czwartek, 24 lutego 2011

Myśli zebrane

1. Człowiek to nie maszyna. Gdyby umiejętności odczytywania natury polegały tylko na przeliczaniu, dawno by skonstruowano maszynę myślącą. A na razie wszystko, co potrafimy to budować maszyny coraz szybciej i sprawniej przeliczające. Człowiek potrafi coś więcej. Ma podświadomość, która jest bardzo czułym instrumentem nadawczo-odbiorczym - takim, że pies czy kot łatwo odczują w jakim jesteśmy nastroju, nawet gdy nie mówimy nic. Maszyna tego nie potrafi. 2. Niektóre teorie mówią o emanacji fal inne o fluidach feromonów, a jeszcze inne - jak np. moja - o zmieniającym się rozkładzie ciepła człowieka (pamiętajmy, że ciepło to zwykła fala elektromagnetyczna). Nawet sam fakt, że potrafimy prowadzić rozważania, jest poza zasięgiem maszyny. Bo życie to nie przekaz zero-jedynkowy. Człowiek potrafi odczytywać nawet to, co pomiędzy zerem a jedynką się znajduje. 3. Dlatego urządzenie może z nami wygrać np. w szachach wymagających logiki ale nie w odbiorze - częściowo o charakterze emocjonalnym - jakim jest strojenie fortepianu. Stroiciel dobiera częstotliwości biorąc pod uwagę wszystkie cechy dźwięku i instrumentu - te przeliczalne .... i te nieprzeliczalne. Każdy fortepian będzie przez niego dostrojony trochę inaczej ... No, chyba, że jest to produkcja masowa, gdzie indywidualność każdego instrumentu - tak jak indywidualność każdego człowieka - jest zatracona. Można by posłużyć się analogią do mistrza kucharskiego, którego receptury nie polegają tylko na zwykłym odmierzaniu składników ... i tylko niektórzy takimi mistrzami zostają. W każdej dziedzinie życia. 4. Współczesne technologie poprzez blichtr powszechności, stopniowo spłaszczają naszą wrażliwość na cokolwiek. W tym sensie, praktycyzm zdobywa coraz większe uznanie a umiejętność podświadomego odbioru świata, stopniowo spychana jest na drugi plan ... 5. Czy tembr głosu zdradza nasz nastrój - ależ oczywiście! ... Jeszcze bardziej zdradza go grymas twarzy, lub ogólniej: wyraz twarzy. Ale przecież to nie wszystko: mowa całego ciała mówi o nas więcej niż nasze słowa. A czym jest ta mowa ciała? Obserwowana wzrokiem ... wydaje się mieć coś wspólnego z interpretacją kształtu. To tak jak byśmy czuli ... geometrię drugiej osoby. I tak od obserwacji psychologicznej doszliśmy do matematyki ... odczuć. Podałem to jako przykład jak bardzo daleko może dryfować myśl ludzka ... odkrywając nowe, nieznane wyspy wiedzy. 6. Z doktryn które feruje współczesna nauka, wyłania się jedno, gnębiące mnie od lat słowo: pomijalność. Coś, co małe jest pomijalne i zaniedbywalne - krzyczała fizyka XIX w. i ta potem również. I tak np. dorobiliśmy się fizyki opartej na stałych ... przybliżonych. Mówimy: przyspieszenie ziemskie wynosi 9,81 m/s kw. i to nam wystarcza - ale przecież jest to wynik przybliżony. Mówimy, że prędkość światła wynosi 300 000 km/s - ale ona jest taka tylko około. Mówiliśmy, że rozkład promieniotwórczy jest niezależny od wpływów zewnętrznych - i okazało się że są w nim fluktuacje okresowe, nie wiadomo skąd i dlaczego. Tych przykładów można mnożyć. 7. Wydaje nam się, że dla naszych praktycznych potrzeb wystarczają nam przybliżenia. Bo nasze trzy palce - to matematyczne, naturalne 3 i nic więcej. Ale przyroda ma tych palców np. 3,1 lub 3,25. I tego już zrozumieć nie potrafimy. Podam inny ciekawy przykład: teoria chaosu wykazała, że pomiędzy wymiarem przestrzeni 1 (linia) i 2 (płaszczyzna), może istnieć wymiar pośredni - między 1 i 2. Na przykład zbór Cantora (punktów odcinaka o długości 1) ma wymiar ln2/ln3. 8. Czy geometria ciała związana jest z emisją jego energii cieplnej? Odpowiedź wydaje się oczywista, aczkolwiek pewnie trudno mierzalna - a więc pomijalna, w skali innych "oczywistych" oddziaływań. To samo dotyczy grawitacji. Po "kij diabeł" zajmować się grawitacją planet, skoro w naszym codziennym życiu jej efekty są drugorzędne, a więc zaniedbywalne. I znowu upraszczamy patrząc na swoje trzy palce ... Wszystko co wiemy o życiu, przybliżamy do liczb naturalnych, ale są tacy, którzy odczuciem swoim potrafią rozróżnić częstotliwości do piątego miejsca po przecinku ... I w tym miejscu ... jest miejsce dla mnie. 9. Ponieważ prędkość światła wynosi około, prawie, całkiem, niewiele od, niewiele nad: c = 299 792 458, 356 457 346 823 561 334 235 7968 5671 235 451290 528 ... i tak dalej, aż do nieskończoności, więc śmiem twierdzić, że aby ją "wypowiedzieć", trzeba nieskończenie wielu słów .... I taka jest właśnie prawda o niej ... a nie ta odczytana z przybliżonej wartości 3 po której następują już tylko same zera. I na tym właśnie polega różnica w postrzeganiu świata w ujęciu moim i tych, którzy w moim ujęciu światem nie są ... 10. No to co? Ile kanapek jesz na śniadanie? 2, 3 może więcej? A zjadłeś kiedyś 3,14 kanapki? Uważaj, bo zjadłeś wtedy π kanapki ... Ale którą jej część naprawdę? Czy część: π = 3,14159 26535 89793 23846 26433 83279 50288 41971 69399 37510 58209 74944 59230 78164 06286 20899 86280 34825 34211 70679 82148 08651 32823 06647 09384 46095 50582 23172 53594 08128 48111 74502 84102 70193 85211 05559 64462 29489 54930 38196... I czy jesteś tego pewien? 11. Jak daleko słowo może być ważniejsze niż ... słowo. Nie można wyjść poza uwikłanie własnej myśli - własnego słowa. Mówi się, że istota badań tkwi w pomiarze coraz dokładniejszym. Tylko zawsze otwarte pozostaje pytanie - względem czego? Bo jeśli będziemy używali do tego wzorców z Serve pod Paryżem, to popadniemy w jeszcze większą niedokładność - bo wzorce są tylko przybliżone i mają tendencję do zmian ... Więc co nam pozostaje? Kuchnia, ze swoją oczywistością dań krojonych według miary oka? Lubimy rzeczy przejaskrawione. Takie, które nie budzą wątpliwości. Wtedy gdy wątpliwość powstaje, chwytamy się najprostszych rozwiązań ... Mówimy na przykład, że nasza psychika, to gra neuronów. I wiemy wtedy o sobie więcej ... pozornie. 12. A co wiemy o wpływie wszelkich innych oddziaływań, które nazywamy szumem? Zważmy, że promieniowanie tła kosmicznego, które stało się potwierdzeniem Teorii Wielkiego Wybuchu, było i jest tylko szumem. Eddington, który w czasie ekspedycji naukowej w Afryce zmierzył odchylenie światła gwiazd, uzyskał wynik w granicach błędu - a jednak ten wynik stał się podstawą do przyjęcia słuszności Ogólnej Teorii Względności. Reszta jest milczeniem i ... dziełem propagandy. Więc dlaczego miałbym odmawiać tak subtelnemu zjawisku jak promieniowanie cieplne ciała, związku z prawami rządzącymi naszą psychiką? Jeżeli jest to tylko kwestią czułości przyrządów pomiarowych - to nie ma o czym dyskutować. 13. Zapytajmy więc, dlaczego istota ludzka w swoich zachowaniach ma być niezgodna z ogólnymi prawami rządzącymi Wszechświatem? Czyżby była na tyle różna od otaczającego ją środowiska, że całe jej jestestwo pochodzi jakby z innego świata? Jestem zwolennikiem "brzytwy Ockhama" i uważam, że tworzenie zbytecznych, dodatkowych bytów jest niepotrzebne. Wszystkie odpowiedzi na to i inne pytania dotyczące naszej egzystencji znajdują się wokół nas ... i nasze wnętrze potrafi je rozczytać. Jest tylko jeden dylemat - skoro jesteśmy miernikiem tego wszystkiego co wokół nas, to jak dokonać pomiaru miernika? Innymi słowy, czyż nie jest tak, że ten mierzący, poprzez pomiar ingeruje również w jego wynik? 14. Materię, czas i przestrzeń można dzielić tak długo, aż znajdziemy się w wymiarze Plancka. Poza tym wymiarem nie wiemy nic. I nawet stwierdzić "nic" - to już za dużo powiedziane. Jedyne co nam pozostaje, by dalej pomiar kontynuować jest nasze słowo - słowo myślane. I według mojej teorii - właśnie to słowo znajdziemy na końcu wszelkich poszukiwań (łącznie z tymi które są przedmiotem badań w LHC). Stałe natury dlatego są w dokładności swojej nieokreślone, ponieważ zawierają elementy z przestrzeni słów. Gdyby nie było myślenia, 3 byłoby 3, a 4 byłoby 4 jak nasze palce u rąk. Jednak nasze myślenie ingeruje w jakikolwiek pomiar, dlatego stałe nie są doskonałymi liczbami naturalnymi, lecz zawierają ciągi nieskończone cyfr, które wynikają z następstwa słów. Bowiem zanim powstały cyfry, musiało istnieć myślenie ... (język Sumerów - 3000 b.c., język cyfr w pełni rozwinięty - czasy Fenicjan?). 15. Zaokrąglam, bo sam jestem jednym z wielu miliardów mierników. I nie potrafię nic więcej powiedzieć o swoim odczycie jak to, że jest bliski jakiejś wartości. Nie można wyskoczyć ponad siebie. Analiza, to jedna z metod redukcjonizmu. Ta droga prowadzi do coraz doskonalszych technicznych rozwiązań, ale w sensie poznania istoty człowieka - prowadzi donikąd. Synteza wydaje się w tym wypadku lepszym rozwiązaniem. A ta mówi nam, że nic nie dzieje się bez przyczyny - nawet tej zaniedbywalnej, jak oddziaływanie promieniowania cieplnego na nasz nastrój ... I tego szukam, choć śmiało można określić to pracą Syzyfa. 16. Niemniej szanuję dociekliwość pseudonaukowców, bo jest ona promyczkiem w mroku samowiedzy, która ni mniej ni więcej bliska jest doktrynie praktycznego objaśniania wszystkiego według reguły co jest nam przydatne a co nie. Nie bronię swojej teorii bo nie mam jak jej praktycznej strony obronić. Bo nie można zmierzyć jej poprawności jednocześnie nią się posługując. A więc - z praktycznego punktu widzenia - przyznaję przedstawicielom współczesnej nauki rację ... 17. Przez cały ten tekst, jak również każdy inny przewija się zasada gramatyczna. Nasze pytania o Wszechświat są z niej zbudowane. Wyrażamy rzeczy, podmioty i przedmioty, wyrażamy czas poprzez orzeczenia i dodajemy naszą sugestię, jako dopełnienia. Noam Chomsky - znany lingwista, filozof - twierdzi wręcz, że zasady gramatyczne są nam wrodzone. tak jak wrodzony jest nam sposób myślenia przyczynowo-skutkowy. jeżeli pada jakieś stwierdzenie to zarz szukamy przyczyny jego zaistnienia. Warto przyjrzeć się tym konstrukcjom od strony ich semantyki. Słowa niedoskonale opisują świat, dlatego potrzebujemy wciąż więcej słów by te słowa ... wyjaśniać. a te wyjaśnione potrzebują słów jeszcze więcej. W którymś momencie koło naszych zapytań wyczerpuje się. I wtedy stawiamy jedno słowo, które wyjaśnia wszystko: Bóg. I wciąż kusi nas by dodać do niego jakieś orzeczenie i dopełnienie, bo przecież kieruje nami wewnętrzna potrzeba, której źródłem jest: zasada gramatyczna. 18. Przypomina to trochę rybę zamkniętą w akwenie, która bez tej wody nie potrafi żyć. Czasami ryba podpływa do powierzchni i widzi światło, ale tak naprawdę nie wie co ono oznacza. I gdy z własnej woli lub nie wyskoczy ponad wodę, na moment oślepia ją blask. I choć być może jest to dla niej piękny widok, musi do wody powrócić, bo dłuższe przebywanie poza nią oznacza dla niej śmierć. Czy potrafimy wyjść - jak ta ryba - poza nasze słowa? Bo jeśli Bóg jest tym blaskiem, to możemy w przebłysku go ujrzeć, ale zawsze musimy wrócić do naszej "wody", wypełnionej przestrzenią słów. Tak widział to Platon opisując jaskinię cieni ... 19. Pytanie brzmi: jak dokładnie za pomocą słów jesteśmy w stanie opisać np. drzewo. Z pewnością nie starczyło by nam życia by tego dokonać, bo każdy opis rodzi kolejny opis, który z pozoru jest szczegółowy, a tak naprawdę za każdym razem ma cechy opisu ogólnego. Uwikłani w słowa, toczymy dyskursy które mienią się miriadami znaczeń. Jesteśmy jak ta ryba, która wodę wyjaśnia poprzez wodę, i jej rozważania mogą jedynie doprowadzić do konkluzji, że oprócz wody rzek, są większe wody mórz i jeszcze większe, przepastne wody oceanów. Ryba nie może stwierdzić czegoś co nie istnieje z wody, przez wodę, dla wody ... 20. Więc, czy to co wiemy o Wszechświecie nie jest tylko grą słów? Co więcej, grą, która ma swoje uzasadnienie fizjologiczne? Musimy wypowiadać się, musimy wciąż pytać i wciąż odpowiadać - tak jak ryba, która zanurzona w wodzie, wciąż tę wodę przyjmuje i wciąż ją oddaje. Człowiek może coś więcej niż ryba! - ktoś powie - słów używając. Ale tak jak ryba poza wodę, tak człowiek poza własne słowa wyjść nie potrafi. 21. Świat toczy się słowem, które zapełniło wszystkie bardziej lub mniej mądre księgi. Bawimy się słowem, a czasami potrafimy nawet nim "zabić". Gdy stawiamy "wielkie pytania" o istotę rzeczy, kreujemy ciągi semantycznych znaczeń. I pewnie na końcu tych naszych poszukiwań, rzeczy najmniejszych i największych w Kosmosie, znajdziemy właśnie ten jeden, niepodważalny element wszystkiego - słowo. Bo gdy mówimy, że kogoś kochamy, słowo miłość jest całym Wszechświatem ...

