czwartek, 31 grudnia 2009

koło Margo

Gubię się w gąszczu wiedzy dodanej Jak źródła które dodają do rzeki co płynie mainstreamem Wielość poglądów i wielość znaczeń ogłupia Potokiem słów, uzasadnień i przeciwstawień I migotliwie gra tych słów ferią znaczeń Nie słowiąc, że jedyne ich źródło przepastne i przepadłe w umyśle Platona idei zdaje się nam doczesny świat nauki zamykać w kole Margo pozdrawiam 2010!

środa, 30 grudnia 2009

jerraz21

Moja definicja Boga jest krótka i jednoznaczna - wystarczy nie "filozofować" - i brać słowa jakimi są w swym podstawowym, "naturalnym" znaczeniu. Piszesz tak, jakbyś mówił: liczba to liczba, tak jak kamień to kamień i już. Bo słowo to słowo i trzeba je odbierać w sposób naturalny i nie należy zbytnio się nad nim pochylać. A na przykład: Co to jest miłość? Czy miłość istnieje? I co myślą na ten temat subiektywiści, a co obiektywiści? Jestem filozofem, więc nurtują mnie takie pytania. Gdybym powiedział: "Bóg jest nieskończoną siłą stwórczą i pełnią własności", to należałoby postarać się sobie jakoś „uzmysłowić”, co rzeczywiście mogą znaczyć wyrażenia „nieskończona siła” i „pełnia”. Zobaczmy co można uzyskać np. dla sformułowania - "Wszechność" -Wszystko co Istnieje: Platon - twierdził, że naprawdę istnieją tylko idee. Świat codzienny istniał dlatego, że był odbiciem, “cieniem” świata idealnego, to znaczy składającego się z idei. W każdej rzeczy tkwi istota, czyli idea, tej rzeczy. Pomiędzy nią a jej wzorem zachodzi stosunek partycypacji, uczestniczenia. Tylko dzięki temu stosunkowi rzeczy zmysłowe posiadają odrobinę bytu. Tales z Miletu – uważał, że wszytsko co istnieje jest z wody, dzięki wodzie powstaje i ginie, i dzięki wodzie jest również takie, a nie inne. Woda jest więc początkiem rzeczy, jest ich trwałą podporą, jest „rzeczą boską”. Zenon z Kition - uważał, że wszystko, co istnieje, jest materią. Nie istnieje świat pozazmysłowy. Dusza ludzka jest zmysłowa, a przez to śmiertelna. Parmenides - uważał, że wszystko co istnieje, istnieje od zawsze i jest wieczne: "nic nie może powstawać z tego, czego nie ma, a to co jest nie może przestać być. Sądził, że zmysły dają fałszywy obraz świata, obraz który nie zgadza się z ludzkim rozumem. Arystoteles - że istnieją rzeczy złożone z aktu i potencji, Eckhard głosił, że wszystko co istnieje jest boskiej natury, ale nie stworzenie, bo ono nie jest realne. Natomiast dusza ludzka jest realna i posiada boską naturę. Tomasz z Akwinu - istnieje tylko Bóg - jedyny Byt będący czystym Aktem Istnienia, inne byty tylko partycypują - otrzymują istnienie od Niego Hegel - w rzeczywistości nie ma nic bezpośredniego; wszystko co istnieje, jest zapośredniczone przez proces rozwoju. Proces rozwoju urzeczywistnia cel, ale cel nie istnieje dopiero na końcu rozwoju, „początek jest także celem”. Określenia takie jak: „piękno”, „świętość”, „wieczność”, „religia”, czy też „miłość”, służą według Hegla jako przynęta, są potrzebne tylko do tego, by wzbudzić chęć podążenia właśnie ich drogą, ale w tym przypadku celem nie jest pojęcie, lecz ekstaza. ........................................................ Stanisław Judycki - O tym, co istnieje, możemy pomyśleć jako o czymś istniejącym koniecznie lub niekoniecznie, jako o czymś, co jest skończone lub aktualnie nieskończone, lecz ciągle będzie przed nami stawało pytanie Leibniza - dlaczego istnieje raczej coś niż nic? I czy nie mogłoby być tak, że nie istniałoby nic? I wiele, wiele więcej .... No to zagmatwałem znowu .... To już taka natura moja. Tylko co znaczy „zagmatwać? pozdrawiam serdecznie i świątecznie

