czwartek, 27 stycznia 2011

Credo

Komentarz do notki "Strumień grawitacji" (http://www.teoriaslowa.com/2011/01/stawiam-czowieka-na-linii-prostej.html). 1. Rysunki zamieszczone w tekście są tylko przybliżeniem realnej sytuacji. Oczywiście, światło jest zakrzywiane przez grawitację - o czym wspominam pisząc o zakrzywieniu prostej w przestrzeni Riemanna. Dla uproszczenia możemy przyjąć, że tuż przy powierzchni Ziemi rozchodzą się po liniach prostych - podobnie jak hipotetyczne linie pola grawitacyjnego przez Ziemię wytwarzanego. Jest to uproszczenie, powszechnie stosowane, które - zdaje sobie sprawę - "zabiera ze sobą" część prawdy. No cóż sam popadam często w jej sidła .. 2. To fakt, że znaczenie grawitacji dla naszego ciała, ważącego powiedzmy 70 kg, sprowadza się głownie do przyciągania ziemskiego. Warto przy tym zwrócić uwagę, że działa ona na to ciało w każdym momencie i na każdy wewnętrzny organ człowieka - serce, wątrobę, mózg ... O ile nie ma to większego znaczenia dla tych części traktowanych jako obiekty makro, o tyle ma - według mojej teorii - znaczenie i wpływ na myślenie, które dzieje się w świecie mikro. (Oczywiście, gdybyśmy potraktowali mózg jako 1,3 kg mięsa, w którym są "niteczki" neuronów - grawitacja nie miałaby znaczenia). Innymi słowy - każdą nawet najmniejsza zmiana oddziaływania grawitacyjnego pochodzącego od Ziemi, Słońca, planet ... otaczającego nas świata materialnego - ma wpływ na myślenie - traktowane jako proces w skali mikro. 3. Metoda "uproszczeń" stosowanych w fizyce jest powszechna. Z praktycznego punktu widzenia, te uproszczenia wystarczają nam do funkcjonowania w otaczającym świecie. Ale z punktu istoty zjawiska - nie mówią nam o nim wszystkiego. Jest takie powiedzenie prof. Jadczyka: "Diabeł tkwi w szczegółach" - a więc nawet najprostszy ruch ręką to skomplikowany proces, w którym udział bierze również wszystko co tę rękę otacza. Można w tym znaleźć analogię o charakterze obserwacji psychologicznej: często w życiu dokonujemy szybkich i upraszczających ocen drugiego człowieka, nie wnikając w jego historię, uwarunkowania w jakich żyje lub żył, stresy itp. I jest to poniekąd zrozumiałe, wynikające z reguły "pierwszego spojrzenia". Dopiero gdy pochylimy się nad drugim człowiekiem, nad jego wnętrzem, ujrzymy jak bardzo jest skomplikowane, jak wiele w nim wątków, odcieni radosnych, smutnych, nijakich - a i tak do końca nie jesteśmy w stanie te wnętrze zrozumieć, rozczytać ... Bo w tym procesie uczestniczy równie skomplikowane wnętrze nasze, które niejako ingeruje w proces obserwacji - podobnie jak światło ingeruje w możliwość zobaczenia elektronu. To właśnie taką skalę oddziaływań rozważam przy opisie procesów myślenia ... 4. "Od czegoś trzeba zacząć" - ta formuła towarzyszy mi od momentu powstania teorii. Nie jest łatwo badać świat myśli - myślą swoją, bo ta myśl - jak napisałem w punkcie 3 - ingeruje, zakłóca moment obserwacji. Dlatego tak długo mózg pozostaje dla nas tajemnicą. Przy tak subtelnych wielkościach energii jakie odpowiadają procesowi myślenia, istotne muszą być nawet najsubtelniejsze oddziaływania zewnętrzne. Przyjąłem grawitacje jako tę najbardziej istotna, ponieważ, towarzyszy nam w procesie ewolucji od milionów lat, a więc na powstanie i kształtowanie mózgu również musiała mieć wpływ. Nie oznacza to, że odrzucam istotność innych oddziaływań takich jak elektromagnetyczne, magnetyczne. Te wszystkie oddziaływania coś łączy - poszukiwana jest Teoria Wszystkiego. Więc badając wpływ jednego oddziaływania można "dojść" do wpływu tych innych. Bo przecież "od czegoś trzeba zacząć". 5. Jeżeli argumenty o charakterze quasi-naukowym nie wystarczają, to z pewnością zasadność istnienia tej teorii spełnia warunek o charakterze estetycznym - artystycznym. Jest to twórczość podobna tej jaka jest efektem pracy malarza, muzyka, rzeźbiarza ... W każdym z nas istnieje potrzeba ekspiacji, wyrażenia tego co nazywamy przeżyciem artystycznym. Czuję przemożność brnięcia w kierunku, który obrałem. I tak naprawdę nie ma znaczenia czy jest to ślepa uliczka, tak jak nie do końca ma znaczenie, czy ktoś obraz artysty kupi ... Twórczość jest sposobem życia, sposobem odnajdywania siebie ... Jeżeli jest ona dana nam przez Boga - tym bardziej nie możemy mieć do Niego i do nikogo o to pretensji ... (http://www.eioba.pl/a139723/strumie_grawitacji#post89676#ixzz1C8NBVHpS)

Strumień grawitacji

Stawiam człowieka na linii prostej. Nadaję jej kierunek i nazywam osią x. W rzeczywistości, prosta jest krzywą (w przestrzeni Riemanna). Ale w skali człowiek-Ziemia, przybliżenie linią prostą jest uzasadnione, bo przecież, w odbiorze codziennym Ziemia pod stopami wydaje się być płaska. Tenże człowiek odbiera różnego typu oddziaływania. Do jednych z najważniejszych należą światło i grawitacja. A tak postrzega światło oko ludzkie: Widmo odbieranego światła ma rozkład Gaussa. Oko jest receptorem światła dla mózgu, który analizującego informację w nim zawartą. A jak wygląda „widmo” grawitacji odbierane przez nasz mózg, np. korę mózgową? Dokonam pewnego przekształcenia podstawowego wzoru na oddziaływanie grawitacyjne, będącego podstawą prawa powszechnego ciążenia. Mianowicie wprowadzę do wzoru dodatkowy czynnik opisujący rozkład Gaussa w najprostszej postaci, jednakże z jedną bardzo istotną własnością: rozkład będzie na osi x, prostopadłej do kierunku działania grawitacji, który leży wzdłuż promienia Ziemi. Jeżeli funkcja „e” opisująca rozkład Gaussa jest znormalizowana, to całka po dx z jej wartości = 1, i wtedy nasz wzór przyjmuje dobrze znaną postać prawa Newtona. Tak więc moja hipoteza brzmi: rozkład strumienia grawitacji w kierunku prostopadłym do kierunku jej działania ma postać rozkładu Gaussa. A tak wygląda dla porównania, rozkład według długości słów dowolnego dzieła literackiego – produktu myśli człowieka: Oczywiście nie jest to rozkład ciągły, ponieważ długości słów mogą przyjmować tylko wartości ze zbioru liczb naturalnych. Według teorii, którą się zajmuję, można powiedzieć, że rozkład Gaussa strumienia grawitacji, zawiera „linie absorpcyjne”, podobnie jak zawiera je np. strumień światła gwiazd, obserwowany i i analizowany w laboratoriach. Skąd się biorą te „prążki absorpcyjne”? Może ma to związek, z pierwiastkami z których zbudowany jest organizm ludzki, a więc – pośrednio – również z tablicą okresową pierwiastków Mendelejewa? W organizmie ludzkim jest około 20 istotnych pierwiastków. Do najważniejszych należą tlen, wodór, węgiel, azot ... To co napisałem można nazwać fantazją jeśli nie brednią umysłu. Ale przecież nikomu z nas nie można zabronić poszukiwania odpowiedzi na istotne pytania i dzielić się nimi z innymi ... Myślę, że w każdym przekazie, w każdym wymyślonym przez nas obrazowaniu świata jest cząstka prawdy. I nie ograniczałbym się tutaj tylko do teorii naukowych lub pseudonaukowych. Ta prawda jest zawarta także w każdym akcie twórczym: poezji, prozie, obrazie pędzlem malowanym i muzyką ... I także w każdym akcie obserwacji - i tym który tak bardzo zmienia nasze wnętrze, gdy idąc łąką lśniącą słońca blaskiem, dostrzegamy piękno kwiatów, krzewów i wiatru który je owiewa ... Bo wszystkie nasze kreacje świata są równo-znaczne i równo-ważne.

niedziela, 23 stycznia 2011

Myśli, które można mierzyć

Czas Plancka, to najmniejsza jednostka czasu mająca sens fizyczny. Jego miara w sekundach wynosi 10 do potęgi -44. Wiek Wszechświata wyrażony w jednostkach Plancka to 8 × 10 do potęgi 60. Poniżej czasu Plancka, wszystkie prawa fizyczne tracą sens. Co działo się ze Wszechświatem w czasie Plancka? Z chaotycznych zjawisk-nie-zjawisk, powstawał świat, ze wszystkimi jego atrybutami, obserwowanymi obecnie a więc światłem, promieniowaniem elektromagentycznym, grawitacją ... O tym co się działo w czasie Plancka, nie można nic sensownego powiedzieć ... Mógł to być na przykład proces odwrotny do opisywanego przez Teorię Chaosu, czyli ... Anty-Chaos. Anty-Chaos Z biblijnego punktu widzenia, różnorodne myśli Boga, mogły przekształcać się w uporządkowane formy materii i oddziaływań. Podobnie jak w Teorii Chaosu, powstawały punkty anty-bifurkacji, których efektem końcowym była kreacja świata fizycznego. Myślenie reliktowe Pozostałości procesu kreacji nadal są obecne we Wszechświecie, w postaci myślenia reliktowego, którym posługuje się każdy z nas. Myślenie reliktowe ma każda materia ożywiona i nieożywiona. Jedyne co nas ludzi szczególnie wyróżnia - to mózg z rozbudowanym systemem neuronów, potrafiących to myślenie rozczytywać. A więc przekształcać myśli (pojęcia) niemierzalne w pojęcia (myśli) mierzalne, takie jak np. masa, światło lub bardziej szczegółowe jak woda, drzewo, gwiazdy ... Bo czymże, jest na przykład zdanie: Światło ma częstotliwość mierzoną w hercach. To zdanie tak naprawdę mówi, że pojęcie „światło” zawiera pojęcie „częstotliwość”, która jest mierzona pojęciem „herca” – lub inaczej: Myśl-światło ma myśl-częstotliwość mierzoną w myślach-hercach. Słowa „ma” i „mierzoną”, są opisem dziania się, czyli czasu. Myśl musi się dziać, żeby mogła coś wyrażać. Czas na słowa Liczba wszystkich możliwych słów języka opartego na alfabecie łacińskim (21 znaków) wynosi około 10 do potęgi 22. (wartość ta, to liczba wariacji z powtórzeniami, 16-wyrazowych ze zbioru 21-elementowego.16 – to przyjęta przeze mnie maksymalna długość słowa, na podstawie analizy dowolnego dzieła literackiego). Być może liczba ta jest związana z jednostką czasu Plancka, w ten sposób, że w każdym kolejnym następstwie tego czasu powstawało kolejne słowo-pojęcie. Tak więc, po czasie 10 do potęgi 22 jednostek Plancka istniłyby już wszystkie słowa związane z tym alfabetem. Według hipotezy kosmologicznej, po tym czasie istniały już we Wszechświecie fermiony – protony, neutrony, elektrony ... W ten sposób powstawanie słów łączyłoby się z powstawaniem materii, a więc również grawitacji ...

