wtorek, 27 listopada 2012

Wakuole

"z czego wynika inna masa tych samych ilościowo atomów“

Wyjaśnienie jest banalne. Inna masa atomu jest rezultatem zmniejszenia generowanej przez atom przestrzeni.
Żeby ułatwić sobie wyobrażenie tego jak powstaje masa proponuję nastepujące porównanie.

Zapewne zdarzyło sie Panu raptownie zahamować samochód i na pewno nie uszło Pana uwadze to że panskie ciało z wielką siłą zostalo rzucone w kierunku kierownicy. W tym momencie Pańska waga wzrosła. Gdyby był Pan w tym momencie podłączony do jakiegos urzadzenia pomiarowego to wykazałoby ono ze masa objektu pomiarowego wzrosła wielokrotnie.
Jeśli zmniejszy Pan skalę tego zdarzenia do wielkości atomu to nie inaczej przebiega to właśnie w mikroświecie.
Atomy zbudowane są z wakuol czyli z podstawowych oscylujących jednostek przestrzeni nawzajem się przenikających. A więc w przybliżeniu można to sobie wyobrazić jako kulę w której znajdują sie mniejsze kulki. Te małe kulki latają w tej wiekszej na wszystkie strony i uderzają w jej ścianki. Na skutek tego jest ona przyspieszana w momencie uderzenia. I to przyspieszenie to właśnie masa atomu. Czym wieksza kula podstawowa tym wiekszą prędkość mogą uzyskać małe kulki w jej wnetrzu zanim uderzą o jej ściankę. A tym samym atom ten wykarze się wiekszą masą.

„Jeżeli zmniejszenie objętości skutkuje zmniejszeniem masy, to skąd ta niezależność oddziaływania grawitacyjnego na powierzchni takiej zmiennej masy“

Jeśli chodzi o przyspieszenie ziemskie to jest ono sumą przyspieszeń pojedynczych budujacych Ziemię atomów.

Orientacyjnie, przyspieszenie to ofizjalna fizyka przedstawia nastepującym wzorem.

g=GM/r²

gdzie:
· G – stała grawitacji,
· M – masa ciała niebieskiego,
· R – promień planety.
A to oznacza że przy spadającej masie i malejącym promieniu Ziemi, wartość przyspieszenia pozostaje prawie że niezmienna. Co oczywiście jest dużym przybliżeniem. W poszczególnych okresach historii Ziemi panowało różne przyspieszenie ziemskie co odijało sie też na rozwoju świata organizmów żywych. W okresach o słabszym przyspieszeniu ziemskim powstawały olbrzymy w świecie zwierząt zarówno wsród organizmów naziemnych jak i latajacych. Przykladem może być Jura
W okresach o dużym przyspieszeniu ziemskim jak np: w Permie powstawały organizmy karłowate.
Odpowiednie zmiany TG powodowały nastepnie masowe wymieranie tych wyspecjalizowanych organizmów

(http://pogadanki.salon24.pl/434682,eksplozja-kambryjska)

Wszechświat jest jak gigantyczny mózg

(http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje/ciekawoski,49/wszechswiat-jak-gigantyczny-mozg,68437,1,0.html)


Wszechświat jest jak gigantyczny mózg, udowodnili badacze z University of California w San Diego. Naukowcy odkryli, że zarówno kosmos, jak i sieci społecznościowe oraz obwody mózgowe, rozszerzają się w bardzo podobny sposób. - To znak, że procesem tym rządzi jakieś nieodkryte fundamentalne prawo natury - przyznają.

(74 kilometry w sekundę na megaparsek. Z taką prędkością rozszerza się Wszechświat. Jest to szybkość zawrotna, a udało się ją ustalić badaczom korzystającym z Kosmicznego Teleskopu Spitzera. Po ponad dziewięciu latach od wystrzelenia urządzenia w przestrzeń kosmiczną, dysponujemy najdokładniejszym pomiarem ekspansji Kosmosu, jaki kiedykolwiek wykonano.)

Rezultaty badań amerykańskich naukowców, opublikowane 16 listopada w dzienniku "Nature’s Scientific Reports", sugerują, że pewne nieodkryte fundamentalna prawa natury mogą rządzić rozszerzaniem się różnych - zarówno dużych, jak i małych - sieci. Chodzi tu o tak, wydawałoby się, odległe od siebie struktury jak połączenia pomiędzy komórkami mózgowymi, sieci społeczne i... Wszechświat.

