czwartek, 28 stycznia 2010

Elizabeth Barrett Browning

"How do I love thee? Let me count the ways..." by Elizabeth Barrett Browning (1806-1861) How do I love thee? Let me count the ways. I love thee to the depth and breadth and height My soul can reach, when feeling out of sight For the ends of Being and ideal Grace. I love thee to the level of everyday's Most quiet need, by sun and candle-light. I love thee freely, as men strive for Right; I love thee purely, as they turn from Praise. I love thee with a passion put to use In my old griefs, and with my childhood's faith. I love thee with a love I seemed to lose With my lost saints, --- I love thee with the breath, Smiles, tears, of all my life! --- and, if God choose, I shall but love thee better after death.

She Walks in Beauty

Lord Byron "She Walks in Beauty" She walks in beauty, like the night Of cloudless climes and starry skies; And all that's best of dark and bright Meet in her aspect and her eyes: Thus mellow'd to that tender light Which heaven to gaudy day denies. One shade the more, one ray the less, Had half impair'd the nameless grace Which waves in every raven tress, Or softly lightens o'er her face; Where thoughts serenely sweet express How pure, how dear their dwelling place. And on that cheek, and o'er that brow, So soft, so calm, yet eloquent, The smiles that win, the tints that glow, But tell of days in goodness spent, A mind at peace with all below, A heart whose love is innocent!

środa, 27 stycznia 2010

The Tiger

The Tiger William Blake 1757-1827 TIGER, tiger, burning bright In the forests of the night, What immortal hand or eye Could frame thy fearful symmetry? In what distant deeps or skies Burnt the fire of thine eyes? On what wings dare he aspire? What the hand dare seize the fire? And what shoulder and what art Could twist the sinews of thy heart? And when thy heart began to beat, What dread hand and what dread feet? What the hammer? what the chain? In what furnace was thy brain? What the anvil? What dread grasp Dare its deadly terrors clasp? When the stars threw down their spears, And water'd heaven with their tears, Did He smile His work to see? Did He who made the lamb make thee? Tiger, tiger, burning bright In the forests of the night, What immortal hand or eye Dare frame thy fearful symmetry?

The Lamb

The Lamb William Blake 1757-1827 Little Lamb, who made thee Does thou know who made thee Gave thee life & bid thee feed. By the stream & o'er the mead; Gave thee clothing of delight, Softest clothing woolly bright; Gave thee such a tender voice. Making all the vales rejoice: Little Lamb who made thee Does thou know who made thee Little Lamb I'll tell thee, Little Lamb I'll tell thee; He is called by thy name, For he calls himself a Lamb: He is meek & he is mild, He became a little child I a child & thou a lamb, We are called by His name, Little Lamb God bless thee, Little Lamb God bless thee.

Adas story ...

Stegna. Time 15.01 pm. It is hot summer. In deep dune, near the sea, Monika and Piotrek lived hot moments. Passion took over their bodies. And then, when he whispered: I love you, she was so close to him, as close as can only be a matter into a black hole, when if falls beyond the event horizon. From this place, and this time there was no return ... 9 months later Adas was born. On the first day of embryonic life Adas "recognized" little words, cause little has changed his distance from the Sun and the Moon. But with every passing day the number of words stored in the structure of his cells was growing rapidly. And it looked like this: From the words made of two letters, to those which have 8 letters - because there are a lot - up to 16-word long letter, but less significant, because fewer. When Adas was 12, he had enough vocabulary to attempt every conversation with peers. Bo dużo czytał, by te słowa, zapisane w odległościach i zapisane w książkach poznawać. Because he read a lot of these words, recorded in the distances, recorded in the books to learn. When an adult - he studied physics - and saw that the number of concepts and words that has to learn was still growing and growing. Once, over coffee in the student cafeteria, scribbling on the napkin, stained by soup, he wrote: The universe is expanding. The distance between the masses is growing, so always comes new words and phrases ... And then he saw-he became convinced that there is no content, expressed in words, which would not be in such an arrangement like this one, highlighted in blue: So one could describe the distribution by rotation of the Earth, Sun, Moon - but not by their superposition, only simultaneity, that is by the product of them. And then he followed by more crazy thoughts for themselves and others ... and one day he understood what is the periodicity in the periodic table, for which 8 is a repetition in the column of gases, although precious gases. When studying Newton's law, the square of the distance seemed more important (due to Born), and marveled at the very image of what has been, when to the Sun, Earth and Moon, it was applied: And when he looked at it more closely, he understood that this picture looks just like wave diffraction and interference, as well as the interferogram of electrons in the experiment with two slots ... as just in electron diffraction and interference, that it reveals its internal structure, built of words? * * * Injured and immersed through his existential failure, locked himself in the event horizon, the stronger than that of black hole. He left ... donikąd... nowhere ... His parents did not live long ... Their meaning stopped, and started to hurt ... deep in the heart and mind ... But the mind did not cease to seek. And when he discovered the idea, he said: Space is grainy, but the granularity of the elements is not homogeneous. Just as not identical are any of the seeds of the sand on the beach in Stegna. The granularity of the space is built from words of thoughts. That is why Michelson and Morley did not discover it by examining the structure of the hypothetical ether. Because only they could read, was the interference with the space of words, which gave an expression in the form of words: the speed of light is independent of the direction of motion of the earth. And then there was Einstein and his laws of relativity ... Escape from the world is always changing the distance just that outside, but even more that inside - thought Adam. - Whatever happened, always change of distance just changes the force of gravity. And then Adam knew Eve, who was the body which arose from the word ...