Kształt słowa

Fascynujące Panie Stanisławie! Lektura Pana wykładów wciąga .... Próbuję uporządkować myśli, te odczytane z wykładów I widzę następujące istotne momenty: 1.Wypełnienie – cecha wspólna dla obiektu i tła prowadzi do powstania pojęcia objętości: „objętość ciała i objętość przestrzeni są uwspólne przyczynowo fizycznie i dedukcyjno-analitycznie.” 2. Pojęcie rozległości wynika niejako z pojęcia wypełnienia. Inna jest rozległość ciała (skończona) a inna przestrzeni (nie ma brzegu): „Łatwo zauważyć, że na kryterium stanu brzegowego opiera się najgłębsza różnica między ciałem a przestrzenią” 3. Powstaje pojęcie (relacja) kształtu-położenia, jako pochodnej relacji obiekt-tło i podatność tego pojęcia na pomiar przyrodniczy: „Pomiar jest operacją na kształcie i oddaleniu, a nie na abstrakcyjnej figurze geometrycznej czy odległości wyznaczanej przez bezprzedmiotową linię.” 4. Dokonałem niewielkich zmian w zdaniu (przepraszam): „Stąd kształt postaci przejawów fizycznych jest przed zdjętą z nich taką czy inną figurą geometryczną.” I tu zapaliła mi się przysłowiowa lampka w głowie: Ponieważ każdy kształt jest słowem (opisem relacji ciało-przestrzeń), więc słowo jest pojęciem pierwotnym przed geometrią (matematyką?) ... I konkluduje Pan: „Matematyka i fizyka nie są początkiem Ostateczności Kosmicznej, lecz pochodnymi z tej jej własności, jakimi jest zdolność generowania nieskończonej różnorodności (...)” Tak powstają słowa i relacje pomiędzy nimi: z zaobserwowania faktu, gdzie kończy się rozległość ciała, ujęta w jego kształcie, a gdzie zaczyna przestrzeń, która również ma wypełnienie (objętość) lecz bez brzegu. Dlatego wprowadziłem kiedyś taką definicję: Każde ciało jest zbiorem wszystkich słów istniejących jednocześnie. Człowiek jest zdolny jedynie do kolejnego ich odczytywania. Nie potrafimy myśleć wszystkimi słowami zapisanymi (istniejącymi) w masie jednocześnie. A ponieważ przestrzeń ma również wypełnienie, więc musi zawierać tyle samo słów ... Pozdrawiam serdecznie (ps. jeśli w mojej interpretacji Pana wywodów są błędy – proszę mnie skorygować. Nigdy nie rozważałem (nie potrafiłem rozważać) pierwotnych pojęć o Wszechświecie na tak wysublimowanym poziomie).

wtorek, 29 grudnia 2009

jerraz21

Mam podobne odczucia ... jeżeli Bóg istnieje - trnscendentnie, wszędzie, wokół i wewnątrz nas, to musi istnieć również w naszych myślach. I w umysłach naukowców, i szaleńców i ... morderców ... Bo przecież każdy ma inną rolę do wypełnienia na tym świecie, i to że nie wiemy jak długo na to mamy czasu, jest rzeczywiście "diabelską sztuczką". Te próby definiowania kim jest Bóg zawsze będą nieudolne, zawierające bardziej lub mniej lotne myśli i wykwintne słowa. Nie potrafimy do końca zrozumieć co to jest grawitacja, masa i inne fizyczne pojęcia tak samo jak nie potrafimy zrozumieć co/kto to jest Bóg. Ale jedno jest wspólne tym pytaniom: są zbudowane ze słów. I jeśli Bóg istnieje to jest właśnie słowem (liczbą - w Twoim rozumieniu Jerraz21). Bo przecież "najpierw było słowo, które ciałem się stało". A może najpierw była liczba? pozdrawiam serdecznie

