czwartek, 29 marca 2012

Komentarze

Wszystko ładnie się tłumaczy jak się przyjmie takie słowa "homoidy". Bo wystarczy zapytać - co to jest "Manas" i zaraz pojwia się wyjaśnienie, które objaśnia to ludzkie pojęcie, jakimś innym ludzkim pojęciem.
Spójrzmy ile "homoidów" jest w zdaniu: "Umysł składa się z czterech aspektów; t.zw. manas, inteligencji, naszego "ego" oraz pamięci". Postaram sie je pokrótce wymienić: "cztery aspekty", "manas", "inteligencja", "ego", "pamięć" - wszystkie one są tworem ludzkiej wyobraźni i każdy z nich stanowi pojęcie, wymagające wyjaśniania poprzez inne ludzkie pojęcia. W związku z tym są jakby równoważne np. opisom innym, które użyją innego zestawu pojęć - takich jak np. w medycynie współczesnej, i które też wymagają długich objaśnień. No i teraz tak: jeden woli takie, inny woli inne opisy - kwestia gustu. Tak jak jeden preferuje malarstwo Dalekiego Wschodu nad malarstwem Picassa.

Opisy natury człowieka są takimi opisami estetycznymi, "homoidami", które w lepszy lub gorszy sposób - ale przede wszystkim artystyczny - próbują "odmalować" naturę widzianą okiem ich twórcy. A każdy opis - jaki by nie był - jest zamknięty w kole języka.

A teraz spójrzmy na to co napisałem przed chwilą - jak łatwo ulegam tej samej manierze. Bo - co to jest "koło języka"? To jest właśnie taki "homoid". A co to jest "homoid"? To taki twór ludzkiego umysłu. A co to jest umysł? Hmm ... mówią, że umysł składa się z 4 aspektów? A co to są aspekty? No ...manas ... i tak dajej i tak dalej. To jest właśnie koło języka: z każdego pojęcia można dojść do dowolnego innego, prawie w dowolny sposób.

(http://www.eioba.pl/a/3pbg/nauka-utozsamia-umysl-z-mozgiem#ixzz1qXGubvk7)

* * *
Każda melodia (muzyka) którą słyszymy wewnętrznie podlega prawu zachowania energii. Oznacza to, że suma energii "tonów" zawsze jest ta sama. Widać to wyraźnie na przykładzie kontrapunktu w muzyce Bacha. Medytyująca osoba słyszy zarówno tony wysokie jak i niskie w równowadze i przy stałej jak najniższej energii. Tak można byłoby rozumieć słowa Lao, że trzeba pozwolić by energia życia nas niosła i nie ingerować w nią - czyli nie zakłocać jej wartości (mocy).

Ale jest w tym ukryte i głębsze znaczenie. Wysokość tonów bowiem odwzorowuje również nasze stany emocjonalne. Tonom wysokim i średnim przypisuje się radość, tonom niskim - smutek. Aby zasada zachowania energii była spełniona, musimy słyszeć zarówno te wysokie jak i te niskie - tak jak w kontrapunkcie. A więc istota pełnego rozumienia (odczuwania) świata polega na jednoczesnym odczuwaniu radości i smutku oraz wszystkich odczuć pośrednich - tak jak to się dzieje w każdej (prawie) muzyce. Dlatego każdemu filozficznemu (artystycznemu) spostrzeżeniu towarzyszy zarówno radość jak i niepokój wewnętrzny.

Na tym polega również znaczeniae symbolu tao - gdzie dobro uzupełnia się ze złem w jednym zamkniętym kole, które jest obrazem życia. Do pełnego odczuwania potrzebujemy więc i radości i gniewu i prawdy i kłamstwa. I idealizacji - poprzez wiarę w niemożliwe i przyziemnego odczucia porażki gdy okazuje się, że tych ideałów nie ma.