piątek, 21 stycznia 2011

Myślenie reliktowe, hipoteza

Bóg potrafi przemieniać swoje myśli w materię. „Słowo stało się ciałem” – jest często cytowaną formułą biblijną, której przypisuje się różne znaczenia ... To co wiemy o Wszechświecie, w sensie fizycznym, jesteśmy w stanie teoretycznie wytłumaczyć aż do czasu Plancka, który wynosi: W tym niewyobrażalnie małym przedziale czasu, który upłynął od momentu "0" następowała kreacja Wszechświata – czyli przekształcanie myśli Boga w materię. Pozostałością tego procesu – jego reliktem - jest drzemiąca w nas umiejętność dokonywania procesu odwrotnego, czyli wydobywania myśli z materii mózgu. Myśli nie pojawiają się nagle w naszym umyśle. Ich kreacja dokonuje się w czasie Plancka. Jeżeli przyjmiemy, że proces myślenia odbywa się w czasie Plancka, to łatwiej nam będzie zrozumieć na czym polegają paradoksy fizyki kwantowej takie jak np. „Kot Schroedingera”, czy obserwowany dualizm w doświadczeniu z dwoma szczelinami. Wystarczy bowiem przyjąć, że na opis tych zjawisk wpływ ma czas powstawania myśli, w którym następuje redukcja wszystkich możliwych jej stanów, do tych, które są zjawiska opisem w momencie dokonania obserwacji (umysłem). Jeżeli ograniczymy zbiór pojęć do dwóch: „żywy”, „martwy”, to Kot Schroedingera, przed obserwacją może znajdować się we wszystkich możliwych kombinacjach tych pojęć, a więc: „żywy”, „martwy”, „żywy-martwy”, „martwy-żywy”. Jeżeli rozszerzymy zakres pojęć np. o pojęcie "półżywy" lub "prawie martwy" liczba kombinacji wzrośnie. Nie istnieje uzasadnienie wykluczające możliwość istnienia wszystkich możliwych pojęć związanych z kotem, przed dokonaniem obserwacji. Natomiast w momencie obserwacji, pojęcia te redukują się tylko do tych, które są zgodne z doświadczeniem i wiedzą obserwatora (!). Stąd bierze się paradoks – nie potrafimy zdroworozsądkowo uzasadnić dlaczego dwie przeciwstawne myśli mogły istnieć jednocześnie. Przyczyna tego tkwi w tym, że one nie istniały jednocześnie, lecz powstawały w niebywale krótkim a jednak rozciągłym czasie Plancka. W doświadczeniu z dwoma szczelinami, następuje podobny proces. Zgodnie z wiedzą naukowca wykonującego doświadczenie, światło zachowuje się raz jak fala, a raz jak cząsteczka. To właśnie ta wiedza, która jest zredukowanym, nabytym sposobem myślenia, wpływa na wynik doświadczenia. Badacz i światło stanowią jedno, wzajemnie egzystujace i połączone zjawisko. Przed dokonaniem pomiaru, wszystkie myślowe stany tego połączenia są możliwe. Ale w momencie, obserwacji naukowiec stwierdza paradoks: cząsteczki światła, potrafią utworzyć obraz interferencyjny właściwy falom!. Problem tylko w tym, że ten moment obserwacji odebrany w umyśle nie był momentem natychmiastowym, tylko powstawał w czasie Plancka. Prostym przykładem, pokazującym zależność naszej myśli od czasu jest doświadczenie, w którym będziemy dokonywali redukcji długości naszego myślenia do jednego słowa. Każda dłuższa myśl wymaga czasu, by nabrała znaczenia. Jeżeli czas będzie malał, jej spójność ulegnie degradacji. W końcowym efekcie „starczy” nam czasu na pomyślenie tylko jednego słowa! A przecież jedno słowo potencjalnie może mieć nieskończenie wiele znaczeń. W świecie kwantów, obserwujemy właśnie taką różnorodność – określaną mianem nieoznaczoności. Dlatego w fizyce kwantowej dwa przeciwstawne pojęcia mogą istnieć obok siebie ... Bo naukowcy, którzy ją wymyślali, posługiwali się zredukowanym zasobem myśli, które do jej powstania doprowadziły ... Uff ... idę spać, a potem na spacer, bo wieczorem znowu czas na nocną zmianę ...

środa, 19 stycznia 2011

Jak powstaje świadomość

Jest światło. Światło dociera do nas ze wszystkich zakątków Wszechświata, ale najbardziej i najwięcej go mamy od Słońca. Promienie Słońca powodują powstawanie wiązań elektromagnetycznych cząsteczek materii ożywionej, np. roślin. Proces rozwoju organizmów żywych związany jest z biogenezą, w której od prostych komórek białka, poprzez replikacje i modyfikację, doszło do rozwoju skomplikowanych, wielofunkcyjnych organizmów obserwowanych w przyrodzie. Podstawowa siła wiążącą białka jest siła elektromagnetyczna. W wymiarze cząsteczek, inna powszechnie występująca siła w przyrodzie – grawitacja – ma niewielkie znaczenie. Bo od sił elektromagnetycznych jest 10 do potęgi 36 razy słabsza. Przez biofizyków i fizyków – pomijana. Jednak w miarę rozwoju i rozrostu struktur, siła ta nabiera znaczenia. Przy czym warto zwrócić uwagę na fakt, że jej punkt przyłożenia zawsze znajduje się w geometrycznym środku ciała. Nawet jeśli to ciało jest wewnątrz puste. Hmm ... użyłem tu pojęcia „geometria”, które jest wyłącznie produktem myśli ludzkiej. Dlaczego? Otóż nasza świadomość, polega na umiejętności skupiania uwagi w „jednym punkcie”, lub na „jednej myśli”. W znanej metodzie relaksacyjnej - trening autogenny Shultza - wywodzącej się z Radża Jogi, ogromne znaczenie ma skupianie uwagi na wybranych częściach ciała aby m.in. wywołać w nich uczucie ciepła i ciężkości. Dobroczynne działanie tej metody na organizm jest nie kwestionowane. Powstaje pytanie: Co to jest skupianie uwagi? I gdzie ona się znajduje? Wydaje się, że świadomość nie wymaga istnienia materii, natomiast dzieje się w przestrzeni. Podobnie jak środek masy, który poza masą może się znajdować. Rysunek poniżej przedstawia jak zmienia się barycentrum (środek masy) układu słonecznego na przestrzeni lat: Widać, że nie jest to stały punkt w przestrzeni, ale „rotujący” w rytmie zmian wzajemnego położenia obiektów układu. Jednym z kandydatów na punkt „zaczepienia” naszej uwagi, wydaje się być środek ciężkości naszego mózgu. Jest to bowiem punkt w przestrzeni, który nie musi być związany z materią – choć z istnienia materii wynika. Na początku XX stulecia, Ernest Rutherford przeprowadził słynne doświadczenie, w którym cienką folię ze złota bombardował cząsteczkami alfa (jądra atomu helu). Wyniki doświadczenia były zaskakujące: wskazywały, że cała masa atomu skupiona jest w bardzo niewielkiej objętości – w dodatnio naładowanym jądrze. Odległość ujemnego elektronu, od dodatniego jądra była tak duża, jak przykładowo odległość ziarnka piasku położonego w jednym rogu boiska od piłki znajdującej się w jej przeciwległym rogu - po drugiej stronie boiska! Można by rzecz, że atom wypełniony jest ogromną pustką ... Jeżeli połączymy ze sobą miliardy miliardy atomów, które utworzą ciało makroskopowe, środek ciężkości (masy) takiego układu może znajdować się w pustce! Innymi słowy, ciało będzie miało swoją masę, kształt, kolor, zapach itp. oraz jeden punkt, leżący gdzieś w jego przestrzennym środku ... Świadomość? Świadomość, że istnieje, bo jest poprzez ten punkt przyciągane przez Ziemię i inne obiekty wokół niego? A tak naprawdę – przyciągane przez cały Wszechświat (Zasada Macha)? Jeśli tak, to przyciąganie to jest wzajemne ... czyli świadomość ciała i Wszechświata jest zawsze wspólna. Środek ciężkości mózgu, nigdy nie znajduje się w jednym punkcie. Na skutek ruchu ciał niebieskich ciągle się zmienia. Dlatego tak łatwo rozprasza się nasza uwaga. I tak, od wiązań elektromagnetycznych doszliśmy do grawitacji i jej tajemniczego środka masy. Czy jest to punkt, w którym skupia się nasza świadomość? Odpowiedź, jeśli istnieje, na pewno mieści się w naszej głowie ...