Rzeczywistość i model matematyczny

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Myślimy idealizacją

(Odpowiedź na tekst Margo zamieszczony pod adresem: http://pannamigotka.salon24.pl/146364,w-poszukiwaniu-kwantowej-geometrii-czyli-swietego-graala-fizyk) Zbliżmy dwa światy – matematyczny i fizyczny. Wtedy przekonamy się, że każda idealizacja matematyczna daleka jest od rzeczywistego świata, i że kula „wyobrażeniowa” nigdy do końca nie jest kulą „rzeczywistą”. Jeśli mówimy kula, lub jeśli myślimy kula to obiektywizujemy subiektywny twór, który ma wiele załamań i nierówności na tyle dużych, że przy odpowiednim powiększeniu trudno mówić, że to jest jeszcze kula, bo promień nam się zmienia znacząco, a co za tym idzie zmienia nam się znacząco kształt.. Oczywiście, dla idealizacji matematycznej można by było użyć terminu „zaniedbywalność”, i przyjąć, że kula to obiekt geometryczny z dokładnością np. do długości Plancka – i po kłopocie. Tak jak po „kłopocie” jest stwierdzanie wszystkich praw fizycznych, prawdziwych z dokładnością do „zaniedbywalnej” poprawki (czy ktoś wie ile wynosi dokładnie stała grawitacji, stała Plancka itd.?) Ale wróćmy do geometrycznej interpretacji obiektu „masowego” i przestrzeni wokół niego ...Twoje równanie E = n x m x c² = n x 4 П c²/k, stanie się bardziej skomplikowane, jeśli przyjmiemy, że rzeczywista kula ... nie jest geometrycznie doskonała. Bo zakrzywienie 1/r nie jest takie samo w każdym punkcie tej kuli. Zmienia się lokalnie, podobnie jak zmienia się lokalnie ujemna krzywizna poza kulą. No i jeśli teraz weźmiemy pod uwagę bardzo dużą (nieskończoną?) liczbę ciał oddziałujących, Twój jednorodnie geometryczny eter, nabierze różnych "barw" i "znaczeń". Stanie się naszą myślą, świadomością ... czyli naszym postrzeganiem rzeczywistości z dokładnością do ... jednego stwierdzenia. Niektórzy czynią to, przez kolekcjonowanie różnych punktów widzenia, różnych teorii, słusznie stwierdzając, że: "jedni myślą tak, drudzy inaczej". Przybliżają w ten sposób świat subiektywny do idealnej rzeczywistości, wymyślanej przez świat nauki. Podoba mi się Twoja Teoria, bo poprzez geometryzację, czyli przejście od pojęcia masy do geometrii, więcej może powiedzieć o kształcie tej masy. A przecież, każdy kształt jest słowem. Pozdrawiam serdecznie

środa, 23 grudnia 2009

Poezja Heisenberga

Stanisławie! Fizyczne prawa i ich interpretacja matematyczna, są spójne ... spoiwem wiążącym oba światy jest - poezja ... Heisenberg, spędzając swoje chorobowe na rozmyślaniu, buduje matematycznie kwantowy oscylator i korzysta przy tym z odczuć poetycznych - lub krótko - poezji ... Bo tym, co połączyło jego wiedzę matematyczną z fizyką, było rytmem poezji. Świat, który się przed nim "objawił" był tak samo skwantowany jak jego myśli. Bo przecież nie można przejść od słowa do słowa stosując zasadę ciągłości. Każde słowo, jeśli ma znaczenie, jest oddzielone od innych słów - jest kwantem. W końcu powstało wyobrażenie oscylatora, matematyczne, dające wartości rozdzielne - nie ciągłe. Bo wyobrażenie matematyczne jest skawntowane, już od czasów pierwszego myślącego człowieka, a na pewno od czasów Platona ... Quo vadis myślenia musiało zaprowadzić umysł człowieka do "skawntowania przyrody" ... ... Heisenberg czytał tę poezję z obserwacji okresowości fal morskich, okresowości dnia i nocy, okresowości układu pierwiastków, powtarzalności natężeń promieniowania ... i czegokolwiek innego ... jak choćby powtarzalności jego reakcji alergicznej na pyłki. Dobrze znał dostępne narzędzia matematyki ... więc stworzył coś ... w co sam potem nie mógł uwierzyć ... Ale było to piękne ... Równie piękne jak requiem Bacha, czy preludium Chopina ... Wsłuchajmy się w nasze myśli i zobaczymy, że tym co łączy nasz odbiór rzeczywistości z wyobraźnią matematyczną jest właśnie poezją ... pozdrawiam

wtorek, 22 grudnia 2009

Margo

... Kurcze! ... To jest właśnie to, o co chodzi w życiu ... Doskonalenie precyzji wypowiedzi poprzez poszerzanie swojej wiedzy o ... wszystkim! I dobrze robi prof. Jadczyk, że "odtwarza stare płyty". Bo słuchając jeszcze raz muzyki słów tych co były przed nami, uświadamiamy sobie, jak ważne jest, by precyzyjnie wyrażać to .. co mamy za chwilę powiedzieć ... Więc jeśli powiem: ślicznaś wiedzą swoją i rozumowaniem ... pewnie przekroczę delikatną granicę dzielącą obserwatora od obserwacji ... Lecz gdy powiem: mądra jest Twoja wypowiedź, stanę na rozdrożu opiniowania, czekając co wydarzy się dalej ... A gdy powiem: nie jesteś wystarczająco uważna, w tym co głosisz ... wywołam Twoją reakcję - i chęć do polemiki ... Która z tych dróg konwersacji jest najlepsza? I czy one - w końcowym efekcie - nie prowadzą do tego samego wyniku? Jam jest ta (ten), która stanowi o sobie. Jam jest ta (ten), która ulega iluzji lepszej (?) wiedzy ... Jam jest ta (ten), co kręci słowem, niczym biczem, by smagać nim "wroga", a czasami .. siebie ... Ślicznaś Pani ... w tym co piszesz, więc w tym co mówisz i myślisz ... Z pokorą i najlepszymi życzeniami ... Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku Mike

