środa, 30 września 2009

Myśli AJ

Każda myśl zbudowana jest ze słów i obrazów. Światło odbieramy wzrokiem, słowa - mózgiem. Receptorem światła są nasze oczy, receptorem słów - kora mózgowa. Wzrok rejestruje fale elektromagnetyczne, kora mózgowa - fale grawitacyjne (rozumiane jako wynik zmiennego pola grawitacyjnego otaczających nas ciał). Fale grawitacyjne i elektromagnetyczne odbierane przez nasze zmysły decydują o kształcie naszych myśli - obrazu i słów. Każdy kształt obserwowany w Naturze jest złożeniem (iloczynem) oddziaływań: elektromagnetycznego, elektrycznego ładunku i grawitacyjnego. Kształt każdego obiektu można opisać przez teorie tych oddziaływań. Matematyczny znak "=" uniemożliwia dalsze badanie Natury ponad to, co z tym znakiem można było i będzie można zrobić. Wszędzie tam, gdzie nie możemy zastosować matematycznej formuły ze znakiem "=", mówimy, że kończy się nasza wiedza (kończy się nauka). Przyroda nie zna znaku "=". Do przyrody bardziej pasuje słowo "prawdopodobnie". I taka jest właśnie natura kształtu: prawdopodobnie można ją opisać jakimś równaniem (jak w równaniach parametrycznych chaosu), ale będzie to zawsze tylko przybliżenie. A więc, chciałoby się powiedzieć światło i dźwięk, albo - w skali mózgu - obraz i słowo, stanowią nierozerwalne dwa oblicza tego samego - kształtu myśli. Tyle z moich dociekań-fanaberii. Z poważaniem dla inspiracji, którą w Pana tekstach znajduję Mike

Myśli Luxusa

Mary Lutyens tak streszcza widzenie J. Krishnamurtiego: "Myśl jest czasem. Myśl rodzi się z doświadczeń i wiedzy, których nie da się oddzielić od czasu i przeszłości. Czas jest psychologicznym wrogiem człowieka. Nasze działania oparte są na wiedzy, a zatem na czasie, tak więc człowiek jest zawsze niewolnikiem przeszłości. Myśl jest zawsze ograniczona, żyjemy zatem w stałym konflikcie i walce. Nie istnieje psychologiczna ewolucja. Gdy człowiek pocznie uświadamiać sobie ruch własnych myśli, ujrzy wówczas podział na myślącego i myśl, obserwującego i to, co obserwowane, na doświadczającego i doświadczenie. Odkryje, że ten podział jest iluzją. Tylko wówczas pojawi się czysta obserwacja będąca wglądem bez cienia przeszłości czy minionych chwil. Ten bezczasowy wgląd wywołuje dogłębną, radykalną przemianę umysłu. Pełna negacja jest istotą tego, co pozytywne. Jedynie wówczas, gdy następuje zanegowanie tych wszystkich rzeczy stworzonych psychologicznie przez myśl, zapanowuje miłość, która jest współczuciem i zrozumieniem. Może jego "czyste widzenie" to po prostu dotknięcie Ducha, muśnięcie nieskończoności... 2009-09-30 17:17 luxus Tak myślał Stachura. Zanegował te myśli obserwatorem, podążającym za ich źródłem. I odkrył, że punktem z którego wszystko wypływa i w którym wszystko się kończy jest nasze własne JA (nasza świadomość). To ten sam punkt, który odkrył Newton stwierdzając, że każde dwa ciała przyciągają się tak jakby masa tych ciał znajdowała się w jednym punkcie - środku masy tych ciał.

Od światła do istot

(komentarz do: http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/127261,istoty-ze-swiatla) Na początku było światło. Ale trzeba było najpierw nazwać to zjawisko, któremu nadano nazwę "światło" ... I z tym nie jest już tak prosto: Wikipedia, wraz z pojęciami pochodnymi potrzebuje kilkanaście tysięcy słów. Jeśli od tych słów pochodnych iść dalej wgłąb nazewnictwa otrzymamy w granicy kilkaset tysięcy słów - czyli zawartość dużego słownika. Na początku było światło: jeżeli był "początek", jeżeli "było", jeżeli "światło", jeżeli "na", jeżeli ... Powiedzieć coś, to coś tworzyć w chwili gdy się mówi, w chwili gdy coś się wymyśla ...

czwartek, 24 września 2009

Fizjologia i myśli

(Odpowiedź dla blogera "Rekinek") No minimum ... no wiesz, minimum jest jak np. idziesz do wychodka, wtedy spada z Ciebie to co nie mieści się w głowie (I jaka ulga po tym). Bo myślenie to taki sam proces fizjologiczny jak pozostałe. Wdychasz świeże powietrze - wydychasz trujące, pijesz wodę, wydalasz mocz, co się namyślisz to musisz to potem oddać słowami. I tak "w koło Macieju" ... zawsze do kibla.

Nastroje myśli

Zbiór myśli to dowolny zbiór słów zapisany w postaci tekstu (w dowolnym języku). Charakterystyczną cechą rozkładu słów pisanych (tekstów) względem liczby liter, jest występowanie maksimum dla liter o długościach 6-7-8 (im dłuższy tekst, tym bardziej maksimum przesunięte w prawo - w stronę słów dłuższych). Zakres istotności wykresu występuje dla słów 15, 16-literowych. Dla słów dłuższych, wykres gwałtownie zbliża się do zera. Jeżeli udałoby się podzielić słowa (myśli) na te o charakterze pozytywnym, neutralnym i negatywnym to zbiór słów można przedstawić w postaci dwóch rozkładów normalnych (lognormalnych). Oczywiście taki podział ma charakter względny, podobnie jak względny jest ruch w inercyjnych układach odniesienia. Zgodnie z ST, każdy układ inercyjny może być rozpatrywany jako pozostający w miejscu, poruszający się z prędkością v lub -v. Podobnie układ myśli - w zależności od układu myśli zewnętrznych - może być neutralny, pozytywny lub negatywny. Wpływ pola grawitacyjnego, działającego na organizmy od dziesiątków miliardów lat wydaje się oczywisty. Multiplikatywne - jednoczesne - oddziaływanie pól grawitacyjnych ciał Układu Słonecznego ma wpływ na sposób i zakres naszego myślenia. Periodyczność "paczki falowej" tego oddziaływania, odwzorowuje się w naszym myśleniu i jego odcieniach - pozytywnym i negatywnym.