- Wiele wyników badań mówiło o tym, że obwody mózgowe i Internet są do siebie podobne. Dotąd jednak nie powstało żadne równanie, które opisywałoby, jak różnego rodzaju sieci - czy to w mózgu, czy w Internecie, czy w społeczeństwie - rozszerzają się w czasie - mówi Dmitri Krioukov z University of California w San Diego, główny autor badania.

Przełomowa symulacja komputerowa

Używając równań względności Einsteina, które wyjaśniają, jak materia zakrzywia czasoprzestrzeń, fizycy mają możliwość prześledzenia tego, jak rozwijał się Wszechświat aż od czasów Wielkiego Wybuchu (14 mld lat temu). Krioukov zaczął zastanawiać się, czy algorytm rządzący rozszerzaniem się Wszechświata może zapewniać wgląd w to, jak rozszerzają się sieci społeczne i obwody mózgowe. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, on i jego zespół stworzyli symulację komputerową, która podzieliła Wszechświat na najmniejsze możliwe części, czyli kwanty czasoprzestrzeni, i połączyła te kwanty w potężną sieć.

- Wraz z postępem symulacji zauważaliśmy, że we Wszechświecie przybywa czasoprzetrzeni, co wiązało się z rozszerzaniem się tamtejszej sieci połączeń - zaznaczył Krioukov.

Wszechświat jak ludzki mózg

Kiedy zespół porównał rozszerzanie się Wszechświata z rozszerzaniem się sieci społecznościowych i obwodów mózgowych, w postępowaniu tego procesu we wszystkich przypadkach odkryte zostało podobieństwo. Chodzi o równoważenie połączeń pomiędzy podobnymi do siebie kwantami czasoprzestrzeni z tymi, które już mają wiele połączeń.

Można to porównać do sytuacji, w której miłośnik kotów wyszukuje w Internecie informacji wiążących się z jego hobby. Będzie on odwiedzał zarówno gigantów Internetu pokroju Google czy Yahoo, jak i strony poświęcone wyłącznie kotom. W ten sam sposób lubią łączyć się sąsiadujące ze sobą komórki mózgowe, które wytwarzają jednak połączenia także z komórkami mózgowymi (można je nazwać komórkami mózgowymi typu "Google"), które są połączone z wielkimi ilościami innych komórek mózgowych.

Nieodkryte prawo


- Takie podobieństwo pomiędzy małymi a dużymi sieciami nie może być przypadkowe - zaznacza Krioukov. - Dla fizyków to sygnał, że jakieś naturalne prawo pozostaje nieodkryte - dodaje

poniedziałek, 12 listopada 2012

Smucimy się coraz gorzej

Kiedyś smutek i radość człowieka były inne. Niewiele można powiedzieć o cechach tego smutku, ale przypuszczalnie był to smutek bardziej wrażliwy, spokojniejszy. Podobnie radość była prawdopodobnie mniej krzykliwa.

Dlaczego tak sądzę?

Wyrażanie emocji związane jest z muzyką. Muzyka wpływa na nasze stany emocjonalne, nastroje. A nastrój wpływa na rodzaj muzyki jakiej słuchamy. Słowa smutku, melancholii, zadumania w sposób pośredni są odwzorowaniem w słuchanej muzyki.
Muzyka ma silne podstawy matematyczne. Akordy molowe, służące do wprowadzania nas w nastrój zadumania, zbudowane są z jednocześnie brzmiących tercji małych i tercji wielkich. Tercja w muzyce to odległość pomiędzy kolejnymi dwoma dźwiękami. Tercję małą tworzą dwa kolejne dźwięki, których proporcja częstotliwości wynosi 6 do 5. Tercja duża to proporcja częstotliwości dźwięków 5 i 4. I wszystko do tego momentu wydaje się proste i zrozumiałe – liczby naturalne tworzą proporcje, które przekładają się na muzykę i słowa wyrażające smutek (radość).

Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy zapytamy o częstotliwości dźwięków tworzących tę muzykę.

Otóż, aż do początków XX wieku, obowiązywała naturalna skala dźwiękowa opracowana jeszcze przez Pitagorasa, mająca ścisły związek z prawami natury. Złoty podział, który służył do wyznaczenia częstotliwości tej skali występuje w każdym żywym organizmie i w prawie każdej materii. Ta naturalnie wyliczona częstotliwość dla dźwięku A, wynosi 432 Hz (Herce – cykle na sekundę). Wszystkie instrumenty i utwory muzyczne takich twórców jak Bach, Beethoven, Verdi – był tworzone w oparciu o tę właśnie częstotliwość. Również poezja i proza powstawały w duchu muzycznym częstotliwości 432 Hz. Tak więc człowiek, jego myśli i tworzona przez niego muzyka, w sposób naturalny i zgodny z prawami natury były jednością.

