wtorek, 6 września 2011

Fałszerstwo słów

Człowiek zbudowany jest z wody. I węgla. Jest substancją organiczną, w której długość łańcuchów aminokwasów i białek określa granice istnienia.

I z tych to „cząstek” powstaje słowo, jako zewnętrzny przejaw organów mowy i pisania. I żadne słowo nie jest tym, co znaczy. Bo by wyjaśnić dowolne z nich potrzeba następnych – słów. I tak bez końca, w potoku znaczeń ujawniających wnętrze, które jest ciągiem łańcuchów węgla. I tak bez końca wyjaśnień zakrawających na hipokryzję – rozumienia.

Bo gdzie jest na przykład „Miłość” tych, którzy w pokorze bezducha znoszą śmierć innych – niewinnych? Głoszoną i obwieszczaną słowem. A są to frazy gładkie i wyuczone, prawdy zlepek, bełkot, powstały z długich łańcuchów węgla … węgla istnienia?

Nic nie jest prawdą, co w słowie zawarte. Nic nie jest prawdą, poza blichtrem nazwania. Więc czy prawda istnieje – poza słowem?

Wierzymy, że tak jest – bo tak mówią słowa biblijnych przekazów. Bo tak mówi nam każdy dzień westchnień, niepokojów i radości słowem obleczony. I nie pozostaje nam nic innego jak temu słowu ufać, zawierzyć, że przekazuje nam cząstkę prawdy o świecie. Ale co to jest świat? Tego już nie wiemy. Potrafimy go tylko opisać. Słowem.

Więc oto mój opis. Długość neuroprzekaźników (aminokwasów) nie jest dłuższa od najdłuższego słowa w dowolnym ludzkim dziele. Większość z nich mieści się w zakresie słów istnienia. A może też sylab?

Prześlij komentarz