środa, 23 września 2009

CD mózgu - zapis grawitacyjny

Zapis informacji w mózgu i jej odtwarzanie wymaga istnienia pola grawitacyjnego. Kora mózgowa, wystawiana jest zewnętrznie na oddziaływanie sił grawitacyjnych ciał układu słonecznego już od momentu naszych narodzin. Każda zmiana, będąca iloczynem zmian pola poszczególnych ciał Układu Słonecznego wpływa na układ pofałdowań kory mózgowej. Reszta dzieje się potem - w czasie naszego wychowywania, dorastania, dojrzałości, przy jednoczesnym ciągłym oddziaływaniu ciał Układu Słonecznego. Powyższy przykład można zilustrować jednoczesnym oddziaływaniem trzech najważniejszych dla nas ciał: Ziemi, Słońca i Księżyca. Periodyczność zmian wynosi 3 lata. Mam teraz 52 lata i 9 miesięcy = 52,75 roku. Mój stan "odczytywania myśli" wskazuje, że jestem na etapie wzrostu "zakresu myślenia". Wykres poniższy wskazuje, że maksimum moich możliwości myślenia (kreowania słów) wystąpi dla wieku 52,96 czyli około 29 września 2009 roku.

piątek, 18 września 2009

O dodawaniu prędkości

Tekst, z interesującej strony: http://pinopa.republika.pl/indpl1.html "Co jest oczywiste dla wielu - dla Einsteina i stronników nie istnieje" W pracy "Teoria wzgledności i Albert Einstein" K.Wodojestiew pisze o dwóch doświadczeniach, które są związane ze sprawdzeniem postulatu o stałej prędkości światła, w następujący sposób: Decydujące sprawdzenie postulatu o stałej prędkości światła. Radiolokacja Wenus. 1964 r. Technika w ciągu lat ulegała doskonaleniu. Powstała możliwość radiolokacji ciał Układu Słonecznego. W 1969 roku amerykański astronom Bryan Wallace opublikował analizę wielu radiolokacyjnych obserwacji Wenus, które były prowadzone jednocześnie z terytorium USA i z terytorium ZSRR. Ze strony ZSRR udział brało Krymskie Obserwatorium Akademii Nauk. W czerwcu 1964 roku Wenus znajdowała się dokładnie naprzeciw Ziemi i odległość między środkami planet niemal nie zmieniała się. Natomiast zmieniała się odległość między Wenus i radiolokatorem, który znajdował się na powierzchni obracającej się Ziemi. Radiolokatory dokonują pomiaru czasu, podczas którego sygnał mknie z miejsca na powierzchni Ziemi do Wenus i z powrotem. Podczas pomiarów stwierdzono systematycznie występującą różnicę czasu, jaki był mierzony przy jednoczesnych obserwacjach z przeciwległych względem siebie, symetrycznych punktów na Ziemi. Obliczając iloczyn prędkości rozchodzenia się światła i czasu trwania biegu promienia można uzyskać odległość, jaką sygnał pokonał w drodze do Wenus i z powrotem. Porównywano ze sobą dwie teorie. Jedna - to teoria względności, w której prędkość światła jest stała. Druga - to teoria, według której prędkość światła i prędkość ruchu źródła dodają się do siebie. Ta teoria łączy ze sobą teorię Isaka Newtona i Waltera Ritza. Według błędnej teorii uzyska się wartość odległości,która będzie odmienna od rzeczywistej odległości do Wenus. Wcześniej Wallace obliczył odległość do Wenus opierając się na jej ruchu orbitalnym. Według teorii Einsteina prędkość światła jest stała. W rezultacie w wielu dokonanych pomiarach czasu przebiegu sygnałów do Wenus i z powrotem, obliczone wartości odległości do Wenus miały odchyłki znacznie przekraczające dopuszczalne błędy. Wyniki obliczenia odległości przy wykorzystaniu tych samych pomiarów czasu przebiegu sygnałów, przeprowadzone zgodnie z teorią Newtona, choć były różne, mieściły się w granicach błędów. W ten sposób obecnie istnieje doświadczalnie potwierdzona konieczność uwzględniania prędkości źródła światła. To doświadczenie radiolokacji Wenus dyskredytuje i obala teorię względności jako teorię naukową. Pomimo wielkiej wartości naukowej przeprowadzonych obserwacji Wenus, Krymskie Obserwatorium Akademii Nauk odmówiło dalszego udziału w pracach i uzyskanych wyników nie podpisało. Tego rodzaju stanowisko naszej Akademii Nauk również powinno być w jakiś sposób wyjaśnione. W Ameryce z wyników radiolokacji Wenus wyciągnięto odpowiednie wnioski. Sam Bryan Wallace 20 lat później napisał, że nasilenie cenzury, które jest związane z przygotowywaniem się do "gwiezdnych wojen", zwiększa prawdopodobieństwo tego, że wojskowe dowództwo USA uważa informację o konieczności uwzględniania prędkości źródła światła przy rozchodzeniu się fal radiowych w kosmicznej przestrzeni za ściśle tajną. Nasi badacze Demin i Selezniow w 1989 roku wysunęli przypuszczenie, że możliwą przyczyną utraty naszych aparatów kosmicznych "Fobos 1" i "Fobos 2" było to, że obliczenia położenia i trajektorii lotu były prowadzone według wzorów teorii względności. Gdy tymczasem amerykańskie aparaty kosmiczne "Voyager" obleciały pomyślnie wszystkie planety i opuściły Układ Słoneczny. Koszt naszych "Fobosów", bez uwzględniania kosztów ich wyniesienia w kosmos, wynosi ponad 800 milionów rubli. Wynik, jaki uzyskał Bryan Wallace, można umieścić na poziomie odkrycia przyrodniczego, które mogłoby się nazywać "sumowanie prędkości źródła z prędkością wypromieniowanego światła". Ale to odkrycie zostało już dokonane trzy stulecia wcześniej. Czyli na długo przed pojawieniem się teorii względności. Zmienność okresu obrotu księżyca Jupitera - Io (1676 r.). W 1676 roku duński astronom Olaf Roemer w Paryskim Obserwatorium odkrył zmienność okresu obrotu księżyca Jupitera Io. Okres obrotu Io Roemer określał notując momenty czasowe, kiedy Io wchodził w cień Jupitera bądź z niego wychodził. Średnia wartość okresu obrotu Io "t" wynosi 1,77 doby. Istotę doświadczenia Roemera w sposób uproszczony można przedstawić następująco. Niech Io znajduje się w górnym położeniu i odbija promienie w stronę Ziemi. Następnym razem będzie on znajdował się w takim samym położeniu po wykonaniu pełnego obrotu. Za okres jednego pełnego obrotu światło zdąży przejść w stronę Ziemi na odległość, którą się wylicza mnożąc "c" na "t". Porcje światła, odbite przy jednakowych położeniach Io, będą po kolei osiągać Ziemię. Ale Ziemia, jak wiemy, krąży na orbicie dookoła Słońca. Kierunek ruchu Ziemi na orbicie zmienia się co pół roku. Roemer odkrył, że w te miesiące, kiedy Ziemia porusza się na orbicie w stronę Jupitera i jego księżyca Io, okres obrotu Io jest o 15 sekund krótszy od średniej wartości. A kiedy Ziemia porusza się na orbicie w kierunku "od Jupitera" okres obrotu Io jest o 15 sekund dłuższy. Ta obserwacja była wielokrotnie potwierdzana przez astronomów w późniejszych latach. Zmienność okresu Roemer wyjaśniał w ten sposób, że podczas zbliżania się do siebie Ziemi i Io prędkość ruchu Ziemi na orbicie dodaje się z prędkością światła, czyli fali mknacej od Io do Ziemi, a przy oddalaniu Ziemi od Io prędkości się odejmują. Ten wynik zna każdy, kto profesjonalnie zajmuje się fizyką. Zatem powinien on być również znany Einsteinowi. A także powinien być znany wszystkim, kto rozpowszechnia jego naukę. Ważność tego prostego doświadczenia Roemera i jego wyjaśnienia polega na tym, że nie jest wymagane wprowadzanie do fizyki dodatkowego postulatu, a na dodatek takiego, który w dalszej kolejności prowadzi do wniosków sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. W ten sposób einsteinowski postulat o stałej prędkości światła został faktycznie obalony na długo przed jego pojawieniem. Możliwe, że to z tego powodu następcy Einsteina wolą przemilczać doświadczenia, jakie wykonał duński astronom Olaf Roemer... **************************** A jeszcze krócej jest napisane na:... (Cytat przepisany ze strony http://forum.sources.ru/index.php?s=73ad73039d10b07f7097b3e6dca68266&showtopic=238432&st=0&#entry1989022 ) W 1676 roku duński astronom Ole Roemer w Paryskim Obserwatorium odkrył zmienność okresu obrotu księżyca Jupitera Io. Roemer odkrył, że w te miesiące, kiedy Ziemia porusza się na orbicie w stronę Jupitera i jego księżyca Io, okres obrotu Io jest o 15 sekund krótszy od średniej wartości. A kiedy Ziemia porusza się na orbicie w kierunku "od Jupitera" okres obrotu Io jest o 15 sekund dłuższy. Ta obserwacja była wielokrotnie potwierdzana przez astronomów w późniejszych latach. Zmienność okresu Roemer wyjaśniał w ten sposób, że podczas zbliżania się do siebie Ziemi i Io prędkość ruchu Ziemi na orbicie dodaje się z prędkością światła, czyli fali mknacej od Io do Ziemi, a przy oddalaniu Ziemi od Io prędkości się odejmują. Ten wynik doświadczalnie obala postulat o stałej prędkości światła. W XX stuleciu, kiedy powstała możliwość przeprowadzania dokładnej międzyplanetarnej radiolokacji, dokonane zostały doświadczalne pomiary odległości do Wenus, w których oprócz dwóch amerykańskich obserwatoriów (stacja w Masaachusetts i stacja w Puerto Rico) brało udział Krymskie Obserwatorium AN ZSRR. W czerwcu 1964 roku stwierdzono, że czas biegu fal mierzony w ZSRR zawsze był mniejszy, niż w Ameryce. Bryan Wallace wykazał, że wyniki radiolokacyjnych obserwacji Wenus i wyniki obliczeń, opracowane wedłud praw Newtona, idealnie ze sobą pokrywają się. Gdy tymczasem podobne operacje wykonane metodą Einsteina dają rozbieżności, które przekraczają możliwy błąd obserwacji i obliczeń 170-krotnie. **************************** O sposobie myślenia na temat prędkości światła i umysłowych machinacjach Einsteina można przeczytać w notatce: "Nikt nie potrafił, a Einsteinowi się udało", czyli, co odkrył Victor Kvitko. ******************************* Podane tu informacje powielajcie, gdzie tylko możecie. W ten sposób każdy - nawet gdy nie jest uczonym - może przyczynić się do rozwoju nauki. Im bardziej będzie rozpowszechniona informacja o najgłupszej teorii fizycznej, jaka została wymyślona i oficjalnie uznana za poprawną, tym prędzej zostanie rozbity "pancerz na zakutych umysłach". Pojęcie "zakutych umysłów" można rozumieć w przenośni, ale można także i dosłownie. W tym przypadku umysły zostały naprawdę zakute - ukształtowane w szablonach, w których je kształtowano przez wiele, wiele lat. Możliwe, że upłynie jeszcze dużo lat, zanim "zakute umysły" przestaną kształtować inne podobne "zakute umysły" na swój wzór i intelektualne podobieństwo. Dużo zależy od tych, którzy nie chcą milcząco przyglądać się temu, co dzieje się w nauce i pozwalać na kształtowanie "naukowych głupców" - na robienie w przyszłości durni z naszych własnych potomków. 17 lipca 2009 r. Pinopa (Bogdan Szenkaryk, Legnica)