No i nagle wszystko uległo zmianie. Na początku poprzedniego wieku, wprowadzono „na siłę” nową inną, „znormalizowaną” częstotliwość dźwięku A wynoszącą 440 Hz! Ba – częstotliwość niezgodną z naturalnymi rytmami natury! Ta inna częstotliwość, z którą nadal „walczy” wielu muzyków (m.in. poprzez Instytut Shillera - http://www.schillerinstitute.org/music/revolution.html), jest sprzeczna organizmem działającym w oparciu o złoty podział obowiązujący w naturze. Ponad 70% wody znajdującej się w każdym człowieku „nie do końca rozumie” dziwnych, ułamkowych częstotliwości dźwięków utworzonych od dźwięku A = 440 Hz. Stąd wniosek, że gdy słuchamy utworów muzycznych w tonacji mol, to również nastrój smutku i zadumania jaki one wywołują, jest inny od tego, który towarzyszył utworom wykonywanym przy częstotliwości A = 432 Hz.
Inny sposób smucenia się, to również inne słowa i ich powiązania do jego wyrażania. Od początku XX wieku człowiek, smuci się więc inaczej … i wydaje się, że przez odejście od naturalnych rytmów Wszechświata - smuci się coraz gorzej …


(grafika: http://whatislistening.com/blog/the-quest-of-the-mustard-seed-and-sorrow.php)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Obrazy malowane słowem

Badanie istoty naszego myślenia często prowadzi do poszukiwania jego źródła w sferze duchowej. Naukowcy natomiast upatrują jego przyczyny w procesach fizyko-chemicznych zachodzących w mózgu.

Tymczasem wyjaśnienie istoty myślenia może być prozaiczne. Myśli z budowane są ze słów, a te składają się z dźwięków. Natomiast dźwięki z których te słowa powstały, człowiek zaczerpnął z przyrody. Śpiew ptaków, szelest liści, szum strumyka ... z tych dźwięków w mózgu człowieka powstały słowa. Warto zauważyć, że każde słowo składa się z samogłosek (dźwięków czystych) i spółgłosek (czyli wielodźwięków).
Człowiek pierwotny używał tak powstałych słów do nazywania rzeczy i czynności.
Człowiek współczesny poszedł dalej i zaczął te słowa mieszać ... dla samego mieszania.

Tak jak malarz przedstawiający rzeczywistość za pomocą barw, współczesny filozof, pisarz, poeta „maluje” rzeczywistość słowami. Powstają różne połączenia słów, ich zaskakujące zestawienia, po to by uzyskać jak najbarwniejszy „obraz”, który zainteresuje odbiorcę, czytelnika. Stąd wniosek, że wiele zestawień słów powstaje w wyniku „zabawy”, której celem jest uzyskaniem określonego efektu estetycznego. Podobnie jak malarz poszukujący właściwej barwy, człowiek żyjący w dobie nadmiaru informacji poszukuje najbardziej wyrazistych zestawień słów obrazujących rzeczywistość (opis katastrof, nieszczęść, sukcesów ...). Więc gdy podziwiamy różne formy poetyckie i prozatorskie – pamiętajmy, że w istocie jest to „zabawa” w słowa.

Podobnie myślał znany filozof Ludwig Wittgenstein, który w tzw. niebieskich zeszytach odrzucił pierwotne poszukiwania matematycznego opisu języka („Tractatus Logico-Philosophicus”) i przypisał językowi jedynie znaczenie praktyczne. Uznał nawet, że filozofowanie, czyli budowanie słów dla słów, jest przejawem choroby psychicznej.

Nasze poszukiwania odpowiedzi na ważne pytania filozoficzne dotyczące sensu życia, istnienia Wszechświata i Boga, mogą wynikać jedynie ze swoistej gry słów, powstających w oderwaniu od swojej pierwotnej funkcji - nazywania rzeczy i czynności.
No i nawet to co napisałem teraz jest próbą „namalowania zgrabnego obrazu”, który ma oddać to … co chciałem napiać (sorry … napisać).

I każdy z nas maluje swój inny obraz świata, wierząc, że jest on wyjatkowy, nadzwyczajny. A przecież wystarczy wyjść na spacer z psem do lasu, usłyszeć śpiew słowika, pochylić się nad kwiatkiem gdy promień słońca go dotyka …