czwartek, 26 lipca 2012

Świadoma grawitacja

Bez odniesień i porównań, nie da się mówić prawie o niczym. Istotne jest natomiast to, że wszystkie mają jedno źródło - obserwatora. To obserwator wymyśla, tworzy, przekręca, rozkręca słowa w zdania - tak, by potwierdzały słuszność jego i tylko jego świata. W gruncie rzeczy, żaden obserwator nie dba o to co myśli inny - bo gdyby tak było, musiałby oddać kawałek słuszności własnego świata - a to jest rzadko możliwe.

I nie ma w tym przecież nic złego - wszystkie światy bowiem są sobie równoważne. I równoprawne. Szukałem odniesień fizycznych by wyjaśnić jakie prawo tym rządzi - i jedyne co znalazłem - to powszechna, wszechobecna i bezwzględnie czysta - grawitacja. Nie jest ani dobra ani zła, nie lituje się ani nie wywyższa, nie błaga ani nie żąda wyrozumiałości, ale po prostu jest - w każdym momencie ta sama - istniejąca wszędzie i ciągnąca do środka każdej materii - z osobna.

Różne nurty filozofii są jak różne kształty kwiatów, które podziwiamy przechadzając się na ścieżce życia. Ale gdy rozkwitają bukiety słów, w których ornamenty myśli prześcigają się wzajem - nie dajmy się ponieść złudzeniu, że niosą coś więcej poza chwilą przemijania. Bo za każdym wzrostem, dojrzewaniem i upadkiem kwiatów, kryje się słońce i zwykła, ziemska - grawitacja.

Piszę w rytmie "wiersza", ponieważ fizyczne odkrycie Newtona poprzedzały rozważania filozficzne, a te z kolei poprzedzała poezja. Dlatego to właśnie poezja jest kluczem do zrozumienia świata. Również ta zawarta w rytmie prozy.

* * *

Działanie praw fizycznych, a szczególnie zasad Newtona, w procesie myślenia wydaje się oczywiste z wielu względów:

1. prawo akcji i reakcji (III zasada dynamiki) - na każde moje zdanie, zawsze pojawi się zdanie przeciwne do niego. Zdania zgodne - są jedynie wyjątkiem, wynikającym z układu sił zewnętrznych

2. Na ciało o masie m działa nieskończenie wiele sił zewnętrznych. O ruchu ciała decyduje wypadkowa tych sił. Wszystkie siły działające w procesie powstawania myśli są również dla nas zewnętrzne. Każda przytoczona myśl nie jest nasza - jest powoływaniem się na myśli innych, każda nasza reakcja wewnętrzna nie jest nasza - jest wynikiem dziedziczenia cech po innych. Wypadkowe tych sił decydują o naszym działaniu.

3. Paradoksalnie można dojść do stwierdzenia, że nas nie ma - bo wszystko co stanowi o nas, o naszym JA - pochodzi od innych. Tak działa właśnie grawitacja. Ujawnienie masy dokonuje się poprzez odziaływanie mas innych. Sama, pojedyncza masa - w sensie grawitacyjnym - nie istnieje.

4. Wartość reakcji na każdą moją opinię jest u drugiej osoby ta sama, tylko przeciwnie skierowana. W najprostszym ujęciu wygląda to następująco: gdy ja mówię "tak" druga osoba mówi z reguły "nie". Może też nastąpić zwielokrotnienie słów, a więc zwielokrotnienie częstotliwości odziaływania. Nie mniej - w warunkach idealnych, wyizolowanych wartości obu oddziaływań są sobie równe.

5. Dlaczego tak jest, że czasami - acz, warto zauważyć, że rzadko - na moje "tak" druga strona również odpowie "tak"? Musimy pamiętać, że nikt z nas nie jest zawieszony w próżni. Bywają takie sytuacje, gdy wypadkowa oddziaływań zewnętrznych na jedną ze stron, da w sumie siłę zgodną z kierunkiem mojej (myśli). Podam taki przykład: ktoś kto nabył podobne doświadczenia - oddziaływanie zewnętrzne - jak ja, będzie skłonny, częściej ze mną się zgadzać niż sprzeciwiać. W danej, konkretnej sytuacji (momencie czasu) na moje "tak" odpowie również "tak".

(Erystyka (Schopenhauer) - słowny opis zasad działania praw fizycznych.)

* * *

Zauważmy zbieżność.

1. Słowa są jak cząsteczki, w których samogłoski łączą się w przeróżny sposób ze spółgłoskami. W połączeniach tych są pewne reguły.
To obraz odpowiadający opisowi sił elektromagnetycznych łączących atomy w cząsteczki, w świecie mikro.

2. Samo, pojedyncze słowo rzadko przenosi sens. Ale gdy zaczynają pojawiać się ich ciągi ujęte w zdania, powstaje jakby struktura makro, ze swoim znaczeniem, ujawniającym się w istocie - „środku” – myśli. Bowiem zbiór słów tworzy już pewną „masę”, która ma punkt zaczepienia, jakby coś, co jest jej postacią świadomą, umiejscowioną w „środku” – w istocie myśli.
To obraz sił grawitacji wytwarzanej przez każde ciało w świecie makro.

Warto dodać – że obie „siły” są wymysłem człowieka. Czyli koło się zamyka.

Ale powstaje z tego jeszcze jeden wniosek – nasza świadomość, jako zbiór („masa”) myśli, umiejscawia się w środku grawitacji naszego mózgu.

* * *

Od dawien dawna, fizycy próbują połączyć siłę elektromagnetyczną i grawitacyjną jednym prawem. Ale problem ten ma swoje umiejscowienie (rozwiązanie), nie w poszukiwanym prawie fizycznym, ale w samym procesie myślenia. Bowiem grawitacja „wypowiedzi” (myśli) pojawia się wtedy, gdy ciąg słów - cząsteczek elektromagnetycznych - zaczyna nabierać sensu. Dowolna kombinacja słów nie tworzy sensu – ale pewne kombinacje – tak. I właśnie te ujawniają siłę grawitacji.

Zatem grawitacja wiąże się z istnieniem świadomości czegoś, co jest ciągiem sił elektromagnetycznych - lub w skrócie: grawitacja jest świadomością. Nie można więc, ujednolicić obu sił zwykłym prawem, ponieważ obie reprezentują różne jakości.
Jeśli w słowie poprzestawiamy litery – traci ono znaczenie, przestaje być sensowne. Jeśli w zdaniu poprzestawiamy słowa – nabiera ono tylko innego znaczenia. Dlatego siły elektromagnetyczne (spółgłoska-samogłoska) są dużo większe niż siły grawitacyjne (słowo-słowo) i przede wszystkim są od nich jakościowo różne. Gdyby użyć porównania literackiego: słowa wypełniają treść, a grawitacja formę dzieła.

środa, 25 lipca 2012

Myśli Nataszy


Rozkład słów bez powtórzeń



Słowa o największej częstotliwości występowania = 7; dodatkowy pik dla słów 10-literowych


Rozkład słów z powtórzeniami



Słowa o najwiekszej częstotliwośći występowania = 8; dodatkowe piki dla słów 6- i 4- literowych.

wtorek, 24 lipca 2012

Przemyślenia 12

Aby nastąpiło przekazanie myśli, nie musi zaistnieć fizyczne przekazanie fali dźwiękowej. Już sam proces zagęszczania i rozrzedzania powietrza towarzyszący dźwiekowi, ma energię wielokrotnie większą od energii myśli. Chodzi więc o oddziaływanie subtelne - zawarte w znaczeniach z słów i zdań. Ich szczególny układ jest kluczem do otwierania innych umysłów i serc. W tym znaczeniu, musi zawierać energię przetworzonej myśli.
Istotny jest tu rytm przekazu. Jak juz pisałem wcześniej - każde zdanie, każdy następny szyfr złożony ze słów, ma swój swoisty rytm. To właśnie ten rytm, jest odzworowaniem wibracji wewnętrznych.

Ma swój rytm poezja. Ma swój rytm także proza. W zasadzie nie ma wypowiedzi, która nie miałaby rytmu. Ten rytm jest kluczem pasującym czasami tylko do jednego zamka. Ale im prostszy klucz tym więcej zamków otwiera - jak wytrych. Dlatego nie mogą być to rytmy rodem z muzyki dodekafonicznej, ale te najprostsze, wynikające z rytmu serca, oddechu, wschodów i zachodów słońca, faz księzyca itd. Wszystkie one odczuwamy naszym ciałem i wszytskie superpozycje ich nakładają się na drganie cząsteczek ciała (modulują je).