czwartek, 17 września 2009

Natura nie lubi wyjątków

(komentarz do wpisu „Iloczyny zdarzeń”) Przyjrzyjmy się jak nasze narządy zmysłu są zbudowane i ulokowane. Człowiek dysponuje pięcioma zmysłami, które informują go o tym co się dzieje wokół niego. Są to: wzrok, słuch, dotyk, węch i smak. Obecnie w fizjologii dodaje się jeszcze zmysł równowagi, a także wszelkie czynności związane z czuciem (np. temperatury, bólu). Komórki węchowe znajdują się na nabłonku węchowym nosa, receptory dotyku znajdują się na całej powierzchni ciała; do receptorów dotyku należą: łąkotki dotykowe, ciałka dotykowe oraz wolne zakończenia nerwowe oplatające pochewkę włosa. Receptory wzrokowe znajdują się na siatkówce oka, receptory słuchu w uchu wewnętrznym a smaku w kubkach smakowych brodawek języka. Wzrok odbiera zewnętrzne bodźce świetlne, słuch – dźwiękowe, węch – zapachowe … A czy komórki mózgowe, nie można również potraktować jako receptory bodźców zewnętrznych – w cienkiej warstwie kresomózgowia, tuż pod powierzchnia czaszki, w sześciu warstwach o różnej grubości znajduje się około 10 mld komórek nerwowych. (masa biała mózgu to głownie neurony, czyli „okablowanie” mózgu, służące wzmocnieniu i przenoszeniu sygnałów). * * * Dlaczego potrafimy sobie coś wyobrazić? - Bo mamy wyobraźnię – Ktoś powie. A co to jest wyobraźnia? Dlaczego czegoś nie możemy zobaczyć tylko możemy sobie to tylko wyobrazić? - Trywialne pytanie – Ktoś powie. – Bo jest to np. tak małe, że nie możemy tego zobaczyć naszym wzrokiem. Tego co w atomie nie widzimy. Ale przecież potrafimy sobie to wyobrazić … w postaci różnych modeli. Dlaczego natura miałaby robić jakieś wyjątki? Mózg jest takim samym organem zmysłu jak każdy z pozostałych. Ponieważ inne narządy zmysłu nie potrafią rozróżnić małych obiektów, mózg – jako najdoskonalszy organ zmysłu – tworzy obraz, który istnieje w naszej wyobraźni …. * * * A gdzie powstaje obraz wyobraźni? Jakie jest jego źródło? Według Teorii Słowa (TS), bodźcami, które odbiera mózg są zmiany pola grawitacyjnego. Myśli jakie w mózgu powstają są odzwierciedleniem zewnętrznych zmian tego pola. Gdy obserwujemy materię, niejako „odbieramy” te myśli, poprzez oddziaływanie grawitacyjne. A jaka jest relacja pomiędzy materią a myślami? Według definicji TS, każda materia jest zbiorem wszystkich słów istniejących jednocześnie. Słowa są na powierzchni materii i w jej wnętrzu. Wypełniają przestrzenie, które Rutherford zaobserwował bombardując folie złota. (Rutherford otrzymał wartość promienia jądra atomowego rzędu 10 do -14 – 10 do -15 m. Na podstawie otrzymanych wyników stwierdził, że prawie całe wnętrze atomu, o rozmiarze rzędu 10 do -10 m, stanowi pusta przestrzeń (?!) A jaki może być rozmiar pojedynczej myśli? W tym wypadku wydaje się, że powinna być zbliżona do wielkości pojedynczych wzbudzeń w Teorii Strun (Teoria superstrun – teoria fizyczna, próbująca wyjaśnić wszystkie znane rodzaje cząstek oraz sił natury jako wibracje supersymetrycznych strun (Wikipedia). W teorii strun przestrzeń ma więcej niż 3 wymiary, ale dodatkowe wymiary są zwinięte do mikroskopijnych rozmiarów, jak na przedstawionej tutaj rozmaitości Calabi-Yau. (Wikipedia) ps. Jeżeli przekroczę w z-myślaniu prędkość światła, to ze względu na szacunek dla Einsteina i jego teorii, proszę powiedzieć mi – STOP!