Historia Adasia i szczelin

Stegna. Godzina 15.01. Jest gorące lato. W głębokiej wydmie, nieopodal morza, Monika i Piotrek przeżywali gorące chwile. Namiętność owładnęła ich ciała. I potem, gdy wyszeptał: kocham ciebie, była tak blisko niego, jak blisko może być tylko materia w czarnej dziurze, gdy wpadnie pod horyzont zdarzeń. Z tego miejsca i z tego czasu nie było już powrotu ... 9 miesięcy później urodził się Adaś. W pierwszym dniu embrionalnego życia Adaś „rozpoznał” niewiele słów, bo niewiele zmieniła się jego odległość od Słońca i Księżyca. Lecz z każdym dniem ilość słów zapisanych w strukturze jego komórek wzrastała. A wyglądało to tak: Od słów, tych na dwie litery, do tych co 8 liter mają – bo jest ich bardzo dużo – aż po słowa dłuższe 16-literowe, lecz mniej znaczące, bo mniej liczne. Gdy Adaś miał 12 lat miał zasób słów wystarczający by podjąć próbę każdej rozmowy z rówieśnikami. Bo dużo czytał, by te słowa, zapisane w odległościach i zapisane w książkach poznawać. Gdy był dorosły – studiował fizykę – i dostrzegł, że liczba pojęć i słów, które musi poznać stale wzrasta. Kiedyś, przy kawie w studenckiej stołówce, bazgrając na poplamionej zupą serwetce zapisał: Wszechświat się rozszerza. Odległość pomiędzy masami rośnie, więc stale przybywa nowych słów i określeń ... A potem zobaczył-przekonał się, że nie ma żadnej treści wyrażonej w słowach, która nie podlegałaby takiemu rozkładowi jak ten, zaznaczony kolorem niebieskim: Więc można było ten rozkład opisać okresem obrotu Ziemi, Słońca, Księżyca – ale nie ich superpozycją, tylko jednoczesnością, czyli ich iloczynem. Podążał dalej za myślą szaloną dla siebie i innych ... i pewnego dnia zrozumiał na czym polega okresowość w tablicy Mendelejewa., dla której 8 jest powtarzalnością w kolumnie gazów obojętnych, acz szlachetnych. Gdy badał prawa Newtona, kwadrat odległości wydał się ważniejszy (z uwagi na Borna), i zadziwił się wielce obrazem tego co uzyskał, gdy dla Słońca, Ziemi i Księżyca go zastosował: I gdy przyjrzał się temu bliżej pojął, że tak wygląda właśnie obraz dyfrakcji fal i ich interferencji, a także obraz interferencyjny elektronów w doświadczeniu z dwoma szczelinami ... Czyżby elektron właśnie w dyfrakcji i interferencji ujawniał swoją strukturę wewnętrzną zbudowaną ze słów? * * * Kiedy Adam przestał być Adasiem, minęło pól wieku. Przetrącony i zatracony przez swoje niepowodzenia egzystencjalne, zamknął się w horyzoncie zdarzeń, silniejszym od czarnej dziury. Wyjechał ... donikąd... jego rodzice już dawno nie żyli ... Przestali znaczyć, a zaczęli boleć ... głęboko w sercu i umyśle ... Ale umysł nie przestawał szukać. I gdy rozczytał swoją ideę powiedział: Przestrzeń jest ziarnista, ale jej elementy ziarnistości nie są jednorodne. Tak jak nie są identyczne dowolne ziarnka piasku na plaży w Stegnie. Ziarnistość przestrzeni zbudowana jest ze słów myślanych. Dlatego Michelson i Morley nie odkryli jej struktury badając hipotetyczny eter. Bo jedynym co mogli odczytać, była interferencja z tą przestrzenią słów, której wyrazem były słowa: prędkość światła jest niezależna od kierunku ruchu Ziemi. A potem był Einstein i jego prawa względności ... Ucieczka od świata jest zawsze zmianą odległości tej zewnętrznej, ale jeszcze bardziej tej wewnętrznej - pomyślał Adam. - Cokolwiek by się stało, zawsze zmiana odległości zmienia siłę grawitacji. I wtedy Adam poznał Ewę, która była ciałem, które ze słowa powstało ...

