poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Siatka dyfrakcyjna mózgu

Czym jest światło? Falą – a może strumieniem cząstek fotonów?
Światło, które widzimy, rzadko zdradza swoją ukrytą strukturę. Czasami po deszczu można je podziwiać w postaci pięknej kolorowej tęczy. Okazuje się więc, że z pozoru jednolite światło, ma strukturę wewnętrzna, w skład której wchodzą fale krótsze (fioletowe) i dłuższe (czerwone) – a pomiędzy nimi jest nieskończona feria barw i odpowiadających im długości fal.


Gdy użyjemy siatki dyfrakcyjnej (uginającej), światło również rozszczepia się na kolory:

(http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Siatka_dyfrakcyjna_wsb.svg&filetimestamp=20081130154018)

Idąc tropem światła, doszedłem do zaskakującego wniosku, że również inne rodzaje oddziaływań, mogą mieć taką strukturę wewnętrzną. Oczywiście, przede wszystkim pomyślałem o oddziaływaniu grawitacyjnym, ponieważ upatruję w nim źródło naszego myślenia (nie mylić z procesem - przetwarzaniem myślenia – za które odpowiedzialne są siły elektromagnetyczne).

Jeśli grawitacja ma strukturę wewnętrzną to można ją zobaczyć wyłącznie przy użyciu – odpowiedniej dla oddziaływań pomiędzy masami - siatki dyfrakcyjnej. Lecz gdzie może znajdować się taka siatka, która jednocześnie łączyłaby dyfrakcje z myśleniem?

A więc … po pierwsze – to co wiemy - dyfrakcja (ugięcie fal) może zachodzić również na warstwach (jak w przypadku doświadczenia Davissona i Germera).
Po drugie – mocno pofałdowana kora mózgowa, grubości 3 mm, zbudowana jest z 6 warstw (przynajmniej):


Po trzecie – obraz przetworzonej przez siły elektromagnetyczne, pierwotnej myśli grawitacyjnej, w postaci słów myślanych, pisanych i mówionych wygląda następująco:

(rozkład nazwisk polskich)

Wyraźnie widać na powyższym obrazku, że rozkład słów ma związek z dyfrakcją pola grawitacyjnego na 6 warstwach kory mózgowej.

Ale … czy tylko?
Cały czas nasz mózg bombardowany jest miliardami cząstek (promieniowanie kosmiczne). A każda cząstka – według sprawdzalnej teorii de Broglia – jest jednocześnie materią i falą. Warto w tym momencie zapytać: co się dzieje z grawitacją w momencie, gdy cząstkę masową, która ją wytwarza, odbieramy jako falę. Czy oznacza to, że fala cząstki jest źródłem grawitacji? Innymi słowy: fala = grawitacja? (!).

Pomimo tych nie-odpowiedzianych zapytań, wydaje się, że jedno jest pewne.
Sposób, w jaki myślimy wynika z oddziaływań zewnętrznych. To właśnie te miliardy cząstek – niby fal – trafiających na naszą korę mózgową składającą się z 6 warstw, w wyniku dyfrakcji stanowi o naszym późniejszym myśleniu, którego efektem są nasze słowa (myślane, mówione, pisane).

cdn.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Zrozumieć grawitację

Jesteśmy elektromagnetyczni. W każdym calu naszego ciała, przepływają miliardy elektronów, decydujących o każdym odruchu warunkowym i bezwarunkowym. Elektromagnetyczny jest nasz umysł, który reaguje pozytywną lub negatywna „elektronową” emocją. Czasami są to wyładowania krzyku, rozpaczy, czasami uniesienia miłosne. Dobro i zło-czynne pole elektromagnetyczne przepełnia nas informacją łapaną w każdym przekazie, potwierdzającym przydatność naszego wiecznie potrzebującego, nienasyconego życia. Im więcej - tym lepiej dla naszej elektryczności zabieganej, elektromagnetyzmu pędzącego w czeluść wciąż rosnących potrzeb.

No i teraz chwila zastanowienia. Jak to robią koty? Łagodnie ważą każdy ruch stąpając po ziemi. „Ważą” – dobre słowo. Wyjaśniające, co nieco …

(http://liquidbluefire.deviantart.com/art/Wild-Cat-Sketch-245098783)

Otóż kot dokładnie wie, co robi, bo dokładnie dopasowuje się energetycznie do najmniejszych zmian grawitacji. Można powiedzieć, że jego ciało z grawitacją rozmawia.