* * *

Muzycy mają dar odczytywania natury - bezsłownego a jednak pełnego znaczeń. I jest ten odbiór bliski np. odbiorowi malarza artysty. Gram trochę na gitarze i np. mam skojarzenia dźwiękowo-barwne. Tonacja D-dur jest zółta, tonacja A-dur i a-moll - czerwona. Tonacja E-dur - granatowa, a F-dur - fioletowa. G-dur jest brązowy, a C-dur - zielony. Ilekroć, uderzam akord brzmi on kolorem.

Zastanawia bliskość percepcji obu form w umyśle człowieka. I dowodzi raczej jedności natury, przejawiającej się jedynie w odrębnych działaniach. Tak samo musi być z językiem, a szczególnie tym poetyckim, rytmicznym: jest on jedynie jedną z form, tego samego odczuwania świata tkwiącego zarówno w muzyce jak i barwie. Ma więc zarówno cechy częstotliwości muzycznej jak i częstotliwości świetlnej - wielkorotnie muzyczną przewyższającej.

Czy nie zastanawiało Ciebie kiedyś, dlaczego człowiek rozwinął wszystkie swoje zmysły? Według ewolucjonistów, jest to efekt przystosowywania się do środowiska. Ale przecież, zanim zmysły powstały, człowiek - w jakiejkolwiek postaci pośredniej - już musiał być do tego śrdowiska przystosowany. Dlatego myślę, że powód może być wprost odwrotny. Zmysły powstawały, ponieważ, rozwój mózgu prowadził do coraz bardziej róznorodnych możliwości wykorzystania jego zasobów, oraz form "wyrażania się". Wszystkie te formy, pierwotnie były jednością. A więc słowo, dźwięk, obraz - były jednością.

* * *

Zasady fizyczne, opisujące zjawisko myśli (słów-myślanych):

1. Myślenie jest falą podłużną - tzn. myśl drga wzdłuż kierunku rozchodzenia się, a nie prostopadle do tego kierunku. Informacja o tym utrwalona jest w naszych zdaniach, które składają się ze słów krótszych (bardziej zagęszczonych) i dłuższych (rozrzedzonych) - analogicznie do sposobu rozchodzenia się dźwięków w powietrzu.

1a.Częstość danego słowa myślanego - definiujemy jako liczbę powtórzeń tego słowa w naszej myśli. Można badać teksty pod kątem występowania słów z powtórzeniami (taki test bardzo łatwo przeprowadzić).

1b. Długość słowa - to w zasadzie liczba liter z których jest ono zbudowane. Ale jednostką pomiaru może być również fonem, albo sylaba.

1c. Przez predkość słowa (myślanego) - rozumiemy iloczyn jego długości (odpowiednik długości fali - podłużnej) oraz jego częstości występowania (odpowiednik częstotliwości). Tak więc V=n*f.

1d. Znając prędkości można obliczyć energię (kinetyczną) danego słowa, oraz wykonać wykres tej energii w zależności od długości lub czestotliwości słowa. Badałem to już kiedyś i okazuje się, że rozkład energii bardzo podobny jest do rozkładu Plancka - promieniowania ciała doskonale czarnego. Wydaje się to zrozumiałe, zważywszy na to, że słowa w tym rozkładzie są kwantami.

2. Zasada zachowania energii słowa w zdaniu.
Każde słowo wypowiadane w zdaniu ma tę samą energię. Dlatego słowa krótsze są często badziej dobitne (wypowiadamy badziej dobitnie) niż słowa długie - szczególnie jeśli znajdują sie one na końcu lub na początku zdania. Wynika z tego, że bardziej istotna powinna być średnia energia przypadająca na długość słowa niż jej wartość bezwzględna. Okrzyki zdziwienia - to słowa krótkie o dużej koncentracji (gęstości) energii. Im słowo jest dłuższe tym mniejsza jego gęstość (energii).

To tylko część praw z tzw. DYNAMIKI SŁOWA.

* * *

Fale akustyczne rozchodzące się w dowolnym ośrodku (np. powietrzu) maja natężenie proporcjonalne do kwadratu amplitudy. Natężenie to energia przypadająca na powierzchnię w jednostce czasu. Czyli energia akustyczna jest proporcjonalna do kwadratu amplitudy.

Czy można zastosować tę zależność do fal myśli? Wydaje się, że nie - ponieważ fale myśli są efektem kwantowym, w którym energia jest związana z częstotliwością a nie amplitudą. Powietrze jest jedynie medium pośrednim przy przenoszeniu informacji np. w wypadku mowy. Czym jest więc medium przenoszące fale myśli? Odpowiedź na to pytanie tkwi w odpowiedzi na inne: czym jest medium przenoszące oddziaływanie grawitacyjne?
Einstein związał grawitację z przestrzenią - a właściwie z jej kształtem - z kształtem próżni. Tak więc myślenie, może "przemieszczać się" w wzdłuż określonego kształtu próżni - lub po prostu: wzdłuż próżni.

Dla przemieszczania się myśli nie jest potrzebne powietrze. Powietrze przenosi jedtnie falę mechaniczną. Ale powietrze jednocześnie wypełnia próźnię - wypełnia również jej kształt. Jeśli usuniemy powietrze pomiędzy dwoma osobami, to nadal mogą one przesyłać myśli, mimo braku fali dźwiękowej. Ponieważ słowa-myślane nie są dźwiękiem. Sa kwantem związanym z grawitacja - a więc z przestrzenią (próźnią).

Zanim człowiek nauczył się mówić, porozumiewał się właśnie w ten sposób: wysyłał myśli. Trochę z tej umiejętności jeszcze nam pozostało - gdy odbieramy impulsy intuicji.

Dynamika myśli dotyczy interakcji słow-myślanych, ale łatwiej jest ująć to w nazwie Dynamika - obejmującej wszystkie zjawiska wiążące się z procesem myślenia.

Pomysł na wykonanie doświadczenia z przesyłaniem myśli ... Podobne doświadczenia można znaleźć w literaturze quasi-naukowej. Ale gdyby udało się wykonać takie doświadczenie - w sposób powtarzalny - w warunkach laboratoryjnych - byłby to przełom. A może ktoś słyszał o takich próbach?

* * *

Fale elektromagnetyczne - mają swój udział w myśleniu. Mówią o tym chociażby badania neurologiczne mózgu. Ale mimo tego, że fale te są znane od ponad stu lat i należą do jednych z najlepiej opisanych zjawisk w fizyce - nie wyjaśniają one na czym polega istota myślenia. Skanowanie mózgu ujawnia obszary elektrycznej aktywności, wiemy że impulsy przepływające przez neurony mają naturę elektryczną, ale na pytanie czym jest myślenie - nie potrafimy do końca odpowiedzieć. Ma zresztą to pytanie dużo wspólnego z pytaniem: czym jest życie? Gdyby to było związane z prostą falą elektromagnetyczną, dawno powinniśmy ją zaobserwować, zmierzyć i powiązać z każdym słowem.

Od dawna znany jest problem ujednolicenia praw natury w tym sensie by wyjaśniały wszystkie istniejące siły w przyrodzie. Niestety próby stworzenia tzw. teorii wszystkiego nie zakończyły się do tej pozytywnym rezultatem. Udało się połączyć w jedno prawo trzy siły: elektromagnetyczną, silną oraz słabą jądrową. Niestety nie udało się tego zrobić z grawitacją. I o ile grawitacja jest obrazem świata makro a siła elektromagnetyczna świata mikro - o tyle wciąż otwratą sprawą pozostaje spór pomiędzy Einsteinem i Bohrem, którzy postrzegali światy odrębnie - poprzez odrębne właściwości tych sił.

Wydaje się więc oczywiste, że znalezienie odpowiedzi na pytanie: czym jest życie (myślenie) - musi mieć dużo wspólnego z obszarem współistnienia obu sił - z punktem ich styku. Według mojej teorii, ten styk związany jest (wynika), ze struktury myślenia, oraz z procesu myślenia, który jest elementem wiążącym obie teorie.
Dlatego oprócz oczywistego znaczenia fal elektromagnetycznych istotne jest znalezienie klucza łaczącego je z oddziaływaniem grawitacyjnym.