(http://www.eioba.pl/a/3p2p/powrot-zwany-waska-drozka#ixzz1qXHE89aC)

* * *
No to właściwie co to jest kłamstwo? Coś, co zaprzecza prawdzie ... ale jakiej prawdzie? Czyjej? Każdy ma przecież trochę inny punkt widzenia świata, więc trochę inny zestaw prawd. Każda prawda służy więc temu, który ją wyznaje. Wynika z tego, że kłamstwo - jako takie - nie istnieje, a istnieją jedynie prawdy - czasami wzajemnie wykluczające się. Ten relatywizm, o którym wspominasz, jest więc niejako naturalną konsekwencją różnienia się ludzi.

Czy istnieją prawdy obiektywne? Dopóki są tworami człowieka - nie. Nawet wiara w Boga, jest efektem "ludzkiego" spojrzenia na świat. Bo to przecież człowiek, pytający o sens życia wymyśla ideały, które póżniej go "prowadzą". Kłamstwo jest czymś złym - tak mówi umowa społeczna, ale jednocześnie istnieje i funkcjonuje prawie w każdym momencie naszego życia. Jest intergralnym składnikiem życia. Bo czy zapalając kolejnego papierosa nie okłamuję się, że jest to dobre dla mojego organizmu. Albo gdy gromadzę kolejne dobra nie okłamuję się tym, że przez to jestem lepszy, podczas gdy wielu umiera na niedostatek? Każdy kompromis, wymaga od nas wewnętrznego "kłamstwa" - pogodzenia się z czymś, co jest wbrew nas samych. A przecież każda demokracja zbudowana jest na kompromisie.

Z drugiej strony, człowiek zawsze chce, tylko i wyłącznie dla siebie, nawet jeśli czyni coś dla innych. A więc kłamie za każdym razem, gdy chce komuś pomóc. Dlatego masz racje - zyjemy w zakłamanym świecie - ale jest to jedyny świat jaki mamy, więc musimy każde kłamstwo polubić, zaaprobować i z nim żyć na co dzień.

(http://www.eioba.pl/a/3p1i/swiat-klamstw-i-prawd-ale-jakich#ixzz1qXHUcnv7)

środa, 28 marca 2012

Porównania

Języki tonalne

Lasy tropikalne

wtorek, 27 marca 2012

Języki tonalne

Języki tonalne to języki, w których istotną rolę w komunikacji odgrywa ton sylaby lub słowa. Przykładowo w języku tajskim (Tajlandia), w zależności od tonu tej samej sylaby – zmienia się jej znaczenie. Przykładowo z jednej sylaby „mai” można zbudować całe zdanie informujące "Nowe drewno się pali, nieprawdaż?" (Maí maĭ maî maī). Inne znane języki tonalne to:
kantoński – język używany na południu Chin (szerokość geograficzna ok. 18 st. Północ)
wietnamski – (szerokość geograficzna 10 st. Północ)
zhuang – język używany na południu Chin przez autonomiczną ludność Zhuang.
hmong - język używany przez Hmongów zamieszkujących Chiny, Tajlandię, Laos (szer. geograf. 18 st. Północ) i Wietnam.
mandaryński – standardowy język chiński, powstały za czasów dynastii Ming, której głównym ośrodkiem był Pekin (szer. geograf. 39 st. Północ), również jeden z języków Singapuru (1 st. Północ)
tybetański – ojczysty język tybetańczyków zamieszkujących Tybet (31 st. N), Syczuan, Qinghai, Bhutan (28 st. N), Indie (28 st. N), Nepal (26-30 st. N)
Apacze – język szczepu Apaczów, indian Ameryki Północnej (25-36 st. N)

Jak widać wszystkie powyższe języki powstały w pobliżu pasa równikowego. Poniższa mapa prezentuje obszar występowania języków tonalnych:


W miarę przesuwania się w kierunku północnym kuli ziemskiej, liczba języków tonalnych maleje, a wzrasta liczba języków intonacyjnych, związanych z intonajcą zdania zbudowanego z tychże słów (sylab). Oznacza to, że ton sylaby przestaje mieć znaczenie komunikacyjne i zostaje zastąpiony intonacją zdania.
Na przykład, zdanie w języku polskim, zbudowane z trzech słów: „Tomek tu mieszka”, może mieć intonację:
obojętną (stałą) – gdy stwierdzamy fakt;
wznoszącą – gdy pytamy czy Tomek tu mieszka;
opadającą – gdy fakt, że Tomek tu mieszka "specjalnie" nas nie cieszy …