czwartek, 21 stycznia 2010

Przed Wielkim Wybuchem

Czytam „Historię Wszystkiego” Stevena Hawkinga, i przy teorii Wielkiego Wybuchu, natrafiam na opis bezwymiarowego Wszechświata o ogromnej temperaturze i nieskończonej gęstości w chwili t=0, i następującej po tym czasie ekspansji związanej z inflacją przestrzeni, według niektórych modeli. Tak w skrócie. Choć słów dziwnych było dużo więcej ... W swych wywodach teoretycznych, Hawking supozuje, że w chwili t=0, Wszechświat był w stanie osobliwym, w którym nie obowiązywały żadne – z obowiązujących obecnie – praw fizyki. Więc nie można tej osobliwości badać w ramach świadomości (myślenia), która jest efektem procesu ewolucji. Zadajmy więc pytanie: czym jest ta myśl, która wypełnia naszą świadomość? Czy jest to materia? Czy jest to przestrzeń? Gdy myślimy jesteśmy lub przemieszczamy się w określonym obszarze przestrzeni, a myśli nasze powstają w mózgu, który jest materialny. Ale przecież myśli naszej nie możemy przypisać jakiegoś punktu w przestrzeni ani jakiejś masy. Więc gdzie ona jest? Albo – czym ona jest? Jeżeli jesteśmy tworem tego świata, to i myśl nasza też musi być tego świata tworem. I nie powinna owa myśl być traktowana nadnaturalnie, jeśli chcemy postrzegać świat jako całość fizyczną. Nikt i nic, nie może wyjść poza horyzont zdarzeń czarnej dziury – pisze Hawkings. Choć jednocześnie stwierdza, że czarna dziura promieniuje energię i jej zachowanie jest zgodne z II zasadą termodynamiki. Ileż to intelektualnych zawiłości wyrażanych w niedoskonałym (bo kwantowym) języku myśli używa słynny profesor by znaleźć wyjaśnienie tego „paradoksu”. Cóż, Einstein, by uzyskać zgodność jego równań ze statycznym pojmowaniem świata wprowadził stałą kosmologiczną. To też był tylko wytwór jego myśli. Wszystko co wiemy o naszym świecie jest wytworem myśli. Myślenie jest procesem odczytywania reliktu Wielkiego Wybuchu, tak jak reliktem jest mikrofalowe tło promieniowania. Teoria Wielkiego Wybuchu jest wynikiem naszych myślowych dociekań. Jeśli jest prawdziwa, to potwierdza fakt, że zawsze wymyślamy to, co istniało od zawsze lub istnieje od zawsze w przyrodzie. Innymi słowy odczytujemy zapis który w uwikłanych relacjach przyrodniczych już istnieje. Dlaczego tak jest? Czyżby w chwili t=0 istniały tylko myśli? Nazwaliśmy je protonem, neutronem, neutrino ... nazwaliśmy kolapsem grawitacyjnym ... nazwaliśmy ekspansją Wszechświata ... To są wszakże odczytania cząstkowe stanu, który przed wybuchem ma jedno określenie: nic. I nawet „nic” to za dużo powiedziane. Bo co to jest „nic”? Jeśli ktoś woli, może nazwać to Bóg ... No właśnie: Bóg. A może odpowiedź tkwi w biblijnej przypowieści, która mówi, że „słowo stało się ciałem”.... Wyobraźmy sobie nieskończoną liczbę słów w jednym miejscu, które wypowiedziane zaczynają rozpraszać się tworząc przestrzeń, czas i materię. Czy jest to możliwe? Ile słów trzeba, żeby utworzyć jeden gram materii? Bzdura ... ktoś powie. Więc zapytam jeszcze raz, tylko inaczej: Co to jest gram? Co to jest materia?. Hmm ... gram to jednostka względna masy (ciężaru). Możemy się nią posługiwać tylko w odniesieniu do stworzonych przez nas wzorców. Materia? Tego nikt nie wie. Poza tym że ma pewne właściwości – oczywiście określone przez „wzorce" wymyślone przez nas. I tak od słowa do słowa, okazuje się, że nic poza tym „słowem" nie możemy wymyślić. Bo nic poza słowem „wymyślanym” nie istnieje. Więc ja też myślę, i stwierdzam, że to co odkrywali Arystoteles, Platon, Kopernik, Galileusz, Kepler, Newton, Einstein i wielu wielu innych, polegało na odczytywaniu praw, które istniały w postaci słów skupionych w jednym miejscu - a potem rozproszonych – po chwili t=0. To co nazywamy „Bogiem” jest zbiorem wszystkich istniejących słów na tym świecie. Tych które już znamy i tych, które jeszcze poznamy w przyszłości.