środa, 23 lutego 2011

Rozmowy z Mariuszami

Mariusz Godlewski (4 dni temu) Świetny artykuł. Oczywiście traktuję go trochę z przymrużeniem oka, bo wątpię, aby człowiek był w stanie odebrać sygnał cieplny, od innego człowieka, z większej odległości. Dane ciało musimy wręcz dotknąć, by poznać jego temperaturę. Ciekawy temat, jednak brak mi tutaj badań medycznych potwierdzających założenia przyjęte w artykule. Coś mi się zdaje, że badania tego nie potwierdzają. @ Elba. Czy Ty jesteś człowiekiem? Ludzie raczej, nie widzą w podczerwieni :) Można to wyleczyć, proponuję na 3 zdrowaśki do pieca, gwarantuję 100% skuteczność, podobnie jak w artykule „pokonać raka na zawsze”. @ Teresa Rembielińska. Jaką świadomość ma nasze Słońce, skoro ma tak dużą masę i temperaturę? a jaką świadomość, ma kubek z herbatą, którą teraz piję? Ja mogę sobie żartować, ale czy młody człowiek, czytający te komentarze i co niektóre artykuły, potrafi odróżnić rzeczywistość od fantazji? Mirosław Gwizdalewicz (4 dni temu) Słusznie Panie Mariuszu - badania tego nie potwierdzają, bo tak subtelnymi wpływami się nie zajmują. Życie jest ciągłym przepływem informacji, i przeważnie korzystamy z tej, która jest dla nas praktyczna. Właściwie, nic nie potrafimy o świecie powiedzieć, poza tym co wyczytamy w internecie i co jest akurat teraz lobbowane. W większej części dotyczy to konsumpcji. Coraz więcej podaje nam się na tacy - więc coraz mniej musimy myśleć i wytężać nasz umysł. Najlepsze jest to co najbardziej kolorowe, super nowe ... a czasami najbardziej zaskakujące lub tragiczne w wymowie. Właściwie, każdy z nas jest taką biblioteczką - większą lub mniejszą - w której wszystkie współczesne stereotypy i poglądy są zaszufladkowane na te bardziej i te mniej przydatne. Jeśli czegoś nie wiemy, zaglądamy do naszych szufladek i ... już mamy na wszystko odpowiedź. Sięganie głębiej i pytanie o sens tego wszystkiego jest zbyteczne ... bo przecież do niczego nieprzydatne. Taki zachodni styl życia - byle jak najwięcej i byle jak najlepiej. Reszta do śmieci ... Mariusz Godlewski (4 dni temu) Panie Mirosławie, ja nie jestem pewien, czy takie badania nie były prowadzone. Jeśli jednak przeszukał Pan miliony publikacji z fizyki, medycyny czy biologii i nie znalazł Pan nic na ten temat, to zwracam honor. Oczywiście chodzi mi o artykuły naukowe, po które niejednokrotnie trzeba wybrać się do bibliotek uniwersyteckich i poświęcić dziesiątki godzin, aby znaleźć to co nas interesuje. Jeśli czegoś nie wiem, to szukam. Jeśli ograniczam się tylko do wpisania szukanego tematu w google, znaczy, że nie bardzo zależy mi na zgłębieniu tego tematu. Pisze Pan bardzo ciekawe artykuły, jednak, w niektórych pojawia się nutka niesprawdzonych informacji, podanych jako pewne. Pozdrawiam Mirosław Gwizdalewicz (3 dni temu) Metodologia prowadząca do powstawania tych notek jest prosta: jestem z wykształcenia fizykiem i filozofem amatorem, który uważa, że istnieje związek wszechrzeczy - a więc prawa fizyczne które obserwujemy na co dzień, muszą również obowiązywać w zakresie procesów zachodzących w umyśle. Biorę więc "pod lupę" dowolne prawo fizyczne i szukam jego wpływu na sposób powstawania naszych myśli. Niektóre prawa, szczególnie fizyki współczesnej to tylko hipotezy, oparte na rozbudowanym aparacie matematycznym. Tam, gdzie to możliwe, również z matematyki korzystam. Z tego co wiem - nie istnieje gałąź fizyki zajmująca się tego typu podejściem, więc wszystko co prezentuję, obarczone jest dużą niepewnością. W zasadzie w wielu miejscach powinienem używać słowa "hipoteza". Prawdę powiedziawszy, nie mogę znaleźć dla siebie miejsca na blogach, bo ani nie pasuje to do działu nauka, ani filozofia, ani kultura, ani poezja. Jest to coś pomiędzy ... Myślę, że właśnie połączenie różnych - czasami zupełnie oderwanych - dziedzin wiedzy, stwarza możliwość poznania natury istnienia ... Daleki jestem od deklarowania, że to co piszę jest prawdą jedynie słuszną, ale ten sposób dociekań (metodologia) wydaje się kryć wiele tajemnic ... pozdrawiam Mariusz Kajstura (3 dni temu) Wszelkie zaobserwowane zjawiska mogą żyć własnym życiem , a my jedynie je obserwować ... Wszystko zaczyna się zmieniać kiedy zaczynamy odczuwać pragnienia i zaczynamy myśleć jak te zjawiska wykorzystać by zaczęły nam służyć przybliżając do ucieleśniania naszych pragnień ... By opisać smak jabłka nie ma potrzeby sięgania do Biblioteki uniwersyteckiej ; wystarczy ugryźć i poczuć jego smak , a następnie opisać to jest forum dyskusyjne zawsze może znaleźć się ktoś kto zechce uzupełnić ten opis bądź skorygować ... czy trzeba do tego specjalnych badań naukowych ? Wszystko co chcemy zastosować do własnych potrzeb prowadzi przez ludzkie przemyślenia ( filozofie ) , moim zdaniem to dobre połączenie ... Mariusz Godlewski (dzień temu) Moje słowa nie były kierowane bezpośrednio do Pana. Rozumiem, że nie używa Pan wszędzie słowa hipoteza. Oczywiście nie wszędzie, to słowo jest potrzebne. Od strony fizyki wszystko jest w porządku, ”małe ale” miałem tylko przy tym, jak promieniowanie cieplne odbiera człowiek. Osobiście uważam, że jeśli chodzi o nastrój innej osoby, to bardziej odczytuję jego wyraz twarzy, czy barwę głosu, niż jej obraz termiczny. Czy człowiek może wyczuwać nastrój innej osoby? Można zrobić proste doświadczenie. Niech do ciemnego pokoju wchodzą osoby w różnych nastrojach (zdenerwowane, rozśmieszone czy właśnie po obejrzeniu smutnej historii), a osoba tam się znajdująca, niech zgaduje w jakim są stanie. Ciekawe jaki byłby wynik tego doświadczenia.. Sam nie jestem pewien jak jest naprawdę, może promieniowanie termiczne ma jakieś szczątkowe znaczenie, jednak jeśli już to minimalne, to stwierdzenie również jest tylko moją hipotezą :). Proszę, zbytnio nie brać do siebie moich słów i publikować dalej. Pozdrawiam @ Mariusz Kajstura Oczywiście, że nie są potrzebne zawsze badania naukowe, jednak czasem możemy w nich znaleźć odpowiedzi, na temat o którym dyskutujemy. Pan powinien wręcz o to zabiegać, bo chyba zależy Panu na prawdzie bardziej niż innym :) Co by było, gdybym napisał zgrabny artykuł, o tym jak w jedną noc zyskać piękną cerę? Wystarczy przed snem wypić napój, składający się z 25 gramów aspiryny lub paracetamolu, sody oczyszczonej i soku malinowego. Jak Pan myśli, czy jest możliwość, że ktoś spróbuję moją terapię? Powiedzmy, że przeczytałoby mój artykuł 1000 osób (nastolatek). Mariusz Kajstura (dzień temu) Czasem wystarczy się wyspać ;) ... Obecnie głównie mi chodzi o odbieranie świata poprzez własne doświadczenia i wrażliwość ... niż analizę setek artykułów naukowych. Wiele kwestii naszego odbioru otaczającego nas świata jest uzależniona od naszej wrażliwości , nie zaś od ilości przeczytanych pozycji naukowych. Wyobraża Pan sobie kontakty miedzy ludzkie opierające się na wiedzy naukowej ? O przykładowo taka instrukcja obsługi pierwszej miłości , wypisana w