Trening autogenny Schultza

(http://www.samadi.republika.pl/trening_autogenny.htm) Warto postawić tutaj kilka pytań dotyczących tej metody. Po pierwsze: w jaki sposób powtarzanie sobie sugestii wpływa na powstawanie odprężenia w mięśniach? Jak już wcześniej zostało wyjaśnione: bliższa analiza funkcjonowania człowieka wskazuje na istniejące związki między ciałem a umysłem. Byłoby dziwne, gdyby nasza świadomość i ciało nie miały ze sobą powiązania. Stereotypowy i powierzchowny pogląd jest taki, że proces powiązania ciała i umysłu zachodzi w jedną stronę – kiedy np. coś nas boli (mamy zatrucie, ból głowy, czy skręcona kostkę itd.) – to sytuacja ta zakłóca nasze samopoczucie i skupienie, rozpraszając nas – czyli oddziałuje niekorzystnie na świadomość. Jest to dosyć oczywiste. Jednak proces ten zachodzi w obie strony. Myśli – ich jakość i teść – w różny sposób oddziałują na nas i kształtują nas. To my kształtujemy siebie i ponosimy odpowiedzialność za swoje życie. Sedno sterowania samym sobą tkwi w myślach (w umiejętności kierowania swoimi myślami). Myśli oddziałują na nas zarówno świadomie, jaki podświadomie. Nasze życie w istocie jest takie, jakie są nasze myśli; jeśli chcesz bardziej świadomie żyć, to stań się bardziej świadomy swoich myśli (stań się bardziej odpowiedzialny za swoje myśli – naucz się np. je wyciszać na chwilę, jak i naucz się myśleć dokładnie o tym, o czym chcesz). Trening autogenny Schultza uczy nas świadomego posługiwania się swoimi myślami i umysłem. Na marginesie - warto jeszcze raz wspomnieć tu o psychosomatyce – dziale medycyny, który bada zjawiska oddziaływania samopoczucia, psychiki i umysłu na nasze zdrowie; nieco podobne badania prowadzi psychoneuroimmunologia. Wiele badań medycznych z tego obszaru wskazuje na ujemne oddziaływanie na zdrowie negatywnych stanów psychicznych i mentalnych. Trening autogenny wykorzystuje te zjawiska w celach pozytywnych. W metodzie tej wykorzystuje się pewien mechanizm, który doświadczalnie znano w wielu kulturach – m.in. w Europie wykorzystywano go w hipnozie. Mechanizm ten polega na regulowaniu szerokości pola naszej świadomości. Chodzi tu mianowicie o koncentrację: podczas treningu zawężamy pole swojej uwagi tylko do wybranej części ciała, co jest istotnym czynnikiem skuteczności tej metody. Gdybyśmy myśleli o wielu przypadkowych myślach, a w międzyczasie powtórzyli sobie w myśli kilka razy afirmację „moja ręka jest ciężka”, to najprawdopodobniej – efekt byłby niewielki. Ale w tej metodzie stosujemy pewną dyscyplinę swojego umysłu i swoich myśli – na jakiś czas celowo zawężamy pole swojej świadomość tylko do wybranej części ciała i tylko do jednej myśli (powtarzanej w kółko i monotonnie np. przez kilka minut). Dzięki temu nasza świadomość zachowuje się tak, jak światło słońca pod wpływem soczewki. Zapewne wiecie, że jeżeli użyjemy soczewki (szkła optycznego) by skoncentrować światło słońca, to można nim łatwo zapalić papier, czy wypalić na drewnie jakiś wzorek itd.; pod wpływem soczewki słoneczne światło skupia się bardzo mocno – zwiększa swoje natężenie dzięki zawężeniu pola świecenia. Wydziela się wtedy dużo ciepła. Podobnie zachowuje się nasz umysł (fale umysłu zapewne także posiadają jakiś aspekt elektromagnetyczny – podobnie jak fale słoneczne, co sugerują badania mózgu); zawężenie pola świadomości (do wybranej części ciała i jednej wybranej myśli) działa niczym skupiająca soczewka: sugestywność myśli, ich siła i efektywność – znacznie się wtedy zwiększają. Kiedy powtarzamy sugestię, koncentrując się przez jakiś czas na jednej, wybranej myśli (nasza uwaga nie kieruje się wtedy do wrażeń zewnętrznych), to powtarzana treść znacznie szybciej przedostaje się do podświadomości, niż gdybyśmy robili to w zwykłym stanie świadomości. Zwykle myślenie jest niczym rozproszone światło; afirmowanie zawężone do jednej myśli jest niczym światło skupione soczewką. Tak więc mamy tu dwa nowe elementy, które zazwyczaj nie występują w potocznym zwykłym myśleniu i funkcjonowaniu umysłu: 1) umysł koncentruje się poprzez zawężenie pola uwagi: skupiamy się na jednej wybranej części ciała, nie postrzegając na czas ćwiczenia innych otaczających nas rzeczy i zjawisk; dzięki temu skupienie jest silniejsze, niż zazwyczaj; Warto zwrócić uwagę, ze nie jest tu konieczne „napinanie naszej uwagi i wytężanie umysłu” – wystarczy samo zawężenie pola uwagi do wybranej części ciała; 2) powtarzamy monotonie i przez dłuższy czas jedną myśl; zazwyczaj myślimy „od jednej rzeczy do drugiej” i myśli nieustannie przepływają przez nasz umysł – w treningu autogennym znacznie dłużej koncentrujemy się na jednej wybranej myśli; pozwala to nam bardziej precyzyjnie posługiwać się swoim umysłem, pozwala to nam bardziej dokładnie zaobserwować „czym jest myśl i jakie wywiera na nas działanie”. Oczywiście doświadczenie życiowe każdego człowieka potwierdza, że myśli są bardzo istotne – gdy zaczniemy negatywnie myśleć przez dłuższy czas (np., że jesteśmy do niczego), to po jakimś czasie tak się poczujemy. Gdy zaczniemy częściej powtarzać w umyśle myśli konstruktywne, to poczujemy w sobie mobilizację i wiarę w siebie. Podświadomość zawsze żywo reaguje na treści, które się do niej dostają. Badania Daniela Golemana nad inteligencją emocjonalną wykazały, że naszym życiem bardziej kieruje nasza inteligencja emocjonalna, niż inteligencja racjonalna. W praktyce oznacza to, że nasza podświadomość (jej zawartość i treści) mają fundamentalny wpływ na nasze życie. Dzięki zastosowanej technice treści afirmowane w treningu autogennym oddziałują na nas zarówno świadomie, jak i podświadomie. Powtarzając relaksujące sugestie tak, jak to opisano powyżej, wywołujemy w sumie dwa efekty: 1) po pierwsze nawiązujemy kontakt z podświadomością i sprawiamy, że zaczyna ona pozytywnie reagować na nasze sugestie; nawiązujemy komunikację pomiędzy układem wolicjonalnym (tym, którym zazwyczaj się posługujemy), a układem autonomicznym (który steruje naszymi procesami somatycznymi – tzn. cielesnymi); docieramy stopniowo do tych przyczyn, które wywoływały napięcia; 2) afirmowane treści funkcjonują w naszej podświadomości dłużej, niż tylko podczas danej sesji relaksacyjnej – co oznacza, że stopniowo także w czasie naszego życia codziennego możemy coraz częściej doznawać przyjemnego odprężenia, komfortu emocjonalnego i umysłowego spokoju (ponieważ afirmujemy sugestie związane z odprężaniem napięć). Kolejna istotna kwestia jest taka: jak najlepiej powtarzać sugestie relaksacyjne, by były one skuteczne? Oto kilka pomocnych porad: - gdy powtarzasz sugestię relaksacyjną (w stylu: rozluźniam prawą rękę, rozluźniam prawą rękę..., moja prawa ręka staje się ciężka, moja prawa ręka staje się ciężka..., moja prawa ręka jest coraz cięższa, coraz cięższa, coraz cięższa... moja prawa ręka jest coraz cięższa, moja prawa ręka jest bardzo cięższa, prawa ręka jest bardzo cięższa, prawa ręka jest bardzo cięższa... prawa ręka jest w pełni rozluźniona”) to zabieg ten składa się w istocie z trzech etapów (w pewnym sensie przenikających się płynnie), na które warto zwrócić uwagę: 1) skierowujesz swoją uwagę niczym światło reflektora na wybrana część ciała (np. prawą rękę) i w ciągu całego procesu ta uwaga nakierowana jest właśnie w tym kierunku; jest to tak, jakbyś swoim wewnętrzny okiem (czyli swoją uwagą) patrzył ciągle w kierunku prawej ręki, dopóki nie zajmiesz się kolejna częścią ciała; 2) mając nakierowaną uwagą na daną część ciała – powtarzasz monotonnie sugestię relaksacyjną (przenikasz treść i znaczenie tej myśli, świadomość zajmuje się tą jedną myślą); 3) na koniec, gdy powiesz już „prawa ręka jest teraz w pełni rozluźniona” – przez chwilę w ciszy obserwuj doznania w danym rejonie ciała; (Twoja uwaga jest ciągle jeszcze nakierowana na dany obszar ciała, ale nie powtarzasz przez chwilę niczego, jedynie obserwujesz – teraz aktywny aspekt twojej świadomości (myśli), uzupełniasz postawą obserwacji danej części ciała (aspekt bierny). Powtórzenie tych trzech składowych w treningu autogennych i w innych tego typu ćwiczeniach znacznie zwiększa ich efektywność. Kolejna rada jest taka: podczas powtarzania afirmacji nie należy „pragnąć” by ręka (lub inna część ciała) stała się ciężka, ciepła, rozluźniona itd. – nie należy błagalnie oczekiwać, by to w końcu nastąpiło. Oczekiwanie jest pewnym napięciem emocjonalnym i może zakłócać proces relaksacji (kontaktowania się z podświadomością i układem autonomicznym). Wystarczy skupić się na przytoczonych powyżej trzech krokach: 1)zawężamy uwagę do danej części ciała, 2) kontemplujemy znaczenie myśli „ręka staje się ciężka” – zatapiamy umysł w tej sugerowanej treści, 3) na koniec spokojnie koncentrujemy się na powstającym odczuciu – obserwujemy daną część ciała. Po pewnym czasie powtarzania treningu – coraz wyraźniej zaczniemy zauważać rezultaty. Jakie mogą być rezultaty treningu autogennego, i po co się go wykonuje? Trening autogenny ma wiele zastosowań. Ludziom znerwicowanym, spiętym i mającym problemy emocjonalne (ogólnie: problemy z samym sobą) – może dopomóc w odnalezieniu wewnętrznej równowagi i powrocie do normalnego funkcjonowania. Zazwyczaj posiadamy wiele podświadomych negatywnych kodów wywołujących napięcie wewnętrzne i metoda ta pomaga nam napięcia te usunąć. Pomaga nam powrócić do stanu równowagi. Afirmowane treści przedostają się do podświadomości i zmieniają nasze wzorce. Następna ważna korzyść jest taka, że ta metoda uczy nas „jak działa nasz umysł”. Dzięki treningowi stopniowo zdajemy sobie sprawę, w jaki sposób negatywne wyobrażenia i treści przedostawały się do naszej podświadomości; wcześniej byliśmy ofiarami tego procesu, a teraz potrafimy ten mechanizm wykorzystać pozytywnie; w stanie relaksu możemy afirmować pozytywne treści, które twórczo przekształcą nasze życie – wyzwolą w nas nową motywację i energię, nową wiarę we własne możliwości. Jednocześnie jest tak, że trening autogenny (i inne ćwiczenia tego typu) poszerza perspektywę naszej świadomości – w wyniku jego wykonywania pojawia się coraz lepsza komunikacja pomiędzy świadomością, podświadomością i duchową intuicją. Coraz częściej potrafimy odczuwać przenikanie się fal mózgowych beta (zwykła, codzienna świadomość), z falami alfa (stan relaksu zwiększenie kreatywności), a także z falami theta i delta (głębsze poziomy świadomości – poprzednio doświadczane jedynie podczas snu). Dlatego taki trening pomaga także w rozwijaniu bardziej efektywnych metod uczenia się, czy też w bardziej świadomym kierowaniu swoim życiem. Uczy nas bardziej kreatywnych stanów umysłu, dzięki temu, że oprócz zwykłego myślenia (opartego na falach mózgowych beta) stopniowo mamy także dostęp do częstotliwości alfa, theta i delta. Tak więc trening autogenny sprzyja rozwijaniu i wzmacnianiu zdrowia psychicznego (integracji i dobrej komunikacji pomiędzy ciałem a umysłem, myślami a emocjami, pomiędzy świadomością i podświadomością). Ma wartość terapeutyczną (duże zastosowanie przy radzeniu sobie z nerwicami, bezsennością, rozkojarzeniem, depresją itd.). Ma także wartość ogólnego rozwijania wewnętrznego potencjału – stanowi dobry trening przygotowujący do medytacji i innych, bardziej zaawansowanych metod pracy wewnętrznej. Trening autogenny a inne metody Jak pisałem wcześniej – technika ta dobrze dopełnia się z metodą Jacobsona i można przed wykonywaniem treningu autogennego np. przez chwilę wykonywać metodę Jacobsona. Ponadto podczas stosowania skupiania się na poszczególnych częściach ciała pomocne jest pamiętanie o swoim oddechu – np. od czasu do czasu wykonujemy kilku świadomych i odprężających oddechów. Metodę tę także łączy się często z wizualizacją, lub z innymi technikami programowania umysłu. Rafał Seremet (fragment tekstu: "Podstawy relaksacji, medytacji i odmiennych stanów świadomości")