Iloczyny zdarzeń

Tak wygląda iloczyn funkcji okresowych obrotu wybranych ciał Układu Słonecznego: (iloczyn funkcji sinus częstotliwości obrotu dla Słońca, Ziemi, Księżyca, Merkurego, Marsa, Wenus, Saturna, Jowisza, Plutona i Neptuna) Tak wygląda iloczyn sinusów częstotliwości fal mózgu: (przyjąłem następujące wartości: gamma 40Hz, beta 12Hz, alfa 8 Hz, theta 4Hz, delta 0,5Hz) Tak wygląda widok kory mózgowej człowieka, rzut z góry: Tak wygląda widok kory mózgowej z nałożonym iloczynem sinusów częstotliwość: Tak wygląda przekrój poprzeczny kory mózgowej człowieka: Tak wygląda nałożenie iloczynu sinusów częstotliwości: Słabe strony prezentacji (poza merytoryczną): 1. Nie uwzględniłem częstotliwości obrotu wszystkich ciał Układu Słonecznego: brakuje m.in. Planetoid i księżyców wszystkich planet. 2. Brak uwzględnienia częstotliwości obrotu Słońca wokół centrum Galaktyki, obrotu innych gwiazd, innych galaktyk oraz innej materii Wszechświata (zasada Macha, wymagałaby tego). 3. Wziąłem pod uwagę jedynie funkcję sinus, choć ruch okresowy należałoby opisywać złożeniem funkcji sinus i cosinus. 4. Nie uwzględniłem w obliczeniach mas obiektów astronomicznych. 5. Nie uwzględniłem częstotliwości epsilon (fal mózgu), znajdującej się w zakresie poniżej 0,5 Hz "Są to fale nie do końca poznane, choć można przypuszczać, że to stan bliski śmierci" (Wikipedia).

wtorek, 15 września 2009

Marche - słowo o słowach ...

Marche: "Rozmawiając o filozofii, czy mistyce, mogę zadać pytanie, na ile szukasz dobrobytu, lub władzy, ale takie postawienie sprawy słusznie cię urazi, prawda?" Nie urazi. Bo nie może urazić. Bo ja - czyli Ja - zawsze potrzebuje dobrobytu i władzy nad kimś lub nad czymś. Od tego nie ucieknę. Tego nie przeskoczę ... (...) Posłuchaj. Potrzeba nie może być nigdy do końca zaspokojona, bo "zaspokojona" potrzeba wywleka z siebie kolejne potrzeby niezaspokojone. To jest reakcja łańcuchowa. To jest łańcuch. Coraz dłuższy i coraz pokrętniejszy, i który nie może nigdy się od-łańcuszyć. Kto potrzebuje, zawsze będzie potrzebować. Na samym końcu będzie jeszcze potrzebować lekarza, żeby ten przedłużył jego agonię, a kiedy bezsilny cofnie się lekarz, będzie potrzebować, żeby przystąpił doń ksiądz, a kiedy cofnie się ksiądz, będzie potrzebować stolarza, a kiedy cofnie się stolarz, będzie potrzebować grabarza, a kiedy cofnie się grabarz, będzie potrzebować kamieniarza, a kiedy cofnie się kamieniarz, będzie potrzebować łez i żalu potomnych, i oby jak najdłuższego trwania w pamięci. A poza tym wszystkim i ponad tym wszystkim będzie potrzebować Boga, żeby Bóg kiedyś tam, w końcu końców, wskrzesił. Wskrzesił pod tą samą postacią, nieco może zmodyfikowaną, ulepszoną, ale jednak tą samą. Oto jak myśli, bo nie może inaczej, ten kto potrzebuje. Czyli ty (i każde z nas). Bo tyś jest swoim Ja i to ty potrzebujesz (...) tych wszystkich dobrobytów. Ja to wiem, i choć ta świadomość czasami boli to nie uciekam z tym bólem do Boga. Bo jest to słowo jak każde inne. A przecież jest wiele piękniejszych słów niż słowo Bóg: radość uśmiech słońce deszcz kwiat brzask strumień płynący strumień błyszczący pełnia Księżyca chwila gdy patrzę chwila gdy słyszę chwila przed śmiercią śmierć ... No a teraz jest słowo: fizyka

Widzieć paranormalnie

Widzieć to, czego inni nie widzą - to cecha paranormalności! Większość pojęć, które poznajemy w tzw. procesie nauki o powszechnym dostępie, podlega pewnej umowie społecznej: wiedzy zapisanej w podręcznikach, książkach naukowych i popularno-naukowych, zatwierdzanej w ministerstwach, instytucjach, organizacjach, które przyjmują pewne standardy (światowe) co do tego w jakim zakresie, co przekazać i czego uczyć. Naukowiec-odkrywca działa na swój sposób paranormalnie. Dostrzega rzeczy, których inni - wyszkoleni na standardach ogólnych - nie widzą. To tak jak twórca obrazu, np. impresjonista (czy poeta) - malujący świat barwny, czasami zaskakujący, czasami niezgodny z tym co przyjmuje się za normę. A gdy to co odkryjemy staje się normą - paranormalność znika ... Oczywiście to duże uproszczenie nie jest definicją paranormalności. Lecz widzę, np. pewne podobieństwo do sposobu w jaki powstawały niektóre pojęcia fizyczne. Niels Bohr, na przykład, przedstawił swój model atomu wodoru, prawie ad hoc zabraniając zajmowanie przez elektron dowolnych orbit. Stwierdził (wyliczył), że tak musi być, jest i basta! (Z czym nie mógł się pogodzić Einstein). Dostrzegał więc coś, czego nie "widzieli" inni - paranormalnie...

Myślenie, myśleniu nierówne ...

