana jest jako stan "świadomości" każdej naszej myśli. W trakcie naszego snu, również oddziaływuje ze światem zewnętrznym, bo jest jego częścią. Nawet w kosmosie - w stanie nieważkości - istnieje mikrograwitacja, która pozwala kosmonautom zasnąć.
Natomiast zgadzam się z tym, że można pokusić się o zdefiniowanie "praktyczne" świadomości - tzn. służące rozgraniczeniu tego co świadome (dla świata) od tego co nieświadome. Jakakolwiek jednak definicja świadomości, zawsze będzie niepełna, bo za każdą póbą zdefiniowania czegoś (nie tylko swiadomości) kryją się pojęcia, które też wymagają zdefiniowania. I tak ad infinitum - czyli do wyczerpania się słów. Jest jednak jeszcze jeden problem: w tym poszukiwaniu pojęć podstawowych, nie ma nigdy słowa pierwszego ani ostatniego - bo wszystkie one stanowią okrąg.
Przypomina mi to próbę zdefiniowania masy w oparciu o ... wzorzec masy, który jest pojęciem umownym. To właśnie umowność - czyli relatywność - pojęć jest "pięknym zamkiem z piasku", który budujemy przekonani o jego niewzruszoności. No, ale słyszę już zarzut, że takim pojęciem jest również "grawitacja". I słusznie ... ma jednak te pojęcie, w moim mniemaniu, jedną dobrą cechę - wskazuje właśnie na relatywność świata, w którym zawsze coś zależy od przynajmniej dwóch stron (ciał).
* * *

"Wielu ludzi powstrzymuje się od działania, bowiem nie wie, jak dostać się z punktu, w którym są, do punktu, w którym chcieliby być."

No więc problem polega na tym by właśnie nie wiedzieć - bo każdy tzw. "świadomy" myślowo (uczuciowo) wybór niesie ze sobą zarówno konsekwencje dobre jak i złe. Co innego jest żyć świadomością, czyli być świadomością: stanem, któremu podlegają np. morskie fale niesione wiatrem. One falują donikąd - i to jest rzeczywisty sens ich (i w przenośni: naszego) życia.

Tak samo jest z innym wyborem: możemy być poetą i pisać wiersze, albo być poezją: czyli wierszem. Gdy jesteśmy poezją, nie widzimy wiersza, bo wierszem jest wszystko to co robimy. Gdy próbujemy wiersz zauważyć, opisać - poezja w nas zanika.

Więc liczby Fibonacciego wskazują nam, że świat ma w sobie interferencyjne wzory - i jeśli chcemy być z tym światem scaleni - musimy wewnętrznie zamilknąć ...

* * *

...wręcz niemożliwe. Życie według tylko jednych - jedynie poprawnych zasad - jest jak życie pod kloszem. Boimy się "zarazków" życia, boimy sie ubrudzić naszej moralności tym co wokół nas istnieje rzeczywiście - jako życie z "krwi i kości" - bo obok tego co miłe i przyjazne jest to co brutalne i niegodziwe. Próba budowania idealizacji, składających się z samych dobrych słów i uczynków jest więc chowaniem głowy w piasek.
Nie nakłaniam do tego by nużać się w niegodziwości - ale smak prawdziwy życia również z niej się składa. I niech kamieniem rzuci ten, który przynajmniej raz jej nie popełnił .... Fala niesiona wiatrem o tym wie, że może być zarówno źródłem życia dla spragnionego na pustyni i źródłem śmierci - gdy w powodzi giną od niej ludzie. Fala nie ukrywa, że ma dwa oblicza ... jak to próbuje czynić człowiek.
* * *