W uproszczeniu wygląda to tak. Fale elektromagnetyczne są nośnikiem informacji. Ich obrazem jest język mówiony i pisany. Ale zanim przeobrazimy coś elektromagnetycznie w słowo, musi istnieć impuls który to wywołuje. Budowa neuronu w pewnym sensie nam to wyjaśnia. Bowiem neuron - oprócz swoich dendrydowych rozwidleń, ma też jądro - komórkę centralną, w której wszystko, co jest przejawem późniejszego myślenia - powstaje. Ta centralność ma kapitalne znaczenie dla grawitacji. Jest bowiem odpowiednikiem środka grawitacji, stanowiącego podstawę oddziaływań ujętych w prawie Newtona. A stąd już tylko krok do przyjęcia, że ten impuls wywołujący przebiegi elektromagnetyczne, dzieje sie w środku komórki, w jej centrum - poprzez odbiór grawitacyjny.

Tak to widzę i nad tym się "męczę" od lat (ponad 30). Być może jest to ślepa uliczka, ale intuicja wciąż mi podpowiada, że właśnie w myśleniu stanowiącym pomost pomiedzy tymi siłami - tkwi rozwiązanie.

* * *

Definicja myślenia.
Myślenie jest na pewno elementem świata fizycznego - takim jak inne cząstki. Wpływa na obraz świata który widzimy, ponieważ jest jego integralnym elementem. Przy czym tworzy tego swiata złudzenie. Tak jak złudzeniem dla wzroku jest załamy widok kija w wodzie, który w rzeczywistości jest prosty, tak myśl tworzy złudzony obraz świata. Na przykład wszystkie atomy w tabeli Mendelejewa istnieją w wyniku reakcji myśli z materią - powstają jako wzorzyste, symetryczne obrazy dyspersji (załamania) cząsteczek myśli w materii. Podobnie powstaje czas i przestrzeń.

Próby zdefiniowania myślenia jednym zdaniem można dokonać pośrednio, poprzez definicję materii:
"Materia jest zbiorem wszystkich myśli istniejących jednocześnie."
(Przejaw czasowy lub przestrzenny materii, ujawnia się w naszym myśleniu - słychać go w każdym elemencie zdania.)

* * *

Myślenie jest poszukiwaniem - w tym znaczeniu, że jest ciągłym wydatkowaniem energii. Dopóki pobieramy energię z zewnątrz, dopóty powstawać będą nasze myśli. Ale co to jest ta Energia? To coś, co dzieje się w czasie i przestrzeni. Einstein zrównał ją z masą. Tak więc, energia ma postać kolenych myśli, które czerpiemy z otoczenia. Wygląda to tak jak byśmy byli zanurzeni w oceanie myśli. I tak jak ryba, która nie może żyć poza środowiskiem wody, tak my nie potrafimy żyć poza oceanem myślenia.

Człowiek pobiera ze środowiska to co mu do zycia jest potrzebne.
Pobiera tlen, wodę, pokarm. Pobiera również myśli.
Wydala: CO2, kał i wodę. Wydala także myśli.

Wszystkie nasze myśli, które są w nas, istnieją więc od dawa na zewnątrz - w oceanie myśli.

* * *

Materia jest obrazem czasu przenikającego przez sito przestrzeni. m = t*R. Wrażenie materii powstaje na skutek lokalnego nagromadzenia czasu przenikającego przez miejscami "dziurawą" przestrzeń (próżnię).

(zapisałem i idę spać dalej, bo nie mógłbym zasnąć - i tak dzieje się dosyć często).

środa, 18 lipca 2012

Konformacja myśli

Słowa związane są z kształtem. Każdy kształt przenosi jakieś znaczenie ubrane w słowo. Oczywiście mówię tu o słowach powstających w myślach, które następnie są wypowiadane (lub nie) i pisane (lub nie). Ale gdzie te słowa znajdują się wewnątrz naszego organizmu?
No więc, zacznę od … początku.
Wszystkie związki organiczne są łańcuchami węglowymi. Układ przestrzenny tych połączeń - a więc kształt cząsteczki – może być różny. Te różne postacie przestrzenne cząsteczki nazywamy konformacjami.

W Wikipedii czytamy:
„Konformacja ma bardzo duży wpływ na własności fizyczne i biologiczne związków chemicznych. W systemach biologicznych konformacja przyjmowana przez białka i DNA ma decydujący wpływ na ich aktywność biologiczną.”
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Konformacja)

Tak więc, to w kształcie cząsteczek tkwi ich moc wykonawcza. Jeśli kształt jest niewłaściwy – nawet przy tym samym składzie chemicznym – cząsteczki białka mogą być dla organizmu szkodliwe. Np. choroba Creutzfeldta-Jakoba wywołana jest przez odkładanie się w ośrodkowym układzie nerwowym i w niektórych innych tkankach nieprawidłowej izoformy – czyli kształtu - białka prionu.

(Kształt denaturacji - czyli połączenia łańcuchów białka, które uniemożliwia dalsze jego trawienie w sposób właściwy: http://www.sfd.pl/Problem_z_od%C5%BCywk%C4%85...prosze_o_pomoc...-t211349.html)

Niewielki błąd np. przy replikacji kształtu DNA, może powodować trwałe kalectwo.
Jeśli enzym swoim kształtem (aktywnym polem) nie rozpozna substratu, nie dojdzie do prawidłowego procesu rozkładu substratu na produkty prostsze (katabolizm) lub utworzenia cząsteczek złożonych (anabolizm). Zachwianiu ulegnie więc proces przemiany materii.

Natura zaprogramowana jest w kształcie. Stawiam więc taką tezę:
Myślenie jest procesem związanym ze zmianą kształtu cząsteczek, oraz: myślenie wpływa na zmianę kształtu cząsteczek. Gdybym powiedział, że myślenie wpływa na kształt materii – byłoby to bardziej zrozumiałe. Każdy artysta rzeźbiarz to odczuwa, a także inżynier czy „rzemieślnik” słów, jakim jest pisarz czy poeta …

Każdy z nas operuje określonym systemem słów i w sposób charakterystyczny układa je w zdania. Jak to jest, że pewne ich kombinacje działają na nas bardziej niż inne? Zgodnie z moim wcześniejszym założeniem, dzieje się tak dlatego, ponieważ niektóre kombinacje słów pasują jak klucz do zamka – a więc niejako rezonują z kształtem cząsteczek odbiorcy (a więc z ksztaltem helisy DNA).

Należy pamiętać, że cząsteczki nigdy nie są nieruchome. Zawsze drgają oscylacyjnie, translacyjnie lub rotacyjnie. Powstający układ słów, musi zawierać tę informację – mówimy, że słowa myślane powiązane są z charakterystyczną wibracją ciała. Tak zakodowana informacja rozczytywana przez inną osobę, może wywołać u niej reakcję rezonansową – jeśli kształt drgających cząsteczek białka tej osoby jest zgodny z wibracją drgań (kształtem drgań) osoby informację przekazującą.

Zasada „klucza i zamka” jest związana z opisem działania enzymów wprowadzonym przez Emila Fischera. Bliższym rzeczywistemu działaniu enzymów jest jednak model indukowanego dopasowania Daniela Koshlanda – zwany również modelem „dłoni i rękawiczki”. W modelu tym chodzi głównie o to, że enzym i substrat dopasowują się stopniowo – tak jak stopniowo dopasowuje się dłoń do zakładanej rękawiczki, a rękawiczka do dłoni. A więc nie ma tu stricte gotowego klucza i zamka, tylko dwa wzajemnie dopasowujące się układy.

(http://www.tcd.uni-konstanz.de/staff/exner/diplom/einleit.html)

Tak samo dzieje się naszymi słowami. Czasami potrzebne jest przyswojenie sobie sposobu czyjegoś pisania, zapoznanie się z utworem by rozczytać dogłębne myśli autora. Jest to jakby czas aklimatyzacji do odrębnego nurtu myśli – do odrębnego ich kształtu. Dlatego np. uczucie miłości wymaga obok spontaniczności rezonansowej, również cierpliwości i wsłuchiwania się w wibracje ukryte w słowach drugiej osoby. (No, chyba, że ktoś kocha tylko siebie - wtedy rezonanse są gwarantowane).