Wracam do tematu wczorajszego, a właściwie do krótkiego komentarza do wypowiedzi Pana Profesora – też krótkiej. Miałem dzisiaj dosyć łatwą pracę w Tesco – układałem lekkie jogurty na półkach – więc więcej było czasu na myślenie. A że od czasu do czasu, z tego zamyślenia jakiś jogurt wymknął mi się z rąk … no cóż, czego nie robi się nauki (pseudo). No więc, tak jak zostało napisane wczoraj: myślenie, myśleniu nierówne. I równe być nie może bo zależy od odległości. Jak już to napisałem w komentarzu dla Trurl.cum.Clapaucio, przy okazji doświadczenia z dwiema kulami, istota powstawania myśli tkwi w odległości (a nie jak pierwotnie zakładałem – tylko w masie). Tam gdzie nie ma odległości tam nie ma myślenia. Myślenie powstaje wraz z powstawaniem odległości pomiędzy masami. Powstaje więc pytanie - w jaki sposób zależy. W Teorii Słowa przyjąłem, że powszechnie występującą siłą, która musiała mieć i ma wpływ na nasz rozwój (i oczywiście rozwój mózgu), jest zwykła newtonowska siła grawitacji. A ta jak wiemy zależy od odległości: maleje z jej kwadratem. A teraz przeanalizujmy w tym kontekście Pana odpowiedź: „Myślenie wszak myśleniu nierówne. Myślę negatywnie o kłamstwie. Czy kłamstwo myśli o mnie negatywnie? A niechaj sobie myśli. Myślę negatywnie o złodziejach. Czy złodzieje myślą o mnie negatywnie? A niechaj sobie myślą. I tak dalej..... „ No więc zacznijmy od tych złodziei. Zasada zawsze jest ta sama – niezmiennie. Tylko nasuwa się pytanie: Gdzie ci złodzieje są? Bo jeśli bardzo daleko od Pana, to z tego myślenia negatywnego, rzeczywiście niewiele można odebrać-wysłać. Ale, jeśli ci złodzieje, byliby np. w tym samym pomieszczeniu co Pan, to świadomość, że są złodziejami wywołałaby silne myśli negatywne – obustronnie. Prawdopodobieństwo wysłania i odebrania takiej myśli jest bardzo duże (chyba, że jest jakieś distraction odciągające uwagę – np. przelatująca mucha). No, a co by było gdyby odległość pomiędzy złodziejami a Panem nadal malała? Tu zadziałałoby wręcz odpychanie, jak w sytuacji ludzi upchanych jak śledzie w pociągu z Warszawy do Łodzi. No a gdyby złodzieje mogli przeniknąć w głąb ciała Pana Profesora, to Pan także stałby się … (strach pomyśleć co ...) … bo złodzieje z pewnością nie zostaliby profesorami … Całe szczęście, że siła grawitacji wewnątrz ciała maleje liniowo do zera. A czy kłamstwo potrafi myśleć negatywnie? Myślę, że to jest tak jakby siła oddziaływała z samą sobą, albo pole grawitacyjne z własnym polem grawitacyjnym … Rozważałem już indukcję grawitacyjną, ale o samoindukcji jeszcze nie myślałem … To chyba proces zbyt subtelny by go brać teraz pod uwagę. No a Pauli? Zasada oddziaływania jest ta sama. Ale skoro siła myśli tak gwałtownie maleje z odległością, w jaki sposób mógł przekazywać tyle energii innej materii. Pytania na to poszukiwałem (i poszukuję) proponując rozwiązanie problemu z dwiema kulami (http://teoriaslowa.salon24.pl/121847,doswiadczenie-z-dwiema-kulami lub http://www.teoriaslowa.com/2009/08/doswiadczenie-z-dwiema-kulami.html). Założyłem, że możliwe powinno być rezonansowe przenoszenie energii (myśli) dla oddziaływań grawitacyjnych. Długotrwałe, cykliczne myślenie o czymś, może wywołać efekt, którego myśl dotyczy (samosprawdzająca się przepowiednia). Może Pauli i inni ludzie o cechach paranormalnych mają taką zdolność? Wszystko, co powiedziane powyżej to tylko hipotezy. Przepraszam za ton czasami żartobliwy, ale nie miałem i nie mam zamiaru nikogo urazić. Ja tylko chodzę i rozmyślam … w Tesco.

Kot i myślenie krytyczne

Czy kot potrafi myśleć krytycznie? Rozwój mózgu człowieka w procesie ewolucji, podlegał temu samemu prawu co rozwój wszystkich innych organów jego organizmu – wytworzenie mechanizmów obronnych, pozwalających mu przetrwać i wygrać konkurencję z innymi ssakami. Taką role muszą spełniać wszystkie funkcje mózgu, łącznie oczywiście z myśleniem. I tu natura poradziła sobie w ten sposób, że pojedynczą korę mózgową na jednej kuli mózgowej płazów i gadów, przekształciła u ssaków w korę mózgową rozłożoną na dwóch półkulach mózgowych. W ten sposób stał się możliwy proces myślenia wewnętrznego. Każdy z nas go doświadcza. Potrafimy czasami godzinami gadać ze samym sobą. Po pojawieniu się jednej myśli, pojawia się następna, często „krytycznie” nastawiona do poprzedniej. Na tą „krytyczną” odpowiada z kolei następna, która np. próbuje wewnętrzny spór załagodzić. I tak dalej, i tak bez końca … Stachura, pisząc rzecz o egoizmie, jednej myśli przydzielił funkcję więźnia a drugiej strażnika. I tak toczą się odwieczne wewnętrzne spory (erystyczne) o znalezienie najwłaściwszego ujęcia problemu, który pojawi się w głowie. Oczywiście dzieje się tak również w mózgu naukowca, który poddaje swoje myśli, myśleniu krytycznemu, analizującemu wszystkie za i przeciw wymyślanej teorii. No tak, ale podział na dwie półkule dotyczy wszystkich ssaków, w tym również tytułowego kota. (Kot nie bez przyczyny stał się jednym z ulubionych zwierząt fizyków teoretyków - vide kot Schroedingera). Czy potrafi on myśleć krytycznie? Gdyby zebrać wszystkie jego miauczenia i pomrukiwania, być może doszukalibyśmy się wewnętrznego dialogu. Wydaje się, że wewnętrzny dialog powinien mieć dużo wspólnego z falami mózgu … Na razie mogę powiedzieć tylko jedno. Kot, którego mam w domu, z pewnością patrzy krytycznie … na mojego psa.