Otóż to Skalny Kwiecie: "by nie przyciągać negatywnych zjawisk we własną stronę" - chodzi nam tylko o to, by zachowawczo nie przyciagać tego co złe - wręcz umyć ręce, od wszystkiego złego! Amen. Ale to jest bliskie stanowi obojętności, gdy odmawiamy temu, który brudny jest i w potrzebuje psychicznej pomocy - bo mógłby zabrudzić nasze czyste "moralnie" szaty. Najlepiej schować się wtedy - jak pisze Terenia - do własnego wnętrza i ... przeczekać, aż to co ma zdechnąć - zdechnie, a to co ma przeżyć, obudzi się w blasku myśli dla nas przchylnie nastawionych. I na tym polega sztuczne "malowanie trawy" życia, gdy zabraknie jej zieleni, lub euforyczna radość/złość z jej agonii, kiedy w sercu jest pustka. Bo wszystko co mierzymy - niezależnie od stanów zewnętrznych - jest li tylko mierzeniem według własnych potrzeb i myśli: "by nie przyciągać negatywnych zjawisk we własną stronę".

* * *

To co mówisz, jest właśnie wyrazem "beznadziei", asekurowania się na każdą możliwą okazję i sytuację. Wszakże polega to na pielęgnowaniu własnej wrażliwości na świat i niedbaniu - w tym procederze - o świat innych. Założenie jest takie: skoro ja swoją wrażliwością dostrzegam piękno szczegółu to i ci, kórzy tego nie widzą są w stanie to zrozumieć i podziwiać ... ale tak naprawdę jest w tym tylko jeden podziw - do świata która sama tworzysz, dla siebie.

Nie ganię Ciebie za to. Każdy ucieka do zakamarków, które chronią nas przed "swiatem". Bo każdy ma prawo uciekać. Ale prawdą jest również to, że nie nastąpi nigdy poranek, żebyś mogła dobiec ... do tej ucieczki końca.

* * *

To fakt Elbo, człowiek musi się dużo uczyć, by opanować strach przed czyjąś oceną. Kwiaty tego nie potrzebują. Natomiast ludź szlifuje swoje cnoty i szlifuje, by na zewnątrz "świecić" mądrym słowem, zgrabnym powiedzeniem, "konwenasem" który ucho czyjeś cieszy ... tak aż forma przerośnie treść - by zakryć i zagłuszyć, często puste w środku wnętrze ...

* * *

Siły przyciągania, w świecie jaki znamy - nie można zniszczyć. Natomiast oscylacje tego przyciagania (grawitacji) mogą być dla nas szkodliwe. Są takie położenia ciał niebieskich, przy których interferencja wytwarzanych wibracji (przyciągania), może być niezgodna z naszą własną wibracją (przyciąganiem). Jeżeli czujemy np. stan znużenia, zmęczenia - to może to być właśnie wywołane działaniem wibracji tła przyciągania. Należy się wtedy położyć i próbować zasnąć - na pare godzin - aż nasza wewnętrzna wibracja uzgodni się z wibracją zewnętrzną. Czasami budzimy się z niezwykłą mocą - jakby zdolnością - do przyciągania wszystkiego i każdego. Jest tak wtedy, gdy wibracja zewnętrzna pola jest zgodna rezonansowo z naszą wibracją.
Czym jest wibracja zewnętrzna? Powstaje na skutek interferencji przyciągania wszystkich ciał niebieskich - ale oczywiście największy wpływ na nas mają te wibracje, które są wynikiem interferencji oscylacji Słońca, Księżyca oraz innych palnet Układu Słonecznego (w tym Ziemi). Stąd wzięła się m.in. astrologia, która dopatruje się związku położenia ciał niebieskich z charakterystycznymi typami zachowań ludzkich.
No, ale gdybyśmy zapytali, jaka jest przyczyna tych wibracji? Otóż Bóg kreując świat, użył najprostszej z mozliwych metod: powiązał działające na nas wibracje przyciągania z własnymi myślami (słowami). Każda wibracja powstaje w wyniku interferencji drgań pól nieskończonej liczby ciał niebieskich - a więc charakterystyka tej wibracji jest złożona. Ta złożone wibracje są myślami (słowami) pochodzącymi od Boga.
Więc skoro Bóg jest cały czas z nami w kontakcie, dlaczego tak często błądzimy w swoim życiu? Ponieważ myśl Boga jest głosem intuicji, którą każdy z nas posiada, a którą często zagłusza myśl powstająca ze zwykłego spalania pokarmu (a więc tzw. myśl odpadowa). Gdybyśmy słuchali głosu intuicji - nie błądzilibyśmy w życiu. Ale w świecie, w którym dominuje myśl konsumpcyjna, trudno taką ideę zrealizować.
* * *