A więc – to w delikatności oddziaływań tkwi ich siła. W tym, co homeopatia – poprzez podobieństwo - nazywa wysokim rozcieńczeniem substancji. A więc spróbujmy to na sobie. Zamiast poddawać się elektromagnetycznemu szaleństwu gwałtownych ruchów, spróbujmy wykonywać je powoli i jeszcze wolniej … tak bardzo, aż odczujemy najdrobniejsze zmiany pozycji i ciała i jego wpływ na mięsnie, ścięgna, stawy …

Zgodnie z koncepcją homeopatii – małe decyduje o wielkim. Gdy ciężarowiec podnosi gwałtownie 200 kg sztangę, może jedynie odczuć grawitację Ziemi. Gdy wykonujemy delikatne ruchy np. tai chi – jesteśmy w stanie odebrać bardzo delikatne oddziaływania grawitacyjne nawet najbardziej odległych obiektów w Kosmosie. Bo są one niewiarygodnie małe, więc niewiarygodnie mały i powolny musi być ruch, aby je odczuwać.

Pomiędzy grawitacją i elektromagnetyzmem jest ogromna przepaść siły oddziaływań. W przybliżeniu elektromagnetyzm jest 10 z 40 zerami silniejszy od grawitacji. Im bardziej delikatny jest ruch odpowiadający zmianie grawitacji – tym bardziej obie siły nie wpływają na siebie. Teoretycznie istnieje taki subtelny ruch, który nie zakłóca siły elektromagnetycznej, a więc jest „czystym” odczuwaniem (odbiorem) grawitacji Wszechświata.

Odkryłem w tym nieprawdopodobną moc. Moc niewielkiego, płynnego ruchu, który wydobywa grawitacyjne odczuwanie odległych planet Układu Słonecznego. Zauważmy: elektromagnetyzm dotyczy spraw pospolitych, „małych”, na miarę spraw życia codziennego. Grawitacja dotyczy rzeczy „wielkich” – na miarę Kosmosu. To za jej przyczyną dokonuje się ruch planet, słońc, gwiazdozbiorów i galaktyk …

(http://sciaga.onet.pl/12581,61,175,133,1,22493,sciaga.html)

Stąd bierze się twórczość. Ona nie jest efektem „szaleństwa” pędzących w naszych nerwach elektronów. Przynajmniej nie wyłącznie. Twórczość ma swoje źródło w subtelnym odczuwaniu rzeczywistości. Źródłem tej subtelności jest właśnie ta niewiarygodnie mała siła pochodząca od planet, księżyców i słońc – grawitacja.

piątek, 3 sierpnia 2012

Przemyślenia 13

Jeśli materia jest zbiorem wszystkich myśli istniejących jednocześnie – to czy można wyodrębnić w niej myśl pojedynczą? Na przykład o podłości?

Jeśli spojrzymy na dowolną materię, to wydaje się nam ona obojętna – bo zawiera przecież tyle samo myśli pozytywnych ile negatywnych … Ha – i za tą równością myśli przeciwstawnych (przeciwnych) kryje się odpowiedź.

Gdy zmniejszamy stopniowo masę, w pewnym momencie wkraczamy w świat kwantowy. A tam masy są tak małe, że znaczenia – ponad masą - zaczyna nabierać myśl, która ujawnia się postaci tego, co nazywamy ładunkiem materii. Dla bardzo małej, prawie punktowej masy elektronu, myśl – czyli ładunek – zaczyna odgrywać dominującą rolę. Podobnie dzieje się z protonem i innymi cząstkami. No i właśnie w wymiarze mikrocząstek, dochodzi do rozróżnienia myśli pozytywnych od negatywnych. Umownie przyjęto, że ładunek protonu jest dodatni a elektronu ujemny. Dla materii obojętnej oba ładunki uzupełniają się – tzn. liczba elektronów + liczba protonów daje ładunek równy zero.