* * *

To co przedstawiłem, jest fragmentem niekończących się poszukiwań związków między światem fizycznym, chemicznym, biologicznym – i każdym innym, stanowiącym działalność człowieka, a sposobem powstawania oraz formą naszych myśli. Znajduję tyle podobieństw, ponieważ prawdą wydaje się stwierdzenie, że wszystko, co człowiek odkrywa i wymyśla – ma już w sobie.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Przemyślenia 11

Witam T.! Piękny art. utrzymany w konwencji wiary i jej zasad. Treść toczy się, odwołuje, powraca, napomina, ostrzega, wskazuje na wszystko to co istotne jest w kontekście wiary. Nie można temu zaprzeczyć i nie można z tym polemizować. Ale z drugiej strony - tak jak dąb nie ma co polemizować z różą na temat istoty istnienia, tak trudno polemizować tym niewierzącym z tymi co wierzą.

Nie piszę tego by z gruntu się przeciwstawić. Piszę, bo myślę, że jest czas by uznać, że każda opcja widzenia świata jest równorzędna. A jedyne usprawiedliwienie tego, że ktoś wybiera tę a nie inną, wynika z jego wewnętrznych potrzeb - a nie z tego że coś istnieje poza nami obiektywnie. Ponieważ sami ten świat obiektywny (pozornie) stwarzamy.

Czas globalnego komunikowania się każdego z każdym zmusza nas do opuszczenia enklaw myślnia "tylko dla siebie". Bo to "tylko dla siebie" staje się własnością wszystkich w momencie prezentacji. Tak więc nadchodzą czasy, gdy jedynym rozwiązaniem pokojowego współistnienia, będzie akceptacja wszystkich możliwych poglądów - a nie uporczywe trzymianie się tylko własnego - bo tak jest nam z tym dobrze.

Nie pamiętam, w którym komentarzu, ale Elba wyraziła właśnie taką myśl: jesteśmy blisko ery, w której nastąpi stopniowy zanik walczącego indywidualizmu, na rzecz globalnego porozumienia. Musimy uznać odrębność i niezależność opinii każdego istnienia na tym świecie. Musimy odrzucić enklawy, które okazały się nieprawdziwe bo broniące tylko stanu pewnych racji a nie człowieka. Internet pokazuje, że każdy jest związany z każdym człowiekiem, że każdy inny od nas - powinien być uszanowany - przez swoja odmiennośc, przez swoją racje stanowienia.

Chrystus, czy Bóg - tu nie chodzi o jedną istotę. To jest bład metodologiczny wiary i sposobu odczytywania Biblii. Bóg i Chrytsus - to wszyscy ludzie. Zauważ: w momencie gdy pojawił sie trend indywiduylizmu wskazujący na jedyne pierwotne źródło boskie lub chrystusowe - ludzie oszaleli! Oszaleli - bo chcą tak jak mówi doktryna stać się indywidualni. Bo wierzą w JEDNEGO Boga. Natomiast Bóg - to wszystko.A wszystko oznacza każdego człowieka - i tego dobrego i tego złego, i tego zgodnego z "indywidualną" wiarą i tego, temu indywidualizmowi przeciwnego.

Kult jednostki, jakże bardzo łatwo zobaczyć w obrazie ziemskich nieszczęść: Hitler, Stalin, Musolini ... Niektórrzy - jak Świstak - nazywają ich Szatanem. Ale przecież, to jest tworzenie kolejnej indywiduanej postaci - kolejnego bożka. Za grosz nie ma w tym myślenia całością - że Bóg i Szatan to uzupełniająca się jedność. Jedność wszystkich ludzi.

* * *

Każde życie ma swoją wartość. Nie ma tzw. zycia dobrego czy złego - natomiast istnieje życie optymalne. W określonych warunkach, z określonym bagażem doświadczeń, prowadzimy życie takie na jakie nas stać - czyli optymalne. Gdyby następuje zmiana uwarunkowań zewnętrznych, zmienia się również optymalność naszego działania i odbioru rzeczywistości.

Dam taki przykład. Gram w EuroMilion - i gdybym wygrał np. chociaż 1 milion (że o mniejszycch, acz istotnych sumach nie wspomnę) - moje życie zmieniło by się diametralnie! Albo inny - gdyby maturzyści nie wsiedli do tego nieszczęsnego samochodu w Radomsku, pewnie by nadal żyli (mówię to z całym poszanowaniem i pokorą dla sytuacji, która stała się przyczną śmierci 5 młodych istnień).

Tak więc optymalność jest jedynym fizycznym stanem, możliwym do zaakceptowania. Przestępca nie rodzi się nim, lecz nim się staje, tak jak milioner z loterii też nie ma tego w genach - ale w losowym szczęściu.
Podobało mi się stwierdzenie, jednego z socjologów amerykańskiech w latach 70. Jeśli ktoś lubi zbierać puszki na plaży, niech to robi - bo być może jest to jego największe i jedyne szczęście na świecie. Jedyna powołanie.
Uszczęśliwianie na siłę, poprzez demagogię religijną lub stoicką, może ale nie musi być zaakceptowane przez jednostkę. Madzia, która być może zabiła swoje dziecko, uczyniła to, bo było to jej jedyne optymalne w danej chwili zachowanie. I jeśli zostanie jej to udowodnione - poniesie za to karę.

Stąd wniosek, że zarówno ten co czyni dobro jak i ten co czyni zło są sobie równi - w tym znaczeniu, że zawsze działają optymalnie. Reszta jest sprawą osądu innych. I tylko innych - ponieważ my sami potrafimy prowadzić nasze życie - tylko optymalnie.

* * *

Tak, art to jest wspaniały, bo wypełnia brzegi jednego z wielu przepięknych kielichów życia - wiary. Ale zobacz: to że wierzysz w coś jest wynikiem konstrukcji twojego DNA - Twojej helisy. Bo jeśli wydobędziesz pewną myśl z jednego jej ramienia, zaraz pojawi sie myśl z jej ramienia drugiego. Aby znaleźć jakiś punkt odniesienia w tym wiecznym odbijaniu myśli - człowiek założył, że istnieje coś pośrodku skręceń obu ramion. I jedynym co udało mu się wydobyć z tego środka, jest sylaba (bo nie słowo) - Bóg.

* * *

Ależ ze mnie! … że też ja tego wcześniej nie zauważyłem! Mam odpowiedź na Twoje pytanie – dlaczego tak jest. Dlaczego nie czujemy bezpośrednio istnienia Boga!

Myślenie zaczyna się przecież w środku neuronu, w jego jądrze, jąderku. A dendryty jedynie te myślenie przewodzą. A więc myślenie ma swoje źródło, a nie jest efektem przewodzenia elektronów w dendrytach i synapsach. A źródło oznacza ni mniej ni więcej – środek: środek grawitacji. Jak już pisałem wcześniej każda materia ma w zasadzie nieskończenie wiele środków grawitacji.
I tak jest w istocie w naszym mózgu:

„Człowiek rodzi się z setkami bilionów neuronów, które otrzymuje raz na całe życie. Ostatnio udowodniono, iż nowe neurony tworzą się w mózgu jeszcze po urodzeniu, a w niektórych rejonach mózgu nawet w wieku dorosłym. Od momentu narodzin tracimy 100 tys. neuronów dziennie. Neurony nie podlegają regeneracji. Rocznie tracimy około 36,5 mln neuronów. Z powodu nadmiaru neuronów ich utrata jest konieczna. W ten sposób zwiększa się ilość połączeń między istniejącymi funkcjonującymi neuronami. Liczba neuronów u dorosłego człowieka waha się od około 100 do 1000 miliardów. Neurony komunikują się ze sobą za pomocą sygnałów elektrycznych tworząc 13 trylionów połączeń. Neurony różnią się wielkością i kształtem perykarionów oraz liczbą i wielkością wypustek.” (file:///D:/Teoria%20Slowa%2020/neurony.htm)

Ha … setki bilionów neuronów, to potężna liczba, taka, która może mierzyć się z liczbą nieskończoną. A więc przynajmniej tyle środków może odbierać zmiany grawitacji w umyśle - jednocześnie. Spójrzmy na jeszcze jedną interesującą cechę tego środka. Jąderko – najbardziej centralna cześć komórki neuronu – porusza się wewnątrz niej niezwiązane, bezwładnie! A więc może rozczytywać nawet najmniejsze zmiany pola grawitacji.