Co to może oznaczać (sugestie)?
1. Jest to związane z rozwojem cywilizacyjnym – rozwój następował od prostych nieskomplikowanych języków sylabicznych ludów zamieszkujących pas równikowy, do rozbudowanych znaczeniowo języków ludów zamieszkujących obszary północne kuli ziemskiej. Ale czy można uznać, że poziom cywilizacyjny ludów zamieszkujących obecny obszar Chin był-jest w jakiś sposób niższy (jeżeli w ogóle porównywalny) niż poziom cywilizacyjny (kulturowy, technologiczny) Europejczyków?

2. Wpływ nasłonecznienia (natężenia fal elektromagnetycznych), lub w ogólności klimatu, które miało (ma) przełożenie na strukturę organiczną materii, konsumowanej i w konsekwencji stanowiącej o różnicach w budowie organizmu człowieka (patrz: zależność procesu powstawania glukozy i innych cukrów prostych od stopnia nasłonecznienia) (?)

3. Wpływ innych pól zewnętrznych – np. pola grawitacyjnego, magnetycznego, na strukturę języka.(?)

4. Wiara i Biblia.

(Punkty 2 i 3 mają związek - aż strach pomyśleć - z Eugeniką. Chyba, że Eugenika - wcale nie jest taka straszna).

W językach tonalnych występuje od 2 do 9 tonów, takich samych jak te występujące w harmonicznym następstwie dźwięków skali muzycznej. Warto w tym momencie powrócić na moment do zapomnianej (i odrzuconej przez naukę) hipotezy J. Keplera, który w „Harmonices Mundi” (1619), dopatrzył się związku obrotu ciał niebieskich oraz interwałów muzycznych. Korelacje (matematyczne) pomiędzy prędkościami planet odpowiadają bowiem ściśle, interwałom muzycznym.

Przyjrzyjmy się również na moment muzyce tworzonej w obszarach języków tonalnych. Na przykład, muzyka w Chinach (i w Indiach) jest kompletnie odmienna niż znana w europejskim kręgu kulturowym. W muzyce chińskiej - najstarszej ze wszystkich znanych – dominuje 5 dźwięków (pentatonika), a słowa (sylaby) mają większą wagę niż melodia. Zupełnie odmiennie niż w muzyce europejskiej, gdzie melodia zdaje się dominować nad językiem. Czyżby decydowała o tym intonacyjność, a nie tonalność naszych (europejskich) języków?

Z punktu widzenia ekonomii języka, związanej z dążeniem każdego stanu fizycznego do uzyskania jak najniższej energii, języki tonalne są bardziej ekonomiczne energetycznie niż języki intonacyjne. Bowiem żeby wypowiedzieć jakąś myśl w języku intonacyjnym - potrzebujemy więcej słów. Być może to większe zróżnicowanie w użyciu słów w języku intonacyjnym, wynika z większego zróżnicowania położenia planet na nieboskłonie? W językach tonalnych obszarów przyrównikowych - to zróżnicowanie jest mniejsze. Orbity wszystkich planet Układu Słonecznego leżą bardzo blisko płaszczyzny zwanej ekliptyką. Nachylenie płaszczyzny równika Ziemi względem ekliptyki powoli zmienia się w czasie i aktualnie wynosi 23° 26'. Nawet Księżyc jest odchylony zaledwie o 5° od tej płaszcyzny. Jakże bliski jest ten kąt do szerokości geograficznej na której występują języki tonalne!