środa, 20 stycznia 2010

Między Bogiem a prawdą

„Ja tak jak i zapewne większość Czytelników chciałbym, aby wszystko było logiczne .Po cóż miałbym zapragnąć maszerować, nie wiedząc dokąd iść.” Veto: Jak to dokąd iść? Skoro pytasz dokąd iść, wiesz że może być droga. Tworząc pytanie, stwarzasz nadzieję odpowiedzi. „I jak z tym bezsensem wycieczki bez celu, tak i ze wszystkim, co usiłujemy robić. Mało tego, kiedy nie dość zastanawiamy się nad swoimi zamiarami, bardzo często przekonujemy się, że za bezrefleksyjność, o ile nie zapłacimy „mandatu”, to co najmniej trzeba mieć „zdrowe nogi’.” Bezrefleksyjność, to lapidarna nieuwaga kierowcy, który wjechał na skrzyżowanie przy czerwonym świetle ... ceną tego może być także lapidarna śmierć. „Z pośród rozlicznych możliwości chcenia bycia roztropnym, kiedy zaduma się człowiek nad swoim człowieczeństwem, zdarzyć się może, że oto umysł nakieruje się sam na siebie. Skąd się wzięło moje myślenie? Kto zamyślił bym myślał? Wtedy ta sama logika, której ufam, ujawnia się metalogiką. I tak chcę, czy nie chcę, staję przed Nieznanym ,potężniejszym nie tylko wobec mojego rozumu, ale i wobec wszechświata.” Potężniejszym? Według czego? W mitologii greckiej było wiele postaci – bogów, których trzeba było kochać, a czasami się bać. Bo były tworem umysłu człowieka ... „Kto przeżyje taką lekcję spotkania się z samym sobą, nie może już zahamować ciekawości Przyczyny Wszystkiego. I tak rodzi się ,,Moi Drodzy, Pasja, Ekstaza i Udręka.” Tak Panie Stanisławie: udręka .... Umysł zamknięty w wielościanie czaszki, maltretuje sam siebie, skacze z poziomu jednej na poziom drugiej myśli. Bo nie ma stanów pośrednich. Stanów ciągłych. To świat kwantowo, zaiście słowami tworzony ... „Pasja, jeżeli naukowa, uruchamia dramat logiki. Staje się człowiek więźniem nieustannych zmagań między tym, co wie, tym ,co potrafi, a tym, czego nie umie i nie rozumie. I każdego, kogo nawiedzi pasja ciekawości, nawiedza nieuchronnie Ostateczność Kosmiczna, której chce się dotknąć jako swego Ojca, Mistrza, a jednocześnie niezastąpionego geniusza dziedzin wszelkich.” W ten sposób można dotykać tylko słów. Tych z imaginacji umysłu. Doświadczał ich Newton, potem Schroedinger, a po nim Einstein. Pomazańcy słowa, które dla innych stało się przyczyną poszukiwań ... kolejnych słów. „Religia i Nauka! Bóg i Ostateczność Kosmiczna!” No tak, w krainie myśli, są takie które wywołują emocje. Szczególnie te kontrastwowo zestawione. Neurony sprawiają, że nasze mysli mogą boleć lub dawać nam ... rozkosz. To tylko chemia uczuć. "Potrzeba pewności, potrzeba uwielbienia, potrzeba rozkoszy: o cóż was zaczepić?! Jak o was pytać ,by "co" nie kalało "Kto". Jak was rozpoznać, by nie stać się miłującym fanatykiem, albo nie stać się uczonym potworem.Bóg i Człowiek, Apokalipsa i wielki wybuch, jak pozbyć się udręki tkwiącej w wiedzy i zachwycie?!" Według mnie Panie Stanisławie odpowiedź jest prosta. Trzeba się pozbyć uwikłania słów, wikłanych przez nas samych. A konkretnie przez nasz mózg. Pomiędzy odbiorem rzeczywistości, który jest procesem ciągłym, a kwantowym światem naszych myśli, jest bariera niemożności zrozumienia. Świat, który objawia się nam pięknem przyrody próbujemy opisać myślami, które tworzone są w świecie kwantowym – naszego mózgu. Stąd ta rozbieżność pomiędzy tym co chcemy poznać a tym, co – przełożone na język myśli – może być poznane. pozdrawiam serdecznie Mike