Się, czyli o metodologii językowej

Arkadiusz Jadczyk: "Cudów jest dość wokół nas . wystarczy je dojrzeć. Wszechświat jest cudem i każdy z Was jest cudem. Cyż potrzeba więcej? Cuda tzw. religijne są dla tych co są ślepi lub nieczuli na cuda zdarzające się co chwila wokół nas i w nas. To wyczulenie wszak można w sobie rozwinąć...." Jakże pięknie powiedziane. Jak fantastycznie prosto zaobserwowane. Tak potrafią mówić Ludzie-nikt Ludzie-wszystko … Się widzi. Się słyszy. Się rozumie. Pozdrawiam serdecznie PS. Powyższy tekst jest przykładem metodologii językowej, w której – w odróżnieniu od metodologii naukowej – eksperyment przeprowadzany jest bezpośrednio na słowie, które w procesie myślenia się wyłania. Metodologia naukowa polega na logicznym zestawianiu słów, które ma prowadzić do poznania Wszechświata. Metodologia językowa, polega na nie-logicznym (pozornie) zestawianiu słów występujących (także) w metodologii naukowej, które ma umożliwić wyjście poza granice tak rozumianego poznania. Zbiór słów metodologii naukowej jest niejako podzbiorem słów metodologii językowej. Dlatego uważam, że język tej metodologii (językowej), jest doskonalszym narzędziem w drodze do poznania istoty Wszechświata.

niedziela, 13 września 2009

Samosprawdzająca się przepowiednia

(Komentarz do tekstu zamieszczonego na: http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/124882,efekt-pauliego-czarne-koty-i-feralne-trzynastki Wystarczy wziąć pod uwagę powszechnie występującą, szerzej rozumianą II zasadę dynamiki Newtona: To co Pauli myślał o materii – materia myślała o nim. Brzmi niedorzecznie, ale prawdopodobnie, to tylko ograniczoność stosowanego przez nas współcześnie języka uniemożliwia nam sformułowanie tego inaczej. (brak odpowiednich pojęć dla wiedzy, która nie jest jeszcze zbadana, a więc ubrana w odpowiednie słowa-etykiety). Jeśli myślę o czymś negatywnie, to coś (ktoś) również myśli negatywnie o mnie. Oczywiście na człowieka nakładają się setki, tysiące, miliony … takich pojedynczych oddziaływań, więc w obrazie makro – po złożeniu tych wszystkich oddziaływań - stwierdzamy czasami coś przeciwnego: mimo odbioru negatywnego myślenia o kimś (o czymś), nadal myślimy o tym kimś (o czymś) pozytywnie. Wracając do Pauliego. Jeżeli wygenerował on przesąd, wzmacniany również myślami innych, to siła tych wszystkich oddziaływań mogła powodować nawet ruch materii. I to taki ruch, który był zgodny z zawartością znaczeniową tego myślenia, zgodnie z zasadą samosprawdzającej się przepowiedni. Oczywiście materia „odpowiadała” tym samym impulsem na Pauliego. Sęk w tym, że Pauli i inne osoby taki sposób myślenia potęgowali, podczas, gdy materia odreagowuje za każdym razem tylko jednokrotnie, bo takiego myślenia w sobie nie mnoży ... No i na koniec coś, co musi być również oczywiste: to co wysyłała (wysyła) materia, musiało być tym o czym Pauli myślał, z wyjątkiem paru słów przeciwnych odnoszących się do bezwładności materii, słów (myśli) zawsze przeciwstawiających się wszelkiemu ruchowi … Samosprawdzająca się … korekta Oczywiście powinno być: III zasadę dynamiki Newtona (choć I i II zasada również ma tu zastosowanie). Ale tak to jest jak się jest pod presją kota, który domaga się już swojej porcji (czarnego) i psa, który „obraca się” bo już czas na spacer … PS. A przy okazji psa – każdego dnia spaceruję po pięknych okolicach Lincolnshire, tych samych, po których – tylko trochę dalej – spacerował niegdyś Newton. On miał wtedy swoje jabłko. Ja mam teraz swoje morze słów i ocean myśli … I podążając dalej tym „wodnym” porównaniem: czasami-często przekraczając rzekę znaczeń, wpadam w bajoro głupoty albo kałużę śmieszności … Jeśli tak się dzieje - proszę mi wybaczyć, wszak desipere est juris gentium (człowiek ma prawo się mylić).

do Marche - myślenie pochodzi z zewnątrz

Tak naprawdę żadna myśl nie jest Twoja. To co myślisz pochodzi od: tego co dostałaś w genach tego czego uczyli Ciebie rodzice tego czego uczyłaś się z książek w szkołach tego co wiesz od przyjaciół i nie-przyjaciół tego co zasłyszałaś, przeczytałaś, zrozumiałaś ... i tego co od Przyrody, która zawsze wokół Ciebie zawsze od kogoś, zawsze od czegoś ... tak naprawdę nic co mówisz i nic co myślisz nie jest Twoje Powiedz teraz, w którym tak naprawdę miejscu Twoja wolna wola się zaczyna. Czy przypadkiem tekst, który właśnie czytasz, jej teraz nie tworzy (?) Bo jeśli nawet zajmiesz swoje stanowisko wobec niego, opowiesz się za tym czy za tamtym, to zawsze skorzystasz z czyjejś myśli, czyjegoś słowa (Biblii?), tylko to trochę zmodyfikujesz, inaczej ułożysz ...

sobota, 12 września 2009

Morze słów i eter

Nasze umysły poruszają się w morzu słów. Można powiedzieć, że w tym morzu płyną, natrafiając na różne nurty filozoficzne, naukowe, kulturowe … A tworzą je myśli wielorakie i te skrajnie prawdopodobne i te nieprawdopodobnie zwyczajne … Nie wiemy gdzie morze słów się zaczyna, a gdzie kończy. Nasze umysły mogą jedynie podróżować po nim osiągając różne głębokości. Nasze skrzelo-mózgi otrzymują dostateczną ilość tlenu by przeżyć różne zawirowania, prądy niespokojne, linearne i wirowe. I każda myśl, która jest zaburzeniem w tym morzu rozchodzi się falowo, powodując powstawanie kolejnych fal, kolejnych myśli. Przyjrzyjmy się różnym wypowiedziom na tej stronie. Aby wyjaśnić jakieś pojęcie, np. sceptycyzm, musimy wstępnie zdefiniować kilka innych pojęć takich jak: pogląd filozoficzny, potocznie, postawa, wątpiący, krytyczny, niedowierzający itp. Aby z kolei wyjaśnić, objaśnić te słowa potrzebujemy kolejnych definicji … i tak bez końca. Ale i bez początku. Jak w morzu myśli, w którym początku ani końca nie ma. Czasami myśli nas przygniatają, przytłaczają i opadamy na dno. Tam, przy dużym ciśnieniu przerastających nas pojęć brakuje nam tlenu. Jeśli niedotlenienie trwa zbyt długo następują trwałe zmiany w mózgu. Stajemy się wrakami, reliktami zdolnymi tylko do życia na dnie mrocznego, ciemnego morza. Niektórzy sami z wyboru decydują się na życie w takich warunkach, więc ich myśli są skostniałe i ograniczone. Ci, których umysły są dobrze rozwinięte i dotlenione, potrafią zmieniać głębokości i popłynąć w górę, by zaczerpnąć więcej powietrza. Gdy podpłyną do powierzchni, mogą na chwilę się wynurzyć by zobaczyć przedziwną jasność, czasami szarość, a czasami pełny mrok. Ale jest to jak moment olśnienia, jakby chwila przebłysku, bo nasze umysły, podobnie do ryb, muszą wrócić ponownie do morza myśli. Bo tylko w tym morzu nasz umysł może przebywać i żyć. Czy nasze umysły, tam nad powierzchnią widzą wtedy Boga, czy widzą nieznane nam pojęcia, czy potrafią pomyśleć, że to, co tam nad powierzchnią, naprawdę jest? A może … morze myśli to poszukiwany eter, w którym zanurzone są nasze mózgi? Tylko tego eteru nie znajdziemy tutaj. Chyba jest w innym wymiarze …

piątek, 11 września 2009

Samoposobieństwo

Po sobie, każde podobieństwo i nie-podobieństwo zrozumiesz.