poniedziałek, 26 marca 2012

Nic co człowiek wymyśla nie jest mu obce

Profesorowi Eine, wyznawcy zasady antropicznej poświęcam … i zawdzięczam Przestrzeń – w fizyce oznacza to, co nas otacza i w czym przebiegają wszystkie zjawiska fizyczne. Teza: Myślenie człowieka również odbywa się w przestrzeni fizycznej. Myślenie słowami odbywa się w przestrzeni słów, w której można określić metrykę, czyli regułę określająca odległość między jej punktami. Przestrzeń słów możemy utworzyć następująco. Do jej budowy użyjemy współczesnego liter alfabetu łacińskiego: A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z (26 liter). Istotne w tym momencie jest założenie o nie przypadkowej kolejności liter. Na osi liczbowej (przestrzeń jednowymiarowa) wartościom naturalnym przypisujemy kolejne litery alfabetu:
Przestrzeń dwuwymiarową, utworzymy poprzez dodanie osi prostopadłej.
Odległość pomiędzy literami określimy jako miarę wektora, którego punkt zaczepienia znajduje się w początku układu – zwanym „pauzą”, lub „bez-literą” – a koniec w punkcie przecięcia osi prostopadłych do poszczególnych liter. Na rysunku powyżej pokazane są m.in. wektor łączący litery K i I, wektory GS, WI, oraz wektor KIWI (pomarańczowy). Długość np. wektora KI wynosi 11x11 + 9x9 (z prawa Pitagorasa), a więc: W ten sposób zdefiniowaliśmy odległość liter KL. Warto zauważyć, że jest to liczba niewymierna. Wykonując podobne obliczenia dla wszystkich połączeń liter, otrzymamy kwadratową macierz symetryczną. Fragment tej macierzy przedstawia rysunek poniżej: W przestrzeni 3-wymiarowej, można utworzyć dowolny trzyliterowy wyraz. W trzyliterowej postaci słów w wymiarze rzeczywistym – trójwymiarowym – można dopatrywać się analogii do sylabicznej konstrukcji języka. Większość sylab jest dwu- lub trzyliterowa. To byłoby wyjaśnieniem istnienia języka sylabicznego. W wyższych wymiarach można skonstruować słowo o dowolnej długości – zgodnej z wymiarem przestrzeni (słów). W tym momencie budzi się refleksja: czy to, co jest naszą myślą, ma związek fizyczny ze światem, który obserwujemy. Najbardziej odpowiednią dla opisu myślenia, który dzieje się w świecie makro, jest siła najpowszechniej najpowszechniej w tej skali występująca – czyli grawitacja. We wzorze Einsteina (Ogólna Teoria Względności), wiążącym przestrzeń z grawitacją występuje tensor. Tensor – w uproszczeniu to właśnie taka macierz, której efektem – według Einsteina – jest zakrzywienie przestrzeni. gdzie ”g” jest tensorem metrycznym. Jeśli prawdziwa jest zasada antropiczna, to tensor g w równaniu Einsteina, musi być związany z naszym myśleniem, a więc ze słowem (myślanym). Przestrzeń słów zbudowana w sposób pokazany powyżej może być takim tensorem. Innymi słowy, nasze myślenie słowami, byłoby związane z zakrzywieniem przestrzeni wywołanym grawitacją. A każda myśl, w tym ujęciu jest zmarszczką przestrzeni – grawitonem. Badania satelitarne Ziemi ujawniają niejednorodność grawitacji na jej powierzchni. Być może te niejednorodności są przyczyną i odpowiedzią na odwieczną zagadkę językowej Wieży Babel. Obraz anomalii grawitacji Ziemi zarejestrowany przez sondę GR

Przyczyna i skutek

Wzór

to podstawowa tożsamość trygonometryczna. Można ją zapisać w postaci:


Dla drgań o stałej częstotliwości wzór ten można zapisać w postaci:




Można dobrać odpowiednie współczynniki (amplitudy) drgań, oraz ich częstotliwości tak, by tożsamość ta była nadal prawdziwa.





Może być tak, że każdy sygnał który odbieramy z kosmosu, a w szczególności cyklicznie zmieniajace się siły grawitacji odbieramy tak jak cosinus względem sinus, ujęte w tożsamości tzw. jedynce trygonometrycznej. Jedynka trygonometryczna jest odzwierciedleniem pewnej nieznienności (stałości), podobnej do prawa zachowania energii.