punktach ? Nie każdy potrafi nastroić fortepian , jak do tej pory wrażliwe ucho ludzkie przewyższa precyzją przyrządy służące do strojenia instrumentów ;) Pamiętam jako młody elektronik przyszło mi pracować z zespołami muzycznymi przy nagłośnieniach , wtedy chciałem wszystko ... mierzyć , liczyć , analizować ... , a koledzy mówili przestań myśleć zacznij słuchać i czuć lepiej będzie Ci to wychodziło za stołem mikserskim i mieli racje ;) Mariusz Godlewski (dzień temu) Jak zawsze, nie otrzymałem od Pana odpowiedzi na moje pytanie, już powinienem się do tego przyzwyczaić. Artykuł nie jest o pierwszej miłości ani o muzyce. Nie jestem muzykiem, jednak zdaje mi się że, muzyka jest odbierana w sposób subiektywny, więc śmieszne jeśli maszyna miałaby stroić instrumenty. Jednak przy zadanych parametrach, jest to możliwe. Twierdzi Pan, że człowiek jest w stanie dokładniej rozpoznać barwę dźwięku (składowych harmonicznych), niż najczulszy sprzęt? Proszę to jakoś potwierdzić(człowiek który odróżni częstotliwość 16,351598Hz od 16,351599Hz, to byłoby dobre :))))) ). Pewno tak było, ze 20 lat temu, ale chyba nie dziś? Dziś ludzie wspomagają się przyrządami do strojenia instrumentów. Szczególnie osoby ze słabszym słuchem. Niech lepiej, zajmie się Pan graniem, bo jeśli chodzi o technikę, nie jest Pan w stanie dyskutować z takim laikiem jak ja. Mariusz Kajstura, (dzień temu) "(człowiek który odróżni częstotliwość 16,351598Hz od 16,351599Hz, to byłoby dobre :))))) )." Zrobiliśmy taka próbę z niewidomym stroicielem , co prawda nie był w stanie podać częstotliwości z generatora laboratoryjnego , ale zmianę częstotliwości na poziomie 5 miejsc po przecinku już wyczuwał :) Mariusz Godlewski (dzień temu) Człowiek niewidomy i do tego stroiciel. Nie będę wnikał czy chodzi o 1/100000 czy o 9/100000Hz i przy jakiej częstotliwości było to sprawdzane. Jednak podanych przeze mnie częstotliwości nie rozróżni, nie rozróżni nawet różnicy pomiędzy tymi częstotliwościami, natomiast czuła aparatura poradzi sobie z tym bez problemów. Mówimy o osobie z ponadprzeciętnym słuchem, więc aparatura ma większą czułość i nie ma o czym dyskutować. Ludzkie ucho nie przewyższa aparatury, jednak oczywiście jest bardziej ”poręczne” przy strojeniu :) Mirosław Gwizdalewicz (16 godz. temu) Człowiek to nie maszyna. Gdyby umiejętności odczytywania natury polegały tylko na przeliczaniu, dawno by skonstruowano maszynę myślącą. A na razie wszystko, co potrafimy to budować maszyny coraz szybciej i sprawniej przeliczające. Człowiek potrafi coś więcej. Ma podświadomość, która jest bardzo czułym instrumentem nadawczo-odbiorczym - takim, że pies czy kot łatwo odczują w jakim jesteśmy nastroju, nawet gdy nie mówimy nic. Maszyna tego nie potrafi. Niektóre teorie mówią o emanacji fal inne o fluidach feromonów, a jeszcze inne - jak np. moja - o zmieniającym się rozkładzie ciepła człowieka (pamiętajmy, że ciepło to zwykła fala elektromagnetyczna). Nawet sam fakt, że potrafimy prowadzić takie rozważania, jest poza zasięgiem maszyny. Bo życie to nie przekaz zero-jedynkowy. Człowiek potrafi odbierać nawet to, co pomiędzy zerem a jedynka się znajduje. Dlatego urządzenie może z nami wygrać np. w szachach wymagających logiki ale nie w odbiorze - częściowo o charakterze emocjonalnym - jakim jest strojenie fortepianu. Stroiciel dobiera częstotliwości biorąc pod uwagę wszystkie cechy dźwięku i instrumentu - te przeliczalne .... i te nieprzeliczalne. Każdy fortepian będzie przez niego dostrojony trochę inaczej ... No, chyba, że jest to produkcja masowa, gdzie indywidualność każdego instrumentu - tak jak indywidualność każdego człowieka - jest zatracona. Można by posłużyć się analogią do mistrza kucharskiego, którego receptury nie polegają tylko na zwykłym odmierzaniu składników ... i tylko niektórzy takimi mistrzami zostają. W każdej dziedzinie życia. Współczesne technologie poprzez blichtr powszechności, stopniowo spłaszczają naszą wrażliwość na cokolwiek. W tym sensie, praktycyzm zdobywa coraz większe uznanie a nasza wrażliwość i umiejętność podświadomego odbioru świata, stopniowo spychana jest na drugi plan ... pozdrawiam (Mariusz Kajstura) (12 godz. temu) Próbował ktoś kiedyś jechać rowerem po szynie kolejowej ? Tak się kończy dla człowieka próba myślenia kategoriami maszyny (czysto określonymi ) ;) Mirosław Gwizdalewicz (dzień temu) 1. Czy tembr głosu zdradza nasz nastrój - ależ oczywiście! ... Jeszcze bardziej zdradza go grymas twarzy, lub ogólniej: wyraz twarzy. Ale przecież to nie wszystko: mowa całego ciała mówi o nas więcej niż nasze słowa. A czym jest ta mowa ciała? Obserwowana wzrokiem ... wydaje się mieć coś wspólnego z interpretacją kształtu. To tak jak byśmy czuli ... geometrię drugiej osoby. I tak od obserwacji psychologicznej doszliśmy do matematyki ... odczuć. Podałem to jako przykład jak bardzo daleko może dryfować myśl ludzka ... odkrywając nowe, nieznane wyspy wiedzy. 2. Panie Mariuszu, z rozumowania które Pan feruje, wyłania się jedno, gnębiące mnie od lat słowo: pomijalność. Coś, co małe jest pomijalne i zaniedbywalne - krzyczała fizyka XIX w. i ta potem również. I tak np. dorobiliśmy się fizyki opartej na stałych ... przybliżonych. Mówimy: przyspieszenie ziemskie wynosi 9,81 m/s kw. i to nam wystarcza - ale przecież jest to wynik przybliżony. Mówimy, że prędkość światła wynosi 300 000 km/s - ale ona jest taka tylko około. Mówiliśmy, że rozkład promieniotwórczy jest niezależny od wpływów zewnętrznych - i okazało się że są w nim fluktuacje okresowe, nie wiadomo skąd i dlaczego. Tych przykładów można mnożyć. 3. Wydaje nam się, że dla naszych praktycznych potrzeb wystarczają nam przybliżenia. Bo nasze trzy palce - to matematyczne, naturalne 3 i nic więcej. Ale przyroda ma tych palców np. 3,1 lub 3,25. I tego już zrozumieć nie potrafimy. Podam inny ciekawy przykład: teoria chaosu odkryła, że pomiędzy wymiarem przestrzeni 1 (linia) i 2 (płaszczyzna), może istnieć wymiar pośredni - między 1 i 2. Na przykład zbór Cantora (punktów odcinaka o długości 1) ma wymiar ln2/ln3. 4. Czy geometria ciała związana jest z emisją jego energii cieplnej? Odpowiedź wydaje się oczywista, aczkolwiek pewnie trudno mierzalna - a więc pomijalna, w skali innych "oczywistych" oddziaływań. To samo dotyczy grawitacji. Po "kij diabeł" zajmować się grawitacją planet, skoro w naszym codziennym życiu jej efekty są drugorzędne, a więc zaniedbywalne. I znowu upraszczamy patrząc na swoje trzy palce ... Wszystko co wiemy o życiu, przybliżamy do liczb naturalnych, ale są tacy - jak pisał Mariusz - którzy potrafią rozróżnić częstotliwości do piątego miejsca po przecinku ... I w tym miejscu ... jest miejsce dla mnie. 5. Ponieważ prędkość światła wynosi około, prawie, całkiem, niewiele od, niewiele nad: c = 299 792 458, 356 457 346 823 561 334 235 7968 5671 235 451290 528 ... i tak dalej, aż do nieskończoności, więc śmiem twierdzić, że aby ją "wypowiedzieć", trzeba nieskończenie wielu słów .... I taka jest właśnie prawda o niej ... a nie ta odczytana z przybliżonej wartości 3 po której następują już tylko same zera. I na tym właśnie polega różnica w postrzeganiu świata w ujęciu moim i tych, którzy w moim ujęciu światem nie są ... 