wtorek, 18 stycznia 2011

Myślenie korowe

Grawitacja to symbol. Symbol powszechności. Gdy spytamy naukowców, co to jest, otrzymamy różne odpowiedzi: zakrzywienie przestrzeni, przyciąganie ciał, forma oddziaływań elektrycznych, elektromagnetycznych itp. To nie jest tak, że wszystko już o niej wiemy i jesteśmy pewni czym ona jest. Jedno wydaje się oczywiste (?) - wypełnia cały Kosmos, a także nas. I w jej efekcie obiekty materialne się przyciągają. Łatwiej zakwestionować czym grawitacja jest niż to, że jej efektem jest przyciąganie ciał ... Dlaczego? Ponieważ słowo "przyciąganie" obrazuje dzianie się w czasie, od którego uciec nie możemy, natomiast słowo "grawitacja" jest pozaczasowe, a więc można je zmieniać, interpretować, odrzucać i np. przyjmować ponownie. Zauważmy ile form czasownikowych użyłem w poprzednim zdaniu: zmieniać, interpretować, odrzucać, przyjmować. Są to właśnie opisy dziania się, czyli czasu. Gdyby okazało się np. że grawitacja jest formą światła (lub światło jakąś formą grawitacji), to nastąpiły by kolejne odkrycia naukowe i zmianie uległby nasz światopogląd. Natomiast nadal pozostałoby prawdą że oddziaływania te (lub ich kombinacja) wpływają na nasze myślenie, w tym znaczeniu, że uczestniczą w procesie kreowania słów i obrazów myślanych. Nawet jeśli przyjęlibyśmy nadnaturalne (boskie) pochodzenie myśli, to niewiele zmieni, ponieważ wtedy musielibyśmy uznać, że fizyczność przez nas obserwowana (światło, grawitacja) też jest nadnaturalnego pochodzenia. Wiara w Boga ustawia nasz światopogląd w innej perspektywie, być może bardziej szczęśliwej, ale nie jest w stanie zmienić fizyczności odczuwanego przez nas świata. Badając przyczyny procesu myślenia, zbliżamy się do odpowiedzi na pytanie: Czym jest Wszechświat? I o paradoksie – odpowiedź na to pytanie znajdziemy we własnej głowie. Bo ona już tam istnieje. Podobnie jak inne odpowiedzi na podobne pytania takie jak: czy Bóg istnieje, jak powstało życie, skąd wziął się Kosmos. W naszym umyśle, a konkretnie w korze mózgowej, silnie pofałdowanej, o grubości około 3 mm i pow. całkowitej 2,5 kw. – znajdują się wszystkie odpowiedzi, na wszystkie możliwe, wymyślone przez nas pytania. Bo kora mózgowa jest nasza i nie nasza, bo powstała w wyniku wszystkich zewnętrznych wobec niej oddziaływań (także tych pochodzących z wnętrza organizmu). A więc: grawitacji, światła, fal elektromagnetycznych, fal dźwiękowych, oddziaływań silnych, słabych, promieniowania kosmicznego, smagającego wiatru i piekącego Słońca ... Rys. Kora mózgowa jest matrycą, o ogromnej liczbie pofałdowań - wybrzuszeń i zagłębień, stanowiących pewien zapis sił zewnętrznych. W pofałdowaniach kory odwzorowane są wszystkie zewnętrzne pola, w postaci wszystkich możliwych kombinacji samogłosek i spółgłosek, tworzących wszystkie możliwe kombinacje słów i zdań, każdego istniejącego języka. Ta matryca wyposażona jest w ponad 10 mld neuronów, odczytujących informacje zapisane w każdym jej zakrzywieniu i przesyłające je do niżej położonego układu limbicznego - ośrodka uczuć. Przyciąganie jest powszechne więc w nim upatruję wpływ na powszechny proces myślenia. Ale zdaję sobie sprawę, że posługuję się emblematem, nazwą, za którą być może, a nawet na pewno, kryją się inne emblematy i nazwy. Nie możemy, nie potrafimy przestać nazywać rzeczy, zjawisk, czerpiąc do ich nazwania z przestrzeni słów, ciągle powiększającej się i malejącej, ale zamkniętej, bo z każdego słowa można w niej dotrzeć do każdego dowolnego słowa innego. Liczba słów w języku angielskim dawno przekroczyła milion, a jednocześnie co dwa tygodnie na świecie zanika jeden język. Jest ich obecnie ponad 6900. Recz nie w tym, że przyczyną naszego myślenia jest Grawitacja, ale w tym, że jej działanie pochodzi z zewnątrz.

Incredible Joe!

"Myślenie korowe" - brzmi jak tautologia. Przecież o tym, że procesy myślowe człowieka "dzieją" się w tej 3 mm warstwie o pow. 2,5 m kw. zwanej korą mózgową, mówią badania neurologów. Ale czy na pewno. Kora mózgowa jest matrycą, o ogromnej liczbie pofałdowań - wybrzuszeń i zagłębień, stanowiących pewien zapis sił zewnętrznych. W pofałdowaniach kory odwzorowane są wszystkie zewnętrzne pola (grawitacyjne), w postaci wszystkich możliwych kombinacji samogłosek i spółgłosek, tworzących wszystkie możliwe kombinacje słów i zdań, każdego istniejącego języka. Ta matryca wyłożona jest około 10 mld neuronów, działających jak czytniki informacji, zgromadzonej w zakrzywionej linii tworzącej kształt kory ...

sobota, 15 stycznia 2011

Wielkość mózgu/masa ciała

Istnieje bardzo duża korelacja między masą ciała a masą mózgu (ta międzygatunkowa współzależność jest niemal całkowita, ta wewnątrzgatunkowa słabsza ale ciągle silna). To pozwala stworzyć funkcję wiążącą oczekiwaną masę mózgu z posiadaną masą ciała. Na podstawie tej funkcji można określić, mózg o jakiej masie powinien posiadać osobnik o danej wadze. Znowuż na podstawie wiedzy o tym o jakiej masie mózg powinien posiadać osobnik o danej wadze można określić, o ile jego mózg jest cięższy od tej masy[16]. Można też określić, ile razy mózg osobnika jest cięższy od przewidzianej dla niego „normy”. Ludzie przekraczają ją o 1200 gram, czyli 7-dmiokrotnie, gdyż ich mózg waży 1400 gram a powinien tylko 200.[15] (http://politykaspoleczenstwo.blog.onet.pl/Rasa-a-inteligencja,2,ID307808068,n)

Różnice w budowie mózgu

(http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=1562&NrSection=80&NrArticle=187232&IdTag=832) Mózg to indywidualista Główna sterownia działań człowieka, czyli mózg, wciąż skrywa liczne zagadki. Dowodzą tego najnowsze odkrycia uczonych, które obaliły wiele wcześniejszych ustaleń, teorii i hipotez. Naukowcy, próbując ustalić, jak działa mózg człowieka, odkrywają kolejne różnice w jego budowie i działaniu. Okazuje się, że lansowana przed laty koncepcja, iż mózg to swego rodzaju biologiczny komputer, który działa zależnie od tego, jaki program do niego załadujemy, nie sprawdziła się. Mózgi ludzi różnią się nie tylko działaniem, lecz także budową, na co wpływa wiele czynników. Według opublikowanych w sierpniu tego roku wyników badań zespołu ekspertów kierowanego przez dr. Denise C. Park ze stanowego uniwersytetu Teksasu i dr. Chih-Mao Huang ze stanowego uniwersytetu Illinois, na działanie mózgu, a nawet jego budowę, wpływa to, w jakiej kulturze dany człowiek się wychował. Uczeni przeanalizowali, jak przebiegają procesy myślowe u ludzi Zachodu i Dalekiego Wschodu. Okazało się, że ludzie kultury Zachodu skupiają uwagę na poszczególnych elementach, na co wpływa indywidualistyczne nastawienie charakterystyczne dla tej kultury. Z kolei ludzie z Azji, przetwarzając informacje, obejmują problem całościowo, co jest skutkiem kolektywizmu typowego dla kultury Dalekiego Wschodu. Co interesujące, te różnice maleją z wiekiem - im starszy człowiek Zachodu, tym bardziej całościowo podchodzi do problemu. Z kolei im starszy Azjata, tym bardziej skupia uwagę na istotnych elementach. Kultura, w jakiej człowiek się wychował, wpływa także na budowę jego mózgu. Według ustaleń dr Park Chee i dr. Michaela Chee z Duke-National University w Singapurze, u ludzi z Zachodu kora płatów czołowych odpowiadających za wnioskowanie jest grubsza, z kolei u ludzi z Dalekiego Wschodu grubsza jest kora w tzw. obszarach percepcyjnych. Na działanie mózgu wpływa też język, jakim człowiek się posługuje. Dowodzą tego opublikowane w lipcu tego roku wyniki badań grupy psychologów, pracujących pod kierunkiem dr. Shai’a Danzigera z Uniwersytetu Ben-Guriona w Beer Szewie i dr. Roberta Warda z Uniwersytetu Bangor. Naukowcy ci przebadali skutki posługiwania się językiem arabskim i hebrajskim. Prowadząc eksperymenty ze studentami posługującymi się przynajmniej dwoma językami, ustalili, że gdy człowiek wypowiada się w języku, w którym się wychował, okazuje emocje bardziej wyraziście, w sposób charakterystyczny dla wzorców kultury związanej z danym językiem. - W trakcie badań ustaliłem, że również ja inaczej reaguję, gdy mówię po angielsku, niż gdy wypowiadam się w języku hebrajskim - wyjaśnił mediom dr Danziger. - Przykładowo, uważam, że wypowiadając się w języku angielskim jestem znacznie grzeczniejszy, niż gdy mówię po hebrajsku. Nasze ustalenia wskazują, że język, jakim w danym momencie się posługujemy, działa niczym przełącznik, który ujawnia daną część naszej osobowości. Nauka ustaliła, że osobowość także jest uwidoczniona w budowie mózgu. Dowodzą tego podane pod koniec czerwca tego roku przez serwis informacyjny PhysOrg wyniki prac grupy badawczej kierowanej przez dr. Colina DeYounga z uniwersytetu stanowego Minnesota. Amerykańscy uczeni stwierdzili, że takie cechy jak ekstrawertyczność, sumienność, neurotyczność widoczne są w strukturach mózgu. Przykładowo, osoby sumienne mają bardziej rozbudowaną boczną korę przedczołową, gdzie dochodzi do planowania i kontrolowania zachowań. Z kolei ekstrawertycy mają bardziej rozbudowany obszar, w którym mieści się tzw. ośrodek nagrody, czyli przyśrodkową korę okołooczodołową. Wspomniane różnice w budowie mózgu, a co z tym się wiąże, także cechy osobowości, nie są jednak skutkiem oddziaływania genów. - Nie rodzimy się z raz ustanowioną osobowością - oznajmił mediom dr DeYoung. - Człowiek, a więc i mózg, rośnie i zmienia się, na co nakładają się przekształcenia wynikające z rozmaitych doświadczeń życiowych. Czy wspomniane wyżej ustalenia są ostateczne? Nie ma pewności, bo niezwykle skomplikowany ludzki mózg, który wytworzył złożone technologie i zrodził sztukę, pozostaje enigmą nawet dla jego znawców. Fakty Ludzki mózg * Statystycznie, masa mózgu wynosi u mężczyzny ok. 1,375 kg, u kobiety 1,225 kg, a u niemowlęcia ok. 0,35 kg. Średnia światowa objętość mózgu dorosłego człowieka wynosi 1350 ml, jednak objętość mózgu uznawana za normalną mieści się w szerokim przedziale od 800 do 2000 ml. * Przeciętny mózg ma ok. 100 mld neuronów, a każdy z nich łączy się średnio Tadeusz Oszubski 05.11.2010