Drogi Gloleszu - przywołałeś tyle dziwnych słów w swoim komentarzu, które świadczą o Twojej elokwencji (też dziwne słowo). Piszę tak, nie po to by podważać Twój autorytet, ale żeby wskazać, że właśnie w pojawianiu się tych słów (pojęć) tkwi również tajemnica pojęcia, czym jest "świadomość".

Jak już napisałem powyżej: definicja świadomości jest na tyle niedokładna, że może zawierać w sobie tysiące słów ją wyjaśniających. Ta niedokładność ma ścisły związek z zasadą nieoznaczoności występującą w fizyce kwantowej. Im bardziej próbujemy stwierdzić (opisać) jakiś stan - tym bardziej rozmywa się jego znaczenie. Im bardziej konkretyzujemy znaczenie, tym bardziej rozmywa nam się opis (możliwość tego co chcemy stwierdzić). Przypomina to - wypisz, wymaluj - sytuację, gdy fizyk kwantowy próbuje opisać stan cząstki - np. jej położenia i pędu.

Nasuwa się więc wniosek o podobieństwie naszego procesu myślenia do zjawisk zachodzących w fizyce kwantowej. Co więcej - konsekwencją tej obserwacji jest stwierdzenie, że każde z pojęcie makro (takie jak np. świadomość) należy rozpatrywać jako poprawne - tylko z pewnym prawdopodobieństwem!

Dalszą konsekwencją tego wniosku jest to, że każde prawo stanowione na Ziemi, ma tylko charakter większościowy (prawdopodobny) - tzn. większość uznaje coś, więc to co uznaje, może być traktowane jako obowiązująca "prawda" - ale w rzeczywistości (poza pewnym prawdopodobieństwem) - prawdą nie jest!

I dlatego trzeba zaakceptować fakt, że każda teoria świadomości - nawet najbardziej nieprawdopodobna! - jest prawdziwa! - z dokładnością do liczby jej wyznawców. I jeśli przyjąć nawet, że liczba wyznawców danej teorii - takiej jak np. "Teoria Słowa" - wynosi tylko 1, to jest to warunek wystarczający jej prawdziwości!

* * *

Zaiste, nie ma czego się lękać. Wszak Wszystko postrzegamy, przez kształty, które przenoszą moc Wszystkiego. Kabalistyczne runy, są znakami - kanałami - komunikacji pomiędzy Wszystkim, które jest dla nas niepomowalne, a wszystkim, które jawi się dla nas jako pojmowalny obraz rzeczywistości. Zatem, każdy - nawet najmniejszy kształt, jest przejawem tego samego Wszystkiego, któremu próbujemy nadać jedną z miliarda nazw, by móc w ten sposób zrozumieć czym to Wszystko jest. I zarazem Wszystko jest każdym możliwym kształtem - również tym którego nie możemy poznać i nigdy nie poznamy.
Tylko w momentach oderwania się od rzeczywistości - w astralnym śnie - jesteśmy w stanie ujrzeć namiastkę Wszystkiego: jego niewyobrażalne piękno, jego przenikliwe ciepło, bezlękowość i nieograniczoną miłość. Bo gdy scalamy się z Wszystkim, Bóg pokazuje potęgę swojej mocy - i przestajemy odczuwać cierpienie istnienia w świecie rzeczywistym.
Więc baczcie na słowa swoje, bowiem ich energia nie wynika z zasady następstwa, ale emanuje z każdego znaku słowa - na wskroś ...
* * *