No i jeszcze jedno. Jąderko zbudowane jest z RNA – kwasu rybonukleinowego, który zawiera nasze DNA – nasze geny. A więc to nasze geny w pierwszym rzędzie czytają grawitację i przekształcają jej zmiany w impulsy elektryczne. (W DNA tkwi również odpowiedź, dlaczego istotna jest dla nas liczba 4 – bo tworzą je 4 zasady: tymina, guanina, cytozyna, adenina – spójrz na obrazek: http://www.teoriaslowa.com/201(...)-i.html).

A ponieważ grawitacja zawiera informacje pochodzące od Boga, więc nie ma - jak słusznie piszesz - możliwości postrzegania Stwórcy w jednym akcie. Tych aktów odbioru jest setki bilionów, a więc Boga można jedynie przeczuć intuicyjnie!

* * *

Każde życie ma swoją wartość. Nie ma tzw. życia dobrego czy złego - natomiast istnieje życie optymalne. W określonych warunkach, z określonym bagażem doświadczeń, prowadzimy życie takie na jakie nas stać - czyli optymalne. Gdyby następuje zmiana uwarunkowań zewnętrznych, zmienia się również optymalność naszego działania i odbioru rzeczywistości.

Dam taki przykład. Gram w EuroMilion - i gdybym wygrał np. chociaż 1 milion (że o mniejszycch, acz istotnych sumach nie wspomnę) - moje życie zmieniło by się diametralnie! Albo inny - gdyby maturzyści nie wsiedli do tego nieszczęsnego samochodu w Radomsku, pewnie by nadal żyli (mówię to z całym poszanowaniem i pokorą dla sytuacji, która stała się przyczną śmierci 5 młodych istnień).

Tak więc optymalność jest jedynym fizycznym stanem, możliwym do zaakceptowania. Przestępca nie rodzi się nim, lecz nim się staje, tak jak milioner z loterii też nie ma tego w genach - ale w losowym szczęściu.
Podobało mi się stwierdzenie, jednego z socjologów amerykańskiech w latach 70. Jeśli ktoś lubi zbierać puszki na plaży, niech to robi - bo być może jest to jego największe i jedyne szczęście na świecie. Jedyna powołanie.
Uszczęśliwianie na siłę, poprzez demagogię religijną lub stoicką, może ale nie musi być zaakceptowane przez jednostkę. Madzia, która być może zabiła swoje dziecko, uczyniła to, bo było to jej jedyne optymalne w danej chwili zachowanie. I jeśli zostanie jej to udowodnione - poniesie za to karę.

Stąd wniosek, że zarówno ten co czyni dobro jak i ten co czyni zło są sobie równi - w tym znaczeniu, że zawsze działają optymalnie. Reszta jest sprawą osądu innych. I tylko innych - ponieważ my sami potrafimy prowadzić nasze życie - tylko optymalnie.



poniedziałek, 9 lipca 2012

Przemyślenia 10

... grawitony (kwanty grawitacji) wciąż wymykają się poznaniu. Warto dodać, że model standardowy nie wyjaśnia istnienia grawitacji. A więc wciąż nie ma tzw. teorii wszystkiego. Bo jeśli nawet wiemy już jak powstaje masa (bozony Hioggsa), to nadal nie wiemy dlaczego masa wywołuje grawitację.

Grawitacja jest czymś, co stanowi komunikację pomiędzy masami. Masy ze sobą "rozmawiają" poprzez grawitację. Należało by nawet powiedzieć, że nie sama masa "rozmawia" ale jej okrteślony kształt - coś czego Newton nie ujął w swoim prawie powszechnego ciążenia. Ze względu na zbywalne efekty związane z wpływem kształtu materii na wartość grawitacji, przyjęto znaczenie kształtu pomijać. A przecież różnorodność kształtów materii, musi warunkować różnorodność oddziaływań grawitacyjnych. Wszystkie obiekty - nawet te ze świata kwantowego - przyjęto interpretować jako obiekty kuliste. W rzeczywistości makro - takich obiektów idelanie kulistych nie ma. Więc nie widzę przyczyny, by odrzucać możliwość istnienia różnych kształtów protonów, neutronów czy elektronów w świecie mikro. I dla każdego z elektronów (protonów, neutronów) - innego. W różnorodności kształtu materii może tkwić odpowiedź na różnorodność ludzkiego myślenia.

* * *

Prawda może okazać się całkiem banalna, że odpowiedzią na wszystkie pytania jest samo pytanie (jego konstrukcja).

Bo co to jest np. "nic"? Aby stwierdzić "nic" musi być "coś". Tak jak stwierdznie, że coś jest dobre, wymaga istnienia pojęcia, swtwierdzenia że coś jest złe. Istota zrozumienia czym jest "nic", prowadzi do stwierdznia, że "nic" to "wszystko". Albo jeszcze dokładniej "nic-wszystko" - a czegoś takiego, nie potrafimy sobie wyobrazić. Tak jak nie możemy sobie wyobrazić sytuacji, gdy "coś" jest jednocześnie czasem, materią i przestrzenią.

W świecie mikro z którego pochodzą nasze myśli jest taki stan "czas-materia-przestrzeń" - który jest tym wszystkim jednocześnie. W jakiś sposób w powstawaniu myślenia, następuje wyodrębnienie każdej z tych cech, które słyszymy w zdaniu. Ale na przykład artysta malarz gdy tworzy swoje obrazy, odczuwa właśnie ten stan całościowo. W jego twórczości malowanej kolorem czas, materia i przestrzeń - to jedno. Podonie muzyk operujący dźwiękami odczuwa je całościowo. Jedynie mowa ujawnia ich różne, ale związane w sensie zdania oblicza.

* * *

W naszym życiu próbujemy rozróżniać rzeczy, zjawiska, nadawć im nazwy, znaczenia, by znaleźć najwłaściwszą dla siebie opcję istnienia. Ale przecież natura nie jest podzielna. To my tę naturę dzielimy. Ze względów "praktycznych" rozróżniamy stany, tak jak rozróżniamy kolory tęczy. Ale tęcza to światło, którego przczyną jest materia, a przyczyną materii jest - światło. Dla natury oba pojęcia to synonimy. To jedność.

To człowiek stworzył pojęcie umierania - dla Wszechświata takiego pojęcia nie ma.

* * *

Badany przez naukowców świat jest tak maleńki, że nie można wykluczyć wpływu myślenia na jego postać. W fizyce kwantowej, już od ponad stu lat, akceptuje się, że światło (fale elektromagnetyczne) wysyłane przez obserwatora, zakłóca wynik pomiaru. Wprowadzono nawet zasadę nieoznaczoności, która mówi, że nie da się zbadać wszystkich cech obiektu jednocześnie. Jest znaczna grupa fizyków kwantowych, którzy przyjmują, że na wynik każdego z takich badań wpływ ma również nasza świadomość - a więc i nasze myślenie. Dlatego, szukając tego co pierwotne, może okazać się, że znajdziemy - na samym końcu poszukiwań - naszą własną myśl.

* * *

Istnieją dwie koncepcje istnienia rzeczywistości: obiektywna - zakładająca, że świat obserwowany istnieje niezależnie od nas i subiektywna - przyjmująca, że świat istnieje tylko w naszych głowach. Posługując się 5-cioma zmysłami, stwierdzamy istnienie materii i fal w świecie makro. W świecie mikro, te zmysły są nam nieprzydatne i jedyne co możemy stwierdzić - posługując się umysłem lub jak kto woli 6-stym zmysłem - że, to co tam się dzieje ma większe lub mniejsze prawdopodobieństwo istnienia. Ponadto trudno w tym świecie odrozróżnić fale od cząstki. Można przyjąć, że niemożność poznania tego świata wynika z niedoskonałości naszych zmysłów - i wtedy jest to dla nas świat istniejący obiektywnie, ale znajdujący się poza zakresem czułości zmysłów. Koncepcja ta ma wielu zwolenników, ponieważ nawet w świecie mikro są zjawiska, których nie możemy obserwować np. zmysłem wzroku - jeśli fale są poniżej lub powyżej zakresu widzialności. (np. Teoria informacji zakłada, że myśl nie ma takiej fizyczności i jest w pewnym sensie niezależna od materii.)