piątek, 14 stycznia 2011

Fizjologia myślenia

Homo sum, humani nihil a me alienum puto (Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce) Seneka Młodszy Długo się zastanawiałem jak ten artykuł napisać, ale dzisiaj na spacerze z Kajratem, myśli jakby nabrały przejrzystości, więc spieszę wyłożyć o czym one były ... Ale najpierw pytanie. Co wspólnego łączy dwa zamieszczone obrazki? Jeden przedstawia fragment książki, a drugi artykuły spożywcze ... No więc rozważając podobieństwa, nie sposób nie zauważyć, że oba obrazki dotyczą dwóch różnych sfer konsumpcji człowieka. Książka dostarcza nam słów konsumowanych przez nasz umysł, a artykuły spożywcze – jak sama nazwa wskazuje – są konsumowane przez nasz organizm dla podtrzymania i rozwoju procesów życiowych. Idąc tropem tej analogii, doszedłem do wniosku, że tak jak pokarm potrzebny jest nam do życia, tak treść książki potrzebna jest naszemu mózgowi do - myślenia. 1. Chemia słów Są produkty, które służą naszemu organizmowi i są te, które mu szkodzą. Podobnie jest ze słowami w myślach naszych. Są te słowa, które umysł wzmacniają i te które go zatruwają. Przedmiotem higieny jest by dbać, aby szkodliwe produkty nie dostały się do organizmu w nadmiarze, bo mogą spowodować jego zniszczenie a nawet śmierć. Podobnie istnieją słowa, które nasz umysł mogą niszczyć i spowodować jego „degenerację”. I znowu – aby oczyścić organizm z zalegających w nim toksyn, musimy dostarczyć do niego antidotum w postaci np. leków a czasami zastosować np. głodówkę -by organizm toksyn się pozbył. Identyczną receptą na „chore” myślenie jest przeprowadzenie głodówki myślenia. Metoda ta od kilku tysięcy lat stosowana jest w jodze, gdzie zalecane jest wprowadzenie umysłu w stan wyłączenia, polegający na całkowitym wyciszeniu lub pozbyciu się pojawiających się myśli. Gdy w naszych myślach jest zbyt wiele wątków negatywnych następuje „zakwaszenie” naszego umysłu. Antidotum na myśli negatywne (dekadenckie), są myśli pozytywne, bazujące na „zasadzie” miłości. Reguła jest prosta: „zasadowe” słowa miłości neutralizują, „kwasowe” słowa np. nienawiści. 2. Fizjologia myśli To co napiszę teraz, może zabrzmieć dla niektórych drastycznie, ale zadaniem filozofa jest takich koncepcji nie unikać ... Jeżeli myśli są takim samym pokarmem jak wszystkie inne produkty, które człowiek przyjmuje z otoczenia, to również ich proces powstawania i zaniku, musi mieć związek z fizjologią człowieka. A więc, jeśli myśli jednego rodzaju, zbyt długo tkwią w naszych głowach, ulegają takiemu samemu procesowi rozkładu jak produkty spożywcze. I tak samo jak to ma miejsce z produktami spożywczymi – po ich „przetworzeniu” musimy je wydalić. A czynimy to, wypowiadając je – czy to w formie mowy, czy w formie pisania -wystukiwania słów na klawiaturze, za pomocą długopisu, pióra etc. Innymi słowy: proces mówienia, to proces „wydalania” myśli. Tak jak wydalaniem jest wydychanie powietrza (z zawartością szkodliwego CO2), wydalanie moczu, potu czy kału ... Co się dzieje, jeśli przetrzymujemy nasze myśli w mózgu zbyt długo? Zaczynają się te myśli dzielić, rozmnażać w postaci innych – czasami niepotrzebnych i niszczących nas skojarzeń. I tak, pojęcie miłości, zaczyna być dla nas relatywne, bo rozkładamy je na wiele wątków, choćby takich, które doprowadzają nas do pojęć związanych z nienawiścią. Nie bezpodstawne są twierdzenia psychologów, o potrzebie swoistego katharsis, by wykrzyczeć wszystkie słów zapętlenia i w ten sposób umysł oczyścić. Dlatego potrzebna jest nam rozmowa. Dlatego wprost czujemy potrzebę mówienia (pisania) o tym, o czym myślimy. Tak jak uczucie przepełnienia w żołądku, zmusza nasz organizm, by jego zawartości się pozbyć i resztki niestrawione – wydalić. W tym miejscu pojawia się „obserwacja” filozoficzna”. Prawa fizyczne i chemiczne, które człowiek wymyśla, tkwią w jego głowie. Świat zewnętrzny, który te myśli kreuje, jest projekcją myśli tkwiących w strukturze umysłu człowieka. Wniosek z tego wydaje się prowadzić do konkluzji: my i świat – to jedno. No a teraz, muszę wchłonąć trochę myśli pozytywnych, by przejaskrawienie tego co pomyślałem – zneutralizować ...

środa, 12 stycznia 2011

Czas karłów

(http://www.focus.pl/forum/przegladaj/posty/temat/czas-karlow/posty-strona/1/) Od jakiegoś czasu pojawiają się prace zajmujące się zmianami wielkości osobniczej w populacji organizmów z opływem czasu. Przykładem może być ten artykuł o zmniejszaniu się wielkości owiec: http://www.sciencenews.org/view/generic/id/45239/title/Climate_change_shrinks_sheep czy tez ten o zmniejszaniu się wielkości ryb w rzekach Francji: http://www.cemagref.fr/Informations/Presse/InfMediaEV/infomedia84EV/im84_poissons.htm albo notatka w prasie niemieckiej http://www.focus.de/wissen/wissenschaft/klima/klimawandel/klimawandel-klimaerwaermung-laesst-fische-schrumpfen_aid_418404.html W obu pracach autorzy dopatrują się w efekcie karłowacenia organizmów wpływu ocieplenia klimatu. Przy czym obserwowana tendencja zaznacza się nie tylko na tych przykładach ale wydaje się obejmować wszystkie organizmy żywe. Ta interpretacja wydawała by się do przyjęcia, gdyby nie ciekawy eksperyment który przeprowadzili Chuan Kai Ho, Steven C. Pennings, i Thomas H. Carefoot Orgilalny artykuł można znaleźć pod tym linkiem http://www.journals.uchicago.edu/doi/abs/10.1086/649583 a streszczenie tutaj: http://www.terradaily.com/reports/Better_Food_Makes_High_Latitude_Animals_Bigger_999.html Nasuwa się pytanie czy proponowana bezpośrednia zależność pomiędzy wielkością organizmów a zmianami klimatycznymi daje się w aspekcie wyników pracy Chuan Kai Ho uzasadnić. Moim zdaniem zmiany wielkości organizmów w ostatnich dziesięcioleciach są rezultatem działania innych czynników. Żeby to zrozumieć proponuje zapoznać się z moim postem „O przyczynach niestabilności masy wzorca kilograma” Oczywiście zaraz padnie pytanie co ma wspólnego wzorzec kilograma z ciężarem owieczek. W gruncie rzeczy odpowiedz jest prosta. Przyczyna leży w zmianach wartości Stałej Grawitacji. W czasach w których SG rośnie, w trakcie przejść fazowych ale także w trakcie reakcji chemicznych atomy uczestniczące w tych reakcjach zostają mocniej związane ze sobą, inaczej mówiąc ich wzajemna odległość jest mniejsza. To dotyczy w takim samym stopniu procesu syntezy białek czy tez innych związków organicznych a w związku z tym także RNA. Łańcuchy cząsteczek kwasów nukleinowych zwanych nukleotydami zostają w takich warunkach ściślej związane i powstała cząsteczka jest odpowiednio mniejsza. Zadaniem RNA jest w pierwszym rzędzie synteza białek w organizmie a w związku z tym wytwarzane białka będą objętościowo odpowiednio mniejsze, szczególnie ze po ich syntezie ulegają one jeszcze dodatkowej przestrzennej modyfikacji. Ponieważ białka stanowią podstawowy budulec komórek organizmów, zmniejszenie wielkości cząstek białek musi spowodować odpowiednio zmniejszenie wielkości samych organizmów. W czasach o mniejszej wartości SG tak jak np. w trakcie zlodowaceń plejstoceńskich organizmy żywe były większe niezależnie od tego w jakiej strefie klimatycznej żyły. To tłumaczy tez dla czego wielkość organizmów tego samego gatunku rośnie wraz z szerokością geograficzna regionu w którym on żyje. I tutaj dopiero pojawia się wpływ temperatury. Temperatura jest w tym przypadku elementem wskazującym wielkość oscylacji molekuł substancji organicznych a tym samym Tla Grawitacyjnego. Czym niższa SG tym niższa temperatura a tym samym tym słabsze oscylacje atomów wchodzących w skład tych cząsteczek.. To oznacza ze będą one w trakcie syntezy substancji organicznych a w szczególności białek luźniej ze sobą związane, a co za tym idzie objętość cząsteczek substancji organicznych będzie odpowiednio większa. Jeśli teraz użyjemy pokarmu roślinnego z polarnych rejonów kuli ziemskiej do karmienia zwierząt doświadczalnych to odpowiednio większe cząsteczki białek z tego pożywienia będą przyswajane i wbudowane w komórki tego organizmu w trakcie jego wzrostu z takim skutkiem ze ten organizm osiągnie odpowiednio większa wielkość. Reasumując przyrost Stałej Grawitacji prowadzi do zmniejszenia wielkości organizmów żywych. A drugi to ze wielkość wartości pomiarów Stałej Grawitacji jest zależna od szerokości geograficznej stacji pomiarowej i jej położenia w stosunku do ekliptyki okładu słonecznego.