sobota, 9 stycznia 2010

Atomowy świat słów ...

Najpierw słyszymy muzykę – potem poznajemy dźwięki ... Najpierw widzimy kolory – potem poznajemy ich składowe .... Najpierw uczymy się fraz – potem poznajemy sowa, z których są zbudowane ... A wszystko zaczyna się niewinnie ... gdy dziecko po raz pierwszy powie ... dada, mama, tata ... Można zastanawiać się nad słowem „ideał”, tak jak można zastanawiać się nad pierwiastkiem „wodór”. Ale tak naprawdę, ich znaczenie poznajemy poprzez realizację tych w pojęć w naturze. Wodór – poprzez jego istnienie w różnych związkach, a pojęcie „ideał” – poprzez zależność tego słowa, jego „realizację” względem słów innych. Atomizacja naszego myślenia, prowadzi do wielkich filozoficznych pytań: Co to jest życie? Co to jest miłość? Co to jest prawda? Co to jest .... A przecież, od urodzenia, w sposób naturalny nasz świat myśli budujemy z fraz ciągłych, składających się z połączeń 2, 3, 4 słów ... Tak jak wtedy gdy matka mówi do nas: „nie dotykaj tego”, „nie wolno”, „uważaj co robisz” – po prostu przekazuje je w całości, nie rozbijając ich na pojedyncze słowa. Podobnie gdy widzimy kamień, to postrzegamy go najpierw w kontekście otoczenia: pola, drogi, wody ... zanim przejdziemy do pytania w rodzaju: Co to jest kamień? Atomowy świat słów, zbudowany jest z subatomowego świata liter. Badanie słów i liter, to poruszanie się w świecie kwantowych znaczeń, gdzie każde słowo (litera) wyraźnie odcina się od pozostałych. Odpowiednikiem tego świata w fizyce, jest kwantowy świat Bohra ... Świat (przestrzeń) fraz, to odpowiednik ciągłego świata Einsteina. W przestrzeni fraz, każde słowo znaczy tylko tyle ile znaczy fraza w której jest ujęte. Bez danej frazy, słowo staje się „nagie” i podatne na wielorakie interpretacje. Tak jak wtedy gdy stwierdzamy: „czas przemija” .... i potem rozbijając tę frazę na słowa pytamy: Co to jest czas? Co to znaczy „przemija”? Podsumowując. Nasz bogaty we frazy świat można badać rozbijając go na słowa. Tak jak można rozbić każdy fragment muzyki, również wiatru i szumiących drzew na dźwięki podstawowe i poddawać je analizie.... Tylko czy ta analiza, da nam jakąś prawdę o życiu, da nam jakąś wiedzę o jego syntetycznej, frazowej postaci?