Ależ nie ma potrzeby nigdzie i od niczego uciekać. Po co te przeciwstawianie dobra i zła? Po co to dzielnie na to co lubię bardziej lub mniej? Nawet to "mniej" - które może czasami kogoś "zabić" - jest jakąś potrzebą życia.
Siedzimy przy komputerze i piszemy - zadowoleni, że możemy pisać - bo jesteśmy w ciepłych i bezpiecznych domach. O kant d ... ma to znaczenie dla kogoś, kto teraz umiera z wygłodzenia i przemarznięcia. A więc, w tym momecie, dla nas ma jedynie znaczenie nasza zdolność do prokreacji słów, które w istocie nie wyczerpują niczego! Bo na pewno nie uchronią nikogo od śmierci! Tak jak z pewnością nie uchronią nikogo od życia!
Z każdym kolejnym słowem napisanym (również moim), otwiera się puszka pandory złych i dobrych energii. Energia ta nie emanuje z następstwa naszych słów, ale z samych słów jako takich. Nie jest im równoległa ale prostopadła do nich. Bo wyziera z każdego filtru jakim jest każda litera, sylaba, słowo, zdanie ...
I kogo nie skusi ta szansa, by wylać słowem to wszystko złe, co w naszym środku siedzi?
* * *

"Za dużo nagromadzonej energii w jednym miejscu, grozi wybuchem. Więc może nie jest tak źle, że dajemy jej upust."
Z punktu widzenia fizjologii człowieka, to nie jest upust, a wręcz oczyszczanie organizmu z myśli, które są wynikiem przemiany materii. Różne formy materii powstają w czasie spalania pokarmu - myśl jest jedną z nich. I są np. blogi społecznościowe gdzie można, dać upust gromadzącym się w organizmie myślom. Niektórzy robią to na ulicy, jeszcze inni piszą wiersze, książki. Jeśli spojrzeć na historię człowieka to naprodukował on z pewnością biliony słów-myśli. I będzie je produkował tak długo jak długo będzie zaopatrywał organizm w pokarm.
Pewnym sposobem na zachamowanie tej wiecznej produkcji jest medytacja jogina, gdy wycisza on swój umysł i każdą pojawiającą się myśl od razu tłumi. Jest to swego radzaju zabieg przeczyszczający, bo myśl "odpadowa", powstaje nawet po wypiciu wody. Innym sposobem jest asceza, głodówka - ale należy pamiętać, że nawet wtedy myślenie nie ustaje, bo organizm zaczyna się odżywiać własnymi komórkami.
Jedyną zaletą tego odpadu - w stosunku do innych ludzkich wydzielin - jest chyba to, że nie cuchnie, ale ... w przenośni czasami używa się powiedzenia, że czyjeś myśli są trujące albo są ... jakby nieświeże.
Niemniej, rzeczywiście - z tej klatki, która zamyka się w cyklu pożywienie-myśl - wydostać się nie da ...
* * *

Też tak próbowałem dwa razy - i też mi nie wyszło. W zasadzie podświadomie chcemy, żeby nie wyszło - i jest to igranie z życiem, z życiem, które wie jak igrać z nami.

To życie to inni ludzie inne rzeczy i takie tam przeżycia różne. Czasami jest to rozpacz zbudowana ze słów umartwiania się, a czasami euforia radości jaśniejsza niż blask słońca. I nawet jeśli jest ktoś, kto nam pomoże przejść obok tych przepaści wąską ścieżką rozsądku (?) .... to nie na długo, bo "życie" już czeka z pazurami gotowymi rozerwać nas na strzępy - tylko za to, że jesteśmy inni ...

* * *

Naśladuj człowieka: a gdy trzeba "przykadź" dobrym słowem, a gdy ktoś pomiesza w Twoim życiu - wścieknij się! Mów od rzeczy i do rzeczy ... bądź sprytniejszy ... jak czegoś nie wiesz, powołuj się na Boga, że to z jego niby woli, nie daj się podejść - udawaj czasami ułomnego by wzbudzić litość a czasami tyrana by strach rozsiewać - nawet nie wiesz jak niektórzy ludzie lubią się bać ... złorzecz i kochaj, miłuj i nienawidź ... bądź we wszystkim i zawsze ... tylko człowiekiem.