Ile waży przestrzeń?

I jeszcze jedna myśl (przed pójściem na spacer w zaśnieżony Dixon Woods). Czy ktoś kiedyś sprawdził ile waży przestrzeń? Nie ta wyobrażeniowa - matematyczna. Ta fizyczna. I nie próżnia, ani atmosfera ziemska. Ta kosmiczna, która zawsze wypełniona jest czymś - jeśli nie cząsteczkami to fluktuacjami próżni, to w końcu fotonami ... Czy nie można byłoby powiedzieć: Przestrzeń ma to samo wypełnienie co każda materia, tylko inna jest tego wypełnienia gęstość? pozdrawiam

Kwarki, bozony, przestrzenie

"Gdyby wypełnienie ciała polegało na tym samym, co wypełnienie przestrzeni, nie byłoby możliwe ani ciało, ani przestrzeń." Założenie wydaje się (jest) logiczne ... A jak to stwierdzenie ma się do eksperymentów, które wskazują, że ciało wypełnione jest w większości przestrzenią (próżnią)? Słuszna-nie-słuszna budowa atomu oparta na badaniach Rutherforda, wygląda tak: „(...) wielkość jądra wynosi pomiędzy 10 do -14, a 10 do -15 metra. Elektrony krążą dookoła jądra po obszarze około 10 do -10 metra. Tak więc wielkość jądra jest ponad 10000 razy mniejsza od wielkości całego atomu. Jednakże jądro skupia w sobie prawie całą masę atomu (ponad 99,9%!).” i dalej - „Różnicę między wymiarami liniowymi jądra a wymiarami liniowymi atomu może zilustrować następujący przykład. Gdybyśmy atom np. wodoru powiększyli 1015 razy, to jego jądro miałoby rozmiary 1mm, czyli byłoby wielkości główki od szpilki, a atom około 100m.(...)”. (http://www.kasprowicz.edu.pl/publikacje_nauczycieli/klarzak/DoRu/Dos_Ruth.html) Na podstawie powyższego, można by było pokusić się o stwierdzenie, że 99% objętości ciała wypełnia przestrzeń (próżnia?) ... Czy nie należałoby więc traktować ciała jako wypełnionego tym samym co wypełnia przestrzeń? ... Z niewielkim dodatkiem „czegoś”, co przy dalszym rozbijaniu materii może się również okazać w większości „przestrzenią” (wypełnioną np. przez kwarki, a może przez bozon Higgsa?). Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 20 grudnia 2009

Trurl.cum.Clapaucio

Typowy amerykański praktycyzm ... A wie Pan do czego służy papier toaletowy? No niech Pan zgadnie ... I wtedy dopiero okaże się ... że nie zawsze do tego, do czego jest przeznaczony... I tak samo jest z oscyloskopem, czy telewizorem. To, że potrafimy kontrolować to zjawisko, nie oznacza wcale, że wszystko o nim wiemy ... daj Pan spokój Lorentzowi ... I tak się chłop napracował nieźle ... i niech teraz śpi spokojnie ... Praktycyzm intelektualny zaprowadził nas nad przepaść ... za którą jest myślenie, próba zadawania pytań o istotę rzeczy, nawet tych najprostszych ... Ale przepaść jest tak ogromna, że przekroczenie jej graniczy ze skokiem rozpaczy ... Dlatego wygodniej jest być po stronie podręcznikowych stwierdzeń w rodzaju: "czy wiesz, że ...". I dotyczy to w równym stopniu elektronu jak i .. porad jak robić zakupy w sklepie ... Praktycyzm intelektualny, to "śmierć za życia" ... w wygodnym fotelu ... pozdrawiam świątecznie