Columbus

(http://www.przyrodnicze.fora.pl/news,18/jak-grawitacja-wplywa-na-wzrost-roslin,387.html) Rozpoczął się pierwszy naukowy eksperyment w europejskim module Columbus zainstalowanym niedawno na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS. Eksperyment dotyczy badania wpływu grawitacji na wzrost roślin. Astronauta europejskiej Agencji Kosmicznej ESA, LÚopold Eyharts, rozpoczął pierwszy eksperyment w module naukowym Columbus. Eksperyment nazwany WAICO (Waving and Coiling of Arabidopsis Roots at Different g-levels) obejmuje badania wzrostu dwóch rodzajów ziaren rośliny z rodzaju Arabidopsis. Jedne nasiona są naturalne, a drugie zmodyfikowane genetycznie. Kierownikiem projektu jest profesor Guenther Scherer z Uniwersytetu Leibniza w Hannowerze w Niemczech. Rośliny do eksperymentów nie wybrano przypadkowo. Genom rzodkiewnika pospolitego (łac. Arabidopsis thaliana) poznano w roku 2000. Rośliny będą rosnąć przez 10-15 dni w kontrolowanych warunkach temperatury, wilgotności i oświetlenia. Cały proces może być na żywo obserwowany w placówkach badawczych na Ziemi. Sadzonki, które urosną, mają być zabrane na Ziemię przez następną misję promu kosmicznego STS-123 zaplanowaną na 11 marca.

wtorek, 11 stycznia 2011

Wpływ grawitacji na organizm

Wszystko zaczęło się od fascynacji Steinera pracami naukowymi Goethego. Tak, tak, wielkiego romantycznego poety Niemiec. Steiner znalazł w nich jedyne w swoim rodzaju duchowe podejście do natury i na nim oparł swoje teorie rolnicze. Wydaje mi się, że to już tłumaczy w pewnym stopniu filozoficzne próby opisu mechanizmu chorób . Nie mam bynajmniej zamiaru umniejszać olbrzymiego wkładu poety w rozwój biologii i systematyki roślin ( to tylko skromny wycinek jego zainteresowań, ale jedyny bliżej mi znany), ale przypuszczam, że romantyczny duch epoki predestynował do antropomorfizacji całej przyrody i doszukiwania się walki żywiołów, czy dobra ze złem w ataku chociażby szarej pleśni na groszek. Antropozofia, stworzona przez Steinera, to teoria duchowej nauki, której adepci starali się być “bardziej ludzcy” będąc bardziej świadomi otaczającego ich świata, otwarci, medytując i obserwując przyrodę. Większa cześć poświęcona jest edukacji i medycynie. Biodynamika to tylko drobna jej cząstka. Zaczęła sie od cyklu wykladów wygłoszonych w 1924 roku w Kobierzycach pod Wrocławiem pod tytułem Duchowe podstawy odnowy rolnictwa. (http://www.kurdesz.com/PL/o_winie/index.php?artId=85) www.astronomia.pl/forum/viewtopic.php?f=16&t=5003&view=next Napisałem 3 lata temu pracę konkursową na temat wpływu mikrograwitacji na organizm człowieka. Praca przepadła, ale podsumuję ciekawsze punkty: 1. Chociaż można zajść w ciąże to zygota nie będzie się rozwijać prawidłowo. Wynika to z tego, że w trakcie morfogenezy płodu (rozwoju linii tkankowych) wymagany jest stresor zewnętrzny. Jednym wymaganym stresorem jest położenie zygoty względem macicy. Drugim jest grawitacja. O ile położenie względem macicy jest zachwiane o tyle grawitacja nie oddziałuje na zygotę i "dziecko" się nie rozwija. 2. Można uprawiać seks w kosmosie. Jest to jednak ogromnie trudne bez "wspomagaczy" gdyż nie ma co kochanków utrzymywać przy sobie. 3. Układ pokarmowy ma jedno istotne zaburzenie w postaci zbyt intensywnego trawienia tłuszczy. Jak wiadomo grawitacja jest głównym powodem dla którego tłuszcz w naturalny sposób wytrąca się w postaci micel (małych kropli). Organizm musi się namęczyć by "rozbić" tłuszcze za pomocą żółci która ją emulguje. Dzięki temu powierzchnia aktywna tłuszczu drastycznie wzrasta. W kosmosie gdzie nie ma grawitacji, tłuszcze są w naturalny sposób łatwo przyswajalne. Jednak mechanizm produkcji żółci jest nadal aktywny, gdyż aktywuje go sama obecność tłuszczy, a nie ich stan zemulgowania. Dlatego wchłaniamy więcej tłuszczy wtedy niż to potrzebne. Wraz z tłuszczami wchłaniam także nadmiar wytamin A D E K które są w nich rozpuszczalne, co powodować może hiperwitaminozę. 4. Proces mieszania płynów w ciele jest zachwiany. Brak grawitacji powoduje, że mieszanie nie ma sensu, gdyż nie wyodrębnią się w danym płynie obszary o większej i mniejszej gęstości. Utrudnia to homeostazę układu, np. termoregulację objawiającą się w postaci nagłych napływów ciepła i zimna. 5. Demineralizacja kości. To trudny temat. Wynika z wielu czynników, nadal badanych. Ważne jest, że organizm dostosowuje się do warunków w jakich przebywa. To są tylko ważniejsze i tylko te negatywne. Są oczywiście pozytywy przebywania w kosmosie których też jest wiele. Przykładowo: wiedzieliście, że w warunkach braku grawitacji nie można chrapać, a choroby nowotworowe ulegają spowolnieniu? Jupiter http://www.magazynwino.pl/52_monografie/144_pozostale_monografie/1018_biodynamika/1019_artykuly_2/830_biodynamika_okiem_sceptyka.html Księżyc, homeopatycznie dawkowany W kontrolowanych warunkach laboratorium nie udało się nigdy zmierzyć czy nawet jakościowo zaobserwować żadnego ze zjawisk, które miałyby wytłumaczyć konieczność ścisłego stosowania się do wskazań kalendarza księżycowego czy bardziej precyzyjnego kalendarza biodynamicznego. Co więcej, proste wyliczenia pokazują, że znane oddziaływania fizyczne (a w tym wypadku wchodzi w grę tylko grawitacja, oraz wywołane przez nią tzw. siły pływowe) Księżyca, a tym bardziej planet, nie są w stanie wywrzeć na rośliny, wino czy też na degustującego je człowieka takiego wpływu, o jakie są przez biodynamików posądzane. Oddziaływania te są na to zbyt słabe, pojawiają się w dawkach niemal homeopatycznych, podobnie jak dawki preparatów biodynamicznych stosowanych w winnicy. To jest kolejny problem – o ile jeszcze preparat numer 500, czyli obornik fermentowany w krowim rogu, można potraktować jako zaczyn życia mikrobiologicznego, które dalej rozwija się w spryskanej nim glebie, w przypadku innych preparatów trudno nawet wyobrazić sobie mechanizm, który miałby spowodować jakiekolwiek ich oddziaływanie czy na glebę czy roślinę. Andrzej Daszkiewicz (http://www.magazynwino.pl/775s1_metoda_biodynamiczna_i_demontaz_pojeciowosci.html) Metoda biodynamiczna oznacza przede wszystkim powrót do korzeni. Według niej Ziemia jest całością, żywym organizmem, poddanym procesowi ewolucji i pozostającym w związku z otaczającym go wszechświatem, który niejako narzuca mu swój rytm dzienny (Słońce), miesięczny (Księżyc) i roczny (planetarny). Wszechświat wpływa na wzrost roślin w zależności od położenia Księżyca i Słońca w stosunku do konstelacji zodiakalnych. Niezwykle istotny jest tu szczególnie wpływ Księżyca, znany i stosowany od wielu wieków. Jego comiesięczna droga od gwiazdozbioru Strzelca do Bliźniąt to wznoszenie, od Bliźniąt do Strzelca – opadanie. Odpowiada ona za pozytywne lub negatywne wpływy, które biodynamik potrafi uwzględnić w swojej pracy, zarówno w winnicy, jak piwnicy. Winorośl jest żywym organizmem składającym się w większości z wody i szczególnie mocno oddziaływanie Księżyca odczuwa, co namacalnie wpływa na rozwój jej korzeni, liści, kwiatów i owoców. Korzystając z energii Księżyca, winogrodnik lepiej wykorzystuje energię krzewu, przez co podnosi jakość owoców. Przy wschodzącym Księżycu wzrasta ilość soku oraz aktywność mikrobiologiczna – można wykonywać przycinanie. Orkę czy spulchnianie lepiej prowadzić w czasie jego schodzenia. Tak samo w przypadku prewencyjnych oprysków, które należy przeprowadzić przed pełnią, tak aby chronić winorośl, kiedy jest słabsza. Chodzi także o to, aby zadbać o ziemię, zapewniając jej równowagę oraz tworząc harmonijne i zrównoważone warunki funkcjonowania winorośli i jej otoczenia. Dlatego żyć z Księżycem to wsłuchiwać się w biologiczny cykl pozwalający na zdynamizowanie winorośli, aby wydawała piękne i zdrowe owoce. Tomasz Kurzeja http://www.nawidelcu.pl/in-vino-veritas/wino/biodynamika---alchemiczny-matrix-w-winnicy,1,1,1060 Patrz w niebo Prześledźmy jak winiarz-biodynamik patrzy na ten sam, co my nieboskłon. Są cztery żywioły: ogień, powietrze, woda i ziemia. Należy wiedzieć, który gwiazdozbiór odpowiada któremu żywiołowi i który żywioł odpowiada której części rośliny. Na przykład: Lew, to ogień - owoce i nasiona, Bliźnięta - powietrze - kwiaty, Ryby (wiadomo) - woda - łodygi i liście, Baran - ziemia - korzenie. Zauważając, że Księżyc nad winnicą jest na tle konstelacji Lwa, winogrodnik zajmuje się owocami i nasionami, gdy widzi Bliźnięta - pielęgnuje kwiaty, itd. Ale to nie wszystko. Ważne jest jak Księżyc wygląda czy np. jak rogalik czy jest w nowiu, czy go właśnie przybywa, czy ubywa (księżyc rosnący powoduje wzrost aktywności rośliny, a co za tym idzie, zawartości składników aromatycznych w gronach, malejący - odwrotnie) czy wznosi się, czy może akurat opada... Niewytłumaczalne efekty "Poważna" nauka podchodzi do biodynamicznej filozofii jak do abstrakcyjnego dowcipu. Przestaje się jednak śmiać, kiedy przychodzi jej wyjaśniać efekty rolnictwa biodynamicznego. Tu zaczynają się "schody". Jak bowiem wytłumaczyć dlaczego otwarte wino jeszcze po tygodniu zachowuje swoje walory i nie utlenia się? Dlaczego znikają z gleby toksyczne związki, których nie sposób było zlikwidować metodami konwencjonalnymi? Dlaczego winorośle stają się silniejsze i nabierają większej odporności? Dlaczego korzenie krzewów intensywniej się rozwijają? Jak to się dzieje, że krzewy same ograniczają ilość pąków i liści, tak, że nie trzeba ich przycinać, a winogrona mają owoce bardziej skoncentrowane i dają lepszej jakości wino? Fazy księżyca i znaki zodiaku?... Odpowiedź jest prosta. Spytajcie Spiritus Vini - Ducha Wina! Marian Jeżewski (http://www.ekoistka.pl/ekoistkapl/rolnictwo-biodynamiczne-czyli-rolnictwo-w-zgodzie-z-fazami-slonca-i-ksiezyca.html) Jeśli przyjrzymy się starym powiedzeniom dot. zajęć ogrodniczych czy prac gospodarskich, szybko zauważymy dużą wagę, jaką przypisywano rytmowi słonecznemu, a także księżycowemu. Wiele z w/w mądrości ludowych, zwłaszcza tych dot. działania słońca, zweryfikowano naukowo, potwierdzając ich słuszność. Kwestia wpływu księżyca jest bardziej kontrowersyjna, choć dostrzeżono, że bywa on odpowiedzialny za pewne zachowania zwierząt czy stany emocjonalne ludzi, a także za szybkość wzrostu roślin i ich dorodność. Rolnictwo biodynamiczne opiera się na ścisłym przestrzeganiu rytmów słońca i księżyca. Rytm słoneczny, który jest rytmem rocznym, jest najważniejszy, bo najbardziej wpływa na wzrost roślin i rozwój zwierząt. Rytm księżyca - miesięczny - pełni rolę komplementarną. rolnictwo biodynamiczne - wędrówka księżyca Co miesiąc księżyc odbywa „wędrówkę", której najważniejszymi punktami są: nów (księżyc znika całkowicie tj. jest niewidoczny), pełnia oraz dzień I i III kwadry. Terminem „księżyc przybywający" określa się przechodzenie księżyca z nowiu do pełni, a terminem „księżyc ubywający" przechodzenie z pełni do nowiu. Rolnicy, ogrodnicy i działkowicze, którzy w danym roku planują swoje prace w zgodzie z zasadami rolnictwa biodynamicznego, korzystają z gotowych kalendarzy na dany rok (np. „Kalendarz biodynamiczny" wyd. Działkowiec lub „Ekologiczny poradnik księżycowy" wyd. Gaj). Ogólne zasady są następujące: księżyc przybywający- księżyc przybywający to najlepszy czas do siania, sadzenia roślin jednorocznych, zwłaszcza tych, które wydają plony nad ziemią. To także dobry moment na przesadzanie drzew owocowych, ścinanie zrazów i szczepienia. Korzystnie jest w tym okresie zbierać liście ziołowe, kwiaty, warzywa liściowe i owoce. księżyc ubywający- księżyc ubywający to najlepszy czas do sadzenia, siania roślin wieloletnich owocujących pod ziemią. To również moment na przesadzanie roślin wieloletnich - bylin i cebul. Korzystnie jest w tym okresie zbierać rośliny owocujące pod ziemią (bulwy, korzenie, cebule), a także korzenie ziół. Zbiory te, w przeciwieństwie do siewów, można kontynuować aż do nowiu. - nów to czas niekorzystny dla prac „wokół roślin", dlatego należy się wówczas wstrzymać się od jakiegokolwiek siewu czy sadzenia. - niekorzystne dla siewu i sadzenia są również: pełnia oraz dni I i III kwadry. Kalendarz biodynamiczny podaje wpływ położenia Księżyca na rozwój roślin uprawnych. Wpływ ten znany był od wielu wieków. Krążący wokół Ziemi Księżyc w wyniku przyciągania wywołuje zjawisko przypływów i odpływów morza. Rośliny w 70 do 90 procentach składają się z wody. Woda zawarta w roślinach podlega tym samym wpływom co wody mórz czy oceanów. Podnoszący się Księżyc wznosi soki rośliny do góry. Zebrane w tym czasie soczyste owoce doskonale się przechowują. Kwiaty ścięte, umieszczone w wazonie dłużej niż zwykle cieszą nasze oczy. Opadający Księżyc nie podnosi tak energicznie soków jak w trakcie wznoszenia. Dlatego soki pobrane przez roślinę pozostając w części podziemnej sprzyjają rozbudowie systemu korzeniowego. Na przykład marchew wykopana w okresie opadania Księżyca będzie bardziej soczysta. Podobnie jak Słońce Księżyc wędruje nad horyzontem z tą tylko różnicą, że dla Słońca cykl wędrówki wynosi rok, a Księżyc przemieszcza się w cyklu miesięcznym. Najwyższą pozycję osiąga, gdy jest na tle gwiazdozbioru Bliźniąt, a najniższą na tle Strzelca. Gwiazdozbiory (znaki Zodiaku), w których przebywa Księżyc również mają niebagatelny wpływ na życie roślin. Każdy z gwiazdozbiorów ma przypisany element (żywioł), który powoduje lepszy rozwój jednego z czterech różnych organów rośliny: kwiatu, owocu, korzenia lub liścia. Rośliny korzeniowe: burak, chrzan, cykoria, marchew, pietruszka korzeniowa, rzepa, rzodkiewka, seler korzeniowy, skorzonera, pasternak. Także dobre efekty osiąga się zaliczając do tej grupy: ziemniaki, cebulę, czosnek, por i szparagi. Rośliny liściowe: kapusta, kalarepa, jarmuż, pietruszka naciowa, seler naciowy, boćwina, szczypiorek, sałata, szpinak, szczaw oraz mimo, że częścią użytkową jest kwiat - brokuł i kalafior. Rośliny kwiatowe: wszystkie kwiatowe rośliny ozdobne, a z roślin jadalnych jest nią słonecznik. Rośliny owocowe: bób, cukinia, dynia, fasola, groch, ogórek, pomidor, papryka, kukurydza, soja, truskawka, poziomka i wszystkie rośliny sadownicze.