* * *

... bo ten Szatan, to gość szczery .. wali prawdę prosto z mostu ... nie zakłada sukmany świętoszka babrającego się w słowach uniesienia wiarą w nadnaturalnego Boga ... natomiast przypieka ciało prawdą ... aż boli. Dlatego jest bardziej realny niż Bóg i bardziej mi ... bliski.

* * *

Jeśli chodzi o ewolucję, bardziej pasuje mi koncepcja tła grawitacyjnego Ireneusza Ćwirko. Głównym jej założeniem, jest współzależność zjawisk dziejących się na Ziemi od tych dziejących się w kosmosie. Małe ewolucyjne kroki, odpowiadają skokowym zmianom tła grawitacyjnego - czyli zmianom jakim ulega obraz interferencyjny wibracji pochodzacych od wszystkich ciał niebieskich (grawitacji ciał materialnych). M.in. poprzez zmiany tego pola udowadnia, dlaczego powstawały tak duże organizmy jak dinozaury i dlaczego obecnie obserwuje się zmniejszanie masy ciała wśród wielu gatunków zwierząt.

* * *

... wszystko się zgadza ... Bóg nie wtrąca się do niczego ... woli mieć "czyste ręce". Dlatego brudną robotę wykonuje za niego Szatan.

* * *

"Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo."
"Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi"
J 1:1 - 4 BT
Warto dodać, że nic co ludzkie nie jest nam obce ... bo pochodzi od Boga (lub od Szatana jak kto woli), więc czasami trzeba sięgać tam, gdzie hipokryzja nie pozwala wejść i opisywać świat z całą dosadnością, by otrząsnąć się ze złudnej wizji, w której świętoszkowaci wyznawcy poprawności wciąż myją ręce by pokazać, że ich brudy tego świata nie dotyczą.
* * *
“Sięgnij po energetyczne jedzenie”
Tak, rzeczywiście, właściwe odżywianie produkuje bardziej wyrafinowane myśli. Moja dieta burbonowa (Old Samuel de luxe), z pewnością zubaża zakres myślenia.
“Zrób sobie przerwę”
No tak, by na przywrócić włąściwą wibrację kosmiczną, trzeba na chwilę przestać myśleć - i odpoczywać.
“Zacznij się ruszać”
Niedługo idę na spacer z Kajratem. Jak na Anglię - jest piękna słoneczna pogoda. Wypordukuję trochę nowych myśli, które później wyrzucę z siebie w kloace eioby.
“Unikaj energetycznych wampirów”
O to, to ... właśnie ... sam jestem takim wampirem, więc wiem jak korzystając z zasobów czyichś myśli, pożywić się nimi, a nawet czasami spowodować ich destrukcję .... Bo, aby móc dawać (energię) najpierw trzeba ją skądś wziąść - na tym polegają m.in. dyskusje (nazywane również słownym fechtunkiem), że oponuje się rozmówcy i stosuje wszelkie możliwe techniki erystyczne, by udowodnić że nasza myśl (czyli produkt związany z naszą przemianą materii) jest ciekawsza, bardziej malownicza. Na tym polega "połykanie" cudzych myśli, więc w rzeczywistości ... każdy z nas jest po trosze wampirem.
* * *