6. No to co? Ile kanapek jesz na śniadanie? 2, 3 może więcej? A zjadłeś kiedyś 3,14 kanapki? Uważaj, bo zjadłeś wtedy π kanapki ... Ale którą jej część naprawdę? Czy część: π = 3,14159 26535 89793 23846 26433 83279 50288 41971 69399 37510 58209 74944 59230 78164 06286 20899 86280 34825 34211 70679 82148 08651 32823 06647 09384 46095 50582 23172 53594 08128 48111 74502 84102 70193 85211 05559 64462 29489 54930 38196... I czy jesteś tego pewien? Mariusz Godlewski (dzień temu) Jak daleko może dryfować myśl ludzka? Na pewno daleko :) Jeśli chodzi o zaokrąglanie, to zawsze stosujemy przybliżenie, nawet używając najdokładniej wyznaczonej stałej, która za kilka lat będzie dokładniej wyznaczona. Dlatego istnieje błąd pomiaru. Stałe też są podane z pewną dokładnością. Oczywiście nie wyobrażam sobie stosowania fizyki relatywistycznej, przy obliczeniach w każdym przypadku :) Fakt. Co do naszych ”stałych”, pamiętajmy, że nauka się rozwija, poznajemy wszystko coraz dokładniej. Jeśli jednak opisujemy zjawisko, które jest tak słabe, że ledwo widać je wśród szumów, dokładność jest ważna, aby potwierdzić dane zjawisko. O takim zjawisku chyba traktował ten artykuł? Oczywiście kamera termowizyjna przechwytuje duże ilości podczerwieni (jeśli chodzi o obraz twarzy człowieka), jednak ile tego promieniowania przechwytuje inna osoba? To już są minimalne wartości, czy wystarczające aby odebrać nastrój innej osoby? Ja śmiem twierdzić, że przy założeniu, że materii, przestrzeni i czasu nie można dzielić w nieskończoność, wszystkie wartości są skończone :) Dokładność tak ogromna byłaby śmieszna w kuchni, wręcz niemożliwa w laboratorium. Jeśli zaokrągla Pan wszystkie wartości, to jaki sens ma ich analizowanie w Pańskich artykułach jeśli Pan je najzupełniej pomija? W tym to się pogubiłem. Mirosław Gwizdalewicz (21 godz. temu) 1. Jak daleko słowo może być ważniejsze niż ... słowo. Nie można wyjść poza uwikłanie własnej myśli - własnego słowa. Mówi Pan Mariuszu, o pomiarze coraz dokładniejszym. Tylko zawsze otwarte pozostaje pytanie - względem czego? Bo jeśli będziemy używali do tego wzorców z Serve pod Paryżem, to popadniemy w jeszcze większą niedokładność - bo wzorce są tylko przybliżone i mają tendencję do zmian ... Więc co nam pozostaje? Kuchnia, ze swoją oczywistością dań krojonych według miary oka? Lubimy rzeczy przejaskrawione. Takie, które nie budzą wątpliwości. Wtedy gdy wątpliwość powstaje, chwytamy się najprostszych rozwiązań ... Mówimy na przykład, że nasza psychika, to gra neuronów. I wiemy wtedy o sobie więcej ... pozornie. 2. A co wiemy o wpływie wszelkich innych oddziaływań, które Pan nazywa szumem? Zważmy, że promieniowanie tła kosmicznego, które stało się potwierdzeniem Teorii Wielkiego Wybuchu, było i jest tylko szumem. Eddington, który w czasie ekspedycji naukowej w Afryce zmierzył odchylenie światła gwiazd, uzyskał wynik w granicach błędu - a jednak ten wynik stał się podstawą do przyjęcia słuszności Ogólnej Teorii Względności. Reszta jest milczeniem i ... dziełem propagandy. Więc dlaczego miałbym odmawiać tak subtelnemu zjawisku jak promieniowanie cieplne ciała, związku z prawami rządzącymi naszą psychiką? Jeżeli jest to tylko kwestią czułości przyrządów pomiarowych - to nie ma o czym dyskutować. 3. Zapytajmy więc, dlaczego istota ludzka w swoich zachowaniach ma być niezgodna z ogólnymi prawami rządzącymi Wszechświatem? Czyżby była na tyle różna od otaczającego ją środowiska, że całe jej jestestwo pochodzi jakby z innego świata? Jestem zwolennikiem "brzytwy Ockhama" i uważam, że tworzenie zbytecznych, dodatkowych bytów jest niepotrzebne. Wszystkie odpowiedzi na to i inne pytania dotyczące naszej egzystencji znajdują się wokół nas ... więc tylko nasze wnętrze potrafi je rozczytać. Jest tylko jeden dylemat - skoro jesteśmy miernikiem tego wszystkiego co wokół nas, to jak dokonać pomiaru miernika? Innymi słowy, czyż nie jest tak, że ten mierzący, poprzez pomiar ingeruje również w jego wynik? 4. Materię, czas i przestrzeń można dzielić tak długo, aż znajdziemy się w wymiarze Plancka. Poza tym wymiarem nie wiemy nic. I nawet stwierdzić "nic" - to już za dużo powiedziane. Jedyne co nam pozostaje, by dalej pomiar kontynuować jest nasze słowo - słowo myślane. I według mojej teorii - właśnie to słowo znajdziemy na końcu wszelkich poszukiwań (łącznie z tymi które są przedmiotem badań w LHC). Stałe natury dlatego są w dokładności swojej nieokreślone, ponieważ zawierają elementy z przestrzeni słów. Gdyby nie było myślenia, 3 byłoby 3, a 4 byłoby 4 jak nasze palce u rąk. Jednak nasze myślenie ingeruje w jakikolwiek pomiar, dlatego stałe nie są doskonałymi liczbami naturalnymi, lecz zawierają ciągi nieskończone cyfr, które wynikają z następstwa słów. Bowiem zanim powstały cyfry, musiało istnieć myślenie ... (język Sumerów - 3000 b.c., język cyfr w pełni rozwinięty - czasy Fenicjan). 5. Zaokrąglam, bo sam jestem jednym z wielu miliardów mierników. I nie potrafię nic więcej powiedzieć o swoim odczycie jak to, że jest bliski jakiejś wartości. Nie można wyskoczyć ponad siebie. Analiza o której Pan mówi, to jedna z metod redukcjonizmu. Ta droga prowadzi do coraz doskonalszych technicznych rozwiązań, ale w sensie poznania istoty człowieka - prowadzi donikąd. Synteza wydaje się w tym wypadku lepszym rozwiązaniem. A ta mówi nam, że nic nie dzieje się bez przyczyny - nawet tej zaniedbywalnej, jak oddziaływanie promieniowania cieplnego na nasz nastrój ... I tego szukam, choć śmiało można określić to pracą Syzyfa. 6. Niemniej szanuję Pana dociekliwość, bo jest ona promyczkiem w mroku samowiedzy, która ni mniej ni więcej bliska jest doktrynie praktycznego objaśniania wszystkiego według reguły co jest nam przydatne a co nie. Nie bronię swojej teorii bo nie mam jak jej praktycznej strony obronić. Bo nie można zmierzyć jej poprawności jednocześnie nią się posługując. A więc - z praktycznego punktu widzenia - przyznaję Panu rację ... pozdrawiam Mariusz Kajstura (55 min. temu) "2. Panie Mariuszu, z rozumowania które Pan feruje, wyłania się jedno, gnębiące mnie od lat słowo: pomijalność." Zafascynowani możliwościami programu komputerowego do obróbki nagrań studyjnych ; usunęliśmy w pedzie do perfekcji szum tła z utworu bluesowego , i owszem wyszło perfekcyjne nagranie tylko że bez klimatu ... W końcu kto komu ma się podporządkować my maszynom czy odwrotnie ? Nie tylko nasze zmysły ulegają otępieniu dzięki osiągnięciom cywilizacji , ale co gorsza część wyobraźni mająca stać na straży naszego bezpieczeństwa ... Wiecej: http://www.eioba.pl/a141110/prawo_jasno_ci#post93727#ixzz1EgRi4CaZ