Jednoczesność - to psychologiczne odczuwanie każdego zdarzenia w jednej chwili, które ma postać iloczynu sygnałów - w odróżnieniu od składania (sumowania) sygnałów powszechnie obowiązującego w fizyce, opisujacego świat zewnętrzny wobec umysłu.

Przykładowym obrazem jednoczesności w znaczeniu psychologicznym, jest iloczyn cyklicznych zmian oddziaływań grawitacyjnych planet, księżyców i Słońca układu słonecznego:


Ciekawą cechą jednoczesności jest pokrywanie się jej obrazu z wykresem dowolnego dzieła literackiego, według długości słów. W większości języków liczba słów wraz z ich długościa wyraźnie zanika dla słów powyżej 16 liter oraz przyjmuje maksimum dla słów 6,7,8-literowych.

wtorek, 20 marca 2012

Słowem i węglem (2)

"Nad pięknym, modrym Dunajem" (Cząsteczka glukozy - aldoza)



niedziela, 18 marca 2012

Nie wiem

Nie wiem, dlaczego piszę. Dlaczego mam tę ciągłą wewnętrzną potrzebę odkrywania czegoś co być może jest tylko iluzją. I uparcie powracającą myślą, że … przyroda nie może być skomplikowana i jej prawa są tak czytelne, że pierwszy rzut oka na listki gałęzi mijanej w czasie sobotniego spaceru musi być odpowiedzią na sposób tej myśli generowania. Pewnie jestem jednym z setek milionów grafomanów, którzy pochylają głowę nad prostym przejawem życia by wyjaśnić … prosty przejaw życia naszego.

Ale fajnie mi się napisało. I pewnie jak każdemu z nas podobają mi się konfiguracje moich słów i zdań. I pewnie też oczekuję – jak każdy z nas – zauważenia, uznania, pochwały. Ale za taką postawę – oczekiwanie – nie można nikogo winić. Bo jeśli już – to tylko wszechobecną grawitację. Ona nie zna co to „od siebie”. Ona jest zawsze – „do siebie”. Bo każda materia tak czyni, by przyciągnąć inną do swojego środka. I nie jest niczyją winą, że tak jest. A winę – jeśli już - wymyślił człowiek. Ale czy mógł inaczej? Czy mógł inaczej, skoro „wina” jest tym samym „grawitacyjnie” uwarunkowanym przejawem prawa „do siebie” – jedynie ubranym tylko w umowy społecznie akceptowane, chronione i powielane? Zawsze czynimy dla siebie, nawet jeśli czynimy dla innych.

Dzisiaj chciałbym napisać o naturze języka. O jego biologicznym pochodzeniu.
Mijałem właśnie rosochaty dąb gdy takie myśli pojawiły mi się w głowie:

1. Noam Chomsky zaproponował teorię gramatyki zakodowanej w naszych strukturach genetycznych. Według tej teorii rodzimy się z wewnętrznie wbudowaną strukturą gramatyki języka.
2. Według mojej koncepcji – język pochodzi z zewnątrz. I nie chodzi tu tylko o strukturę języka pozyskiwaną w czasie procesu słowa słyszanego i mówionego. Chodzi o znacznie bardziej podstawowy związek języka z pokarmem, niezbędnym dla naszego istnienia.
3. Język zależny jest od procesu fotosyntezy – czyli procesu tworzenia prostego, 6-weglowego cukru glukozy – który ma kilkadziesiąt różnych postaci (heksozy).
4. Fotosynteza zależna jest m.in. od natężenia światła i jego długości, w ten sposób, że każdej ich wartości odpowiada inna forma glukozy – a więc i słowa.
5. Stopień nasłonecznienia danego regionu Ziemi, wpływa na struktury cukrów prostych tworzonych w czasie procesu fotosyntezy.
6. To, jaki jest język – jego struktura, a szczególnie długość słów – zależy od położenia geograficznego, czyli od stopnia rocznego nasłonecznienia regionu.
7. Słowa krótsze przeważają na północnej półkuli, słowa dłuższe – w obszarze równika.