Definicja słowa powinna być jak najszersza. W zasadzie, każdy kształt jest słowem. Język ludzki i słowa z których jest zbudowany, nieudolnie odwzorowuje rzeczywistość. Jezyk, którym się posługujemy, jest tak niedokładnym narzędziem, że prawie do każdego słowa można się przyczepić i podać jego różne interpretacje. Dlatego ludzie spierają się na blogach, czasami tylko o jedno słowo, albo o miejsce gdzie postawiony jest przecinek, czy kropka.
Prawdziwy język, oparty na odbiorze kształtów - jest milczeniem. Jeśli przyjrzeć się dobrze słowom pisanym i zapytać o ich pochodzenie, to dotrzemy gdzieś w prehistorii do prostych znaków, symboli (np. runy) - które swoim kształtem nadawały światu "znaczenie". Wiele tych znaków jest wtopinych w nasz język - jednakże przestaliśmy je odbierać intuicją, za to zaczęliśmy je czytać rozumem. Z obserwacji prostopadłej (bezpośredniej) przeszliśmy na obserwację równoległą (słowo po słowie). Tak zaczęła się zabawa, igraszka słowami, goniącymi wkoło, bez końca i bez ... znaczenia. Utopią jest więc znalezienie prawdy o świecie poprzez słowa. Bo prawdziwe słowo i prawda o świecie - jest milczeniem.
* * *
Dlatego uważam, że tworzenie słów (mówienie, pisanie) to czysty zwykły fekalizm - czyli proces wydalania myśli na zewnątrz.
No ... to ja również idę po bourbon do Morrisons - jest super na przeczyszczenie i odblokowanie prawdziwych atawistycznych pokładów więzi z Kosmosem. Pozdrawiam wszystkich milcząco!
* * *

Nie da się "zamknąć ust", tak jak nie da się zatrzymać innych czynności fizjologicznych ... Spróbuj napisać coś, powiedzieć lub choćby pomyśleć, po długim okresie nieprzyjmowania pokarmu ...

* * *

No tak, ponad 2000 lat trzeba było aby zrozumieć, pewną oczywistość, że wszystko co tworzy, wymyśla człowiek, jest tylko efektem ... trawienia. Dotyczy to również Biblii i jej zasad. Ha, ha, ha ... Bóg by się uśmiał ... gdyby istniał. Szatan.

* * *

A swoją drogą powiem Wam szczerze, że znowu mnie chywciło ... myślałem, że dostałem skrętu kiszek ... Po spacerze szybko pobiegłem do kibla i siedziałem tam i siedziałem i się męczyłem ... a tak mnie "nosiło", aż gwiazdy zobaczyłem przed oczami. No i przyszło wtedy olśnienie: Kartezjusz nie miał racji - zamiast "myślę, więc jestem", powinno być: "robię kupę, więc jestem", bo przecież jedno i drugie to prawie to samo ...

No i uwierzcie ludzie, przestańcie się bać zabobonów, strachów i tym podobnych wymyśleń człowieka - bo wszystkie one mają źródło w jedzeniu i koniec w końcu nadają się do kibla.

A mi zaszkodził, bourbon - niestety ...

* * *

... już chciałem pominąć ten tekst milczeniem ... ale ... coś mnie tknęło, by wydusić z siebie parę słów. No więc, przyjrzyj się Ryszardzie temu co napisałeś i zauważ, że opisujesz stany, relacje między Tobą a światem. Przy czym, wyłania się z tego opisu pewna wielowarstwowość naszych poczynań: coś chcesz - ale nie możesz tego osiągnąć, czegoś unikasz - a to i tak Ciebie dopada. Według mojej koncepcji tworzysz ciągi słów, które w jakiś sposób nie do końca są w stanie wyrazić jaka jest istota tej relacji. Tworzysz je - bo masz taką potrzebę. A ta potrzeba istnieje w każdym z nas niezależnie czy tego chcemy, czy nie. Innymi słowy - świat można opisywać i opisywać i robią tak na co dzień miliardy ludzi. Nie mówię to, żeby Twoją wypowiedź umiejszyć, ale żeby wskazać na jej fizjologiczne źródło (... i do zrobienia dobrej ... kupy ... słów.).

Wiele takich "wypowiedzi" słyszałem w swoim życiu. Sam kreowałem takie zapytania i dochodziłem do podobnych wniosków. Ale ostatnio skłaniam się do poglądu, że powinniśmy odrzucać, pozornie czarujący urok słów, które istnieją same dla siebie - nieczego nie rozwiązując a jedynie łechcąc nasze niespokojne ja, jakąś mglistą nadzieją ...