Marche - pochwała dobrobytu cd.

Pochwała dobrobytu to nie atak! To stwierdzenie faktu ... Podobnie rzecz ma się ze światem Nauki. Tu również hierarchia jest miarą dobrobytu. Vide: ranga (stopień) Hirsha określający istotność naukowca i tego co mówi. Im wyższy stopień, tym większa rzesza tych co go słuchają i większe profity z tego czasami-często płynące (niekoniecznie materialne). ps. Ma to pewnie coś wspólnego z zasadą koła wzajemnej adoracji, bo przeważnie słuchają ci, o których się mówi ... Pochwała dobrobytu związana jest z każdym działaniem w którym - dla jego podtrzymania - istotny staje się proces "szufladkowania", czyli podziału na to co "słuszne" i "nie-słuszne".

czwartek, 10 września 2009

Pochwała samoposobieństwa

Do Wyhaczacza (www.salon24.pl/nauka) (...) - Ależ to dokładnie to co mówił Pascal o Bogu: centrum wszędzie, okrąg nigdzie. - Wierząc, że mówi o Bogu, mówił o sobie (i o tobie), mówił o Ja. Wierząc, że mówi o obiektywnym, mówił o subiektywnym, z nadzwyczaj spotykaną precyzją. Mówiąc inaczej, tam gdzie podmiot, nie ma przedmiotu, nie ma obiektu. Tam, gdzie subiektywność, nie ma obiektywności. I odwrotnie. Obiektywność jest tam, gdzie nie ma centrum. Żadnego centrum. Obiektywność to wolność, równość i braterstwo. Ale te prawdziwe. Tobie nieznane. W świecie obiektywnym podział na życie wewnętrzne i życie zewnętrzne nie istnieje. Nie istnieje ten mur ani żaden inny. Mur istnieje w twoim świecie. Mur pomiędzy tobą a resztą świata. Tyś jest swoim Ja. Istotą twoją, twoją zasadą konstytutywną jest podział. Ty jesteś dzielaczem. Ty wszystko dzielisz, bo każdy podział cię mnoży. Ty podzieliłeś człowieka wewnętrznego i zewnętrznego, a ludzi na kolory, odcienie, klasy, kasty, klany, stany, narody nie zjednoczone, warstwy, poziomy, tarasy, wyznania, uznania, rozeznania, orientacje, sekty i co tam jeszcze zostało (...) Edward Stachura "Fabula Rasa" (1976)

Do Marche (http://circumstance.salon24.pl/)

Dz(w)ięki za informację ... Tu jest prezentacja rozwinięta: http://www.youtube.com/watch?v=oCmGjD9j9bU, a tu oddziaływanie dźwięku na kroplę wody: http://www.youtube.com/watch?v=fCXZF3NiPIk Dźwięk jest przedmiotem moich dociekań w Teorii Słowa, bo każdy dźwięk jest bliski słowu. Każde słowo mówione jest złożeniem (kombinacją) fal dźwiękowych. Słowa mówione i pisane są odwzorowaniem słów myślanych. Każdy dźwięk nadaje kształt (formę) materii. Słowo myślane jest "odczytywaniem" tej formy (kształtu). Stąd wniosek, że każde słowo jest kształtem i każdy kształt jest słowem (niekoniecznie mówimy-myślimy tu o słowach n-literowych, gdzie n jest liczbą naturalną, bo np. kształt liścia zawiera słowa (jest zbudowany ze słów) o długościach wymiernych, niewymiernych, rzeczywistych .... Gdyby można było opracować program zliczający częstotliwość występowania interwałów w utworze muzycznym, prawdopodobnie maksimum rozkładu przypadałoby dla sekst, septym i oktaw - tak jak dla słów są to wyrazy 6-,7-,8-literowe. Niestety nie znalazłem takiego programu. Do analizy tekstu program opracował Pan Jacek Pazera (http://www.pazera-software.pl/products/textstats/). Zrobił to bezpłatnie. Za program jestem mu ogromnie wdzięczny, bo umożliwił mi on zobaczenie tego, co od kilkudziesięciu lat tkwiło i "tłukło się" w mojej głowie ...

Wszystko jest dźwiękiem?

Dźwięk jest bliski słowu. Każde słowo jest złożeniem (kombinacją) fal dźwiękowych. Każde słowo jest kształtem, bo każdy dźwięk tworzy kształt (formę). mahamayah 19 December 2008 (You Tube) Na początku było słowo... Wyjaśnienie i pokazanie tego, jak wibracja dźwiękowa kreuje formę materialną. David Icke is describing how sound vibration creates form. Na początku było słowo... Wyjaśnienie i pokazanie tego, jak wibracja dźwiękowa kreuje formę materialną. David Icke is describing how sound vibration creates form. fabriatlantide 21 January 2008 this video is from the documentary of Alexander Lauterwasser . . . WATER SOUND IMAGES and his incredible research on the effect of vibration/sound and how it creates form. www.wasserklangbilder.de

środa, 9 września 2009

Jednoczesność, czyli ... Tu i Teraz

Wymyślił to Ed (Edward Stachura), gdy napisał "Fabula Rasa" i stworzył człowieka-nikt, który był człowiekiem-zawsze. Tu i teraz.

Nieoznaczoność i Jednoczesność

Zasada nieoznaczoności jest pochodną zasady jednoczesności tzn. z niej wynika. To co jest rozmytym rozkładem prawdopodobieństwa funkcji Schroedingera w interpretacji Borna, to granica poznania - czyli przejście od świata rzeczywistego do przestrzeni słów. Dlatego rozkład ten ma kształt gaussowski, który bliski jest lognormalnemu rozkładowi słów pisanych i ... myślanych.