@Arkadiusz Jadczyk

"Odpowiedź może być prostsza: 0+1 = 1 0x1 = 0" Panie profesorze, oznacza to ni mniej nie więcej, że za prawem, pod, nad, albo w prawie powszechnego ciążenia ukryta jest matematyka ... albo czegoś nadal nie rozumiem ... Istotność iloczynu to nie tylko oddziaływanie mas zewnętrznych, ale również wewnętrznych. Bo jeśli podzielić dowolną masę na n elementów (skończoną), to również w tym wypadku występuje iloczyn oddziaływań a nie suma, tzn. nie można uniknąć faktu, że masy w prawie powszechnego ciążenia się przemnażają a nie dodają. Choć oddziaływania od tych iloczynów powstające (siły) podlegają zasadzie sumowania ... Dlaczego? Może to pytanie w rodzaju dlaczego niebieskie jest niebieskie ... ale to jest nawet prostsze: bo taką długość fali odbija właśnie dane ciało ... Pozdrawiam serdecznie Czytam każdy Pana wpis i choć nadużywa pan zwrotów w rodzaju: jedni myślą tak, a drudzy inaczej, to zawartość notek spełnia rolę edukacyjną: przypomina o faktach z historii nauki, nad których "oczywistością" powinno się ponownie pochylić ...

Myśli z otchłani ...

"Gdyby wypełnienie ciała polegało na tym samym, co wypełnienie przestrzeni, nie byłoby możliwe ani ciało, ani przestrzeń." Panie Stanisławie, czym jest (i nie jest) pojęcie "wypełnienia" - czy to materii, czy przestrzeni ... Żeby coś wypełnić, musimy określić rodzaj tego wypełnienia ... mam na myśli, stwierdzenie faktu, że coś jest wypełniane czymś ... ale czym? Pojęcie wypełnienia jest więc wieloznaczne. Można mu przypisać "różną" zawartość semantyczną. Choć słowo "różną", jest kolejnym tworem pojęciowym, który wymaga wyjaśnienia: różną od czego i dlaczego ... Według mnie, pytanie o wypełnienie, jest pytaniem tworzącym nieskończony (lub skończony w ramach wybranego słownika) ciąg słów-pojęć. Kwestią naszej erudycji jest znalezienie dla tego pojęcia jak najpełniejszej definicji. Jest i inna metoda: przeciwstawiania. Bo jeśli coś jest wypełnione, to jest to przeciwieństwem braku wypełnienia, czyli pustki. Tylko, czy na przeciwieństwach słów-znaczeń można zbudować poprawną teorię? To zawsze będzie trochę jak z tym yin i yang. Żeby wyjaśnić jedno, musi istnieć drugie. Drugie pojecie-słowo ... Równie skomplikowane i również będące ciągiem nieskończonym (skończonym?) słów-pojęć ... Można też intuicyjnie "wypełnienie" pojmować i starać się je wyjaśnić. Można w oparciu o logikę matematyczną (teorię zbiorów?) zapisać je wzorem ... Dla mnie pozostaje ono słowem: kształtem materii odczytanym i zaszufladkowanym w otchłani myśli ... Jednym z tych enigmatycznie brzmiących pojęć, lub pytań o istotę wszechrzeczy, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi ... pozdrawiam świątecznie!

piątek, 18 grudnia 2009

Iloczyn mas

Kiedyś prof. Jadczyk zapytał dlaczego w oddziaływaniu planet na umysł należy brać pod uwagę iloczyn ich oddziaływań a nie na przykład ich sumę. Iloczyny funkcji okresowych obiegu ciał niebieskich daja pewną zgodność z rozkładem słów pisanych ... Ok ... Znalazłem pewną odpowiedź w multiplikatywności, która jest podstawą rozkładów lognormalnych, zbieżnych w jakimś stopniu z rozkładem słów według długości, ale czuję, że nie jest to pełna odpowiedź na zagadnienie (jeśli w ogóle takie zagadnienie istnieje). Potem była próba dopasowywania fenomenologicznego prawa Webera-Fechnera na odbiór sygnałów przez nasze zmysły ... do sygnałów grawitacyjnych działających na nasz umysł ... odbiór sygnału powinien być logarytmem naturalnym z bodźca .... Ale, w wyniku spacerów do Dixon Woods i tej „drzazgi” w głowie, powstało pytanie: dlaczego w równaniu na powszechną grawitacje Newtona jest iloczyn mas a nie ich suma? Hmmm ... pytanie wydaje się trywialne po tylu stuleciach stosowania tego prawa, z dobrym skutkiem ... ale filozofa amatora, takiego jak ja, takie pytania wciąż pociągają ... do szukania odpowiedzi. .... Oto wzór Newtona w najprostszej postaci: Przekształćmy go do postaci logarytmicznej: Hmm ... taki jest obraz dla oddziaływania dwóch mas .... Ale przecież na nasz umysł oddziaływuje nieskończona (skończona?) liczba mas: wtedy nasz logarytm ma postać: A teraz weźmy dowolny tekst (np. literacki), i niech będzie on traktowany jako prosta suma wyrazów ... wzór logarytmiczny, w zależności od „i”, czyli liczby mas oddziałujących może przyjmować dowolną długość tzn. składać się z dowolnej liczby elementów ... tak jak dowolna jest długość każdego tekstu pisanego (myślanego?) Jeśli Wszechświat jest nieskończony, również liczba słów jest nieskończona ... Logarytm ma jedną istotna właściwość: dla wartości 1 przyjmuje wartość 0. To w jakiś sposób tłumaczyłoby odrębność matematyki od słów myślanych. Bo jeśli jest wartość 1, to nie potrzeba słowa myślanego. Jest 1 (Jednia Pana Stanisława). Jeśli jest 1, to jest możliwa każda inna liczba – algebraicznie, bez dodatkowych słów. I teraz jest czas na jerraz ... czyli badanie liczb, opisywanych słowem ...