czwartek, 17 lutego 2011

Drzewo znaczeń

1. Każde pojęcie słownikowe (leksem), ma tyle pochodnych objaśnień ile słów-pojęć zawiera największy słownik. Można to wyrazić również w ten sposób, że od każdego pojęcia słownikowego można „dojść” do każdego innego pojęcia znajdującego się w słowniku. A więc również do pojęcia wyjściowego – od którego zaczynaliśmy proces objaśniania. 2. Zbiór naszych pojęć jest zbiorem zamkniętym – choć stale rozwijającym się. Liczba słów istniejących w świecie wzrasta (np. liczba słów języka angielskiego dawno przekroczyła 1 mln). Wzrasta także liczba ich powtórzeń – bo wzrasta liczba ludności. 3. Zastanawiające jest podobieństwo zbioru (przestrzeni) słów do modelu Wszechświata – ograniczonego wiekiem - 15 mld lat od Wielkiego Wybuchu - i stale rozszerzającego się – coraz szybciej. Tak jak coraz szybciej przyrasta liczba ludności na świecie, a więc także liczba myśli-słów. Można by zaryzykować „nieprawdopodobne” stwierdzenie, że gdybyśmy choć na moment, na całym świecie przestali myśleć – Wszechświat przestałby się rozszerzać. I w znaczeniu – braku jakiejkolwiek myśli – na pewno byłaby to prawda. 4. Drugie prawo Zipfa (lingwistyka kwantytatywna) wiąże liczbę znaczeń słów z częstością ich występowania: (gdzie m – liczba znaczeń słowa (leksemu), f – częstość jego występowania w tekście, C – pewna stała.) Prawo to należy rozumieć w ten sposób, że im częściej używane jest jakieś słowo, tym więcej ma ono różnych znaczeń. Dlatego np. takie słowa jak „miłość”, „nienawiść” nabierają różnych znaczeń, gdy zaczniemy je rozważać (w myślach). Ponadto te znaczenia mają różne odcienie w różnych kulturach. A ponieważ tak naprawdę, miłość każdego z nas jest inna, więc jest tyle jej różnych odcieni ile jest ludzi na świecie. Wzrost liczby znaczeń jest więc związany także ze wzrostem liczby ludności. 5. Dla języka angielskiego, Zipf znalazł następujący wzór empiryczny, wiążący liczbę znaczeń z częstością występowania słów: (D - pewna stała) Wykładnik potęgi 0,46 pomnożony przez 10 jest w przybliżeniu równy stałej Feigenbauma (4,66920 ...) – jednej z niedawno odkrytych stałych przyrody, występującej w procesach chaotycznych. Stała ta występuje np. w matematycznym modelowaniu kształtu paproci (paproć Barnsleya), uzyskiwanym poprzez rozwiązywanie prostych, iteracyjnych układów równań. Poniżej - graficzna postać matematycznej paproci Barnsleya: 6. Czy proces powstawania myśli jest również procesem chaotycznym? Warto przypomnieć, że w procesach chaotycznych występują charakterystyczne bifurkacje (podwojenia lub rozdwojenia), których pojawianie się jest związane ze stałymi Feigenbauma (pierwszą i druga stałą). W takim modelu obraz obecnej wiedzy człowieka wyglądałby następująco: Do takiej postaci modelu wiedzy, prowadzi redukcjonizm – czyli dzielenie (podział) wiedzy według kategorii, o coraz większym stopniu uszczegółowienia. Holizm – przeciwny redukcjonizmowi i właściwy kulturom wschodnim – postrzega wiedzę jako coś całościowego, nie powstającego w wyniku sumowania elementów mniejszych. 7. Strzałka czasu, wynikająca z niepodważalnej drugiej zasady termodynamiki i związana z pojęciem wzrostu entropii, może być odwrócona, jeśli wrócimy do początku – do pytań podstawowych, dotyczących istoty istnienia. Profesor Eine, stwierdził kiedyś, że fizykę, poprzedzała filozofia, a filozofię poprzedzała poezja ... więc aby zrozumieć na czym polega istnienie Wszechświata, należałoby wrócić do ... poezji. W niej ukryta jest odpowiedź na wszystkie nasze pytania i być może, to właśnie poezja jest poszukiwaną Teorią Wszystkiego ...