Być może w moim myśleniu są luki. Być może schemat przyczynowo-skutkowy jest w nim bardzo zachwiany. Ale tym bardziej dowodzi to faktu, że myślenie – a szczególnie to twórcze – nie ma nic wspólnego z myśleniem „zdroworozsądkowym”. Jest ono raczej bliższe kwantowemu obrazowi świata wymyślonemu przez człowieka (o paradoksie!), gdzie przyczyna i skutek przestają mieć znaczenie.

środa, 14 marca 2012

Wędrówki słowa

Węgiel i słowa

(Poniższa notka ma charakter hipotezy, więc ... proszę się rozluźnić i usiąść wygodnie w fotelu - jeśli takowy jest).

Zobacz: człowiek zbudowany z węgla i wody ma tendencję do wydzielania węgla i wody w różnej postaci: w powietrzu wydychanym jest CO2 i para wodna, w moczu jest 96% wody i mocznik CO(NH2)2 - a tenże powstaje z reakcji CO2 z amoniakiem. W kale jest 75% wody i 15% bakterii - a te zbudowane są w 85% z wody i różnych związków węgla.
We wszystkich tych reakcjach istotną rolę pełni również tlen i inne pierwiastki Tablicy Mendelejewa.

Więc to jest tak: organizm ludzki pobiera z przyrody wodę, tlen oraz różne związki węgla w postaci cukrów, białek i tłuszczy, które "przerabia" w organizmie a następnie wydala w zmienionej - a jednak tej samej formie - węgla i wody i związanego w ich związkach tlenu.

Czy nie wydaje się oczywiste, że związki te również uczestniczą w procesie myślenia, a nawet - są jego przyczyną?

1. Człowiek wymyśla tylko to, co ma w sobie

Człowiek nie potrafi wymyśleć niczego innego niż to, co ma w sobie (nie wiem czy to zdanie jest gramatycznie poprawne ale oddaje ono sens twierdzenia). Wszystkie wynalazki człowieka, związane są z mechanizmami istniejącymi w nim samym. Innymi słowy: człowiek nie potrafi wymyśleć czegoś, co nie byłoby elementem jego natury.

Nawet najbardziej wymyślne projekcje scince-fiction są ciągle bardzo "ludzkie". Tzn. mają elementy jego budowy oraz jego zachowań, sposobu reakcji, myślenia itp.

No więc, przejdźmy teraz do mózgu człowieka. To, że człowiek wymyślił komputer, dowodzi że taki "komputer" jest częścią jego - człowieka - struktury. I tu najbardziej logiczną analogią jest porównanie komputera do mózgu (uups!). Tak właśnie - nie mózgu do komputera ale komputera do mózgu - jako efektu i dowodu istnienia takiej struktury wewnątrz człowieka. W ujęciu potocznym zaciera się różnica znaczeń pomiędzy tym co jest skutkiem a tym co jest przyczyną.

Ale jeśli tak, to można sformułować również następujący wniosek:

2. Mózg pełni w organizmie człowieka dokładnie taką funkcję, jaką pełni komputer w życiu człowieka

Co to oznacza? Komuter przerabia dostarczone do niego informacje, natomiast - niezależnie od stopnia jego złożoności - nie jest w stanie myśleć samodzielnlnie (choć niektórzy twierdzą że jest to tylko kwestią czasu!). Podobnie mózg przerabia jedynie sygnały do niego docierające. Owszem wykonuje skomplikowane operacje "obliczeniowe" ale nie jest w stanie myśleć samodzielnie. Hmm ... zabrzmiało paradoksalnie, ale konkludując - mózg jest tylko "zwykłym", choć niezwykle wyrafinowanym (specjalizowanym) czytnikiem informacji. Czytnikiem, który odczytuje i przerabia informacje z zewnątrz: świetlne, dźwiękowe, zapachowe, dotykowe i te zawarte w organizmie i dziejących się w nim przemianach tlenu, węgla i wody. No chyba, że to "przerabianie" nazwalibyśmy myśleniem. Ale w tym sensie myśli każdy zwykły komputer. Ktoś powie: no tak, ale człowiek poprzez to "przerabianie" informacji kreuje rzeczywistość. Oczywiście - ale wróciłbym w tym momencie do punktu pierwszego - wymyśla tylko to, co w nim już istnieje.