sobota, 8 stycznia 2011

Słowo i Bóg

Bóg jest Słowem A słowo się toczy I kołem się zamyka

Akceptacja i odrzucenie

Pogranicza psychologii i fizyki 1. Akceptacja i odrzucenie są względne, tak jak względne jest dobro i zło. Akceptacji i odrzuceniu odpowiadają wektory siły grawitacji o tej samej wartości lecz przeciwnych zwrotach. 2. O wyborze - akceptacji lub odrzucenia drugiej osoby, decydują rzeczy małe a nie wielkie. 3. W stanie równowagi, wszyscy jesteśmy równi wobec grawitacji. To znaczy na każdego działa z tą samą siłą - zgodnie z III Zasadą Dynamiki Newtona. Tylko chwilowe i lokalne zmiany powodują momenty nierównowagi i decydują o naszym, nastawieniu do akceptacji lub odrzucenia kogoś. 4. Jeżeli odrzucasz kogoś, odrzucasz siebie. Jeżeli kogoś akceptujesz - akceptujesz również siebie (A także: jeśli kogoś kochasz, kochasz siebie). Statyczny model oddziaływań pomiędzy ludźmi. Akceptacja i odrzucenie są w równowadze. Wektory sił grawitacji pochodzą od wszystkich obiektów Wszechświata otaczających każdą osobę. Tylko chwilowe, lokalne zmiany położenia każdej osoby i otaczającego Wszechświata, mogą zmienić tę równowagę.

piątek, 7 stycznia 2011

Jednoczesność

Ernst Weber, niemiecki anatom i psycholog zajmował się badaniem reakcji ludzkiego organizmu na bodźce zewnętrzne, takie jak dźwięk, światło, zapach i smak. W czasie badań tych zaobserwował, że człowiek np. nie potrafi odczuć różnicy pomiędzy ciężarkami o wadze 20.5g i 20.0g umieszczonymi w lewej i prawej dłoni. Ale potrafi już rozróżnić ciężarki 20g i 21g. Innymi słowy, aby badany odczuł ich różnicę, musiał nastąpić wzrost wagi ciężarka z 20g do 21g. Dla wagi dwukrotnie większej uzyskał inny rezultat - aby odczuć różnicę wagi dla ciężarka 40g, należało dodać do niego 2g – a więc zwiększyć siłę bodźca 2 razy. Podobnie, dla ciężarka 60g różnica w odczuwaniu wagi pojawia się dla 63g, dla 80g – 84g, a dla np. 100g – 105g. Odczuwalna różnica bodźca stanowiła zawsze 5% wagi wyjściowej. W 1834 roku Weber sformułował prawo proporcjonalności pomiędzy wielkością tej różnicy a wielkością bodźca wyjściowego, które zapisał w postaci: gdzie: dA - wielkość najmniejszej odczuwalnej różnicy bodźca A A - wielkość bodźca wyjściowego A r - stały współczynnik proporcjonalności Gustav Fechner kontynuował badania Webera i przedstawił tę zależność w postaci logarytmicznej: gdzie alfa i beta to pewne stałe. Jest to prawo fenomenologiczne prawdziwe dla bodźców światła, dźwięku, zapachu i smaku. Człowiek, w każdej chwili odbiera ogromną liczbę bodźców. I dzieje się to jednocześnie. Jeśli, przez A oznaczymy bodźce świetlne, B – bodźce dźwiękowe, C – zapachowe a D – smakowe, to powstaje pytanie: Czy w każdej chwili mózg człowieka potrafi rozróżnić każde z tych sygnałów z osobna? Można przyjąć – pomijając stałe - że w mózgu odbierana jest suma tych sygnałów w postaci: którą, zgodnie z prawem sumy logarytmów można przedstawić w postaci: Fizyczne znaczenie tego wzoru wyraża to, że umysł człowieka odbiera sygnały jednocześnie – jako ich iloczyn! Jeżeli tak, to również zjawisko myślenia, może być wynikiem iloczynu bodźców oddziałujących na mózg człowieka. W Teorii Słowa przyjąłem, że takim bodźcem jest oddziaływanie grawitacyjne (hic abdera?). Jednak w fizyce aby obliczyć wypadkową siłę grawitacji działającą na dane ciało, trzeba wszystkie działające siły zsumować a nie mnożyć. Wydaje się jednak, że co innego oznacza fizyczne sumowanie wektorów a co innego ich jednoczesny, odbiór przez mózg człowieka. Jeżeli założymy, że odbiór jednoczesności zdarzeń, polega na mnożeniu – a nie sumowaniu pochodzących od nich bodźców, to zmiany pola grawitacyjnego pochodzącego od Słońca, Księżyca, Ziemi i planet, działające na mózg człowieka wyglądają tak: Zmiany te doskonale wpisują się w rozkład słów (według długości) dowolnego dzieła literackiego (przykład: „Historia Naturalna”, Pliniusza Starszego). Ale ... przecież mózg człowieka nie odbiera iloczynu sygnałów, tylko logarytm tego iloczynu. Wtedy, iloczyn oddziaływań grawitacyjnych ma postać: A ten kształt przypomina bardziej pofałdowania kory mózgowej ... Hmm ... może to tylko zbieg okoliczności i zbyt daleko idące wnioski. Jak zwykle problem tkwi w skonstruowaniu wiarygodnego doświadczenia. W artykule wykorzystałem pracę: Weber’s Law Modeled by the Mathematical Description of a Beam Balance (RICHARD G. LANZARA, 1993)