poniedziałek, 14 lutego 2011

Prawo jasności

Jasność jest wszędzie ...oj, co to będzie, oj co to będzie? Ano, nic specjalnego tylko prawo Stefana-Boltzmana. No, ale tak naprawdę i powszechnie - każdy obiekt ma swoją jasność. I jest ona cechą wewnętrzną obiektu, czyli nie zależy ani od odległości, ani od naszej ostrości wzroku. Raczej bardziej można ją wyczuć, gdy swoim „czarnym” opuszkiem palca dotykasz czyichś skroni. No, nie - nie to, że ten palec brudny, lecz to, że jest ciepły i swoje ciepło skroniom oddaje, jak w przybliżeniu „ciało doskonale czarne”. Ale do rzeczy samej przystąpmy: Gdy patrzysz na gwiazdę i jej blask podziwiasz A jej jasność wyraża się wzorem: Doznajesz przeżyć i doznań głębokich artystycznie Na miarę wrażliwości swojej ... (σ to stała Stefana-Boltzmana = 5,67•10−8 W*m–2*K–4, T – temperatura obiektu, R – promień kuli, z której powierzchni emitowane jest ciepło) Z powyższego wzoru wynika, że jasność każdego obiektu w danej temperaturze jest stała. A teraz zobaczmy jak wygląda ona w przypadku człowieka: gęstość naszego ciała jest równa w przybliżeniu gęstości wody, bo mamy jej w organizmie ponad 70%. Objętość człowieka o wadze powiedzmy 70 kg, wynosi około 70 litrów, czyli 0,07 m sześc. Objętość ta odpowiada w przybliżeniu objętości kuli o promieniu 25,5 cm i powierzchni około 0,82 m kw. I dalej ... przyjmując średnią temperaturę ciała 37 st. Celsjusza, czyli około 310 st. Kelwina, możemy wyliczyć w końcu naszą jasność: J = 420 J/s. O kurcze! Nasze ciało emituje w każdej sekundzie 428 dżuli energii elektromagnetycznej! A co z naszą głową, której kształt bardziej do kuli jest podobny? Średni promień głowy to 8 cm, czyli 0,08 m. Gdy wstawimy tę wartość do wzoru na jasność otrzymamy jej wartość równą w przybliżeniu J = 42 J/s. Czyli w każdej sekundzie, gdy patrzysz na kogoś, ślesz mu całkiem sporo energii elektromagnetycznej – Energia, ta niestety maleje z kwadratem odległości – dlatego nie zawsze ten ktoś odczuwa nasza obecność ... Ale, czasami to wystarcza ... Pewnie każdy z nas, zna to przemożne uczucie, że ktoś w nas się wpatruje ... Ten czyjś wzrok działa na naszą podświadomość i zmusza nas do zwrócenia uwagi na osobę patrzącą ... Warto dodać, że maksimum tej jasności przypada na fale bardzo krótkie o długości około 10 mikrometrów (0 i 1 sześć miejsc po przecinku). Ich częstotliwość jest przeogromna bo wynosząca 10 do potęgi + 13 Hz – czyli mieści się w zakresie podczerwieni – a więc w zakresie „naszego ciepła”. Obraz jasności każdego z nas jest odmienny. Jak linie papilarne. Kilka lat temu odkryto, że u każdej osoby układ temperatur na twarzy jest niepowtarzalny. Można go dojrzeć dzięki specjalnej kamerze termowizyjnej wychwytującej zmiany temperatury w dalekiej podczerwieni. Wynika z tego, że również promieniowanie naszego całego ciała ma rozkład charakterystyczny – dla każdej osoby inny. To jest ta aura, która podświadomości obserwatora, mówi coś więcej o każdym z nas. To takie czytanie między wierszami ... Jeżeli tak subtelne różnice w widmie ciepła mogą być „odczytane”, to tym bardziej każda zmiana emocji wewnętrznej, też powinna dać się rozczytać! Bo przecież niewielka zmiana naszego nastroju minimalnie zmienia kształt widma. I nic to, że przyjmiemy kamienną twarz ... zmiana rozkładu temperatury wynikająca z „trawiącej” nas złości, jest widoczna - emanuje! Tak samo, jak emanuje pogodny nastrój „ducha” nawet, jeśli nie będziemy starali się tego okazywać zewnętrznie ... I stała się jasność. I wszystko stało się jasne: Nic nie da się ukryć! A teraz ... Czy czujesz? Ten dotyk na twojej skroni? Jest tak delikatny i tak ciepłem maleńki Jak plamka w rozkładzie Plancka Ciała doskonale czarnego Czy czujesz? Delikatne muśnięcie zwaśnionych ust? Spragnionych ciepła ... Czy czujesz? (notkę tę poświęcam Wszystkim Zakochanym)

Zasada gramatyczna

czwartek, 10 lutego 2011

Squeezed States of Light

(http://www.rp-photonics.com/squeezed_states_of_light.html) Definition: nonclassical states of light with noise below the standard quantum limit in one quadrature component Squeezed states of light (or squeezed light) are a kind of nonclassical light and constitute an interesting subject of quantum optics, the experimental investigation of which began in the 1980s. Figure 1: Different squeezed states of light, illustrated in phasor diagrams. The blue ellipses indicate the uncertainty regions. Squeezed light is best understood by considering complex phasors for the representation of the state of light in one mode of the optical field. Classically, such a state can be represented by a certain phasor (or its end point in the complex plane). According to quantum optics, however, there is a quantum uncertainty, and any measurement of the complex amplitude of the light field can deliver different values within an uncertainty region. Moreover, there is an uncertainty relation for the quadrature components of the light field, saying that the product of the uncertainties in both components is at least some quantity times Planck's constant. Glauber's coherent states have circularly symmetric uncertainty regions, so that the uncertainty relation dictates some minimum noise amplitudes e.g. for the amplitude and phase. A further reduction in, e.g., amplitude noise is possible only by “squeezing” the uncertainty region, reducing its width in the amplitude direction while increasing it in the orthogonal direction, so that the phase uncertainty is increased. Such light is called amplitude-squeezed (see Figure 1, left). Conversely, phase-squeezed light (Figure 1, middle) has decreased phase fluctuations at the expense of increased amplitude fluctuations. squeezed states of light Figure 1: Different squeezed states of light, illustrated in phasor diagrams. The blue ellipses indicate the uncertainty regions. Of course, there are also squeezed states where the orientation of the uncertainty region is different from the cases shown, or where the shape of the uncertainty region is different from that of an ellipse. In any case, some noise component is below the standard quantum limit. There is also the so-called squeezed vacuum (Figure 1, right), where the center of the uncertainty region (corresponding to the average amplitude) is at the origin of the coordinate system, and the fluctuations are reduced in some direction. The mean photon number is larger than zero in this case; a squeezed vacuum is a “vacuum” only in the sense that the average amplitude (but not the average photon number) is zero. Squeezed light with a non-zero average amplitude is also called bright squeezed light. Quantum noise also leads to fluctuations of the polarization, which are reduced in polarization-squeezed light. Generation of Squeezed Light Squeezed light can be generated from light in a coherent state or vacuum state by using certain optical nonlinear interactions. For example, an optical parametric amplifier with a vacuum input can generate a squeezed vacuum with a reduction in the noise of one quadrature components by the order of 10 dB. A lower degree of squeezing in bright amplitude-squeezed light can under some circumstances be obtained with frequency doubling. The Kerr nonlinearity in optical fibers also allows the generation of amplitude-squeezed light. Semiconductor lasers can generate amplitude-squeezed light when operated with a carefully stabilized pump current. Squeezing can also arise from atom-light interactions. Applications In principle, squeezed light can be used in a number of areas, as it allows for measurements with reduced quantum noise. An example is the ultraprecise measurement of lengths for the detection of gravitational waves with large-scale interferometers. However, the use of squeezed light is not very widespread, basically because it is plagued with various difficulties. For example, any optical losses bring a squeezed state of light closer to a coherent state, i.e. tend to destroy the nonclassical properties. At least in fundamental quantum optics research, however, squeezed states of light play an important role.

Physicists are first to 'squeeze' light to quantum limit

(http://www.physorg.com/news150121818.html) A progression of squeezed triphoton states spiraling outwards. The quantum uncertainty in the triphotons can be represented as a blob on a sphere that becomes progressively "squeezed". Image: Victoria Feistner (PhysOrg.com) -- A team of University of Toronto physicists have demonstrated a new technique to squeeze light to the fundamental quantum limit, a finding that has potential applications for high-precision measurement, next-generation atomic clocks, novel quantum computing and our most fundamental understanding of the universe. Krister Shalm, Rob Adamson and Professor Aephraim Steinberg of U of T's Department of Physics and Centre for Quantum Information and Quantum Control published their findings in the January 1 issue of the prestigious international journal Nature. "Precise measurement lies at the heart of all experimental science: the more accurately we can measure something the more information we can obtain. In the quantum world, where things get ever-smaller, accuracy of measurement becomes more and more elusive," explained PhD graduate student Shalm. Light is one of the most precise measuring tools in physics and has been used to probe fundamental questions in science ranging from special relativity to questions concerning quantum gravity. But light has its limits in the world of modern quantum technology. The smallest particle of light is a photon and it is so small that an ordinary light bulb emits billions of photons in a trillionth of a second.. "Despite the unimaginably effervescent nature of these tiny particles, modern quantum technologies rely on single photons to store and manipulate information. But uncertainty, also known as quantum noise, gets in the way of the information," explained Steinberg. Squeezing is a way to increase certainty in one quantity such as position or speed but it does so at a cost. "If you squeeze the certainty of one property that is of particular interest, the uncertainty of another complementary property inevitably grows," he said. In the U of T experiment, the physicists combined three separate photons of light together inside an optical fibre, to create a triphoton. "A strange feature of quantum physics is that when several identical photons are combined, as they are in optical fibres such as those used to carry the Internet to our homes, they undergo an 'identity crisis' and one can no longer tell what an individual photon is doing," Steinberg said. The authors then squeezed the triphotonic state to glean the quantum information that was encoded in the triphoton´s polarization. (Polarization is a property of light which is at the basis of 3D movies, glare-reducing sunglasses and a coming wave of advanced technologies such as quantum cryptography.) In all previous work, it was assumed that one could squeeze indefinitely, simply tolerating the growth of uncertainty in the uninteresting direction. "But the world of polarization, like the Earth, is not flat," said Steinberg. "A state of polarization can be thought of as a small continent floating on a sphere. When we squeezed our triphoton continent, at first all proceeded as in earlier experiments. But when we squeezed sufficiently hard, the continent lengthened so much that it began to "wrap around" the surface of the sphere," he added. "To take the metaphor further, all previous experiments were confined to such small areas that the sphere, like your home town, looked as though it was flat. This work needed to map the triphoton on a globe, which we represented on a sphere providing an intuitive and easily applicable visualization. In so doing, we showed for the first time that the spherical nature of polarization creates qualitatively different states and places a limit on how much squeezing is possible." "Creating this special combined state allows the limits to squeezing to be properly studied," said Adamson. "For the first time, we have demonstrated a technique for generating any desired triphoton state and shown that the spherical nature of polarization states of light has unavoidable consequences. Simply put: to properly visualize quantum states of light, one should draw them on a sphere." Provided by University of Toronto