W modelu kwantowym atomu, można znaleźć liczne korelacje (odniesienia) do naszego świata myśli (języka). Zauważmy, że elektron jest bardziej ruchliwy od protonu – z racji mniejszej masy. W zasadzie to zmiana położenia elektronów decyduje o właściwościach tworzonych związków między atomami. Powinien on, zatem, przejawiać się w naszym myśleniu, jako element zamienności, czasowości. Natomiast dużo większy proton, tkwiący w jądrze atomu, powinien przenosić cechy podmiotowości.

Jak to wygląda w praktyce? Na przykład: czasowość, czyli dzianie się, ujęte w słowie „czytam” łączy się z 8 formami podmiotowości: ja, ty, on, ona, ono, my, wy, oni. Tych 8 form podmiotowości w połączeniu z dzianiem się, „widać”, w strukturze atomu, gdzie poszczególne powłoki atomu są zapełniane do liczby 8 elektronów - oprócz powłoki pierwszej – która, reprezentuje dwa stany przeciwne.(Zakaz Pauliego, zabraniający dwóm elektronom znajdowania się w tym samym stanie, jest niczym innym, jak stwierdzeniem, że dwa identyczne słowa (myśli) nie mogą być w jednym – tym samym miejscu.)

A teraz powróćmy do podłości.
Podłość, kojarzy nam się z czymś negatywnym – jest więc związkiem, który ma właściwość niszczenia. Są takie połączenia elektronów (czasowość) z protonami (podmiotowość), które czynią ten związek trującym dla naszego organizmu. Innymi słowy: są takie myśli, których efektem działania jest naruszenie spójności naszego JA.
W ten sposób, struktura związków, przejawia się w myśleniu i jego skutkach.

Takich analogii można znaleźć znacznie więcej. Myślę, że to dopiero początek mojego błądzenia w świecie kwantowym. A może ktoś ma pomysł jak wyjaśnić i powiązać z regułą gramatyczną (językową), istnienie 6 kwarków? I jak 3 podstawowe stany czasowości: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, powiązać ze strukturą atomu?

* * *

No cóż, można powiedzieć, że świadomość znaczenia nawet pojedynczej myśli, napawa nas wielkością. Wprawdzie na końcu Wszechświata, myśli każdego z nas są bardzo rozproszone, ale te porzedzające, istniejące tu na Ziemi, powodują taki natłok i parcie na zewnatrz, że Kosmos, ktory widzimy - ciągle się rozszerza.

Bo to jest tak - największa powierzchnia kuli jaka możemy sobie wyobrazić ma promień Wszechświata. I na tej kuli, około 15 miliardów lat świetlnych od Ziemi, znajdują się już nieliczne rozporszone myśli poszczególnych ludzi. Ale promień kuli ciągle się powiększa i to coraz szybciej. Dobrym modelem, zeby to pokazać jest nadmuchiwany balon - im więcej materii do niego wdmuchniemy tym bardziej się powiększy, przy czym tempo powiększania będzie zależało od tempa wdmuchiwania (tego modelu używają kosmolodzy do wyjaśnienia fizycznego rozszerzania się Wszechświata).

Jeśli przyjmiemy, że materia to słowa, to obserwowane rozszerzanie będzie wynikiem przyrostu liczby słów. Przyrost ten odbywa się w dwojaki sposób: ekstensywnie - poprzez tworzenie kolejnych nowych słów w różnych językach świata i intensywnie - poprzez rosnąca liczbę ludności na świecie. Dla skomplikowania obrazu, dodam, że oprócz myśli ludzi żywych istnieją także (ciągle) myśli ludzi umarłych, ponieważ nadal istnieją czasteczki (atomy) z których byli zbudowani.

Tak więc, permanentny przyrost liczby słów i zdań, powoduje coraz szybsze rozszerzanie się Wszechświata. Paradoksalnie: gdyby choć na moment ludzkość przestała myśleć - Wszechświat przestał by się rozszerzać. A nawet - z powodu czarnych dziur, które są otworami w powierzchni balonu - część myśli zaczęła by znikać, a Kosmos zaczął by flaczeć - czyli się zmiejszać.

Odpowiedzią na pytanie, gdzie kończy się Wszechświat, jest stwierdzenie: tam gdzie kończą się nasze myśli. Rację miał zatem Wittgenstein, stwierdzając, że nasze myśli wyznaczają granice naszego świata.

Proszę pamiętać, że to co napisałem ma wartość artystyczną, nadrzędną wobec wartości naukowej. Należy to podkrerślić ponieważ, świat nauki jest jedynie jednym z podświatów, szeroko rozumianej twórczości.