Teoria Słowa

Na początku było (i zawsze jest) słowo, które znajduje się w przestrzeni n-wymiarowej (n>3). Gęstość materii w przestrzeni n-wymiarowej maleje potęgowo. Np. w przestrzeni 26-wymiarowej, każdy wymiar (długość) maleje jak n do potęgi 26. Gdy n rośnie do nieskończoności, odległości pomiędzy elementami materii stają się tak duże, że pozostaje już tylko jej opis – czyli słowa. Przy przejściu z przestrzeni n-wymiarowej do przestrzeni 3-wymiarowej, odległości pomiędzy elementami materii maleją i słowa (myślane) przekształcają się w świat doświadczany przez nas zewnętrznie. Związek pomiędzy materią i słowem myślanym można obserwować także obecnie: 1. Iloczyn funkcji okresowych obiektów układu słonecznego miał i ma wpływ na kształt kory mózgowej. W drodze ewolucji mózgi zwierząt doskonaliły się. Mózg np. żaby nie jest pofałdowany: został ukształtowany przez oddziaływanie niewielu zmian pola grawitacyjnego – być może tylko tego związanego z obrotem Ziemi wokół osi. Kora mózgowa ssaków jest bardziej zróżnicowana i pofałdowana, ponieważ – wspinając się po drabinie ewolucji – mózg coraz bardziej potrafił wykorzystywać, coraz bardziej subtelniejsze zmiany pól grawitacyjnych wywołane obrotem Księżyca, wszystkich planet i innych obiektów materialnych Układu Słonecznego w tym oczywiście Słońca (należy w tym przypadku rozpatrywać układ jako geocentryczny, ponieważ interesuje nas zmienne pole grawitacyjne pochodzące od Słońca). 2. Efekty związku materii ze słowem widać w każdym pisanym przez nas tekście – nieważne czy jest to książka, notatka, wiersz, nieistotne jest kiedy ten tekst powstał i kto go napisał, bez znaczenia jest język w którym został napisany (łącznie z językiem mandaryńskim, który można przekształcić do prostszej postaci języka łacińskiego). Analiza każdego tekstu pod względem długości słów, przedstawiona w postaci wykresu tworzy rozkład lognormalny (normalny), który jest obwiednią „paczki falowej” iloczynu obiegów okresowych planet (Ciał Układu Słonecznego). 3. Słowa pisane są odzwierciedleniem słów myślanych. Maksimum rozkładu słów pisanych dowolnego tekstu występuje dla słów 7, 8-literowych. Zakres istotności wynosi 15 (tzn. Powyżej słów długości 15 liter, rozkład gwałtownie maleje). W procesie ewolucji kora mózgowa człowieka "wytworzyła" od 14 do 16 bruzd widocznych na przekroju poprzecznym. Płat Brocka, któremu przypisuje się związek z kreacją myśli występuje dla maksimum rozkładu słów pisanych. W dalszym rozwoju, mózg powinien „rozczytywać” coraz bardziej subtelne zmiany pół grawitacyjnych pochodzących od odległych gwiazd, galaktyk … Spowoduje to powstanie kolejnych pofałdowań kory mózgowej oraz przesunięcie maksimum rozkładu słów w stronę słów 9, 10, 11-literowych. (rozkład taki obserwowany jest obecnie dla dużych zbiorów słownikowych). 4. Obserwowane fale mózgu - gamma, beta, alfa, theta, delta, epsilon, mają charakter bioelektryczny. Iloczyn funkcji okresowych fal daje identyczny obraz jak iloczyn funkcji okresowych obiegu ciał Układu Słonecznego - który ma charakter grawitacyjny. Kiedyś, prof. Jadczyk zapytał dlaczego iloczyny procesów okresowych (częstotliwości) a nie np. ich suma. Ma to związek z pojęciem jednoczesności. Mózg człowieka odbiera wszystkie sygnały jednocześnie. Są one związane koniunkcją - tzn. zmiana dowolnego "zdarzenia" ma wpływ na wszystkie pozostałe. Rozkład lognormalny słów pisanych jest również wynikiem koniunkcji słów - a nie ich sumy (bo zmiana jednego słowa w tekście, może czasami spowodować całkowitą zmianę znaczenia tego tekstu). Jest w tym, co zostało powyżej napisane, również miejsce na słowo electrino i wszystkie pochodne związki z tym słowem związane. To hipoteza, którą próbuję zgłębiać i która ma nazwę: Teoria Słowa

środa, 2 września 2009

Gra słów, czyli erystyka w wykonaniu współczesnym

Argument za argument. Słowo za słowo. Dobrze, że nie "ząb za ząb" albo "oko za oko". Ale to było w starym (testamencie). Teraz jest nowy - i nowe podejście. Jak skonstruować takie zdanie (argument?), by zagonić przeciwnika w ślepą uliczkę. Zasada rodem z komputerowych walk bijatyki. Jeśliś sprawny erystycznie - masz szansę wygrać. No więc, wygodnie siedząc w amfiteatrze bloga nauka, możemy bezpłatnie obserwować zmagania dwóch gladiatorów: Waldemara, którego niejakim wsparciem jest prof. Jadczyk i inni wciąż zadający pytanie o istotę Wszechświata, oraz Trurla i jego zwolenników, którzy nie wychodzą poza kreskę tego co oficjalna nauka wie (doświadczalnie!). Komu wierzyć w tym chaosie zdarzeń (zderzeń)! Może właśnie twórcom teorii Chaosu? Ja szukam odpowiedzi w konstrukcjach erystycznych, które takie boje współtworzą. A więc zacznijmy od tego, że myślenie odbywa się w przestrzeni czasu. Natomiast świat rzeczywisty (oglądalny) znajduje się w przestrzeni wymiarów. Jeżeli przyjrzymy się każdemu wypowiadanemu przez nas zdaniu, to jest one złożone z elementów opisujących przestrzeń (materię) i elementów opisujących czas. Nawet w tym co zostało przed chwilą powiedziane są te elementy. Przestrzeń reprezentują takie słowa jak "każdemu", "nas". "zdaniu", "one", "elementów", "przestrzeń", "materię", "czas". Czas reprezentują: "przyjrzyjmy się", "wypowiadanemu", "jest", "złożone", "opisujących". Elementy czasowe to czasowniki, elementy przestrzenne to rzeczowniki i ich opisy. Schematycznie można przedstawić to w ten sposób: Natomiast w przestrzeni obserwowalnej (otaczającej nas) pomiędzy jej elementami są odległości (przestrzeń wymiarów) związane relacją l=c*t, gdzie c - prędkość światła. W jaki sposób świat oglądalny znajduje swoje odwzorowanie w świecie myśli (słów i obrazów)?... Tu tkwi paradoks, który - paradoksalnie, paradoksem nie jest. To my właśnie, myślami swoimi odwzorowujemy nasz świat wyobrażeniowy (umysłowy) na świat oglądalny. Aby to realizować potrzebujemy myśli. Nowych myśli. Nowych nazw, emblematów, pojęć istotowo, wyrafinowanie, subtelnych. Dlatego poezja i proza jest tak bliska nauki. Pomiędzy Kasjopeanami a nauką nie ma równości - pierwsza jest bliżej teorii (science-fiction), druga bliżej empirii. Natomiast wspólne im jest mistyczne tworzenie wyobrażeń o tym co rozumiemy, lub co chcielibyśmy rozumieć (wiedzieć) o świecie. No więc, czy electrino, z całym ekwipunkiem badawczo-poznawczych słów nie jest właśnie takim rzutowaniem myśli na świat oglądalny (lub świat - nie do zobaczenia)? Bo ma nam coś wyjaśniać? Ale co? Dogłębne, prawdziwie jedyne poznanie praw fizyki? Ku uciesze gawiedzi (słowa prof. Jadczyka), grupy naukowców i zwolenników czy obserwatorów i uczestników amfiteatru, w którym słowo za słowo, argument za argument jest zasadą samą w sobie? Nic mi po electrinie i nic po wywodach tych co rangę Hirsha wynoszą (noszą) jak medale sowieckiej armii. Z tego sporu nic nie wynika - poza sporem. Ale jest pięknie, nadzwyczajnie fantastycznie te spory czytać. Jak sitcom, który cierpi na wiele odcinków i brak zakończenia ... Pisane nad ranem, po ciężkiej pracy w Tesco ... Mike