Nano Antenna Concentrates Light

(http://www.sciencedaily.com/releases/2010/09/100920123557.htm) ScienceDaily (Sep. 21, 2010) — Everybody who's ever used a TV, radio or cell phone knows what an antenna does: It captures the aerial signals that make those devices practical. A lab at Rice University has built an antenna that captures light in the same way, at a small scale that has big potential. Condensed matter physicist Doug Natelson and graduate student Dan Ward have found a way to make an optical antenna from two gold tips separated by a nanoscale gap that gathers light from a laser. The tips "grab the light and concentrate it down into a tiny space," Natelson said, leading to a thousand-fold increase in light intensity in the gap. Getting an accurate measurement of the effect is a first, said Natelson, who reported the results in the September 19 online edition of the journal Nature Nanotechnology. He expects the discovery will be useful in the development of tools for optics and for chemical and biological sensing, even at the single-molecule scale, with implications for industrial safety, defense and homeland security. The paper by Natelson, Ward and their colleagues in Germany and Spain details the team's technique, which involves shining laser light into the gap between a pair of gold tips less than a nanometer apart -- about a hundred-thousandth the width of a human hair. "You can ignore the fact that your car antenna is built out of atoms; it just works," said Natelson, a Rice professor of physics and astronomy, and also electrical and computer engineering. "But when you have tiny pieces of metal very close to each other, you have to worry about all the details. The fields are going to be big, the situation's going to be complicated and you're really constrained. We've been able to use some physics that only come into play when things are very close together to help figure out what's going on." The key to measuring light amplification turned out to be measuring something else, specifically the electrical current flowing between the gold tips. Putting the nanotips so close together allows charge to flow via quantum tunneling as the electrons are pushed from one side to the other. The researchers could get electrons moving by pushing them at low frequencies with a voltage, in a highly controllable, measurable way. They could also get them flowing by shining the laser, which pushes the charge at the very high frequency of the light. Being able to compare the two processes set a standard by which the light amplification could be determined, Natelson said. Their German and Spanish coauthors helped supply the necessary theoretical justification for the analysis. The amplification is a plasmonic effect, Natelson said. Plasmons, which may be excited by light, are oscillating electrons in metallic structures that act like ripples in a pool. "You've got a metal structure, you shine light on it, the light makes the electrons in this metal structure slosh around," he said. "You can think of the electrons in the metal as an incompressible fluid, like water in a bathtub. And when you get them sloshing back and forth, you get electric fields. "At the surfaces of the metal, these fields can be very big -- much bigger than those from the original radiation," he said. "What was hard to measure was just how big. We didn't know how much the two sides were sloshing up and down -- and that's exactly the thing we care about." By simultaneously measuring the low-frequency electrically driven and the high-frequency optically driven currents between the tips, "we can figure out the voltage zinging back and forth at the really high frequencies that are characteristic of light," he said. Natelson said his lab's homebuilt apparatus, which combines nanoscale electronics and optics, is fairly unusual. "There are a lot of people who do optics. There are a lot who do nanoscale electrical measurements," he said. "There are still not too many people who combine the two." The custom rig gave the Rice researchers a measure of control over thermal and electrical properties that have stymied other investigators. The tips are cooled to 80 Kelvin, about -315 degrees Fahrenheit, and are electrically insulated from their silicon bases, keeping at bay stray voltages that could skew the results. "The reason we're studying these enhanced fields is not just because they're there," Natelson said. "If you can enhance the local field by a factor of 1,000, there are lots of things you can do in terms of sensors and non-linear optics. Anything that gives you a handle on what's happening at these tiny scales is very useful. "This is one of those rare, happy cases where you are able to actually get information -- very local information -- about exactly something you care about." The paper's co-authors are Falco Hüser and Fabian Pauly of the Karlsruhe Institute of Technology, Germany; and Juan Carlos Cuevas at the Autonomous University of Madrid, Spain. Support for the project came from the Robert A. Welch Foundation, the Lockheed Martin Advanced Nanotechnology Center of Excellence at Rice (LANCER), Deutsche Forschungsgemeinschaft, the Baden-Württemberg Siftung, the European Union through the Bio-Inspired Approaches for Molecular Electronics (BIMORE) network, and the Spanish Ministry of Science and Innovation.

Ciasno w światłowodach

Naukowcy z australijskiego University of Adelaide dokonali odkrycia, które zmienia poglądy na, przynajmniej niektóre, właściwości światła. Uczonym udało się "ścisnąć" światło przepływające przez światłowód bardziej, niż wydawało się to możliwe. (http://kopalniawiedzy.pl/University-of-Adelaide-swiatlo-swiatlowod-9011.html) Światłowody działają jak rurociągi przesyłające światło. Nie mogą one jednak mieć nieskończenie małej średnicy. Gdy sięga ona kilkuset nanometrów, światłowód przestaje spełniać swoją rolę, gdyż światło zaczyna się w nim rozpraszać. Australijskim naukowcom udało się teraz "ścisnąć" światło w światłowodzie co najmniej dwukrotnie bardziej, niż było to osiągalne. Dokonali tego dzięki teoretycznym pracom opisującym zachowanie światła w nanoskali oraz wynalezieniu nowego typu światłowodu. Dzięki temu możliwe będzie skonstruowanie doskonalszych narzędzi do przetwarzania danych w sieciach telekomunikacyjnych, nowych źródeł światła czy lepszych komputerów optycznych. Odkrycie pozwoli też użyć światłowody nie tylko w roli "rurociągów" ale również czujników, umożliwiających np. wykrywanie wirusa grypy na lotniskach, ułatwiających prace podczas procedury sztucznego zapłodnienia czy też informujących o korozji w poszczególnych elementach samolotu. Autor: Mariusz Błoński

środa, 9 lutego 2011

Prosta skończona

Obudziłem się nagle w nocy, bo miałem jakiś „naukowy” sen. Tłumaczyłem takiemu dziadkowi z siwą brodą na czym polega dualizm korpuskularno-falowy. Dziadek przysłuchiwał się z ironicznym uśmieszkiem, lecz nagle, w którymś momencie, niespodziewanie obrócił się w moją stronę i ... chciał mnie zjeść ... brr, uciekłem .... chyba ... No ale, jestem tu cały i zdrowy, siedzę przed komputerem i szybko spisuję, o czym we śnie mówiłem ... Więc, było to tak: „Ach ta wyobraźnia! Potrafi nas oszukać i zwieść na manowce, bezowocnych poszukiwań ... bo gdy zapytam na przykład, co to jest taki twór geometryczny – prosta ... to w książkach znajdę odpowiedź, że prosta – jedno z podstawowych pojęć geometrii euklidesowej - musi rozciągać się nieograniczenie w obydwie strony i mieć zerową „grubość”. A na przykład w geometrii eliptycznej, lub hiperbolicznej prosta może także być krzywą ... Ale nie w tym rzecz, tylko w możliwości wyobrażenia sobie tego ... Bo zapytam jak daleko sięga prosta w naszym Wszechświecie? Jeśli powstał 15 miliardów lat temu, no to nie może być dłuższa niż odległość wyznaczona przez 15 miliardów lat biegu światła! A światło ma prędkość ograniczoną, wynoszącą 300 000 km/s, więc nasza prosta nie może być dłuższa niż ... 9 biliardów kilometrów (9 i 15 zer) w obie strony ... A więc ... a więc nasza prosta z wyobraźni, w rzeczywistości jest tylko ... odcinkiem - bo ma zakończenia z obydwu stron. I nawet jeśli nasz Wszechświat się rozszerza (ponoć coraz szybciej) to wciąż tym odcinkiem jest, tylko coraz dłuższym ... Szkoda, ze nie wiedział tego Euklides ... (Czy nosił on siwą brodę?) No dobrze, ale jakie to może mieć konsekwencje dla świata przez nas obserwowanego? No, znalazłem kilka, a oto one: 1. Jeśli światło jest falą, to ta fala nie jest nieskończona. Światło jest falą stojącą, której dwa węzły znajdują się np. w dwóch przeciwległych krańcach Wszechświata. 2. Dla bardzo małych częstotliwości, światło jest prawie prostą, a właściwie prostą o niezerowej krzywiźnie – czyli krzywą. I wtedy jest grawitacją ... A obrazem grawitacji w naszym świecie jest materia. 3. Dla bardzo dużych częstotliwości ... hmm. A więc najpierw wyobraźmy sobie odcinek, który zaczynamy ściskać: O kurcze! Przecież to to, na samym dole wygląda jak pojedynczy foton! Jak jedna korpuskuła światła! No, ale przecież przestrzeń nie znosi próżni więc, w rzeczywistości mogłoby to wyglądać tak: Hmm ... teraz rozumiem na czym polega paradoks w doświadczeniu z dwiema szczelinami! Elektron, to korpuskuła, której struktura ma postać „ściśniętego mocno" światła. Dlatego potrafi on być zarówno masowy jak i falowy ... Nie wiem jeszcze co te światło tak mocno ściska ... Ale, czy przypadkiem w przestrzeni kosmicznej nie występuje jakieś duże ciśnienie? No jasne! Ciśnienie wewnątrz każdej gwiazdy, która emituje światło jest przeogromne - dla naszego Słońca wynosi około 70 miliardów atmosfer! Reszta jest świeceniem ...” No teraz, jak to napisałem, mogę iść spokojnie spać ... jakie to szczęście, mieć poczucie skończoności, bo wtedy wszystko jest jakby bliższe ... nawet nieskończony Wszechświat. Myślę, że jeszcze kiedyś sobie z dziadkiem pogadam. Aha – i wziąłem ze sobą do łóżka czekoladki – to na wypadek, gdyby dziadek chciał mnie znowu zjeść ... bo chyba był głodny ... Co o tym sądzicie?