czwartek, 7 stycznia 2010

Teoria osobowości

Karl Schwarzschild - Jako naukowiec mógł uniknąć służby wojskowej, rozpoczęła się jednak I wojna światowa. Został powołany do wojska i wysłany do jednostki artyleryjskiej. Podczas służby wojskowej nabawił się rzadko spotykanej choroby skórnej – pęcherzycy. Pomimo złego stanu zdrowia, złej pogody i wojny pracował nad teorią Einsteina. W grudniu 1915 roku znalazł rozwiązania równań. 9 stycznia 1916 roku Einstein odpowiedział: "Przeczytałem Pana artykuł z ogromnym zainteresowaniem. Nie spodziewałem się, że można otrzymać dokładne rozwiązanie tego problemu w tak prosty sposób". W wyniku chorogy, Schwarzschild umiera 11 maja 1916 w Poczdamie. Isaac Newton - W roku 1661 Isaac podjął studia na uniwersytecie w Cambridge, które ukończył w 1665 roku. Po zakończeniu studiów pragnął pozostać na uniwersytecie, niestety z powodu zarazy uczelnia została zamknięta. Młody Isaac wrócił wtedy w rodzinne strony. Nie zaprzestał jednak zajmowania się nauką. Prowadził obserwacje i badania dotyczące m.in. grawitacji. To wtedy własnie odkrył największe prawo swojego życia – prawo powszechnego ciażenia. Ludwig Boltzmann - Sławę przyniosła mu głównie toeria mechaniki staystycznej. Botzmann otrzymał rozkład Maxwella-Boltzmanna w 1871, mówiący o tym, że średnia energia kinetyczna cząsteczki jest równa dla każdego kierunku ruchu. Miał trudne, obciążone stresem zycie - powiesił się 5 września 1906 w pokoju hotelowym, w Duino niedaleko Triestu, Włochy. A gdyby było inaczej? To znaczy Schwarzschild nie zachorowałby na pęcherzycę, Newton pozostał w Cambridge i zmarł w wyniku zarazy, Bolztman nie odebrałby sobie zycia ... Czy można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie było Newtona, ktoś inny odkryłby to prawo, gdyby Schwarzschild żył dłużej, poznalibyśmy kolejne interpretacje OTW Einsteina, a Boltmann wymysliłby lepszą mechanike statystyczną? To, jaka jest dana teoria naukowa, zależy od osobowości, która ja tworzyła. Teorie wymyśla ktoś o określonym doświadczeniu, wiedzy nabytej w określonych uwarunkowaniach społeczno-politycznych.. Czy zatem dana teoria, bez osobowości miałaby rację bytu? Lub inaczej ... Czy teoria ma w sobie osobowość jej twórcy? Pytanie wydaje się przewrotne, ale spójrzmy na przykład na OTW Einsteina. Czy dawniejsi i współcześni jej propagatorzy tej teorii nie powołują się w swojej argumentacji na myśli jej twórcy, jak gdyby przywołując w ten sposób elementy jego osobowości? Świat nauki wyglądałby prawdopodobnie inaczej, gdyby nie było w niej pomysłów Newtona, Einsteina ... Być może nie byłoby w naszym świecie nawet kwantów, gdyby nie Planck i Bohr. Ci wswzyscy twórcy, kiedyś żyli i wymyślali, by znaleźć odpowiedź dla siebie, która potem stała się usankcjonowaną odpowiedzią dla wszystkich, z upodobania podobnego do tego, które towarzyszy fanom w czasie meczu piłkarskiego. Lubimy wszakże idoli od zarania dziejów. Więc gdyby ... Matka Isaaca Newtona, chcąc powtórnie wyjść za mąż, nie oddała dwuletniego wówczas chłopca na wychowanie babci, by kilka lat potem zabrać syna z powrotem do siebie i spowodować, że Isaac odzyskał matkę, ale nie zaakceptował nigdy ojczyma - kaznodziei Barnabsa Smith - głównie ze względu na jego mocno przejawiające się skąpstwo, i gdyby te wszystkie wydarzenia i przeżycia z dzieciństwa nie ukształtowały w osobowości młodego Newtona skłonności paranoidalnych .... ... a Schwarzschild nie poszedłby na wojnę i Boltzmann nie załamałby się powszechnym sceptycyzmem wobec jego teorii atomistycznej, skracjąc sobie życie... Czy nauka dzisiaj wyglądałaby tak samo?

kashmir

"Teorię ewolucji z czasów Darwina można porównać do tablicy Mendelejewa z czasów tegoż. Obie zasadzają się na fundamentach, o których ich odkrywcy nie mieli pojęcia (Darwin - genetyka, Mendelejew - konfiguracje elektronowe), dlatego obie zawierały błędy co do szczegółów, z czasem korygowane." Proponowałbym uwzględnić w genetyce prawo Newtona, nie te przybliżone, ale te dokładne, wynikające z oddziaływania nieskończonej liczby mas znajdujących się wokół nas i krążących w kosmosie. Pewne szczególne superpozycje tych oddziaływań, mogłyby powodować "skoki gatunkowe" w przyrodzie. Skoki gatunkowe z dokładnością do kwantu tych oddziaływań - czyli słowa. (komentarz do postu: http://qwardian.salon24.pl/148337,dla-ewolucjonizmu-nowy-rok-zaczal-sie-niepomyslnie)