Koncepcja wpływu naszego myślenia na postać rzeczywistości jest bardzo chwytliwa, ponieważ prowadzi do wniosków, że każda myśl niejako kreuje postać tego co obserwujemy, a więc, że jest takim samym elementem fizyczności jak materia, czas czy przestrzeń. Dopóki nie będziemy w stanie określić fizycznych parametrów myśli - tak jak fizycznych właściwości bozonu Higgsa - spór pozostaje otwarty. Już sama możliwość "pomyślenia", że myśl może być cząstką ma w sobie ogromny potencjał wiarygodności. Zauważmy: bozon Higgsa został najpierw "pomyślany", zanim przy pomocy urządzeń LHC wartych miliardy dolarów - udało się odnaleźć nikłe jego ślady. Być może budowa akceleratorów o jeszcze większej mocy, umożliwiłaby potwierdzenie np. Teorii Strun - która z teorią traktująca słowo jako cząstkę jest bardzo zbieżna.Ale to juz jest kwestią pieniędzy - w latach 80-tych senat Stanów Zjednoczonych odrzucił projekt budowy akceleratora o kilkakrotnie większej mocy niż LHC, ze względu na duży koszt budowy. Jest jeszcze pewna nadzieja, że do potwierdzenia fizyczności myśli mozna dojśc inną, weryfikowalną metodą badań quasi-naukowych.

* * *

To jednak ciągle tylko moje-nie-moje gdybania. Bo jak można sprawdzić wpływ naszej myśli na obiekt, skoro bez myślenia o nim nie można go badać. Można by rzec, że jest to sytuacja patowa. Cokolwiek bowiem nie pomyślimy, ma to wpływ na obraz rzeczy - a więc na obraz rzeczywistości. Ryba pływająca w morzu, nie może sobie wyobrazić świata poza nim - chyba, że na chwilę wyskoczy z wody - ale czy to, co zobaczy będzie dla nie zrozumiałe? Podobnie jest z morzem naszych myśli - czasami mamy jakieś przebłyski - ale jakie by one nie były, jedyne co możemy zrobić to opisać je swoimi słowami - czyli myślami pochodzącymi z morza myśli. Nic więcej, nic mniej.

* * *

... to się nazywa stanem sprzężonym badacza i przedmiotu badań. Pisarza i jego książki. Malarza i jego obrazu. Muzyka i jego melodii. W każdym z "produktów" ich działalności znajdziemy cząstkę twórcy. Tak więc to co nazywamy "obiektywnie istniejącym odkryciem" zawiera w sobie część świadomości tego, który tego odkrycia dokonuje. W tym znaczeniu - uogólniając - nie odkrywamy rzeczywistości jako czegoś istniejącego niezależnie od nas - ale odkrywamy rzeczywiste wnętrze człowieka. Dlatego człowiek może odkryć tylko to, co już w nim (w jego swiadomości) istnieje.

Każde nasze pytanie jest paradoksem. Gdyby przyjrzeć im się dokładnie to znajdziemy w nich słowa pochodne materii. Upraszczając - ja jako materia zadaję pytania o to samo - o materię. Dlatego nie istnieje żadna sensowna odpowiedź, bo każda będzie kombinacją tego, z czego sami jesteśmy zbudowani. I nigdy drzewo nie odpowie dlaczego jest drzewem i nigdy ptak nie odpowie dlaczego jest ptakiem - bo nie można wyjść poza krag słów, których źródłem są ... słowa.

Natomiast zadawanie pytań jest imperatywem. Przyrównałem kiedyś myślenie do procesu fizjologicznego. Bo jest to taki sam imperatyw jak oddychanie, trawienie i wydalanie. Ponieważ pobieramy pokarm, energię - to musimy także ją wydalać. I nie ma powodu by sądzić, że inaczej jest z naszym myśleniem. Dwutlenek węgla, pot, mocz i kał - to nasze wydzieliny. I taką samą wydzieliną są nasze myśli.

* * *

Hmm ... właściwie język każdej wypowiedzi jest ten sam, tylko sekwencje słów są inne w zdaniach i czasami obok siebie pojawiają się w nich słowa, które ... nie powinny stać obok siebie. To tak jak w postaciach Picassa, w których nie zawsze głowa znajduje się tam, gdzie powinna. To po prostu inny sposób odczytywania rzeczywistości - dodajmy: tej samej rzeczywistości.
Więc dlaczego każdy z nas odczytuje ją inaczej? Coraz bardziej jestem przekonany wewnętrznie, że klucz do tego tkwi w strukturze DNA - w sposobie w jaki atomy (materia) wiążą się (czas) z innymi atomami (materia). I ta sekwencja wiązań wpływa na sposób w jaki wypowiadamy zdania, w których podmiot (materia), poprzez orzeczenie (czas) łączy się z innymi podmiotem (materia). Innymi słowy: powiedz mi jakie masz DNA, a powiem ci jak myślisz.

* * *

Ależ nam wszystkim chodzi o tego samego Boga - z tą tylko różnicą, że mamy różne sposoby dochodznienia do niego - inne w nauce i inne w religii (wierze), oraz inaczej pojęcie Boga sobie wyobrażamy: albo jest to ten biblijby Bóg-natychmiast-i-nieodwołalnie, albo jest to marzenie o czymś istniejącym we Wszechświecie, które przyjmuje np. postać bozonu Higgsa. Nie upieram się walczyć, która wizja jest poprawna, ponieważ jak widać ludzkość kroczy różnymi scieżkami - i nawet jeśli przyjąć tego Boga biblijnego - to dzieje się to wszystko za jego zgodą. Tak już musi być, że różne sposoby odczytywania świata istnieją obok siebie - bo różni są ludzie.

I dlatego poczucie równoprawności każdego z nas i jego poglądów, skłania mnie do przyjęcia zasady, że wszystkie odczyty sa poprawne - zarowno ten religijny jak i każdego na tym blogu i każdego naukowca i nie-naukowca na świecie i każdego twórcy: malarza, rzeźbiarza, muzyka. Bo wszyscy w sposób różny odczytujemy to samo. Ja to nazywam Wszechświat, to co ktoś inny nazywa Bogiem.

* * *

Fakt: spekuluje się, że powinno istnieć przynajmniej kilka rodzajów bozonu Higgsa - by wyjasnić róznorodność cząstek elementranych modelu standardowego.

I powrót do opinii Einsteina: świat kwantowy sprzeczny jest z naszym zdroworozsądkowym odczuciem ciągłości świata ...

Moją receptą na te srzeczności jest przyjęcie rozwiązania kompromisowego: Ciągłość myślenia Einsteina właściwa dla świata makro - w świecie mikro objawia sie kwantami słowa. A więc i Einstein miał rację i Bohr. Bo to właśnie w konstrukcji naszgo myślenia tkwi odpowiedź dlaczego świat makro postrzegamy jako ciągły a miko - jako kwantowy.
Opisując rzeczywistość wokół nas posługujemy się zdaniami. Wprost nie zauważamy obecności poszczególnych słów gdy mówimy (piszemy czy myślimy). Bo istotniejszy od poszczególnych słów, jest sens który w każdym zdaniu staramy się przekazać (wyrazić). Ale przechodząc do świata mikro ważne staje się każde słowo, a nawet sylaba lub litera! Słowo staje się elementem tego obrazu. Staje się tak ważne, że obraz sam sobie zawiera jego kwanty. Rozdziela materię (elektrony) od materii (protony) w sposób dyskretny i zabroniony! (Elektrony mogą przymować tylko określone stany energetyczne w atomie).
Ale jest w tym jeszcze głębsza prawda: to co nazywamy materią również jest tylko przejawem myśli. A więc atom jest czymś co zawiera przejawy myśli materialnej i niematerialnej. Jeśli coś jest niematerialne to może być (tylko) przestrzenią albo czasem.

A więc to co rozdziela energię elektronu w atomie ma właściwość przestrzeni albo czasu. W ten sposób uzyskujemy model atomu w którym przejawy materii istnieją jednocześnie, naprzemiennie z przejawami czasu i przestrzeni. I właśnie te cechy ujawniają się w naszym myśleniu. Każde słowo ma albo cechę czasu (orzeczenie) albo cechę materii (podmiot) albo cechę przestrzeni (dopełnienie). Słowa nie są dla nas tak istotne, jak istotny jest sens który przenoszą ułożone w zdanie. Dlatego temu sensowi przypisujemy większe znaczenie w świecie makro i zapominamy, że słowo pojedyncze ma ogromne znaczenie w świecie mikro - z którego się wywodzi.