poniedziałek, 7 lutego 2011

Efekt motyla

„Pomyślałem o czymś źle ... nie wiem dlaczego ... miałem w sobie pretensję do całego świata, bo coś mi nie wyszło, bo coś było nie tak, jak chciałem ... ale stało się i ta myśl świdrowała moje wnętrze od rana. Byłem w pracy, gdy ktoś obok wrażliwy akurat zauważył, że ze mną jest coś nie tak. Próbował nawiązać kontakt, zrozumieć, wybadać, ale moje złe spojrzenie, chcąc nie chcąc, wywarło na nim silne wrażenie i zablokował się. Poczuł się jakiś nieswój, zakłopotany i z tą niepewnością i dręczącym go barkiem odpowiedzi wrócił po pracy do domu ... Tam zastał uśmiechniętą żonę, ale gdy ta próbowała z nim porozmawiać, poczuła że jest jakiś rozdrażniony, że nie można dzisiaj z niego nic pozytywnego wydobyć ... poza pomrukiwaniem. Zaczęła nieśmiało pytać, co się stało, dlaczego ... ale z każdym kolejnym pytaniem było jakby gorzej i gorzej ... nie mogła zrozumieć przyczyny jego smutku, więc po godzinie próby zaczęła w końcu krzyczeć ... I wtedy on zaczął krzyczeć także ... Znowu się kłócą - pomyślał malec, ukryty pod kołdrą w pokoju, gdy do późna w nocy słuchał podniesionych głosów. - Dlaczego ten świat jest taki okrutny - pomyślał w duchu i zacisnął zęby – żeby nie płakać ... Rankiem poszedł do szkoły, ale był jakby zmęczony i urażony, nawet gdy witał kolegów. Na długiej przerwie, ktoś go niechcący potrącił ... i nagle pękło coś w nim, w środku ... rzucił się na ucznia i zaczął kopać, gryźć i okładać pięściami ... i nie chciał tego przecież ... ale tamten upadł i znieruchomiał ... Dlaczego to zrobiłeś! Dlaczego!!! – indagował nauczyciel jeden, drugi a potem było ich coraz więcej, aż zebrała się rada szkoły i postanowiła "chuligaństwo" w szkole ukrócić ... Wtedy pojawił się pomysł, by poprosić o pomoc posła jednego, by sprawę złego zachowania młodzieży - nie tylko w tej szkole - całemu społeczeństwu naświetlić, przedstawić i problemowi jakoś zaradzić ... I tak, któregoś dnia temat przemocy, który zdarzył się w jednej szkole, a który nie był wcale wyjątkiem, trafił na forum parlamentu, gdzie opozycja wykorzystała go w walce o władzę ... A że walka była zaciekła - bo chodziło przecież o stanowiska i władzę - więc użyto wszystkich możliwych argumentów, tych podłych i tych jeszcze podlejszych ... Aż w którymś momencie, dokładnie nie wiadomo kiedy, w jakiejś zawierusze słownej, ktoś krzyknął, że cały ten zgiełk i zamieszanie, jest z winy ... sąsiedniego kraju. I była wielka konsternacja i aplauz i krzyki oburzenia, że jak to tak? Że znowu wróg podstępnie w nasze sprawy się miesza?! Wrzawa wokół tematu trwała parę tygodni, zarzuty coraz ostrzejsze padały, a nieufność wzajemna sąsiednich krajów wzrastała. W końcu doszło do wymiany ostrych not dyplomatycznych i wkrótce możliwość wojny stała się faktem ... Więc - pomimo prób wołania o rozsądek i opamiętania się – niebawem doszło do pierwszych starć, które stopniowo ogarnęły cały świat – bo każdy z krajów, miał tyle sojuszników i sprzymierzeńców, ile przeciwników i wrogów ... A przecież, ja tylko ... ja tylko pomyślałem źle, bo któregoś ranka, miałem pretensję ... do całego świata. Siedzę teraz, głęboko ukryty w schronie, i dręczące powraca do mnie pytanie - czy myślenia złego uniknąć byłem w stanie?” Efekt Motyla, to znany w Teorii Chaosu, przykład wpływu niewielkich machnięć skrzydełek motyla w jednej części świata na nieprzewidywalne – czasami nawet katastrofalne w skutkach - zmiany pogody w innej jego części. To krótkie opowiadanie ilustruje jak niewielka z pozoru myśl każdego z nas, może nieść ze sobą dramatyczne skutki dla całych społeczeństw, prowadzące nawet do degradacji życia. Obraz opisanych zdarzeń jest celowo „przerysowany” ... ale któż z nas w mniejszej skali nie przeżywał podobnej łańcuchowej reakcji czyichś złych humorów? Więc dbajmy o nasze myśli, szukajmy w każdej sprawie stron pozytywnych – bo nigdy nie wiadomo jak wielki (pozytywnie), będzie efekt końcowy tego myślenia. A dla zilustrowania przebiegu procesów chaotycznych, załączam filmik prezentujący fraktalne przekształcenia zbioru Mandelbrota - wybitnego fizyka, polskiego pochodzenia, twórcy fraktali, (zmarłego w październiku 2010r.). Ten samo-powtarzający się proces dotyczy również machnięć motyla i "błysków" naszych myśli ... (http://www.youtube.com/watch?v=FkJ2d2krDok&feature=related)

środa, 2 lutego 2011

Liczba falowa

Podobieństwa Pomiędzy widmem tła promieniowania reliktowego a rozkładem słów według długości dowolnego dzieła literackiego istnieje zastanawiające podobieństwo Oba wykresy mają kształt krzywej normalnej (lognormalnej), oba dla małych wartości argumentu gwałtownie wzrastają, osiągają maksimum dla wartości poniżej 10 (cyfry znaczące), by następnie stosunkowo łagodnie opaść, przy wartościach argumentu zbliżających się do 20. Poniżej: zestawienie widma uzyskanego przez satelitę Cobe oraz rozkład słów „Starego Testamentu”. Wybór dzieła nie ma większego znaczenia, ponieważ wszystkie dzieła literackie mają podobny rozkład. Poniżej zestawienie z utworem "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza (rozkład prezentowany co kilkaset słów) Poniżej w tabeli przedstawiam niektóre utwory literackie i długość słów, dla których rozkład osiąga maksimum: Mózg - ciało doskonale czarne Definiując ciało doskonale czarne, przyjmuje się, że jest to wnęka z niewielkim otworem, całkowicie pochłaniająca światło padające (na wnękę) – tak, że na zewnątrz nie wydostaje się żaden promień. Mózg człowieka, osadzony w czaszce (z otworami oczodołowymi) stanowi ciało doskonale czarne: Krzywa rozkładu Plancka zależy od temperatury ciała doskonale czarnego: Poszukując ekstremum funkcji Plancka łatwo można wyliczyć, że iloczyn temperatury i długości fali, dla której rozkład ma maksimum, ma stałą wartość. Zależność ta nazywana jest prawem przesunięć Wiena: Z prawa przesunięć Wiena łatwo wyliczyć, że dla temperatury ciała ludzkiego 37 stopni Celsjusza maksimum promieniowania występuje w okolicy 10 mikrometrów (dokładnie 9,35 mikrometra) i rozciąga się w przedziale od 2,5 mikrometra do długości odpowiadających promieniowaniu mikrofalowemu czyli do 1 milimetra do 1 metra. Dobrze ilustruje to rysunek zamieszczony w Wikipedii pod hasłem „fale elektromagnetyczne”. Skala człowieka, oraz wszelkich organizmów żywych jest bliska mikrofalom. Głowa przeciętnego dorosłego człowieka ma szerokość 15 centymetrów. To jest połowa długości fali mikrofalowej o częstotliwości 1GHz (gigaherce), lub pełna długość fali o częstotliwości 2 GHz. W zakresie od częstotliwości 1 GHz do 10 GHz, długość fali zmienia się od 30 do 3 cm. Czyżby nasza czaszka była swoistym rezonatorem, w którym przebiegające fale oddziałują z mózgiem. Warto również zwrócić uwagę, że zdolność absorpcyjna mózgu dla fal elektromagnetycznych - jest zwiększona ze względu na pofałdowany kształt kory (ciała o gładkiej powierzchni mają niższy współczynnik absorpcji a więc także emisji). Hipoteza W związku z powyższym, hipoteza, która ostatnio „zawraca mi głowę” brzmi: I dalej: Promieniowanie reliktowe, jest nośnikiem myślenia reliktowego, pozostałości procesu kreacji Wszechświata, powstałej w trakcie wielkiego wybuchu. Teoria kosmologiczna, zakładająca inflację - która nastąpiła w pierwszych chwilach po wybuchu i doprowadziła do gwałtownego wzrostu wymiarów Wszechświata – w tym ujęciu - może być związana z nagłym wyzwoleniem ogromnej liczby myśli przez stwarzającego Wszechświat (Boga).