Słowa powinny wrócić tam skąd przyszły ... a więc do ich pierwotnej formy nic nie mówiących znaków, odbieranych tylko odczuciem (wnętrzem). Bo każde słowo, które powstaje jest już martwe, i każde następne jak tylko ujrzy światło dzienne - też umiera - by dać miejsce następnym słowom. I tak w nieskończoność. Są jak włosy, które rosną - ale nie są żywe.

Więc niech słowa, które mamią nas nadzieją lepszego świata, wrócą do świata gorszego, z którego się wzięły, a zobaczysz, że oba światy są tym samym.

* * *

"Czasy w których przyszło nam żyć, okradają nas ze wszelkiej emocjonalności, która przecież jest emanacją i budulcem związków międzyludzkich. Coraz więcej czasu spędzamy goniąc za dobrami fizycznymi – pieniędzmi, mieszkaniem, dobrym samochodem czy ogólnie rzecz biorąc – prestiżem."

Ryszardzie, skąd ta pewność, że to co się dzieje jest niegodne lub przeciwne temu czego oczekuje człowiek? Dlaczego lamentujemy nad czymś, co dzieje się realnie i co zawiera w sobie tyle samo nieszczęść i szczęść ile było w każdej epoce istnienia człowieka? Czy ludzie kiedyś byli bardziej szczęśliwi? Jak chcesz to udowodnić?

Wydaje się, że chcemy wskazać na coś złego związanego z rozwojem cywilizacyjnym - supozujemy jakoby cierpiały na tym związki międzyludzkie. Mówimy o braku uczuć .... i deklarujemy to w imieniu milonów rozgoryczonych. Ale Ryszardzie - to tylko Twoja projekcja na świat! To właśnie Tobie brakuje tych związków i (paradoksalnie) ... uczuć, skoro o tym piszesz. Oczywiście czynisz to barwnie i przekonująco (forma), ale z tego nic - poza Tobą i Twoim światem - nie wynika (treść).

Są bowiem miliardy innych światów, które czerpią dla siebie radość - ale też i smutek - z każdego nowego wschodu słońca i brzasku poranka.

* * *

"Wiem kim jestem. Wiem dlaczego jestem tym kim jestem."
Jesteś tylko wyobrażeniem o sobie, ubranym w słowa, czerpane z książek historycznych. Ten kto czyta kryminały, utożsamia się z innymi bohaterami i podonymi - a jednak innymi - wartościami.

Gdyby pozbawić Ciebie tych słów, utraciłbyś również tożsamość, która jest iluzoryczna i służy nam raczej jako tarcza (ochrona) niż miecz w życiu. Spróbuj odrzucić te sterty stereotypów słownych i stanąć twarzą w twarz z życiem. Wyjdź na chwilę z siebie a zobaczysz człowieka pełnego kompleksów, niezdaranie poszukującego jakiejś prawdy, która byłaby dla niego okryciem, schronieniem. Boimy się rzeczywistości, dlatego ubieramy się w przeróżne, dziwaczne stroje półprawd, szytych według miary naszych słownych pojęć.

A kiedy odrzucisz ten stalowy pancerz i staniesz nagusieńki wobec Słońca, Księżyca i gwiazd, poczujesz ożywczy wiatr wolności - od i do wszystkiego.

To tyle mojej kupy.
Pozdrawiam

* * *

Milczenie jest uwolnieniem się od bagażu stereotypów słownych goniących nas każdego dnia. Jest odrzuceniem konwenansów pojęć tworzonych na ślepo dla ... samego tworzenia. Milczenia nie można zdefiniować, bo każda definicja milczenia jest słowem, a więc milczeniem wtedy już nie jest.

Milczenie jest wtedy, gdy budzisz się rano, wolny od słów które już powiedziałeś i wolny od słów, które będziesz chciał-musiał powiedzieć. Milczenie to nicość, to głębia, którą się stajesz, gdy nie szukasz odpowiedzi bo nie zadajesz pytań. Bowiem każde pytanie rodzi odpowiedź, która staje się nowym pytaniem i tak bez końca, na udręczonym kole życia, którego milczenie jest środkiem.