czwartek, 6 stycznia 2011

Mózg człowieka się kurczy

Zdaniem naukowców przez ostatnie 20 tys. lat nasze mózgi się skurczyły.Czy oznacza to, że stajemy się coraz głupsi? Porównując wielkość czaszki i mózgu człowieka współczesnego Homo sapiens sapiens z wszelkimi jego przodkami, dotychczas chełpiliśmy się posiadaniem znacznie większego mózgu, co miało świadczyć o naszej wybitnej ewolucji. Przez 3 miliony lat rozwoju gatunku ludzkiego rzeczywiście nastąpił ogromny wzrost pojemności czaszki – Australopitek ok. 450 cm3, Homo habilis 612 cm3, neandertalczyk 1100cm3, człowiek współczesny ok. 1500-1700cm3 - jednak najnowsze badania wskazują, że człowiekowi nie tylko mózg przestał rosnąć, lecz wręcz zaczął się kurczyć! Ten niepokojący trend zaobserwowali antropolodzy z Uniwersytetu w Wisconsin. W czasie zaledwie 20 tys. lat pojemność czaszki człowieka, a więc także wielkość mózgu, zmniejszyła się z 1500 do 1350 cm3. Oznacza to, że utraciliśmy cześć mózgu odpowiadającą wielkością piłce tenisowej! Czy oznacza to, że stajemy się coraz mniej inteligentni? Naukowcy spierają się w tej kwestii. Wprawdzie większa masa mózgu oznacza tym samym więcej połączeń mózgowych, nie koniecznie musi się to jednak przekładać na inteligencję. W chwili obecnej góruje opinia, że to nie ilość, a jakość połączeń między neuronami wpływa na wyższy iloraz inteligencji. Jak to możliwe, że po kilku milionach lat ciągłego, systematycznego rozwoju tak raptownie nasze mózgi zaczęły się zmniejszać. Jednym z możliwych wytłumaczeń jest fakt, iż we współczesnych czasach ludzie nie są zmuszeni do aktywnego szukania pożywienia i walki o przetrwanie. W ciężkich czasach epoki lodowcowej, gdy ekstremalne warunki wyniszczyły większość populacji, przetrwali tylko najsilniejsi, dobór naturalny sprawił, że jednostki te charakteryzowały się dużymi głowami. Wielkość mózgu wydaje się również być powiązana ze złożonością społeczeństwa - David Geary i Drew Bailey z Uniwersytetu w Missouri, zauważyli, że wielkość mózgów zmniejszała się wraz rozwojem społeczeństwa i powstawaniem złożonych struktur administracyjnych politycznych i międzyludzkich. Prawdopodobnie ustalenie ról, podział na grupy funkcyjne, powołanie wojsk i rządów sprawiło, że człowiek nie jest już zdany tylko na siebie i nie musi być mądry i sprytny by przeżyć. Z kolei dr John Hawks twierdzi, że wbrew pozorom, mniejszy rozmiar mózgu wcale nie świadczy o naszej degeneracji, a wręcz przeciwnie. Mniejszy mózg zużywa bowiem mniej energii, a należy pamiętać, że aż 20% energii dostarczanej w pożywieniu trafia właśnie do niego. Naukowiec sugeruje, że nasza ewolucja zmieniła kierunek z pożytkiem dla nas. Zamiast stawiać na ilość połączeń, nastąpił przyrost warstwy mielinowej chroniącej aksony komórek nerwowych i wzmacniającej szybkość przesyłania impulsów elektrycznych – choć jest mniejszy, działa wydajniej. W ciągu zaledwie kilku wieków warunki, w których żyje człowiek, niezwykłe tempo rozwoju technologii sprawiło, że zatraciliśmy wiele cech, które były potrzebne naszym przodkom do przeżycia. Rewolucja związana z transportem, komunikacją międzyludzką oraz handlem odbyła się w trakcie życia zaledwie jednego czy dwóch pokoleń. Czy w tak krótkim czasie uda nam się wykształcić nowe przydatne cechy? Z ewolucyjnego punktu widzenia wydaje się to niemożliwe, lecz obserwując stopień przystosowania się i przyzwyczajenia człowieka do technologicznych nowinek, trudno jest nad tym wyrokować. Zbadają to kolejne pokolenia. Za Daily Mail (http://odkrywcy.pl/kat,111396,title,Mozg-czlowieka-sie-kurczy,wid,13000384,wiadomosc.html)

środa, 5 stycznia 2011

Fale myśli

Wykres 50 zbiorów słów, jednego autora. A. Z powtórzeniami słów w każdym zbiorze. B. Bez powtórzeń słów, w każdym zbiorze.

niedziela, 2 stycznia 2011

Najbliżej słońca w tym roku

Dzisiaj wieczorem Ziemia znajdzie się najbliżej Słońca w całym roku. O godzinie 20 naszego czasu Ziemię od Słońca dzielić będzie rekordowo niska odległość 147,1 milionów kilometrów. Upałów jednak oczekiwać nie powinniśmy. W starożytności i w średniowieczu uważano, że wszystkie planety poruszają się po orbitach idealnie kołowych. Pogląd ten zrewidował Jan Kepler, który udowodnił, że ciała Układu Słonecznego poruszają się po krzywych stożkowych: elipsach, parabolach i hiperbolach. Najciemniejszy poranek od lat Rankiem, tuż przed zachodem Księżyca można było w Polsce podziwiać jego... czytaj więcej » Dziś wiemy więc, że planety poruszają się po elipsach. Miarą spłaszczenia elipsy jest parametr "e", zwany mimośrodem. Im bliższy jest on zera, tym bardziej elipsa przypomina okrąg, a im bardziej zbliża się on do jedności, tym bardziej orbita ciała staje się wydłużona. Na odwrót Wbrew temu, co moglibyśmy sądzić, Ziemia znajduje się najbliżej naszej dziennej gwiazdy na początku stycznia, a więc w środku zimy, a najdalej na początku lipca, a więc w środku lata. Świadczy to o tym, że odległość dzieląca Ziemię od Słońca nie jest podstawowym czynnikiem, który warunkuje występowanie pór roku. Największy wpływ na nie ma bowiem nachylenie osi obrotu naszej planety do płaszczyzny jej ruchu orbitalnego. Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z kometą Sonda NASA Deep Impact przeleciała tuż obok komety Hartley 2,... czytaj więcej » Tak więc w poniedziałek, tarcza naszej dziennej gwiazdy będzie miała średnicę aż 32,6 minuty łuku, czyli o ponad jedną minutę więcej niż w momencie, gdy Ziemia znajduje się w aphelium, czyli wtedy, gdy dystans dzielący Ziemię i Słońce wynosi do 152 100 000 km. Kształt ma znaczenie Na nasze pory roku ma natomiast wpływ kształt orbity Ziemi. Ponieważ w najbliższej okolicy Słońca Ziemia porusza się nieznacznie szybciej niż w momencie, gdy dzieli ją największa odległość, pory roku nie trwają tyle samo czasu. Na półkuli północnej wiosna średnio trwa 92 dni i 21 godzin, lato - 93 dni i 14 godzin, jesień - 89 dni i 18 godzin, a zima - 89 dni i 1 godzinę. Ponieważ na półkuli południowej sytuacja wygląda dokładnie na odwrót, jesteśmy w niejako w nieznacznie uprzywilejowanej sytuacji, bowiem nasze lata są o ponad 4 dni dłuższe. Z drugiej jednak strony ponieważ w styczniu, kiedy na półkuli południowej panuje lato, Ziemia jest właśnie najbliżej Słońca, tamtejsze lata są średnio rzecz biorąc nieznacznie cieplejsze niż nasze. ktom//kdj (http://www.tvn24.pl/-1,1688132,0,1,najblizej-slonca-w-tym-roku,wiadomosc.html)

sobota, 1 stycznia 2011

Anizotropia promieniowania mikrofalowego tła

Anizotropia dipolowa zmierzona w trakcie lotów U-2 (1976). U góry: pokrycie nieba przez pomiary podczas lotów U-2 na półkuli północnej i południowej. U dołu: mapa dipolowa uzyskana z pomiarów U-2. Plama w pobliżu konstelacji Lwa (Leo) wskazuje nadwyżkę o wartości +3,5 mK nad centralna wartością temperatury, a obszar w Wodniku (Aquarius) ma niedomiar −3,5 mK [37,38]. Anizotropia dipolowa powstająca na skutek sumowania wielu składowych prędkosci pochodzących od grawitacyjnego przyciągania różnych skupisk materii. (...) Obecna najdokładniejsza mierzona wartość dipolowa (3,358±0,017 mK) wskazuje, ze Układ Słoneczny porusza się względem obserwowalnego Wszechświata z prędkością 368 ± 2 km/s w kierunku określonym przez długość galaktyczną l = 263,86 i szerokość b = 48,25 z niepewnością nieco poniżej 0,1 (...) (http://postepy.fuw.edu.pl/gratisy/PF-2008-2-Smoot.pdf)

Model stacjonarny

Według Hipotezy Stanu Stacjonarnego Wszechświat wygląda tak samo z każdej pozycji przestrzeni. Jest jednorodny. Nie miałby on początku ani końca, istniałby tu zawsze i tak samo wyglądał. Einstein był zagorzałym wyznawcą poglądu Newtona o niezmiennym i nieskończonym Wszechświecie. Natomiast Lemaitre odkrył, że model Wszechświata wynikający z równań Einsteina jest dynamiczny, nie statyczny. Nietrudno się o tym przekonać. Skoro wszystkie obiekty w kosmosie wzajemnie się przyciągają, to w końcu muszą zgromadzić się w jednym miejscu i w konsekwencji cała masa Wszechświata spocznie na dnie ogromnego czasoprzestrzennego dołu. Z takiego rozumowania wynika, że Wszechświat nie może być statyczny. Musi się kurczyć lub rozszerzać. Einstein również zauważył konsekwencję swych równań. Aby naprawić sytuację, Einstein wprowadził dodatkowe założenia, z których wynika, że między galaktykami działa nowy rodzaj siły. Dodał do swoich równań człon, który był czymś w rodzaju niewielkiej siły odpychającej, równoważącej grawitacyjne przyciąganie materii, w rezultacie, czego Wszechświat pozostawał statyczny. Siły te nazwano siłami odpychania kosmicznego, a człon równania stałą kosmologiczną. Lemaitre natomiast nie widział powodu, by wprowadzać stałą kosmologiczną, ot tak sobie, wziętą z sufitu. Pozostał więc przy modelu rozszerzającego się Wszechświata. Model Wszechświata stacjonarnego Einsteina współczesna nauka traktuje jako nieaktualny, przypisując mu wartość jedynie historyczną. Jednak przyszłość pokaże, warto zapamiętać te słowa, że to właśnie Einstein był najbliższy prawdy. (http://www.sciaga.pl/tekst/22803-23-ewolucja_wszechswiata) Model stanu stacjonarnego Bondiego, Golda i Hoyle'a, oparty jest na założeniu, że parametry opisujące Wszechświat nie zmieniają się ani w czasie, ani w przestrzeni. W modelu tym nie ma końca ani początku Wszechświata, a materia tworzy się "z niczego" . Model ten nie tłumaczy właściwości mikrofalowego promieniowania tła i jest powszechnie uważany za fałszywy. Jego nowszą wersją jest model stanu prawie-stacjonarnego (QSS) z 1993 roku. (Wikipedia) Teoria Stanu Stacjonarnego Bardzo popularną swojego czasu i mającą zwolenników do dziś jest Teoria Stanu Stacjonarnego. Jej podstawą jest silna (zwana również doskonałą lub mocną) zasada kosmologiczna, która do postulatów jednorodności i izotropowości wymaganych przez zwykłą zasadę kosmologiczną dodaje dodaje postulat stacjonarności Wszechświata. Głosi ona, że obraz Wszechświata jest niezależny nie tylko od położenia obserwatora w przestrzeni, lecz także od chwili, w jakiej dokonuje on obserwacji. Jeśli świat się rozszerza (co w modelu przyjmuje się za fakt obserwacyjny) a nie jest pusty, to jego obraz w całości może się nie zmieniać w czasie tylko, gdy gęstość materii jest stale uzupełniana przez powstającą materię. Materia powinna powstawać z niczego w ilości jeden atom na jeden litr w czasie 5*1011 lat. W ten sposób kosztem odstępstwa od zasady zachowania energii (masy) można całkowicie wyeliminować początkową osobliwość (czyli Wielki Wybuch). Niestety model ten nie potrafi wytłumaczyć promieniowania reliktowego tła. (http://www.fizyka.net.pl/index.html?menu_file=astronomia%2Fm_astronomia.html&former_url=http%3A%2F%2Fwww.fizyka.net.pl%2Fastronomia%2Fastronomia_k2.html)