wtorek, 8 grudnia 2009

Słowa Eine ...

Autor "Myśli mają prędkość, jak wszystkie zjawiska fizyczne obserwowane w naturze" A jak pan definiuje "zjawisko fizyczne" ? Eine W tym temacie, prosiłbym Pana Profesora o pomoc ... Jedno jest pewne - jakakolwiek definicja będzie zawsze zbiorem słów - myśli. Dlatego tak trudno coś odkryć w tej teorii, bo posługuje się ona narzędziem, które jest zarazem przedmiotem odkrywania .... pozdrawiam serdecznie Mikeregion

Myśli w kosmosie

Codziennie wracając na rowerze z pracy rozmyślam. Ostatnio powraca jeden natrętny temat: Jaka jest prędkość tego o czym myślę? Czyli krócej: jaka jest prędkość myśli. Spróbowałem jakoś usystematyzować myśli i wynikające z nich wnioski. W połowie drogi miałem taki schemat w głowie: 1. Myśli istnieją. Może wydawać się to trywialne, jednak od czegoś trzeba zacząć. 2. Myśli mają prędkość, jak wszystkie zjawiska fizyczne obserwowane w naturze. Czy mają masę, czy są falą, czy falo-cząstką – nie ważne. Jakąś prędkość mieć muszą (mają). Tuż za skrzyżowaniem zacząłem już bardziej szczegółowo: Jeżeli bezwładność nie ma wpływu na myśli, ze względu na ich znikomość to, gdy jadę na rowerze myśli mają prędkość taką jaką ma moja głowa, a więc około 15-20 km/h (nie jeżdżę szybko). Ale przecież to nie koniec. Bo Ziemia obraca się wokół osi z prędkością 1674,4 km/h (na równiku)!. A więc prędkość mojej myśli musi być przynajmniej taka, jaka jest prędkość obrotowa Ziemi. A wokół Słońca? Prędkość obiegu Ziemi wynosi 108 000 km/h! A wokół Galaktyki? A wokół środka galaktyk? Kurcze! Nasze myśli mkną wokół „środka” Wszechświata z nieprawdopodobną prędkością .... !!! Stop! Dobrze, że zdążyłem zauważyć zmianę świateł, bo prędkość nadjeżdżającej ciężarówki była wystarczająca, by spłaszczyć moją głowę i tkwiące w niej myśli ... No więc za skrzyżowaniem jadę dalej i myślę: A jeśli nasze myśli są bezwładne? Wtedy każda (myśl) po pojawieniu się zostawałaby w tyle, zwalniając miejsce w głowie na nowe myśli. I tak leżałyby sobie one rozrzucone wszędzie, aż spłukałby je deszcz i przewiał wiatr. Ale nawet wtedy – jeśli byłyby wystarczająco trwałe – można by je znaleźć np. na parapecie okiennym, w szklance mleka, we włosach. Kto wie może teraz wdycham jedną z wielkich myśli Einsteina .... ? Już sobie wyobrażam taką scenkę, być może z przyszłości: Przychodzi synek do taty i mówi: „Wiesz ile ciekawych myśli nazbierałem dzisiaj. Mam dla ciebie takie fajne o samochodach, bo wiem, że lubisz przy nich majstrować. Ja dla siebie wziąłem te o nagich babkach.” Przejechałem jeszcze kilkaset metrów i tuż przed domem, pomyślałem: A może myśli rozchodzą się z prędkością światła i wtedy mają stałą prędkość niezależnie od układu odniesienia (zgodnie z STW)? Hmm, potrzebne byłoby doświadczenie na wzór tego Michelsona-Morleya, żeby sprawdzić czy ich prędkość nie zależy od kierunku ruchu ... (Tak na chłopski rozum wydaje się jednak, że myśl od kierunku ruchu nie zależy: bo czy idę po piwo, czy już z nim wracam, prędkość myśli jest zawsze ta sama – jak najszybciej to piwo wypić ...).

sobota, 5 grudnia 2009

Qui sommes-nous ...