Przemyślenia 9

... próbuję zrozumieć to co może kryć się, za każdym odkryciem w świecie fizyki - lub inaczej: szukam związku każdego odkrycia z naszą naturą. Wychodzę z dosyć prostego założenia - które wydaje mi się intuicyjnie poprawne - że jeśli coś odkrywamy, niezaleznie od dyscypliny wiedzy - to odkrywamy jakby cząstkę siebie. Sposób rozumowania w czasie dokonywania odkryć jest ludzki, a więc musi mieć on również związek ze sposobem ludzkiego myślenia. Bowiem człowiek nie może wymyślić (odkryć), czegoś, czego nie ma w sobie, a szczególnie w konstrukcji (każdej) swojej myśli.

* * *

W pojmowaniu falowego charakteru zjawisk, nie bierzemy pod uwagę możliwości, że każda fala nie jest tylko zwykłą matematyczną sinusoidą, ale że może mieć również wewnętrzną strukturę - swoisty różniący się od idealnego kształt. W zasadzie stwierdzam pewną oczywistość, ponieważ realna fala nigdy nie jest idealną falą matematyczną, a więc wszystkie jej odstępstwa od ideału muszą mieć swoją przyczynę i przenosić pewną wartość informacyjną.

Myślimy o słowach jak o cząsteczkach - i tak jest w istocie, są to cząsteczki informacji, które powstają w środowisku materialnym. Ale bardziej intersujący wydaje się nie efekt końcowy - czyli słowa mówione - ale sposób ich generowania w umyśle. Gdybyśmy zastosowali kryterium fizyki kwantowej opisujące mikroświat jako splątanie materii czasu i przestrzeni, to słowo myślane, zanim przyjmie postać słowa mówionego (pisanego) powinno być ich jednością. A więc w wypowiadanym zdaniu obserwujemy wszystkie przejawy tej jedności - są w nim słowa opisujące czas, są słowa opisujące materię i słowa opisujące przestrzeń. W zasadzie nie mamy świadomości słów gdy mówimy, natomiast mamy świadomość pewnego sensu zawartego w zdaniu.

W jaki sposób dokonuje się wybór słów, by uzyskać określony sens zdania - może wynikać z praw fizyki kwantowej: w świecie mikro zjawiska możemy opisywać jedynie statystycznie, a więc wypowiadane zdanie może być także tylko pewnym statystycznie możliwym odczytaniem tego co jest zawarte w strukturze (pamięci) atomów.

Woda jest zbiorem czasteczek znajdujących się w ciągłym ruchu. Statystycznie można przyjąć, że każdy ruch w dowolnym kierunku jest możliwy - i każda taka sekwencja ruchów jest pewnym "zdaniem". Wybór "zdania" zleży od warunków zewnętrznych - od zakłócenia, które inicjuje "zdanie". Mowimy, że dzięki zaburzeniu - pewne "zdania" stają się bardziej prawdopodne a inne mniej.

* * *

Właśnie odsypiałem nocną zmianę, gdy usłyszałem dźwięki, które mnie poruszyły, dotknęły wewnętrznie i natychmiast pojawiła się taka myśl: te dźwieki (zawsze śpię przy włączonym radiu, ustawionym na classicFM), ich sekwencja są mi znajome dlatego, że również we mnie, w mojej budowie genetycznej jest identyczna sekwencja połączeń między atomami. Ta sekwencja musi być związana z naszym genotypem - układ połączeń między atomami (cząsteczkami) wraz z atomami (cząsteczkami) jest rodzajem zakodowanej informacji-klucza.

Jak już pisałem wcześniej (później?), właściwe nam odczytywanie świata, to sposób w jaki przejawia się nam w tym odczycie czas, materia i przestrzeń - tzn. każdy odczytuje świat inaczej dlatego, ponieważ wymienione cechy przejawiają się u każdego w różny sposób, w różnej sekwencji. A więc w uproszczeniu może wyglądać to tak np: materia, czas, czas, przestrzeń, materia, materia, przestrzeń, czas, czas, czas, materia, materia itd.

Jeśli spojrzymy na genotyp od strony sekwencji połączeń, to różnice pomiędzy nami tkwią właśnie w układzie: atom (materia), połączenie (czas), atom (materia) itd. Być może właśnie swoisty każdemu system połączeń materii (atomów) i czasu (wiązanie), jest kluczem do tego, że niektóre odczyty trafiją w nas jak w "dziesiątkę".

* * *

Najwyższym stopniem w hierarchii poznania wody jest – sama woda. Innymi słowy tylko badając wodę wodą można się dowiedzieć, czym naprawdę jest woda. Prawdziwą istotę drzewa można poznać tylko poprzez drzewo, a istotę człowieka – tylko poprzez człowieka.

To samo dotyczy fal. Aby poznać dokładnie czym są trzeba badać je falami. Tak też stało się w fizyce. Gdy badano materię materią otrzymywano kolejne opisy tej materii. Gdy zaczęto badać materię falą – uzyskano jej falowy obraz (przejaw). Tak powstał dualizm korpuskularno-falowy. Co więcej: badając atom myślami, które zbudowane są z kwantów słów, uzyskano kwantowy – a nie ciągły jak tego chciał Einstein – obraz jego struktury. A więc w zależności od narzędzi jakie stosujemy, taki uzyskujemy obraz rzeczywistości. Muzyk do obrazowania świata używa dźwięków, malarz używa barw, a poeta czy pisarz – rytmu słów ...

Jeżeli więc, chcemy myśleć o świecie falowym, musimy działać na niego falą (być falą). Falą myśli zawartą w naszych słowach. Zauważyłem, że często moje wypowiedzi mają ukryty wewnętrzny rytm, który nadaje im szczególną wyrazistość. W tym sposobie prezentacji tkwi tajemnica teorii słowa. Bowiem tylko poprzez poezję można poznać (pokazać) falową naturę rzeczy. (jeśli powiem odwrotnie: z falowej rzeczywistości bierze się poezja to zabrzmi to jak oczywistość.)

I to jest cała tajemnica ukryta w naszym poznaniu. Jeśli będziesz opisywał świat pragmatycznie – takim on będzie się Tobie jawił. Jeśli użyjesz języka matematycznego – to tak jak naukowcy z CERN – zobaczysz tylko same liczby (i to jest właśnie Higgs). Paradoksalnie to zabrzmi, ale żeby opisać falową naturę Higgsa, naukowcy powinni zacząć mówić (opisywać go) wierszem!!!

Bo jest tak jak powiedział profesor Eine:
Poezja (muzyka) jest pierwotną metodą naukowa poznawania świata. Z poezji narodziła się filozofia a z filozofii - nauka i wiara. Więc na drodze do poznania, musimy sięgnąć po narzędzie jakim jest poezja.

* * *

No więc właśnie - dopóki rzeczywistość badana znajduje się w zakresie czułości naszych zmysłów - wszystko jest mierzalne i oczywiste. Ale w momencie gdy uruchamiamy wyobraźnię, by wyjść poza zakres zmysłów, jesteśmy zdani na spekulację, na manipulację i związane z tym myślowe błądzenie. Weźmy na przykład Tablicę Mendelejewa - pierwiastki zostały w niej uporządkowane według własności - na metale, niemetalate, półmetale, gazy (szlachetne) - i jest to podział, który możemy stwierdzić (opisać) zmysłami. Ale już sam model atomów - z jądrem i elektronami - jest pewną spekulacją myślową - aczkolwiek dającą zgodność wyniki z badań.

I teraz - w opraciu o ten model można dalej spekulować, by np. wyjaśnić dlaczego tak jest, że natura wręcz zabroniła elektronom przyjmować inne stany energetyczne poza pewnymi dopuszczonymi przez - notabene - proste równania Bohra? Bowiem możemy tak jak Bohr poprzestać na stwierdzeniu, że "tak jest i już", albo poszukiwać cech wspólnych tego spekulacyjnego stanu z jego źródłem - czyli umysłem. Bo przecież, model ten jest tworem umysłu - a nie zmysłów. Jeśli tak - to część prawdy o nim musi znajdować się w konstrukcji myśli.

Załóżmy, że myślenie powiązane jest z budową atomów. W jaki sposób rozróżnimy wpływ tego myślenia na strukturę modelu od jego poprawności doświadczalnej? Przecież wynik doświadczenia też jest związany z procesem myślowym a nie ze zmysłami. Próbuje się powiązać efekty kwantowe (mikro) np. z efektami grawitacyjnymi (makro) (http://www.deltami.edu.pl/tema(...)itacji/) - ale wyniki badań, nadal są przedmiotem spekujacji - czyli myślenia.