Pewnego pośredniego dowodu na to, że tak jest dostarczają badania neurochirurgiczne. Człowiek po usunięciu części mózgu nadal może żyć. Ba, zdarzają się wypadki całkowitego obumierania komórek mózgu przy zachowaniu wszystkich czynności fizjologicznych organizmu. Oznacza to, że nawet jeśli usuniemy mózg - człowiek nadal jest organizmem żywym - choć bardziej przypomina wtedy roślinę. 9do roślin wrócimy jeszcze później). Nie można tego powiedzieć o innych organach człowieka, a szczególnie o sercu. Bez serca człowiek żyć nie może.

3. Węgiel i słowa


Kiedyś sformułowałem takie twierdzenie: "Myślenie pochodzi z zewnątrz". W modelu mózgu jako czytnika (komputera) nabiera ono szczególnego znaczenia. Słowa i obrazy które powstają w mózgu mają swoje źródło w świecie zewnętrznym. Obrazy są efektem istnienia światła, a słowa - efektem istnienia węgla. Zobacz: w najprostszym i powszechnym procesie przyrodniczym z CO2, wody i przy udziale światła (fotosynteza) powstaje prosty cukier - glukoza. Glukoza zbudowana jest z sześciu węgli połączonych w pierścień lub ułożonych liniowo. Ta liczba sześciu węgli jest jakby podstawowa w późniejszych procesach przemiany materii w wyniku których - w naszym organizmie - powstają wielocukry (glikol), białka i tłuszcze. Można powiedzieć, że z tych 6 węgli wywodzą się (prawie) wszystkie "późniejsze" elementy naszego organizmu.

Jeżlei mózg jest tylko czytnikiem - to również z tej podstawowej struktury 6. węgli powstają jego myśli. Hmm ... i znowu zabrzmiało paradoksalnie, ale - konkludując, ciągle dziejące się przemiany cukrów w naszym organizmie są przyczyną, powstawania myśli o różnej liczbie i różnej długości słów. Badając średnią długość słów w dowolnej wypowiedzi człowieka (proza, poezja itp.), uzyskujemy średnią maksymalną długość słowa - 6, 7, 8. (patrz: http://www.teoriaslowa.com/2009/03/literatura-piekna.html).

Można także powiedzieć, że przyroda nie lubi wyjątków i w tym konteście zauważyć, że wymyślona przez człowieka struktura związków chemicznych odpowiada dokładnie ... strukturze naszego myślenia (co dowodzi punktu 1):

Są duże zbiory słów - tak jak są duże struktury makro i wielocząsteczek.
Są słowa w zdaniu - tak jak są cząsteczki w makrostrukturach.
I są wreszcie samogłoski i spółgłoski w słowie - tak jak są atomy w cząsteczkach.

A co z pamięcią? Nasz organizm zapamiętuje struktury powstałe w wyniku oddziaływań zewnętrznych ... w każdej swojej komórce, w każdym drgającym łańcuchu węglowym. Częstotliwości drgań cząsteczek organizmu znajdują się w zakresie podczerwonym i mikrofalowym (około 10 do 12 Hz). Nałożenie dowolnego impulsu zewnętrznego np. fali dźwiękowej o częstotliwości 2000 Hz (średnia częstotliwość słyszalności człowieka), powoduje modulację drgań cząsteczek jak na załączonym poniżej obrazku. Jeżeli oddziaływanie powtarza się wielokrotnie kształt tej modulacji (zaburzenia) zostaje zachowany. Tak więc można rzec, że człowiek myśli całym ciałem a nie (tylko) mózgiem. Natomiast mózg pełni jedynie rolę komputera (czytnika) odczytującego myśli zapisane w organizmie.


Rys. Nałożenie oddziaływania cyklicznego niskiej częstotliwości (kolor czarny) na drgania o dużej częstotliwości (kolor czerwony), tworzy cykliczne zaburzenie modulowane (kolor niebieski).