* * *

... miałem w nocy takie natchnienie twórcze, że chyba muszę napisać kolejny artykuł.
Zdradzę tylko, co mi chodziło po głowie ...

Otóż sprawa dotyczy aureoli, tej którą widzimy na obrazach świętych. Najpierw zadałem sobie pytanie, co to jest masa ... i zaraz mnie tknęło, że tego nie wie nikt na świecie. Jeśli w LHC odkryją (potwierdzą) Higgsa, to może będzie jaśniej, ale mam przeczucie, ze w tym wszystkim chodzi o zupełnie co innego ...

No więc co to jest masa? Filozofowie i fizycy łamią sobie głowy ... Człowiek przypisał jej jednostkę kg. Ale przecież gdyby nie wzorzec w Serve pod Paryżem, to kg tak naprawde nic nie oznacza. Jest tylko sposobem odnosznia masy czegoś do wzorca - do wzorca który wymyślił (ustalił) przeciez człowiek.

Masa może być opisana tylko słowami, które już znamy, lub które dopiero poznamy. Przyjąłem więc definicję, którą już przytaczałem wcześniej, że masa jest zbiorem wszystkich słów (myśli) istniejących jednocześnie.

No i teraz, we wzorze Newtona na pole grawitacji wytwarzane przez masę - zamiast masy wstawiam zbiór wszystkich słów (myśli). Ponadto mnożę licznik i mianownik przez 4pi - i otrzymuję w ten sposób w mianowniku powierzchnię kuli: 4piR do kwadratu. W ten sposób, fizycznie wzór oznacza gęstość powierzchniową słów (myśli), w odległości R od źródła wytwarzającego grawitację. No i to jest to czego szukałem!!!!

Każda materia wytwarza wokół siebie w odległości R, pole grawitacyjne, które jest gęstością słów (myśli) na kuli o powierzchni 4pi!. Oczywiście gęstość ta maleje szybko ze wzrostem odległości.

W okresie związanym z powstawanie wiary, gęstość tych słów w odległości około 30 cm od środka mózgu (średnica mózgu - około 15 cm) mogła mieć znaczącą wartość. Gdyby tylko założyć, że liczba znanych wtedy słów pokrywa się z tekstem Biblii (44 tys. - Stary Testament, słowa bez powtórzeń), to gęstość - w pobliżu głowy świętego - wyniosłaby ponad 155 tys. słów (myśli) na cm kw.! Tak duża gęstość, mogłaby być postrzegana jako poświata!

Współcześnie ten obraz uległ zamazaniu, poniewaz różne - sprzeczne czasami zbiory słów - zakłócają powstanie aureoli ...

Najważniejszy jednak wniosek, to przyjęcie, ze masa, której nie potrafimy zdefiniować, jest zbiorem wszystkich słów (myśli) istniejących jednocześnie - co prowadzi do rozszerzenia prawa Newtona, poza miarę kg - i przyjęcia, ze jest on również obowiązujący dla każdego zbioru słów (myśli).

Uff .. jestem trochę zmachany, po nocnym wykładaniu towarów ... ale niezwykle zadowolny z takiej koncepcji (przy okazji tego myślenia, spadło mi parę serów z półki - ach ten Newton!!!).

... wyjaśnia to też dlaczego, za nasze myślenie odpowiedzialna jest tylko cienka warstwa masy szarej (białej), znajdującej się na zewnętrznej, kulistej powierzchni mózgu. Trzeba pamiętać, że w środku mózgu grawitacja wynosi 0.

Zbiorem, ciągiem - to nie ma istotnego znaczenia.
Zobacz: jeśli będziesz chciała coś powiedziec o materii zaczniesz używać słów do jej opisu. I tak, świat nauki wprowadził do jej opisu takie pojęcia jak: cząsteczka, atom, proton, neutron, elektron, fala, próżnia itd. A każde z tych pojęć wymaga kolejnych opisów - i tak w nieskończonośc, aż do wyczerpania wszystkich możiwych słów. Dlatego stwierdziłem wcześniej, że od każdego słowa (pojecia) znajdującego się na kuli można dojść do dowolnego innego. Materia, masa - jest więc zbiorem opisów - zbiorem słów (myśli).