Wynika z tego taki np. wniosek - że myślenie samo w sobie jest obrazem każdego doświadczenia zmysłowego. Potrzebujemy pewnych norm (normalizacji) - czyli jakiegoś punktu odniesienia - by przyjąć tzw. powszechność obowiązywania danego zjawiska. Czyli bez myślowego warunku wstępnego - cały nasz projekt urzeczywistniania świata idzie wniwecz.

Idąc dalej tym tropem, można próbować wyjaśnić kwantowy obraz atomów poprzez kwanty myślenia. Innymi słowy - to fakt, że myśli są podzielone - chociażby na kwanty słowa - powoduje, że świat mikro, który jest tej myśli efektem - jest również kwantowy, a więc zabronione położenia elektronu są zawiązane z istnieniem najmniejszego kwantu myślenia. W tym ujęciu obraz staje się pełny - znika w pewnym sensie zasadnicze pytanie: dlaczego? Ponieważ odpowiedź tkwi w narzędziu którym się posługujemy: a więc w naszym myśleniu.

I gdybym zadał teraz pytanie: dlaczego tak jest, że myśli nasze wpływają na rzeczywistość? - to wpadnę w ten sam tryb pytania jak to: czy istnieje Bóg? Oba starają się być jednocześnie narzędziem i obiektem badanym - a to jest sprzeczne z naszym pojmowaniem świata (lub inaczej: z dostępnym nam pojmowaniem świata).
Zilustruję to takim paradoksem. Ktoś zapytał: dlaczego zielone jest czerwone? A ktoś inny wzruszył ramionami i wykrzyknął: jak to, przecież to sprzeczne - zielone nigdy nie jest czerwone! I wtedy pierwszy odpowiedział: nie chodzi mi o to, że jest sprzeczne, ja pytam się dlaczego: zielone jest czerwone? Nie rouzmiem - odparł ten drugi. I taki właśnie sposób dialogu bliski jest pytaniom o Boga i źródło naszych myśli. (Oczywiście nie zakładam, że jeden z rozmówców mógł być daltonistą, a tym samym nie zakładam, że i ja w swoich rozważaniach mogę być swoistym "daltonistą", choć może to okazać się prawdą.)

środa, 4 lipca 2012

Przejawy Higgsa

Naukowcy z CERN ogłosili odkrycie cząstki posiadającej właściwości poszukiwanej cząstki Higgsa - cząstki, która jest przyczyną istnienia cząstek o różnych masach, wypełniających cały Wszechświat. Dwa zespoły naukowców obsługujących detektory Atlas i CMS w Wielkim Zderzaczu Hadronów LHC – niezależnie odnotowały, istnienie cząstki o energii 115 – 131 GeV (Atlas) i ponad 127 GeV (CMS). Przypuszcza się, że cząstki te - ponad 100 razy większe niż proton (1 GeV) – są właśnie poszukiwanym od trzech lat bozonem Higgsa.


Co to jest bozon Higgsa?

Kolejne odkrywane przez fizyków cząstki utworzyły tzw. Model Standardowy cząstek. Ze względu na wielkość, spin i sposób oddziaływania podzielono je na
leptony: elektron, mion i tau oraz e-nutrino, mi-neutrino i tau-neutrino;
kwarki - podstawowe składniki neutronów i protonów znajdujących się w jądrach atomów, którym nadano nazwy: górny, dolny, dziwny, powabny, szczytowy i spodni;
nośniki oddziaływań – czyli siły wiążące cząstki, które też mają właściwości cząstek jak: fotony, glony, bozon Z i bozon W;

Aby wyjaśnić duże zróżnicowanie istniejących cząstek oraz ich mas, profesor Higgs – w latach 60-tych – zaproponował istnienie niewidzialnego, wypełniającego przestrzeń pola energetycznego, które zostało nazwane polem Higgsa.

Cząstki przechodząc przez pole Higgsa oddziałują z nim. Jedne – takie jak elektron - oddziałują mocnej z tym polem i uzyskują masę. Inne – jak foton - nie oddziałują w ogóle - i nie mają masy. W ten sposób, wszystkie odkryte cząstki uzyskują masę – poprzez oddziaływanie z polem Higgsa.

Oddziaływanie pomiędzy cząstkami materii polega na - wymianie cząsteczek. Poprzez wymianę tzw. cząstek oddziaływań powstają wszystkie znane rodzaje sił: elektromagnetyczna, silna i słaba jądrowa oraz grawitacyjna.

W polu Higgsa, to właśnie bozony Higgsa są nośnikami oddziaływania pomiędzy tym polem a daną cząstką.

No tak, ale jak obrazowo przedstawić powstawanie masy w polu Higgsa? No więc, zgodnie z tym co twierdzą fizycy teoretycy, masa jako taka nie istnieje. Jest ona jedynie przejawem oddziaływania cząstek z polem Higgsa. Jako przykład ilustrujący odczuwanie masy przytacza się sposób zachowania obiektów w wodzie. Niektóre kształty obiektów np. ryb, ułatwiają przemieszczanie się w wodzie – inne np. piłki – stanowią dla wody duży opór a więc ich przemieszczanie w wodzie jest utrudnione. Przez analogię: niektóre cząstki przemieszczając się przez pole Higgsa mają „kształt”, który sprawia, że odbywa to bez oporu i te mają bardzo małą masę lub masę równą zero (np. foton). Natomiast cząstki o „zróżnicowanym kształcie” przemieszczają się wolniej i te mają masę znacząco większą. Ten duży opór środowiska pola wynika właśnie z istnienia w nim bozonów Higgsa.

Ale najistotniejsze w tym wszystkim wydaje się stwierdzenie, że masa jest jedynie przejawem oddziaływań, a nie właściwością stałą, niezmienną. Podobnie bowiem, może być z czasem i przestrzenią, które z istnieniem masy są związane permanentnie. W takim ujęciu, wszystkie trzy cechy rzeczywistości: czas, materia i przestrzeń – byłyby tylko pewnymi przejawami natury – a nie bytami istniejącymi niezależnie.
Co więcej – przejawy te wydają się być związane z naszą świadomością.

Jednym z głównych problemów fizyki kwantowej jest problem pomiaru.
Problem pomiaru polega na tym, że atom pojawia się w danym miejscu, tylko wtedy, gdy dokonywany jest pomiar, a więc tylko wtedy gdy mierzymy. Inaczej mówiąc: atom jest rozproszony gdzieś wokół miejsca pomiaru i pojawia się dopiero w czasie aktu pomiaru – wtedy, gdy świadomy obserwator decyduje się go zaobserwować. Prowadzi to do paradoksalnego wniosku, że cały Wszechświat, powstaje w czasie dokonywania aktu obserwacji i pomiaru. Natomiast gdy pomiaru i obserwacji nie dokonujemy – Wszechświat nie istnieje (!!!).

Z podobną sytuacją możemy mieć do czynienia w przypadku bozonu Higgsa. Zauważmy: był (jest) on usilnie poszukiwany przez fizyków, by wypełnić lukę w łańcuchu przyczynowo-skutkowym wyjaśniającym model standardowy. Czy nie jest tak, że sami jesteśmy autorami tego co odkrywamy? I czy nie jest tak, że odkrywamy to co chcemy odkryć, bo to co chcemy odkryć już dawno w nas jest? (nasuwa się sugestia o prawdziwości tzw. samosparwdzających się przepowiedni).

Podobny sposób odkrywania świata istnieje w sztuce. Artysta malarz „nie-wiadomo-dlaczego” nagle ma wewnętrzną potrzebę malowania obrazów, a muzyk „nie-wiadomo-dlaczego” ma nagłą potrzebę komponowania utworów. I „nie-wiadomo-dlaczego” pisarze piszą książki, poeci tworzą wiersze a ja … piszę ten tekst. Wszystkie te zachowania mają jedną wspólną cechę - są odczytywaniem przejawów natury, zapisywanych następnie w postaci wzorów matematycznych, tekstów, obrazów czy melodii. Dzieje się tak dlatego, ponieważ wszystkie odczytania są jakby do siebie podobne - wszystkie są pewnym przejawem czasu, materii i przestrzeni tkwiących w każdym naszym zdaniu, w każdej naszej myśli.