Le message dit Vous avez laissé un certain nombre Et j'ai essayé d'appeler Mais ils l'ont écrit vers le bas dans un espagnol parfait dans un espagnol parfait Encore une fois Tu me manques King size bed dans un Someplace) hôtel Je vois votre visage Je vois votre visage Retour poupées rue johnnies et le côté Johnnies porte Les yeux grands garçons avec leurs sacs remplis de argent Retour dans la ruelle bang va au mur Attaché à la queue D'une exploration minuit Le ciel ne serait pas si haut que je sais si le temps passé n'avait pas été aussi bas Le Best Laid Plans se défaire aux coutures et de briser tous mes rêves Parfois, j'ai l'impression ... Screaming Screaming fermer les yeux C'est des moments comme celui ma tête tombe en panne et la seule chose que je sais est le nom de cette ville est le nom de cette ville Encore une fois Tu me manques ne sera pas long O' coming home Jusqu'à cette époque lointaine Je vais passer Je vais passer

czwartek, 3 grudnia 2009

Słowa dla Klary

Posadziłem przed domem bambusy. Kilka miesięcy temu. Wyrosły chwiejne, każdym podmuchem wiatru. Listki zielono-żółte wibrują niespokojnie. One lubią wilgotność, której tutaj, niedaleko od morza jest pod dostatkiem. Pochylają się do mnie zapraszająco, coraz wyższe, coraz silniejsze, coraz bardziej czyniące mnie zależnym – od ich niemego widoku. One mówią: Kocham Klarę. One szeleszczą: Posłuchaj jej głosu. One perswadują: Nie uciekaj, jak zawsze. Patrzę przez okno, nieobecny tutaj. Gdzieś tam daleko, krążę myślami ... Co to jest miłość? Egoizm pomnożony przez dwa, więc do kwadratu? Z Kajratem szedłem w leśnej alei. Rozmawiałem z drzewami. Pytałem o radę. Jakże to, przecież mnie nie ma - mówiłem – Jestem człowiekiem-nikt. Nie potrzebuję żadnego wsparcia-zadarcia. Drzewa tylko kiwały gałęziami i śmiały się każdym liściem – Oj, ty głupcze. Ileż warte są twoje wywody, marne słowem, puste nadzieją. Obudź swoje ja. Kochaj. Tak jak my kochamy księżyc, ziemię i słońce. I mówiły: Kochaj Klarę. I szeleściły: Posłuchaj jej głosu. I perswadowały: Nie uciekaj, jak zawsze. Patrzę przez okno, nieobecny tutaj. Gdzieś tam daleko, krążę myślami ... Co to jest miłość? Jest pierwiastkiem z niewymiernej miłości obojga? Stanąłem na chwilę przed ołowianą chmurą, która nad Lincolnshire roztoczyła swe kłęby. Deszcz spadł niemiłosierny. Wiatr zadął po twarzy. Klara-mi, Klara-ma, uratuj mnie z tej nawałnicy. Dobrym słowem, uściskiem ręki, muśnięciem ust. Nie odbieraj mi nadziei. Bo ty i ja to jedno, jak jedność wszechrzeczy ... Spojrzałem na drzewo i usłyszałem ... Nie zasługujesz na jej miłość – mówi. Nie jesteś jej wart – szeleści. Najlepiej się upij – perswaduje. Patrzę przez okno, nieobecny tutaj. Gdzieś tam daleko, krążę myślami ... Co to jest miłość? Czy odpowiedź znajdę tylko w teorii słowa? I tak też zrobiłem ...

I've been mistreated?

