poniedziałek, 26 września 2011

Rój

Czym jest grawitacja? Jest powszechna i przyciągająca tak jakby cała jej siła skupiała się w środku masy. Obraz geometrycznych kul, takich jak Słońce i planety nierozłącznie się nam z nią kojarzy. Ale czy ma także znaczenie dla mas rozproszonych, poruszających się jak rój?

Aby odpowiedzieć na to pytanie dokonałem eksperymentu myślowego, który łatwo potwierdzić eksperymentalnie.
W najprostszym ujęciu - opisanym prawem Newtona - oddziaływanie grawitacyjne dwóch ciał można przedstawić jako oddziaływanie ich środków w których skupiona jest cała ich masa.


Jeżeli podzielimy kulę na cztery części i rozsuniemy otrzymane elementy, wypadkowa wartość siły grawitacji nie zmieni się.


Wypadkowa siła grawitacji nie zmieni się również, gdy podzielimy kulę na większą liczbę elementów.


Czy istnieje granica tego dzielenia, dla której prawo grawitacji – a więc jej cecha związana ze środkiem masy - będzie wciąż obowiązująca?

Można w tym momencie zasugerować twierdzenie, że dzielenie kuli na mniejsze fragmenty nie ma wpływu na wytwarzaną przez nią grawitację, odczuwaną przez inne obiekty. A stereotyp wiążący grawitację tylko z kształtem pełnej kuli potraktować jako anachronizm. Bo czy zbiór, jakim jest np. rój pszczół, ławica ryb, kultura bakterii, czy rozczapierzone gałęzie drzewa takiej grawitacji nie ma? Grawitacji związanej nie z każdym osobnikiem (elementem) grupy, ale grawitacji związanej z grupą jako całość?

Grawitacja wytwarzana przez jedną rybę w ławicy jest niewielka, ale jeśli ryb w ławicy są tysiące, miliony – grawitacja całej grupy ma wymierną wartość. I jest to grawitacja dynamicznie zmieniająca się. Pojedynczy osobnik ławicy nie ma wpływu grawitacyjnego, ale cała grupa ma grawitację, która oddziałuje na świat zewnętrzny i stanowi jakby skupioną w jej przestrzennym środku siłę – stanowicą "świadomość" istnienia tej grupy.


Podobnie jest z naszym umysłem. Nie wiemy, w którym dokładnie miejscu myśl nasza powstaje, ale wiemy, że powstaje ona w środku naszej głowy, tak jakby była efektem zbiorowego oddziaływania jej elementów. Jest jakby świadomością, która nie ma przypisania do konkretnego elementu masy, a raczej do jej przestrzennego środka.

Świadomość grawitacyjna

Zawsze myślimy środkiem. Świat postrzegamy środkiem. Podobnie może postrzegać świat rój pszczół. Odczuwa go środkiem masy.


Podobnie "zbiorową" grawitację mają konary drzew.


Wszystkie obiekty, które są zbiorowiskiem mas mniejszych, mają „świadomość grawitacyjną”, czyli właściwość odczuwania grawitacji przestrzennie, bez stereotypowego w naszym rozumieniu przypisania jej do konkretnej masy, a już z pewnością nie do masy w kształcie kuli.

Gdy kierujemy nasz wzrok w dowolną stronę, jest on ograniczony zakresem widzenia, ale zawsze wychwytuje istotę tego, co widzimy poprzez środek obrazu. Bo w tym środku jest nasze świadome, grawitacyjne odczuwanie rzeczy.

Komunikacja

Jedna bakteria nic nie znaczy. Ale rozmnażana w tempie geometrycznym, doprowadza do powstania masy, której istnienie dla naszego organizmu ma ogromne znacznie (w jelicie człowieka jest ich od 1 do 1,5 kg). Sposób komunikowania się bakterii z organizmem nie jest związany z jej poszczególną jednostką (bakterią), ale z jej zbiorowością. Oddziaływanie tej zbiorowości nie jest uwikłane jakąś hierarchią ważności. Bo nie ma w tej zbiorowości bakterii bardziej lub mniej ważnych. Natomiast mają one jedną wspólną, przestrzennie umiejscowioną właściwość – świadomość grawitacyjną. W komunikacji, informowaniu wzajemnym, decydującą rolę odgrywa właśnie ta zbiorowość, a właściwie jej świadomość – grawitacyjnie przekazywana na odległość, przynajmniej z prędkością światła.

W mikoświecie atomów jest podobnie. Są one jak rój mikroelementów materii. Każda zmiana ich konfiguracji wpływa na świat zewnętrzny. Kłębowisko, nieustannie, niespokojnie wibrujących atomów Słońca, jest źródłem ciągle zmieniającej się grawitacji, która ma wpływ na nasze myślenie – i naszą świadomość.