środa, 2 grudnia 2009

Mira o Ceti Klara

Oczekuję od Ciebie poezji. Dopóki jesteś poezją, rozumiem Ciebie. Gdy zaczynasz wyliczać i klasyfikować stajesz się sumą słów. Powielaniem, kopiowaniem, rozważaniem, wyliczaniem, diagnozowaniem, analizą i czymkolwiek jeszcze, co podobne jest stewierdzeniu: są trzy słowa w zdaniu „Mędrzec jest głupcem”, więc suma słów w tym zdaniu wynosi trzy. A ich iloczyn? Nie pytaj. Tego nikt nie chce zrozumieć ... Bądź dla mnie iloczynem słów, które są w każdym Twoim tekście, dopóki tworzysz, bezwolnie, bezwiednie, bezistotnie prosto, nadzwyczajnie prawdziwie pięknie. Iloczyn słów kończy się na płaszczyźnie kory mózgowej, wyznaczającej granicę pomiędzy odbiorem bodźców (grawitacyjnych) i ich analizą, która pod (za) tą korą się dzieje. Einstein myślał iloczynem słów więc jego teorie, jakże piękne, są jak dzieła malarza-artysty. Wszystko co jest analizą jego dzieła, jest już tylko sumowaniem: przypisów, odniesień, stwierdzeń, powołań, zaprzeczeń ... Jest zwykłą sumą słów: wypowiedzi, polemik, uzgodnień i przeciw-zgodnień. A dzieje się tak, bo umysł ludzki logarytmuje, zamieniając iloczyny twórczych, artystycznych doznań na sumę naukowo-ortodoksyjnych wyliczeń, które przez przytaczanie, powoływanie się i ocenianie są podobne do głosów krytyków, którzy próbują analizować dzieła np. Van Gogha, czy muzyki Strawińskiego. Poezja to nie strofy podzielone na równe klocki wersów i rymów (i także bez-rymów). Poezja tkwi w każdym Twoim zdaniu, w każdym Twoim słowie. Nawet tak prostym jak słowo: dziękuję. Bądź dla mnie poezją. Badź Mira o Ceti Klara – cudowną, najpiękniejszą istotą wypełniającą cały Wszechświat. Miłość to fizyczność, a fizyczność to iloczyn tego co odbieramy, to czucie tu i teraz, lub teraz i tam – jak mówi Pan Waldemar M. Bądź jak najczęściej iloczynem słów. Unikaj ich sumy. Nie wyliczaj, nie oceniaj. Po prostu kochaj ... Bo z każdej sumy jest wyjście - zawsze można ją zamienić na iloczyn.. Mike

wtorek, 1 grudnia 2009

Pozdrowienia dla Klary (2)

If the sun refused to shine, I would still be loving you. If the mountains should crumble to the sea, there would still be you and me. Kind woman, I give you my all, Kind woman, nothing more. Little drops of rain whisper of the pain, tears of loves lost in the days gone by. But my love is strong, with you there is no wrong, together we shall go until we die. My, my, my. Inspiration's what you are to me, inspiration, look... see. And so today, my world it smiles, your hand in mine, we walk the miles, Thanks to you it will be done, for you to me are the only one. Happiness, no more be sad, happiness....I'm glad. If the sun refused to shine, I would still be loving you. If the mountains should crumble to the sea, there would still be you and me. (Droga Klaro, wklejanie muzyki z YouTube do Twojego bloga jest proste. Gdy już jesteś na stronie YouTube z wybranym przez Ciebie utworem, po prawej stronie, u góry, w dwóch wąskich okienkach pokazują się dwie treści. Jedna z nich ma tytuł "wklej" (nie wiem jak to jest po francusku). Klikasz na ten tekst lewym przyciskiem myszki i gdy tekst pokryje się tłem niebieskim - prawym. Rozwinie się wtedy menu, w którym musisz wybrać opcję "kopiuj", wciskając nad nim lewy przycisk myszki. W ten sposób kopiujesz ten tekst do podręcznej pamięci. Następnie wejdź na stronę Twojego bloga, zaznacz w nim jakieś miejsce klikając lewym przyciskiem myszki, a następnie znowu kliknij prawym i wybierz opcję "wklej", klikając na nią lewym przyciskiem (myszki). Te same operacje można dokonać korzystając z opcji umieszczonych w górnej belce (tam gdzie jest nazwa "edycja"). Na Twojej stronie pojaw9i się taki długi dziwny tekst (zapis utworu w html). Możesz teraz zapisać swój post i go opublikować - piosenka ukaże się na Twojej stronie (można ją również zobaczyć w podglądzie posta (u?). pozdrawiam serdecznie ps. W Twoim poście "kurs" znalazłem fragment o podobnej treści, do tej śpiewanej przez Led Zeppelin: "If the sun refused to shine, I would still be loving you. If the mountains should crumble to the sea, there would still be you and me.". I od razu usłyszałem muzykę i postanowiłem ją umieścić na mojej stronie. Dzięki