środa, 21 września 2011

Bakterie

Wielka małość
Mają mikroskopijne rozmiary, małą masę rzędu pikogramów i dziwaczne kształty. Są strukturami większymi niż wirusy a mniejszymi niż komórki posiadające jądra komórkowe (eukarionty). Nadano im nazwę prokarionty – czyli te, które nie posiadają jądra. Przez swój wymiar, są blisko spokrewnione z cząsteczkami i atomami. Zbudowane głównie z wody (70%) i węgla. Potrafiące wytrzymywać olbrzymie siły grawitacji – 400 tys. razy większe niż ziemska, czyli takie, jakie wytwarzają giganty astronomiczne - białe karły i supernowe. Przetrzymać to znaczy rozmnażać się w tych warunkach – przez podział. W tempie geometrycznym, takim jak na Ziemi. Potrafią się również komunikować, cokolwiek słowo komunikacja oznacza. Wysyłają więcej promieniowania elektromagnetycznego niż zwykła woda.

Są wszędzie – brzmi to jak banał. Stwierdzono również, że jest ich więcej w organizmie człowieka niż komórek, z których ten organizm jest zbudowany. Wdychamy je i wydychamy, spożywamy z pokarmem, pijemy z wodą, wydalamy. Trawią nasze jedzenie – jest ich od 1 do 1,5 kg w naszych jelitach. Miliardy, miliardów bakterii rozkładających każde pożywienie na czynniki proste – zbliżone do struktury prostych cząsteczek. Wygląda na to, że ich celem jest upraszczanie. (Czy również takie, które zakwita w naszym umyśle jednym stwierdzeniem, jednym słowem?)

Żyją z nami w symbiozie. I walczą z tymi, które tę symbiozę próbują zakłócić. A wrogów bakterii – a więc i człowieka – są miliardy. I co ciekawe – to też są bakterie, albo mniejsze od nich wirusy.

Właściwie należałoby zadać pytanie – gdzie zaczyna się życie? Materia nieożywiona to struktury np. naszych białek. Ale już wirusy nie wiadomo, czy są żywe czy nie. Niektórzy klasyfikują je jako materię nieożywioną, inni – na podstawie wirusów działań – za organizmy żywe. Bakterie nie mają jąder komórkowych, ale wykazują cechy organizmów żywych. To tak jakbym powiedział, że coś, co nie ma centrum zarządzania - żyje.

Brakujące ogniwo
Ale wróćmy do bakterii i naszych umysłów. Oto grupa naukowców z Karolinska Institute w Sztokholmie oraz współpracujący z nimi naukowcy z Singapuru, wykazali że, mikroby żyjące w jelitach wpływają na sposób myślenia - u myszy. Następstwem tego jest daleko idąca spekulacja, że bakterie, kontrolują myślenie organizmów, w których żyją, z dokładnością do wypowiadanego słowa. Są jak brakujące ogniwo łączące martwy świat cząsteczek ze światem odbieranym jako świadome – rozumowe. (w moim skojarzeniu, są jak gitarzysta potrafiący grać na strukturach białek).


Dlaczego brakujące ogniwo? Otóż, oddziaływania zewnętrzne kształtowały człowieka, kształtowały jego rozwój – w tym pole magnetyczne, fale elektromagnetyczne i grawitacja. Pytanie brzmi – w jaki sposób przenoszona jest siła tych oddziaływań na strukturę białek? I w konsekwencji powstaje pytanie: skąd organizm wie jak ma się rozwijać, a jeśli już – to w którym kierunku? Wielkość bakterii determinuje możliwość odbioru mikrosygnałów – zarówno magnetycznych, elektromagnetycznych jak i grawitacyjnych. Strukturalna bezpostaciowość bakterii, ma tylko jedno wyróżnienie – kształt. A każdy kształt jest słowem – bardziej lub mniej wyartykułowanym. Wszystko zależy li tylko wyłącznie od pomysłowości człowieka i … żyjącej w nim bakterii.


Bakteria nie ma w sobie nic, choć przenosi wszystko. Tak jak Bóg ...

wtorek, 13 września 2011

Zmarszczki przestrzeni

Profesorowi Eine, wyznawcy zasady antropicznej poświęcam … i zawdzięczam

Przestrzeń – w fizyce oznacza to, co nas otacza i w czym przebiegają wszystkie zjawiska fizyczne.

Teza: Myślenie człowieka również odbywa się w przestrzeni fizycznej. Myślenie słowami odbywa się w przestrzeni słów, w której można określić metrykę, czyli regułę określająca odległość między jej punktami.

Przestrzeń słów możemy utworzyć następująco. Do jej budowy użyjemy współczesnego liter alfabetu łacińskiego: A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z (26 liter). Istotne w tym momencie jest założenie o nie przypadkowej kolejności liter.

Na osi liczbowej (przestrzeń jednowymiarowa) wartościom naturalnym przypisujemy kolejne litery alfabetu.


Przestrzeń dwuwymiarową, utworzymy poprzez dodanie osi prostopadłej.


Odległość pomiędzy literami określimy jako miarę wektora, którego punkt zaczepienia znajduje się w początku układu – zwanym „pauzą”, lub „bez-literą” – a koniec w punkcie przecięcia osi prostopadłych do poszczególnych liter. Na rysunku powyżej pokazane są m.in. wektor łączący litery K i I, wektory GS, WI, oraz wektor KIWI (pomarańczowy). Długość np. wektora KI wynosi 11x11 + 9x9 (z prawa Pitagorasa), a więc:


W ten sposób zdefiniowaliśmy odległość liter KL. Warto zauważyć, że jest to liczba niewymierna. Wykonując podobne obliczenia dla wszystkich połączeń liter, otrzymamy kwadratową macierz symetryczną. Fragment tej macierzy przedstawia rysunek poniżej:


W przestrzeni 3-wymiarowej, można utworzyć dowolny trzyliterowy wyraz.


W trzyliterowej postaci słów w wymiarze rzeczywistym – trójwymiarowym – można dopatrywać się analogii do sylabicznej konstrukcji języka. Większość sylab jest dwu- lub trzyliterowa. To byłoby wyjaśnieniem istnienia języka sylabicznego.

W wyższych wymiarach można skonstruować słowo o dowolnej długości – zgodnej z wymiarem przestrzeni (słów).

W tym momencie budzi się refleksja: czy to, co jest naszą myślą, ma związek fizyczny ze światem, który obserwujemy. Najbardziej odpowiednią dla opisu myślenia, który dzieje się w świecie makro, jest siła najpowszechniej w tej skali występująca – czyli grawitacja.

We wzorze Einsteina (Ogólna Teoria Względności), wiążącym przestrzeń z grawitacją występuje tensor. Tensor – w uproszczeniu to właśnie taka macierz, której efektem – według Einsteina – jest zakrzywienie przestrzeni.


gdzie ”g” jest tensorem metrycznym.

Jeśli prawdziwa jest zasada antropiczna, to tensor g w równaniu Einsteina, musi być związany z naszym myśleniem, a więc ze słowem (myślanym). Przestrzeń słów zbudowana w sposób pokazany powyżej może być takim tensorem. Innymi słowy, nasze myślenie słowami, byłoby związane z zakrzywieniem przestrzeni wywołanym grawitacją. A każda myśl, w tym ujęciu jest zmarszczką przestrzeni – grawitonem. Zastanawiająca jest również zbieżność liczby 26 liter z wymiarem podstawowym występującym w Teorii Strun: 26.

Badania satelitarne Ziemi ujawniają niejednorodność grawitacji na jej powierzchni. Być może te niejednorodności są przyczyną i odpowiedzią na odwieczną zagadkę językowej Wieży Babel.

(Obraz anomalii grawitacji Ziemi zarejestrowany przez sondę GRACE.)

wtorek, 6 września 2011

Fałszerstwo słów

Człowiek zbudowany jest z wody. I węgla. Jest substancją organiczną, w której długość łańcuchów aminokwasów i białek określa granice istnienia.

I z tych to „cząstek” powstaje słowo, jako zewnętrzny przejaw organów mowy i pisania. I żadne słowo nie jest tym, co znaczy. Bo by wyjaśnić dowolne z nich potrzeba następnych – słów. I tak bez końca, w potoku znaczeń ujawniających wnętrze, które jest ciągiem łańcuchów węgla. I tak bez końca wyjaśnień zakrawających na hipokryzję – rozumienia.

Bo gdzie jest na przykład „Miłość” tych, którzy w pokorze bezducha znoszą śmierć innych – niewinnych? Głoszoną i obwieszczaną słowem. A są to frazy gładkie i wyuczone, prawdy zlepek, bełkot, powstały z długich łańcuchów węgla … węgla istnienia?

Nic nie jest prawdą, co w słowie zawarte. Nic nie jest prawdą, poza blichtrem nazwania. Więc czy prawda istnieje – poza słowem?

Wierzymy, że tak jest – bo tak mówią słowa biblijnych przekazów. Bo tak mówi nam każdy dzień westchnień, niepokojów i radości słowem obleczony. I nie pozostaje nam nic innego jak temu słowu ufać, zawierzyć, że przekazuje nam cząstkę prawdy o świecie. Ale co to jest świat? Tego już nie wiemy. Potrafimy go tylko opisać. Słowem.

Więc oto mój opis. Długość neuroprzekaźników (aminokwasów) nie jest dłuższa od najdłuższego słowa w dowolnym ludzkim dziele. Większość z nich mieści się w zakresie słów istnienia. A może też sylab?